ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Jesteś wystarczająca. Odblokuj swoją moc i uwierz w siebie

Wiele kobiet nie potrafi docenić siebie, swoich osiągnięć i uznać, że są wystarczające takie, jakie są w tym momencie. Nie ma tu znaczenia wiek, czy wykształcenie, bo mimo dyplomów i tytułów oraz życiowych doświadczeń wiele z nas żyje w pędzie po więcej i lepiej. Kolejne wyzwania, kursy, mimo że dają cenną wiedzę, nie zawsze sprawiają satysfakcję, bo są celem na liście do odhaczenia. Gdy taki cel zostanie zrealizowany, na horyzoncie pojawia się kolejny i kolejny. Można pogubić się w tym pędzie, w którym dążymy do wyimaginowanej doskonałości. Zapominamy, że żaden człowiek, czy to kobieta, czy mężczyzna nie jest idealny, a mimo to jest wartościowy. Śledzimy social media i porównujemy się do influencerek, które mają idealne życie. Niestety, ale to, co widzimy na instagramowym feedzie, nie jest ich całym życiem, a tylko małym wycinkiem. Myślimy, że to z nami coś jest nie tak, bo nasze życie nie jest idealne, chociaż tak bardzo się staramy. Nieustannie w naszej głowie sieje zamęt wewnętrzny krytyk, który podkopuje naszą pewność siebie. Dodatkowo perfekcjonizm każe nam wyrabiać ponadprzeciętne normy w domu i pracy. To wszystko sprawia, że tracimy radość z życia. Nasze poczucie niewystarczalności nie bierze się znikąd, to kulturowe i społeczne przekazy wpływają na nasze myślenie o sobie już od najmłodszych lat. Wpajane przez lata wzorce skromności i grzeczności prowadzą do tego, że nie potrafimy być po prostu sobą. Autorka na bazie własnych doświadczeń stworzyła zarówno tę książkę, jak i program mentoringowo-rozwojowy „Jesteś wystarczająca”. To nie jest tylko teoria, ta książka jest przeniknięta emocjami i doświadczeniami wielu kobiet w różnym wieku. Ich historie pokazują, że można być silną i prosić o pomoc, a także że mamy prawo mówić „nie” temu, co nam nie służy. Pani Sylwia wspomina o filozofii kaizen, czyli metodzie małych kroków i ciągłym ulepszaniu. Znam tę filozofię z książek biznesowych, jednak tutaj została ona pokazana w nieco innym ujęciu. Autorka w kilku krokach pokazuje, jak wygląda u niej praktykowanie tej metody. Oprócz tego dostajemy garść ćwiczeń i afirmacji, które mają za zadanie pomóc nam odkryć swoje wartości i lepiej zrozumieć siebie, a finalnie poczuć się wystarczającą. „To właśnie „wystarczająco” daje nam przestrzeń na oddech, na życie w zgodzie z własnymi wartościami i na odnalezienie szczęścia tu i teraz”. Książka jest cieniutka i można ją bardzo szybko przeczytać, jednak to nie znaczy, że nie jest wartościowa. Zawiera ona wiele informacji znanych mi z innych poradników, ale uważam, że wartych odświeżenia.

Instagram Frelas Sylwia

Niechciany współlokator

Niechciany współlokator to bardzo przyjemna książka, którą czyta się lekko i bez wysiłku. Historia wciąga od początku, a relacja między bohaterami rozwija się w naturalny sposób, bez sztuczności i przesady. Dużo tu humoru, ciepła i takich codziennych sytuacji, które łatwo sobie wyobrazić i z którymi można się utożsamić. To idealna lektura na wieczór, kiedy chce się po prostu odpocząć i poprawić sobie nastrój. Książka zostawia po sobie pozytywne emocje i poczucie, że spędziło się czas z fajną, lekką historią.

peaches..smile Siecińska Roksana

Niechciany współlokator

„Niechciany współlokator” Przyjaciel narzeczonego wzbudza uczucie pożądania. 🐢🐢 Wciąż pamiętam tę Sylwestrową noc. Twój dotyk, smak i ciepło. Zrobiliśmy coś, czego nie powinniśmy. Dałam się pochłonąć Twojemu wdziękowi. Czar prysł jak ostatnia fajerwerka. Jedyne, co pozostało, to bezchmurne niebo. Ona jest malarką, a on lekarzem pediatrą. Sydney wiedzie szczęśliwe życie z Colinem. Mają wszystko, co potrzeba. Przygotowują się do ślubu. Ich codzienność zmieniła się od przybycia Logana, z którym wcześniej Sydney miała mały incydent. Od teraz mieszkają w trójkę pod jednym dachem. Jak może zwariować Nasz umysł, gdy dzielisz cztery ściany z narzeczonym oraz niespełnioną miłością. Czytając tę książkę, miałem pełny luz, a historia Naszego trójkąta miłosnego mnie pochłonęła. Styl pisania jest lekki i przyjemny. Dostajemy sporo opisów, które czasem były zbędne, ale nie zabrakło uczuć i zawirowań pomiędzy Sydney, Loganem a Collinem. Pokrótce o bohaterach: Sydney - początkująca malarka, dla której malarstwo jest jej przestrzenią osobistą. W sztuce chce oddać swoje uczucia. Toczy wewnętrzną walkę z emocjami. Związana z Colinem, lecz czuję pożądanie do Logana. Collin - adwokat i narzeczony Sydney. Ceni sobie karierę oraz chce spełnić oczekiwania rodziców. Przyjaciel Logana. Logan - lekarz pediatra. Otrzymał pracę w miejscowym szpitalu. Wchodzi z przytupem. Do całej historii wniósł chaos, dzięki któremu życie Sydney nie było takie nudne. Początkowo traktowałem go w nijaki sposób, ale im dalej w las, tym bardziej zyskiwał na mojej sympatii. Podobał mi się wątek z nim oraz Ethanem, ale tutaj bez spoilerów. ___ Jakoś do połowy, powieść była dla mnie przeciętna. Akcja toczyła się w swoim tempie i nic się nie działo takiego „większego”. Jednak później moje zdanie zostało diametralnie zmienione. Napięcie, które budowała autorka, dało o sobie we znaki. Wtedy jeszcze bardziej dałem ponieść się fabule. Wystąpiły wzmianki o sztuce. Mógłby zostać bardziej rozwinięte i zrównoważone z motywem medycznym. Oczywiście to nie były główne wątki, lecz zabrakło mi takiej kropki nad i. Relacja w trójkącie miłosnym była jednym słowem pokręcona. Wzloty i upadki. Wychodzące na jaw tajemnice. Toczenie walki z emocji. Dużo zamieszania, ale wszystko trzymało się spójnej całości. Mało czytam książek, w których jest taka relacja, lecz w tym przypadku, pozytywnie się zaskoczyłem. Slow burn faktycznie się, nim okazał. Napięcie wzrastało z każdą kolejną stroną, a zakończenie było ich zwieńczeniem. To była ciekawa przygoda! Moja ocena 7⭐/10⭐.

Podróże z Bocianem Wojtczak Szymon

Niechciany współlokator

To historia, którą zaczyna się „na chwilę”, a kończy… w jeden wieczór. Przeczytałam ją na raz - sprzyja temu wciągająca fabuła i bardzo komfortowa, dość duża czcionka, dzięki której strony uciekają w ekspresowym tempie. Sydney, początkująca malarka mieszkająca w Nowym Jorku, przygotowuje się do ślubu z Colinem - ambitnym, czarującym prawnikiem. Ich uporządkowane życie zostaje jednak wywrócone do góry nogami, gdy pod ich dachem pojawia się Logan Pierce, przyjaciel Colina, pediatra znany z imprezowego stylu życia. Dla Colina to powód do radości. Dla Sydney - koszmar. Logan nie jest dla niej zwykłym współlokatorem, a niespełnioną miłością, o której za wszelką cenę próbuje zapomnieć. Motyw historii bardzo mnie kupił. Autorka porusza trudniejsze, momentami mocne kwestie, a ja wielokrotnie przewracałam oczami na zachowania bohaterów i zastanawiałam się, co sama zrobiłabym w podobnej sytuacji. Fabularnie wszystko tu działa - pomysł, przebieg wydarzeń i dynamika relacji są ciekawe i wciągające. Niestety, zabrakło mi chemii między bohaterami, szczególnie między Sydney a Loganem. A to relacja, która powinna iskrzyć. Wiele zachowań głównej bohaterki było dla mnie niezrozumiałych, przez co momentami działała na mnie irytująco. Zabrakło mi też głębi postaci i emocji, które naprawdę wytrąciłyby mnie z równowagi. Tutaj aż się prosiło o iskrę! Podsumowując: świetny pomysł i fabuła, ciekawy plot twist, do tego bardzo komfortowy, przyjemny w odbiorze styl, ale niedosyt emocji, charakteru bohaterów i chemii sprawił, że w mojej opinii historia nie wykorzystała w pełni swojego potencjału. Spróbujcie, może dla Was będzie strzałem w dziesiątkę.

zaczytana_nana_ Kowalewska Olga

Titek chce jeszcze jedną bajkę

„Titek chce jeszcze jedną bajkę” to książka, w której bardzo łatwo się przejrzeć. Chyba każdy rodzic zna ten moment, gdy bajka się kończy, a dziecko z nadzieją w głosie prosi o „jeszcze jedną”. Jedną, która niemal zawsze oznacza kolejną i kolejną. Odmowa często kończy się złością, płaczem albo długimi negocjacjami. To problem wielu z nas i właśnie dlatego ta historia tak dobrze trafia w codzienność rodzin z małymi dziećmi. W tej części serii Titek mierzy się z trudnym momentem wyłączania ekranu. Oglądanie bajek sprawia mu ogromną przyjemność, więc gdy przychodzi czas końca, pojawia się frustracja i poczucie niesprawiedliwości. Autorki bardzo trafnie pokazują dziecięcy punkt widzenia. Dla dorosłego to tylko jedna bajka, dla dziecka coś, co właśnie się skończyło za szybko. Emocje Titka są intensywne, ale potraktowane z uważnością i zrozumieniem, bez oceniania i bez zawstydzania. Książka nie idzie w stronę prostych zakazów ani szybkich rozwiązań. Zamiast tego pokazuje, że granice są potrzebne, ale równie ważne jest to, jak o nich rozmawiamy. Dorosły towarzyszący Titkowi pomaga mu nazwać emocje, zrozumieć sytuację i znaleźć sposób, by poradzić sobie z rozczarowaniem. Dzięki temu dziecko widzi, że złość jest w porządku, ale nie musi rządzić całym wieczorem. Dużą wartością tej historii jest to, że daje punkt wyjścia do rozmów. Po przeczytaniu łatwo zapytać dziecko, jak ono się czuje, gdy musi skończyć bajkę, co jest dla niego najtrudniejsze i co może pomóc następnym razem. To książka, która nie obiecuje cudów, ale wspiera w budowaniu nawyków i spokojniejszej codzienności krok po kroku. Jak w całej serii TITEK, także tutaj rodzice dostają coś dla siebie. Psychologiczne omówienie i proste wskazówki pomagają spojrzeć na problem ekranów szerzej i z większą empatią. Bez straszenia, bez poczucia winy, za to z myślą o relacji i wzajemnym zrozumieniu. „Titek chce jeszcze jedną bajkę” to mądra i bardzo potrzebna książka. Sprawdzi się wszędzie tam, gdzie temat ekranów wraca regularnie i budzi emocje po obu stronach. To dobra propozycja do wspólnego czytania i rozmów, które naprawdę mogą coś zmienić.

@kreatywniezjulka Naczyńska Paulina