Recenzje
Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia
༄ Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia Monika Rutka ⸢ Jest to drugi i ostatni tom historii Grace, a przynajmniej z tego, co wiem — następne części mają opowiadać losy innych bohaterów. Ponownie mamy do czynienia z ciężkim, odrobinę mrocznym, ale na swój sposób wyjątkowym klimatem, którego mogliśmy doznać w pierwszej części, ale w moim odczuciu pozostało jeszcze wiele do dopowiedzenia — zabrakło tej kropki nad i, która dopełniłaby tę historię w punkt. Nie zostałam największą fanką zakończenia, które otrzymaliśmy, i odczuwam po nim dziwny niedosyt, co zazwyczaj nie zdarzało mi się przy książkach Moni. ⸢ Cała fabuła i zamysł tomu II opierają się na przemianie, którą przechodzi Grace. Stopniowo obnaża ona swój własny umysł i własne schematy, a co najciekawsze — robi to przed samą sobą. Krok po kroku dochodzi do tego, dlaczego działa i zachowuje się tak, a nie inaczej; przeżywa kolejne zawody, walczy ze zdradzieckim głosem w swojej głowie, stara się na nowo zbudować zaufanie do innych, a przy tym wciąż zmaga się z czającym się wokół niebezpieczeństwem. → Nie jestem pewna, czy to za sprawą bitwy rozgrywającej się w głównej bohaterce, chęci autorki do prowadzenia wątków w taki, a nie inny sposób, czy motywów i tematów, które potrafiły wbić w ziemię — historię czytało się momentami wyjątkowo monotonnie. Odnosiłam wrażenie, że bez przerwy zmienia się tło, ale wałkowane jest to samo — i może tak rzeczywiście było, bo proces, przez który przechodziła Grace, z pewnością nie powinien zostawać spłaszczony, ale jednak odczuwałam przesyt czegoś, czego nie potrafię sprecyzować, a brakowało mi choćby kilku dodatkowych scen, jakiejś większej akcji? ⸢ Mam wrażenie, że zaraz sama zatoczę błędne koło, dalej próbując to wytłumaczyć, więc po prostu popłyńmy dalej. ⸢ Relacja Damiena i Grace to jedna z najpiękniejszych, jakie poznałam. Choć dziewczyna zbudowała wokół siebie grube mury, a jej własny umysł nie pozwala jej ufać nikomu poza samą sobą, to z każdą kolejną stroną widać, jak stara się przełamywać każdą z tych barier. Co do chłopaka — uważam, że jest naprawdę wyjątkowy. Niekończąca się cierpliwość, troska i dobro, które bezinteresownie okazywał całą historię, postawiły go w świetle idealnego materiału na partnera i każdemu życzę w życiu takiego Damiena. Zdecydowanie jest to para, która została dla siebie stworzona. ⸢ W tej części, tuż obok cholernie bolesnych tematów, mamy również reakcje i schematy, które wywołały one w osobie pokrzywdzonej. Monika po raz kolejny genialnie poprowadziła nas przez masę traum, które przeszła główna bohaterka. Uważam, że poruszanie tego typu tematów jest bardzo ważne, ale jednocześnie przestrzegam wrażliwszych czytelników! Podsumowując: historia potrafiła naprawdę się ciągnąć i pozostaję zdecydowaną fanką pierwszego tomu. Ta część to idealne dopełnienie, ale jestem zdania, że zakończenie mogło popłynąć odrobinę innym nurtem i przy okazji domknąć otwarte karty. Tak czy inaczej — polecam wszystkim, którym przypadł do gustu poprzedni tom.
Keep Me In
5/5✰ Na ,,Let me in" natknęłam się dwa lata temu. Już wtedy wiedziałam, że zostanie ze mną na długo, bo żadna inna książka nie wywołała u mnie wcześniej takiego zachwytu. Do tej pory pamiętam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania oraz całą fabułę, a uwierzcie mi, jest naprawdę niewiele tytułów, które do tego stopnia zapadły mi w pamięć. Dlatego gdy tylko zobaczyłam, że wydany zostanie kolejny tom byłam przeszczęśliwa. Finalnie choć nie sądziłam, że to możliwe, przepadłam dla niego jeszcze bardziej. Mimo, że od samego początku domyślałam się głównego zwrotu akcji, to absolutnie nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Dlaczego? Ponieważ jest to książka z niesamowitym klimatem, a sam rozwój akcji był jak miód na moje serce. Styl pisania Natalii jest nieskomplikowany, a jednocześnie piękny. Podczas lektury po prostu nie mogłam powstrzymać się przed zaznaczaniem cudownych cytatów, których zdecydowanie tutaj nie brakowało. Dlatego nawet, jeśli stwierdzicie, że skoro domyślacie się rozwiązania zagadki samozwańczego Claude'a Moneta, to zaufajcie mi, naprawdę warto kontynuować tę historię. Książka napisana jest w taki sposób, że już od samego początku wciągnęła mnie w swój świat. Nie czułam, że czytam - to było uczucie, jakbym wniknęła do środka powieści i przeżywała to wszystko razem z bohaterami. A skoro o nich mowa, to trzeba nie można im odebrać tego, że byli naprawdę fenomenalni. Choć mają skrajnie różne podejścia do sztuki, to sposób, w jaki ich zdania na ten temat przenikają się i to, jak próbują poznać oraz zrozumieć wzajemną perspektywę było naprawdę fenomenalne. Byli jedyni w swoim rodzaju. Podsumowując - wspaniale bawiłam się towarzysząc Willow w jej poszukiwaniach artysty, którego dzieła zaczęły pojawiać się na Bostońskich ulicach. Zaangażowałam się już od pierwszych stron, a zachwyt nie opuszcza mnie do tej pory, choć tę powieść skończyłam już jakiś czas temu. Z całego serca polecam wam ,,Keep me in" - Natalka stworzyła coś przepięknego. Mam nadzieję, że pokochacie ten tytuł równie mocno, co ja.
Milionerka i barman
Milionerka i barman
„Dlaczego mówisz do mnie takie straszne rzeczy?” „Bo wierzysz w bajki, Zoe. A życie nie jest cholernym opowiadaniem o wielkiej miłości milionerki i barmana.” Są romanse, które smakują jak drogi szampan, efektowne, lekkie i szybko ulatujące. I są takie, które zostawiają w ustach smak gorzkiego drinka wypitego po godzinach: intensywne, prawdziwe, z nutą zmęczenia i emocjonalnego kaca. „Milionerka i barman” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To historia, która nie próbuje być bajką i właśnie dlatego działa. Zoe McCortney ma wszystko, czego można chcieć: pieniądze, wpływy, luksus i poczucie kontroli nad własnym życiem. Jest przyzwyczajona, że świat ugina się pod jej decyzjami, a ludzie dostosowują do jej oczekiwań. Olivier Moore to jej całkowite przeciwieństwo, barman, samotny ojciec, mężczyzna z przeszłością, której nie da się zamknąć w sejfie. On nie ma czasu na gry, niedopowiedzenia i emocjonalne eksperymenty. Ma odpowiedzialność. I właśnie dlatego nie rzuca się Zoe do stóp. I w tym momencie historia zaczyna naprawdę iskrzyć. Autorka bardzo świadomie buduje relację opartą nie na schemacie „miłość od pierwszego wejrzenia”, ale na oporze, tarciach i emocjonalnej nierównowadze. Każde kolejne spotkanie bohaterów jest jak napięta struna, trochę prowokacji, trochę frustracji, dużo niewypowiedzianych emocji. Zoe po raz pierwszy w życiu słyszy „nie” i odkrywa, że są rzeczy, których nie da się kupić. Olivier z kolei walczy ze sobą, bo serce nie zna argumentów rozsądku, nawet jeśli ten krzyczy najgłośniej. To nie jest historia o bajkowym mezaliansie. To opowieść o miłości, która kosztuje, emocjonalnie, psychicznie i życiowo. O wyborach, które nie są czarno-białe. O lęku przed stratą, odpowiedzialności za dziecko, traumach z przeszłości i potrzebie wolności, która czasem kłóci się z uczuciem. Ogromnym atutem powieści jest szczerość emocjonalna. Roksana Zalewska nie idealizuje miłości, pokazuje ją jako siłę piękną, ale też bolesną, nieprzewidywalną i momentami okrutną. Bohaterowie popełniają błędy, ranią się nawzajem, bywają egoistyczni, zagubieni, niekonsekwentni. I właśnie dlatego są tak wiarygodni. Łatwo im kibicować, nawet gdy nie zawsze podejmują dobre decyzje. Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji, książkę czyta się świetnie. Płynnie, lekko, z ogromnym zaangażowaniem emocjonalnym. Dialogi są naturalne, napięcie konsekwentnie budowane, a kolejne rozdziały wręcz proszą się o „jeszcze jeden”. To jeden z tych romansów, które pochłania się szybko, ale których emocjonalny ciężar zostaje z czytelnikiem na długo. Brak nadmiaru scen erotycznych działa tu zdecydowanie na plus. Zamiast dosłowności dostajemy gęste napięcie, spojrzenia, ciszę, zawahania i niedopowiedzenia. Czasem jedno zdanie boli bardziej niż cała scena. Najmocniej wybrzmiewają właśnie te momenty, gdy coś wisi w powietrzu, ale nikt nie ma odwagi po to sięgnąć. Fabuła prowadzi czytelnika przez momenty nadziei, zwątpienia i bólu, a końcówka zostawia ślad, który nie znika wraz z zamknięciem książki. Finał nie jest łatwy ani obojętny, zostawia ślad, zmusza do refleksji i nie pozwala po prostu zamknąć książki bez emocji. To historia, która jeszcze długo krąży w myślach, przypominając, jak cienka bywa granica między rozsądkiem a tym, czego naprawdę pragnie serce. „Milionerka i barman” to romans z charakterem. Z pazurem. Z emocjonalną głębią. Dla tych, którzy lubią historie o zderzeniu światów, zakazanych uczuciach i miłości, która nie przychodzi łatwo. Bo czasem największym luksusem nie są pieniądze. Tylko ktoś, kto zostaje.
Titek i magia świąt
Poczujcie magię świąt razem z Titkiem! Kolejna część przygód uroczego bohatera tym razem skupia się na Bożym Narodzeniu🎄 i lekcji cierpliwości🤭 Od rana w Wigilię w domu Titka trwają przygotowania do świąt. Mama przygotowuje farsz do uszek. Ale nie takich prawdziwych!😂 Całe szczęście, bo Titek trochę się wystraszył🤭 Kiedy chłopiec dowiaduje się, że dziś Wigilia, nie może doczekać się prezentów🎁 Czekanie jest strasznie nudne! Na szczęście jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, które sprawią, że czas do kolacji upłynie szybko i przyjemnie. Titek wraz z siostrą Tosią i rodzicami będą przygotowywać pierniczki, ubierać choinkę i nakrywać stół. Kto jeszcze odwiedzi Titka? Czy prezenty w końcu pojawią się pod choinką?🤔 Koniecznie sprawdźcie! Zabawna i urocza historia, pełna magii świąt, w otoczeniu barwnych i pełnych humoru ilustracji - które po prostu zachwycają!💖 Oprócz pięknej grafiki i historii, oczywiście, tak samo jak w poprzednich częściach, na dzieci czekają pytania aktywizujące, a dla dorosłych cenne rady, jak ćwiczyć cierpliwość u naszych pociech, a także u samych siebie😅 Wartościowa, inspirująca i pomocna lektura do wspólnego, rodzinnego czytania!🥰🎄