ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dwa magiczne słowa. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #2

Potrzebujecie książki, przy której będziecie śmiać się na głos? To koniecznie sięgnijcie po „Dwa magiczne słowa”. To, jak często i jak bardzo śmiałam się podczas czytania tej historii, zdecydowanie poprawiło mi humor. Bardzo podobała mi się pierwsza część tej serii i miałam nadzieję, że z tą będzie podobnie. I wcale się nie zawiodłam! Mam nawet przeczucie, że każdy kolejny tom będzie jeszcze lepszy. Czy ta seria stała się jedną z moich ulubionych? Tak! Teraz z niecierpliwością czekam na następne części. Penny Lawes spędza jedną noc z najlepszym przyjacielem swojego brata - Elim Hornsbym. Pacey miał nigdy się o tym nie dowiedzieć, lecz kiedy okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży z Elim, jej brat oczekuje od przyjaciela, że weźmie odpowiedzialność i zaopiekuje się Penny. Zaczynają razem mieszkać, spędzać ze sobą coraz więcej czasu i powoli przygotowywać się na przyjście na świat ich dziecka. Rodzice, którzy są jednocześnie przyjaciółmi, mają szansę stworzyć udany związek, prawda? Nawet jeśli przyciąganie między nimi jest tak silne? Historia rozpoczyna się od gorącej nocy, którą bohaterowie spędzają razem, i już wtedy widać między nimi chemię. Penny, która w stresujących sytuacjach zaczyna gadać jak najęta i wyrzuca z siebie najśmieszniejsze, a czasem najbardziej niedorzeczne rzeczy, sprawiła, że Eli od początku czuł się przy niej inaczej - lepiej i pewniej. UWIELBIAM Penny! Ta kobieta potrafiła rozśmieszyć mnie do łez, pokazać, jak bardzo zadziorna potrafi być, a jednocześnie pozostać słodka i kochana. Oboje z Elim musieli przejść przez etap niezręczności i ostrożnego chodzenia wokół siebie, dlatego zabawnych scen zdecydowanie tutaj nie brakowało. Kiedy jednak w końcu udało im się szczerze porozmawiać, poczuli się ze sobą swobodnie i zaczęli rozmawiać o wszystkim. Eli nigdy nie widział siebie w roli ojca. Zmieniał dziewczyny jak rękawiczki i zawsze świetnie się bawił. Przez trudną przeszłość unikał angażowania się w związki, aż nagle jedna dziewczyna całkowicie zawróciła mu w głowie, a do tego okazało się, że zostanie ojcem. Mężczyzna od razu zaopiekował się Penny, dbał o jej samopoczucie i starał się jak najlepiej przygotować do nowej roli. Ich relacja jest dynamiczna, choć momentami zwalnia, abyśmy mogli zobaczyć, jak bohaterowie radzą sobie w tej nowej sytuacji i jak stopniowo zmieniają się ich uczucia. Eli może liczyć na wsparcie przyjaciół z drużyny, którzy pomagają mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości oraz relacji z Penny. Humorki Penny? Przekomiczne! A faza drugiego trymestru? Hot! Ta dwójka była sobie pisana, bo każda ich interakcja wywoływała we mnie ogrom emocji. Cieszyłam się z każdej, nawet najmniejszej chwili między nimi. To komedia romantyczna, którą powinna przeczytać każda fanka motywu niespodziewanej ciąży, przyjaciela brata i hokeja. Będziecie się śmiać - i to bardzo! - ekscytować każdą interakcją bohaterów oraz przeżywać razem z nimi wszystkie ich rozterki. Serio, nie żartuję - musicie ją przeczytać, chociażby dla samego humoru!

Oczarowane.literacko Skrochocka Karolina

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?

Wieki ciemne, brud, ciemnota, wszechobecne cierpienie — takie hasła najczęściej padają, gdy pada słowo „średniowiecze". Anna Zielińska, twórczyni popularnego profilu „Historyczne bzdury", bierze te wyobrażenia pod lupę i pokazuje, ile jest w nich prawdy, a ile późniejszych mitów. Największą siłą tej książki jest to, że nie poprzestaje na prostym obalaniu stereotypów. Autorka sięga do źródeł i współczesnych badań, a przy tym tłumaczy, skąd te błędne przekonania się wzięły i dlaczego tak mocno zakorzeniły się w naszej kulturze — od higieny i medycyny, przez religię i choroby, po bitwę pod Grunwaldem czy chrzest Polski, obnażając po drodze, jak często filmy i popkultura mijają się z historyczną rzeczywistością. Wszystko to podane jest wartkim językiem, pełnym anegdot, ironii i wyczuwalnej miłości autorki do epoki. To lekcja historii przemycona lekko i zabawnie — gdyby podręczniki pisano w ten sposób, przedmiot miałby więcej fanów. Warto pamiętać, że mimo podtytułu sugerującego rodzime realia autorka często sięga po przykłady z Europy Zachodniej, co dla wnikliwego czytelnika bywa drobnym zgrzytem. Gratka dla każdego, kto ceni rzetelną wiedzę podaną przystępnie.

Insta i FB osobisty i firmowy Bartkowiak Radosław

Licealne intrygi

𝐋𝐢𝐜𝐞𝐚𝐥𝐧𝐞 𝐢𝐧𝐭𝐫𝐲𝐠𝐢 - Klaudia Barci ༊·˚ 💻 | ocena: 3.25 / ★ ★ ★ ★ ★ wydawnictwo: beya kategoria wiekowa: 14+ ‧₊˚ 𝐙𝐫𝐨𝐛𝐢𝐥𝐚𝐦 𝐭𝐨. 𝐙𝐚𝐮𝐟𝐚𝐥𝐚𝐦. 𝐀 𝐨𝐧 𝐜𝐡𝐰𝐢𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐳𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐛𝐞𝐳𝐥𝐢𝐭𝐨𝐬𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐥𝐚𝐦𝐚𝐥 𝐦𝐢 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞.┊ ۫„Licealne intrygi” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie w ostatnim czasie premier. Od dłuższego czasu śledziłam Klaudię w mediach i jak tylko dowiedziałam się, że będzie wydawała książkę, wiedziałam że koniecznie będę musiała ją przeczytać! Zapowiadała się wspaniale, spodziewałam się przyjemnej, szkolnej młodzieżówki, która będzie przyjemną odskocznią i pozwoli mi na moment przenieść się w całości do świata bohaterów. Czy mogę powiedzieć, że się zawiodłam? Nie, absolutnie nie, ale nie jestem też w 100% usatysfakcjonowana. Ten tytuł mogłabym łatwo podsumować jednym zdaniem: bardzo dobra autorka, która stworzyła koszmarnie niedopasowaną do mnie książkę. Uważam bowiem, że Klaudia napisała fenomenalny debiut i wszystko, czego oczekiwałabym od dobrej pierwszej książki zostało w niej zawarte. Jej język był dla mnie wręcz zaskakująco dobry i sprawiał, że bardzo przyjemnie przerzucało sie strony, ale nie zabrakło w nim również wielu ślicznych cytatów. Był perfekcyjnie wywarzony i naprawdę wywarł na mnie spore wrażenie! Poza tym, świetnie wykreowała bohaterów, każdy z nich miał niepowtarzalny charakter, który zostawał z czytelnikiem nawet po zakończeniu książki i żaden z nich nie wydał mi się być „płaski”. Wszyscy mieli coś co byłoby dla nich charakterystyczne przez co poznawanie ich było czystą przyjemnością! Sama fabuła jest angażująca i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Widać, że autorka miała dobrze rozłożony w głowie pomysł i skutecznie przerzuciła go na papier. Nie ma momentów, które uznałabym za zbędne czy mające na celu sztuczne wyciąganie fabuły, więc naprawdę ogromne brawa. Momentami wręcz ciężko było mi uwierzyć, że czytam coś spod pióra debiutantki. Niestety… nie byłam w stanie pokochać tej książki z jednego, niezwykle banalnego powodu. Czułam się na nią kolokwialnie mówiąc za stara. W mojej opinii, nie jest to książka 14+ i myślę, że kategoria zmniejszona o jakieś 2 lata nie zrobiłaby nikomu krzywdy, a mogłaby pomóc „Intrygom” celować do czytelników, do których są one bardziej dostosowane. Na codzień czytam sporo książek we wspomnianej kategorii i nigdy nie zdarzyło mi się, by jakieś aspekty tych historii były dla mnie infantylne, a niestety przy LI, kilka razy poczułam, że to coś idealnego dla młodszych. Co więcej, myślę że to bardzo ciekawa forma zwiększania wiedzy na bardzo istotne i niepodważalnie potrzebne tematy dla nieco młodszych odbiorców, a już szczególnie odbiorczyń. W mojej opinii, to idealna książka dla najmłodszych nastolatek, które dopiero uczą się na czym polega nowy etap ich życia i które czytając taką książkę, mogłyby rozjaśnić sporo w swoich nie do końca pewnych myślach. Podsumowując, „Licealne intrygi” to bardzo ciekawa propozycja, jednak niestety nie dla mnie. Jeżeli jesteście młodsi, śmiało sięgającie po nią, bo jestem niemal w 100% pewna, że znajdziecie w niej coś bliskiego swojemu sercu. Myśle, że Klaudia zrobiła kawał dobrej roboty i z pewnością sprawiła, że czuje się zachęcona do dalszego zapoznawania się z jej piórem. Jeżeli kiedykolwiek wyda coś skierowanego do nieco starszych czytelników, będę pierwsza chętna, by to poznać! Wierze, że jako autorka idzie we wspaniałą stronę i będę ogromnie trzymać za nią kciuki! <3

@book_in_hands_ Walczak Antonina

Nieplanowany układ

Bardzo lubię książki Zuzi i choć nigdy nie jestem z nimi na bieżąco, to zawsze z ogromną chęcią zabieram się za czytanie kolejnej gdy tylko nadarzy się taka okazja, lub gdy w końcu znajdę na to czas. Byłam ciekawa „Nieplanowanego układu” bo bohaterów mogliśmy już trochę poznać w „Małej Charlie 2” i choć powiem wam, że nie jestem ogromną fanką motywu friends to lovers, autorce wyszedł świetnie! Zuzia pisze swoje książki, w tak świetny sposób, że zawsze czytam je na raz, i niezależnie czy będą miały z 300 czy 400 stron, przeczytanie ich zajmuje zawsze mało czasu, a to dzięki niesamowicie lekkim stylu pisania, który jednocześnie na maxa angażuje czytelnika i po prostu chce się czytać rozdział za rozdziałem, aby dowiedzieć się co jeszcze się wydarzy. Sam pomysł na fabułę, też był niezły i tak jak wspomniałam wcześniej, nie jestem ogromną fanką friends to lovers, ale w połączeniu z układem i friends with benefits wyszła tutaj świetna historia, którą czytałam z ogromną przyjemnością! Autorka pisze zawsze naprawdę fajnych bohaterów, każdy z nich jest inny i każdy na swój sposób wyjątkowy. Cami jak i Bryana mieliśmy okazję poznać już w poprzednich tomach i nie ukrywam byłam ciekawa czy ich drogi się jakoś połączą. Na początku była to tylko relacja bez zobowiązań, później ta dwójka się do siebie zbliżyła i kobieta wyznała, że marzy o dziecku, chce stworzyć rodzinę, której nigdy nie miała, a Bryan, choć twierdzi, że nie jest się w stanie zakochać, chce spełnić jej marzenie. Ich relacja była na pewno na swój sposób specyficzna, ale czytało mi się o tej dwójce dobrze, nie zabrakło momentów gdy zakręciła mi się łezka w oku, ale takich gdy nie mogłam przestać się śmiać.

studyjulkaaa Szatkowska Julia

Nieplanowany układ

To tylko układ. Co może pójść nie tak..?🤭 Camillę i Bryana łączył kiedyś  przelotny romans. Niestety w pewnym momencie Bryan wyjechał z miasta. Pół roku później wraca na ślub swojej siostry i… znowu staje na drodze Camilli. Bryan to typ lekkoducha, który na samo słowo „zobowiązanie” prawdopodobnie dostaje alergii. Camilla natomiast właśnie dochodzi do wniosku, że choć zawodowo osiągnęła naprawdę dużo, to w jej życiu czegoś brakuje. Przez lata była skupiona na karierze prawniczki, a teraz zaczyna marzyć o czymś zupełnie innym. Marzy o stałym związku, rodzinie i dziecku. Problem? Nie ma stałego partnera. A kiedy postanawia kogoś sobie znaleźć żadne z jej dotychczasowych randkowych spotkań nie doprowadza jej nawet w pobliże potencjalnego kandydata. 😅 I wtedy pojawia się Bryan z propozycją pewnego układu… Oczywiście wszyscy wiemy, że w książkach „to tylko układ” nigdy nie oznacza tylko układu. 😂 A kiedy w grę wchodzą uczucia, wspólna przeszłość i dwoje ludzi, którzy zdecydowanie mają inne plany na życie, robi się naprawdę ciekawie. Najbardziej podobało mi się w tej historii poczucie humoru. Dialogi potrafiły mnie naprawdę rozbawić, a relacja Camilli i Bryana miała w sobie tę przyjemną lekkość i chemię, dzięki której kolejne strony same się przewracały. A Bryan? Cóż… pan „nie chcę żadnych zobowiązań” jak zwykle nie zdaje sobie sprawy, w co właśnie się pakuje. 😂 To była dla mnie bardzo przyjemna, lekka i zabawna lektura. Idealna, jeśli macie ochotę na romans z dużą dawką humoru, chemią między bohaterami i oczywiście układem, który od początku prosi się o katastrofę. Podobało mi się też to, że pod całą zabawną otoczką znalazł się temat samotności i tego momentu, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czego właściwie chce od życia. Wzruszyły mnie też momenty, w których został poruszony temat posiadania dzieci, czy też samych prób i starań o własne pociechy różnych bohaterek tej książki, choć było to tylko wspomniane pobocznie.

book_ish_witch Kminikowska Dagmara