Recenzje
Echo zapomnienia
Emily odnajduje na swoim ciele znamię, które sprawia, że dziewczyna zostaje wciągnięta w konflikt w świecie aniołów. Przez to bierze udział w wydarzeniach, które mogą doprowadzić do zagłady zarówno Nieba, jak i Ziemi. Przez lata w walce nie zginął żaden anioł, jednak wszystko zmieniło się kiedy Emily sięgnęła po broń i dokonała czegoś, co wydawało się niemożliwe. Szybko okazuje się, że to co zrobiło niesie za sobą wiele konsekwencji i niewielkie miasteczko Rootsville zaczyna się zapełniać się zastępami aniołów. Jej sprzymierzeniec Samuel, tym razem też zostaje przy jej boku. Nie potrafi wymyśleć, dlaczego tak silnie ciągnie go do Emily. Wie, że za wszelką cenę chce być obok niej. Pierwszą część, czyli "Echo potępienia", czytałam rok temu, w trakcie mojej fazy na romantasy. Drugi tom pojawił się niedawno, kiedy po ten gatunek sięgam coraz rzadziej, ale mimo wszystko musiałam przeczytać "Echo zapomnienia". W tej części działo się zdecydowanie więcej, i to nie tylko jeśli chodzi o wątek romantyczny. Tak jak poprzednio bardzo podobało mi się połączenie świata ludzi i aniołów. Tym razem jednak bardziej niż Emily zainteresował mnie Samuel, którego postać od początku wydawała mi się tajemnicza i intrygująca. "Echo zapomnienia" to walka, tajemnice, emocje i świetnie wykreowany, fantastyczny świat. Pierwsza część przypadła mi do gustu, a druga wciągnęła od samego początku.
Nieplanowany układ
Są takie romanse, w których bohaterowie mają dokładnie rozpisany plan na życia. Potem pojawia się jedna osoba, która skutecznie ten plan burzy. Właśnie z takim chaosem mamy do czynienia w tej książce. Camilla ma 31 lat, świetną karierę i bardzo konkretną wizję przyszłości. Chce miłości, rodziny i dziecka, dlatego próbuje poukładać swoje życie niemal jak zawodowy projekt. Wszystko byłoby pięknie, gdyby na jej drodze ponownie nie pojawił się Bryan. Mężczyzna, z którym łączy ją wspólna przeszłość i który zdecydowanie nie należy do fanów stałych związków. Ich „układ” od początku wydaje się pomysłem, który prędzej czy później musi wymknąć się spod kontroli. Ich relacja została świetnie napisana. Dostajemy dużą ilość przekomarzania, chemii, humoru. Stopniowego odkrywamy wraz z bohaterami, że granica między przyjaźnią a czymś znacznie głębszym potrafi być naprawdę cienka. Doskonale zostały przedstawione uczucia Camilli, jej pragnienia i wątpliwości. To kobieta, która próbuje kontrolować przyszłość, bo bardzo boi się, że coś ważnego może ją ominąć. Bryan z kolei jest jej całkowitym przeciwieństwem. Pozornie jest zdystansowany i niechętny zobowiązaniom. Jednak z czasem pokazuje zupełnie inną twarz. To, co szczególnie doceniam, to fakt, że pod lekką, romantyczną historią kryje się temat presji związanej z wiekiem, związkiem, macierzyństwem. Nie jest to historia, która zaskoczy mnie każdym kolejnym wydarzeniem, ale też nie tego od niej oczekiwałam. To lekki, zabawny romans. Idealny na wieczór, kiedy chcecie dostać trochę chemii, humoru, spicy momentów i bohaterów, których relacja rozwija się krok po kroku. Pragnę również pogratulować za przepiękne wydanie. Nie tylko grafika mnie zauroczyła ale też jakość książki. Cudownie grube kartki o pięknym zapachu książki. Tak rzadko już spotykane. Zdecydowanie polecam 🩵
Licealne intrygi
𝐋𝐢𝐜𝐞𝐚𝐥𝐧𝐞 𝐢𝐧𝐭𝐫𝐲𝐠𝐢 - Klaudia Barci ༊·˚ 💻 | ocena: 3.25 / ★ ★ ★ ★ ★ wydawnictwo: beya kategoria wiekowa: 14+ ‧₊˚ 𝐙𝐫𝐨𝐛𝐢𝐥𝐚𝐦 𝐭𝐨. 𝐙𝐚𝐮𝐟𝐚𝐥𝐚𝐦. 𝐀 𝐨𝐧 𝐜𝐡𝐰𝐢𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐳𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐛𝐞𝐳𝐥𝐢𝐭𝐨𝐬𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐥𝐚𝐦𝐚𝐥 𝐦𝐢 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞.┊ ۫„Licealne intrygi” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie w ostatnim czasie premier. Od dłuższego czasu śledziłam Klaudię w mediach i jak tylko dowiedziałam się, że będzie wydawała książkę, wiedziałam że koniecznie będę musiała ją przeczytać! Zapowiadała się wspaniale, spodziewałam się przyjemnej, szkolnej młodzieżówki, która będzie przyjemną odskocznią i pozwoli mi na moment przenieść się w całości do świata bohaterów. Czy mogę powiedzieć, że się zawiodłam? Nie, absolutnie nie, ale nie jestem też w 100% usatysfakcjonowana. Ten tytuł mogłabym łatwo podsumować jednym zdaniem: bardzo dobra autorka, która stworzyła koszmarnie niedopasowaną do mnie książkę. Uważam bowiem, że Klaudia napisała fenomenalny debiut i wszystko, czego oczekiwałabym od dobrej pierwszej książki zostało w niej zawarte. Jej język był dla mnie wręcz zaskakująco dobry i sprawiał, że bardzo przyjemnie przerzucało sie strony, ale nie zabrakło w nim również wielu ślicznych cytatów. Był perfekcyjnie wywarzony i naprawdę wywarł na mnie spore wrażenie! Poza tym, świetnie wykreowała bohaterów, każdy z nich miał niepowtarzalny charakter, który zostawał z czytelnikiem nawet po zakończeniu książki i żaden z nich nie wydał mi się być „płaski”. Wszyscy mieli coś co byłoby dla nich charakterystyczne przez co poznawanie ich było czystą przyjemnością! Sama fabuła jest angażująca i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Widać, że autorka miała dobrze rozłożony w głowie pomysł i skutecznie przerzuciła go na papier. Nie ma momentów, które uznałabym za zbędne czy mające na celu sztuczne wyciąganie fabuły, więc naprawdę ogromne brawa. Momentami wręcz ciężko było mi uwierzyć, że czytam coś spod pióra debiutantki. Niestety… nie byłam w stanie pokochać tej książki z jednego, niezwykle banalnego powodu. Czułam się na nią kolokwialnie mówiąc za stara. W mojej opinii, nie jest to książka 14+ i myślę, że kategoria zmniejszona o jakieś 2 lata nie zrobiłaby nikomu krzywdy, a mogłaby pomóc „Intrygom” celować do czytelników, do których są one bardziej dostosowane. Na codzień czytam sporo książek we wspomnianej kategorii i nigdy nie zdarzyło mi się, by jakieś aspekty tych historii były dla mnie infantylne, a niestety przy LI, kilka razy poczułam, że to coś idealnego dla młodszych. Co więcej, myślę że to bardzo ciekawa forma zwiększania wiedzy na bardzo istotne i niepodważalnie potrzebne tematy dla nieco młodszych odbiorców, a już szczególnie odbiorczyń. W mojej opinii, to idealna książka dla najmłodszych nastolatek, które dopiero uczą się na czym polega nowy etap ich życia i które czytając taką książkę, mogłyby rozjaśnić sporo w swoich nie do końca pewnych myślach. Podsumowując, „Licealne intrygi” to bardzo ciekawa propozycja, jednak niestety nie dla mnie. Jeżeli jesteście młodsi, śmiało sięgającie po nią, bo jestem niemal w 100% pewna, że znajdziecie w niej coś bliskiego swojemu sercu. Myśle, że Klaudia zrobiła kawał dobrej roboty i z pewnością sprawiła, że czuje się zachęcona do dalszego zapoznawania się z jej piórem. Jeżeli kiedykolwiek wyda coś skierowanego do nieco starszych czytelników, będę pierwsza chętna, by to poznać! Wierze, że jako autorka idzie we wspaniałą stronę i będę ogromnie trzymać za nią kciuki! <3
The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)
Hej Hej🧪🧯 Tytuł: „𝐓𝐡𝐞 𝐒𝐭𝐞𝐦” Autor: 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐚 𝐒𝐤𝐫𝐳𝐲𝐝𝐥𝐞𝐰𝐬𝐤𝐚, 𝐌𝐚𝐠𝐝𝐚𝐥𝐞𝐧𝐚 𝐒𝐳𝐩𝐨𝐧𝐚𝐫 Ocena: 𝟒,𝟓/𝟓⭐ Współpraca reklamowa Recenzja: „The Stem” jest to kolejna książka napisana przez dwie autorki. Pewnie znacie to duo z poprzedniej ich książki czyli „The ASMR”. Była to historia lekka, komfortowa, rozśmieszają jak i bardzo przyjemna w czytaniu. Podchodząc do niej nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań mimo tego że opis i motywy bardzo mi się podobały to nadal miałam czystą głowę co do niej. I szczerze nie sądziłam że aż tak bardzo wkręcę się w ich historię serio. Nie wiem czy czytałam coś z wątkiem strażaka ale tutaj zakochałam się w tym i chce więcej, chociaż mogło być jeszcze więcej momentów z jego pracy bo czuje niedosyt. Również wątek naukowczyni był bardzo ale to bardzo ciekawy. Czytając momenty z jej pracy i tego jak jest wkręcona w badanie tego było serio ciekawe. Kocham to jak w książkach są osoby które próbują zeswatać dwoje bohaterów i tutaj również tego nie zabraknie. Mamy naszych bohaterów robią dosłownie wszystko żeby tylko oni byli razem no nie zliczę ile razy się śmiałam na tych fragmentach. Kocham relacje Jordan z jego córka, była ona bardzo naturalna i ona nie próbowała w żaden sposób zastąpić mamy tylko była dobrą ciocią. Słodkie było to jak one rozumiały się bez słów. Serio czytało się to tak bardzo komfortowo bo nic nie było narzucane. C.D. W komentarzu🧪 [tags: Pióro autorek bo są to dwie co jest fajnym zabiegiem bo osobiście dla mnie było to ciekawe pod tym względem jak będzie połączona książka i czy da się to jakoś odróżnić. Ale pióro Magdy znam z jej mroczniejsze odsłony i byłam ciekawa jak będzie mi się czytać jej książke w formie romansu i musze powiedzieć że jestem bardzo zadowolona i koniecznie muszę nadrobić jej inne książki. Za to z piórem Ludki miałam pierwszą styczności i jest ona bardzo pozytywna. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Nie chciałam od niej odchodzić bo byłam zaintrygowana tym co może się dalej podziwiać. Ich relacja tworzy się w idealnym tempie bo nic nie jest robione na siłe tylko tak stopniowo. Mimo że jakieś uczucia były kiedyś to teraz są one jeszcze silniejsze i piękne. Oboje są bardzo oddani sobie, wspierają się w najgorszych momentach. Czasami zachowywali się jak nastolatkowie i to było świetnie napisane. Jordan jest chodzącym chaosem jak i katastrofą ale w tym jest ultra urocza. Mimo tego jak wielki posiada umysł to w tym troszkę jest niepewna przez jedną sytuacje. Napewno jest to bohaterka która musi poradzić sobie z trudnymi decyzjami. Cassidy jest samotnym ojcem i chodzącą zieloną flagą. Rozczulałam się na momentach z jego córka. Jest on takim naturalnym bohaterem bo potrafi przyznać sie do błędu. No chłop jest serio genialny. Koniecznie musze nadrobić pierwszy tom bo czuje że będzie tak świetny jak ten. Do następnej🧪🧯
Wygasić stan zapalny. Dieta, która przywraca równowagę
PATRYCJA SIERANT WYGASIĆ STAN ZAPALNY. DIETA, KTÓRA PRZYWRACA RÓWNOWAGĘ O stanach zapalnych organizmu słyszymy coraz częściej, ale czy tak naprawdę wiemy, skąd się biorą i jak duży wpływ na nasze samopoczucie może mieć to, co każdego dnia znajduje się na naszym talerzu? „Wygasić stan zapalny. Dieta, która przywraca równowagę” Patrycji Sierant to książka, która bardzo przystępnie porządkuje wiedzę na ten temat. I właśnie to spodobało mi się w niej najbardziej- autorka nie straszy, nie komplikuje i nie próbuje przekonać nas, że od jutra musimy całkowicie zmienić swoje życie. Na początku dowiadujemy się, czym właściwie jest stan zapalny, czym różni się ostry od przewlekłego i jakie sygnały może wysyłać organizm, kiedy coś zaczyna funkcjonować nie tak, jak powinno. Zmęczenie, problemy jelitowe, pogorszenie samopoczucia czy zaburzenia hormonalne - okazuje się, że czasami rzeczy, których zupełnie ze sobą nie łączymy, mogą mieć wspólny mianownik. Oczywiście dużą część książki zajmuje dieta. I tutaj ogromny plus za praktyczne podejście. Zamiast kolejnej listy zakazów i nakazów dostajemy konkretne informacje o produktach i składnikach, które warto częściej włączać do jadłospisu. Autorka pokazuje też, jak komponować posiłki i na co zwracać uwagę podczas codziennych zakupów. Podobało mi się również to, że temat nie kończy się na jedzeniu. Pojawiają się kwestie jelit, regeneracji, codziennych nawyków czy suplementacji. Dzięki temu patrzymy na organizm trochę szerzej, a nie wyłącznie przez pryzmat tego, co zjedliśmy na Najważniejsze, co wyniosłam z tej książki? Dieta przeciwzapalna nie musi oznaczać rewolucji, restrykcji i obsesyjnego dzielenia produktów na „dobre” i „złe”. Znacznie większe znaczenie mają nasze codzienne wybory i nawyki powtarzane przez dłuższy czas.