Recenzje
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
Autorka od początku zaznaczyła, że ta książka skupia się wyłącznie na romansie, ale w moim przypadku to uprzedzenie niewiele zmieniło. Zrozumiałabym, gdyby inne wątki zostały chociaż odrobinę rozwinięte, ale tutaj nie działo się tak naprawdę nic, więc nie rozumiem po co tworzyć książkę z fantastycznymi postaciami, skoro elementy fantastyczne nie mają tu swojego zastosowania. Ostrzeżenie było uczciwe i nawet je doceniam, ale nie usprawiedliwia to tego, jak wiele elementów fabuły było pozbawione logiki, nie miało jakichkolwiek podstaw, a sama kreacja bohaterów była powierzchowna. Rennick - książę Fae - w wieku 13 lat dowiaduje się imienia swojej przyszłej partnerki. Ten wątek bardzo mnie zainteresował, jednak został niewykorzystany. Autorka pomija ten temat, nie pokazuje konsekwencji przeznaczenia, nawet na chwilę nie stara się pokazać emocji bohatera, jakie towarzyszą mu z tym nowym doświadczeniem. Samo jego dorastanie w "surowym królestwie gór" jest wspomniane może raz, ale bezemocjonalnie. Wymienianie się listami między Rennickiem a Amelią to jedyny element tej książki, który oceniłam pozytywnie. Kiedy byłam na tym etapie, bardzo dobrze się bawiłam i szybko przez to przebrnęłam. Właśnie wtedy widziałam, że ich relacja zaczęła stopniowo się budować i myślałam, że od tego momentu wszystko będzie szło świetnie. Na dodatek z listów mogłam wyciągnąć charaktery głównych bohaterów i mniej więcej już ich poznałam...ale najgorsze miało dopiero nadejść. Rennick podczas wymiany listów był wrażliwy, ciekawski i zabawny. Jednak z biegiem akcji zmienił się w kogoś, kogo znienawidziłam i totalnie nie potrafiłam go zrozumieć. Z zaborczego mężczyzny zrobił się obsesyjny i niebezpieczny, a jego decyzje moralne były niezrozumiałe. Miałam wrażenie, że autorka stworzyła z niego bohatera, którego czyny mają być tak ekstremalne, byleby szokować, mimo że nie miały żadnego zastosowania w tej książce.
Recenzownik. Mój książkowy journal
📚 Zbliżający się nowy rok to idealny czas na zaopatrzenie się w kalendarze, notesy, planery książkowe czy właśnie recenzowniki a ten wydany przez wydawnictwo BeYA autorstwa Marty Sztandar-Bielawskiej zawiera wszystko czego każda książkara potrzebuje 🥰 Listy TBR, miejsca na zapisywanie recenzji, książkowe wyzwania, playlisty a jeśli chcecie możecie przekazać recenzownik swoim book besties by wpisały się Wam do złotych myśli ✨️ Ulubione cytaty, książki i bohaterowie od teraz wszystko to masz w jednym miejscu. 💗 A może masz ochotę na herbatkę inspirowaną tytułami bestsellerowych autorek wydawnictwa BeYA? Znajdziesz tu przepis i skomponujesz własne ulubione połączenie 🍵 Wybierasz się na targi książki? Wszystko czego potrzebujesz do organizacji masz w jednym miejscu. Zabierasz ze sobą recenzownik i na przeznaczonych do tego stronach spiszesz wrażenia, zaplanujesz spotkania z autorami/wydawnictwami a nawet zbierzesz autografy. Piękne wydanie które podarowane pod choinką ucieszy każdego ksiażkoholika 🎁
Titek chce jeszcze jedną bajkę
Temat dzieci i ekranów pojawiają się już u mnie kilka razy przy okazji różnych książek z tej tematyki. Tym razem trafiła nam się książka 3+ czyli dla najmłodszych. Titek pojawił się u nas pierwszy raz. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę to ilustracje, które są kolorowe i ładne, jednak nie do końca w mojej estetyce. Na plus oczywiście to, że książka wydana jest grubej okładce, a kartki są grubsze, więc nie zniszczą się od częstego czytania. Treść natomiast jest bardzo dobra. Przede wszystkim jest to krótka historia — odpowiednia będzie dla trzylatka, a nawet mniejszych dzieci. Nie mamy tu nadmiaru tekstu, który rozproszy uwagę. By jeszcze bardziej zaangażować małego czytelnika na stronach mamy drobne zadania np. znajdź na obrazku, pokaż, jak skaczesz z radości. Takie zadania są pomocne, bo nie zawsze rodzic i książka sama w sobie zaciekawi wystarczająco, by zatrzymać malucha. Na koniec kilka porad dla rodziców, na temat tego jak radzić sobie z ustalaniem czasu na bajki, jak reagować na złość i w konsekwencji stworzyć zdrową relację dziecka z ekranem. Titek pomaga najmłodszym lepiej nazywać i rozumieć emocje. Pomaga również kształtować zdrowe nawyki dnia codziennego oraz rozwijać empatię, współpracę i umiejętność rozwiązywania konfliktów. To seria, która jeszcze nie raz u nas zagości. Dobre narzędzie do pomocy w wychowaniu, zwłaszcza w świecie, gdzie ekrany atakują ze wszystkich stron.
Titek i magia świąt
Temat dzieci i ekranów pojawiają się już u mnie kilka razy przy okazji różnych książek z tej tematyki. Tym razem trafiła nam się książka 3+ czyli dla najmłodszych. Titek pojawił się u nas pierwszy raz. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę to ilustracje, które są kolorowe i ładne, jednak nie do końca w mojej estetyce. Na plus oczywiście to, że książka wydana jest grubej okładce, a kartki są grubsze, więc nie zniszczą się od częstego czytania. Treść natomiast jest bardzo dobra. Przede wszystkim jest to krótka historia — odpowiednia będzie dla trzylatka, a nawet mniejszych dzieci. Nie mamy tu nadmiaru tekstu, który rozproszy uwagę. By jeszcze bardziej zaangażować małego czytelnika na stronach mamy drobne zadania np. znajdź na obrazku, pokaż, jak skaczesz z radości. Takie zadania są pomocne, bo nie zawsze rodzic i książka sama w sobie zaciekawi wystarczająco, by zatrzymać malucha. Na koniec kilka porad dla rodziców, na temat tego jak radzić sobie z ustalaniem czasu na bajki, jak reagować na złość i w konsekwencji stworzyć zdrową relację dziecka z ekranem. Titek pomaga najmłodszym lepiej nazywać i rozumieć emocje. Pomaga również kształtować zdrowe nawyki dnia codziennego oraz rozwijać empatię, współpracę i umiejętność rozwiązywania konfliktów. To seria, która jeszcze nie raz u nas zagości. Dobre narzędzie do pomocy w wychowaniu, zwłaszcza w świecie, gdzie ekrany atakują ze wszystkich stron.
Titek i magia świąt
„Titek i magia świąt” to ciepła, pełna humoru opowieść o emocjach, które towarzyszą dzieciom w czasie oczekiwania na Boże Narodzenie. Autorka świetnie pokazuje tu dobrze znaną wszystkim rodzicom mieszankę ekscytacji, niecierpliwości i zachwytu nad przygotowaniami do świąt — a robi to w sposób lekki, przystępny i bardzo bliski doświadczeniom najmłodszych. Titek, sympatyczny stworek znany z poprzednich części, tym razem mierzy się z najtrudniejszym grudniowym wyzwaniem: czekaniem. Na prezenty, na gości, na pierniczki… i choć emocje potrafią go ponosić, czytelnik dostaje tu dużo ciepła, wyrozumiałości i świetnie podanych wskazówek, jak wspierać dzieci w takich momentach. Dużym atutem książki są ilustracje — kolorowe, pełne ruchu i drobnych smaczków, które przyciągają wzrok maluchów. Całość tworzy świąteczny klimat, który naprawdę udziela się podczas lektury. To mądra, urocza propozycja dla rodzin z dziećmi, idealna do wspólnego czytania w grudniu. Uczy cierpliwości, nazywania emocji i pokazuje, że magia świąt tkwi nie tylko w prezentach, ale też w drobnych chwilach spędzonych razem. Polecam wszystkim, którzy szukają książki łączącej wartościową treść, humor i świąteczną atmosferę.