Recenzje
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
Nie jest tajemnicą, że ja się zapoznałam z wydaniem tej książki w języku angielskim jeszcze w lutym 2025. I wtedy się w niej zakochałam. Nie mogłam przepuścić okazji do powrotu do Edenu i jednej z moich ulubionych ostatnio, leciutkich serii będących fantasy romansem. A przy okazji zaspokoiłam swoją ciekawość w kwestii tłumaczenia - czy dało radę i czy nie odebrało duszy pierwotnemu wydaniu. Mamy tutaj niezwykle przyjemną historię króla fae i przeznaczonej mu ludzkiej dziewczyny, podzieloną na dwie części — tę przed ich spotkaniem, gdy poznajemy bohaterów głównie przez listy pisane przez Rennica do Amelii oraz krótkie wzmianki z ich dorastania, oraz pełną historię od momentu, w którym faktycznie się spotykają. Czyta się to ekspresowo, a sama książka jest przezabawna — głównie dlatego, że Rennic ma przyjaciółkę fae, która pomaga mu dobierać prezenty. Jednocześnie dostajemy zaborczego i nie do końca zrównoważonego fae, o ile tylko sprawa dotyczy Amelii. Całość to czysty romans! Nie ma tu żadnego rozbudowanego tła, żadnego fantastycznego wątku dodatkowo napędzającego fabułę. To po prostu romansidło osadzone w świecie fantasy — i szczerze? Uwielbiam! To dla mnie idealna książka do relaksu i resetu. Mimo że czytałam ją po raz drugi i wiedziałam, co się wydarzy, i tak wciągnęłam się na maksa. Drugie czytanie pozwoliło mi też zwrócić uwagę na drobne smaczki i wskazówki, które umknęły mi za pierwszym razem. A jak wypadło nasze tłumaczenie? O dziwo — dobrze! Jedyne większe zastrzeżenie mam do przełożenia „little mate” na „mała przyjaciółko”. To kompletnie nie pasuje, a momentami wręcz brzmi źle. Niestety mam też uwagi do jakości wydania, a dokładniej do tekstu — znalazłam błędy! Czy w ilości, by nazwać je niechlujnym? Chyba nie… ale zauważalnej — jak najbardziej. Jeśli lubicie niewymagający typ książek, to gorąco polecam! Ja osobiście skłaniam się ku wydaniu w języku angielskim, ale polskie mnie nie rozczarowało i nie odebrało duchowi książki uroku. Jeśli tylko pojawią się polskie wydania kolejnych tomów, na pewno po nie sięgnę (choć czytałam już drugi i trzeci, a czwarty jeszcze nie jest wydany), bo powrót do Edenu i jego królów to dla mnie czysta przyjemność! Moja ocena 8/10
Ptaki, które śpiewają nocą
To powieść o tym, że czasem trzeba się zgubić, żeby móc się znaleźć ~ °~☆Moja Opinia☆~° Sam pomysł na historię jest po prostu świetny. Oryginalny, dopracowany i tak wciągający, że ciężko oderwać się choćby na chwilę. Choć książka jest długa i to w większości działa na jej korzyść, czasem może się pojawić kilka rozdziałów, w których dzieje się odrobinę mniej. Mimo że większość bardzo mi się podobała, momentami brakowało mi mocniejszego uderzenia emocjonalnego albo jakiegoś zwrotu akcji, który jeszcze bardziej zapadłby mi w pamięć. Przez dłuższe opisy — choć Marta pisze je naprawdę dobrze — chwilami czułam znudzenie i miałam mniejszą ochotę, by czytać dalej. Jedną z lepszych rzeczy w tej historii są główni bohaterowie. Są różni, ale właśnie dlatego tak idealnie do siebie pasują. Jedno walczy o drugie i nie pozwala mu upaść, bez względu na wszystko. Marta jak zwykle wspaniale oddała emocje postaci, tak prawdziwie, że trudno o nich zapomnieć. - Czasem, gdy coś robię to przypominają mi się ich rozterki i uczucia. ~♡ Dla kogo jest ta książka? ♡~ Dla każdego kto szuka książki, która porusza, wciąga i zostanie z nim na długo. Ocena: 8.5/10⭐️
Puck Off
𝑱𝒆𝒔́𝒍𝒊 𝒕𝒚𝒍𝒌𝒐 𝒛𝒐𝒔𝒕𝒂𝒏𝒊𝒆𝒎𝒚 𝒘 𝒕𝒚𝒎 𝒓𝒂𝒛𝒆𝒎 𝒊 𝒃𝒆̨𝒅𝒛𝒊𝒆𝒎𝒚 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒘𝒔𝒑𝒊𝒆𝒓𝒂𝒄́, 𝒕𝒐 𝒅𝒂𝒎𝒚 𝒓𝒂𝒅𝒆̨, 𝒓𝒐́𝒛̇𝒚𝒄𝒛𝒌𝒐❞. Puck off To kolejny tom cyklu książek romansów hokejowych Puck me napisany przez Ludkę Skrzydlewską. Tym razem skupiamy się na kolejnym bohaterze serii Matthiasie Carlsonie . Jest on nowym napastnikem drużyny hokejowej Nafciarzy , który poznaje podczas lotu do Calgary dwudziestotrzyletnią Rosie Gallagher . Od razu wpadają sobie w oko , dziewczyna przypuszcza ,że chłopak jest sportowcem , a przecież ona sobie obiecała trzymać się z daleka od sportowców . Mimo to ulega jego pokusie i spędza z nim noc . Niespodziewa się jednak , że wkrótce znowu spotka Mathiasa a na dodatek będzie musiała z nim pracować nad jego wizerunkiem , bo przecież jest specialistką od Social mediów , a chłopaka nikt nie akceptuje w drużynie . Jeśli jesteście ciekawi jak potoczy się ta historia to koniecznie przeczytajcie Puck off. Na początek chciałam powiedzieć ,że ta książka jest cudowna . I od początku się w niej zakochałam nie mogłam jej dosłownie odłożyć na półkę , tak mnie wciągnęła . Powieść jest napisana z dwóch perspektyw przez to możemy poznać ,dwie różne perspektywy bohaterów i jak się w danym momencie czuli co myśleli .Ponadto co nie często zdarza się w romansach trzeba przyznać ,że bohaterowie zaczynają od początku budować zdrową relacje pełną ciepła i poczucia bezpieczeństwa opartą na przyjaźni . A te ich początkowe docinki dodają charakteru powieści . Dosłownie momentami się śmiałam a momentami płakałam . Mimo ,że mamy tu owszem parę elementów humoru to też mamy tutaj elementy smutku , bólu , traum, poczucia straty a nawet smierć, przez co moim zdaniem książka staje się prawdziwa .Co więcej Mathias i Rosie wcale nie mieli lekko w życiu on jako nowy członek drużyny , owiany złą sławą przez reputacje swojego starszego brata nie miał lekko w drużynie . Ona jako znakomita specjalistka Pr, ale nieszanowana wśród współpracowników , musi się za każdym razem wykazać aż na to .I to właśnie ich historia mnie zniszczyła i poruszała do tego stopnia że zawsze będzie już w mojej pamięci . Ponadto Mathias jest takim słodziakiem , że od razu się w nim zakochacie jakim jest cudownym chłopakiem , może się on okazać waszym nowym crushem mówię poważnie . Co do zakończenie to jest cudowne i w pełni na to co zaslugiwali bohaterowie . Na koniec jeszcze dodam że jest to najlepszy moim zdaniem tom z całej serii. Ocena 5/5⭐
Titek i wulkan złości
Dzień dobry! 😊 Czy mieliście już okazję poznać Titka? 😁 My, poznaliśmy go całkiem niedawno i muszę przyznać, że ten mały nicpoń, skradł nasze serca! Książki z tej serii, to idealne propozycje dla przedszkolaków oraz ich rodziców. Każda z nich skrywa ciekawą i życiową historię, zabawne ilustracje, a także krótki poradnik dla rodziców. Są również zadania aktywizacyjne, które dodatkowo urozmaicają czytanie. Mieliśmy okazję przeczytać dwie pozycje z tej uroczej i wyjątkowo wartościowej serii: „Titek i sprzatanko” W sobotki poranek, Titek i jego siostra wstali wcześniej niż rodzice. Postanowili zająć się budowaniem toru z klocków i wyszło im naprawdę świetnie! Był malutki incydent... Cóż, tata nadepnął na malutki klocek, ale takie wypadki się zdarzają 😁 Przy śniadaniu okazało się, że ten fantastyczny i fenomenalny tor musi zniknąć z salonu, ponieważ dziś był dzień porządków. Może go gdzieś przenieść? Do pokoju Titka? Cóż... Tam też był nieziemski bałagan i ani kawałka wolnej podłogi. Czas na porządki! Titek nie był zachwycony. Czy rodzicom udało się nakłonić synka do sprzątania? „Titek i wulkan” Wulkany są fascynujące! Tata czytał właśnie Titkowi książkę o wulkanach i maluch był bardzo zainteresowany tematem. Gdy dowiedział się, że mogą stworzyć sami taki mały wulkan, to niemal skakał pod sufit😁 Zebrali wszystkie potrzebne rzeczy. No, prawie wszystkie... Titek musiał tylko znaleźć plastelinę w swoim pokoju, a to okazało się trudnym zadanie. Gdzie ta plastelina? Szukał i szukał. I nic! Uuuuch! Aż zaczęło parować mu z uszu że złości! Przecież chciał robić wulkan! Już, teraz, natychmiast! Titek, sam zamienił się w wulkan. W wulkan złości! Myślę, że to bardzo, bardzo udana seria i sprawdzi się w codzienności każdego przedszkolaka, pełnej przeróżnych wyzwań i emocji.
Titek i sprzątanko
Dzień dobry! 😊 Czy mieliście już okazję poznać Titka? 😁 My, poznaliśmy go całkiem niedawno i muszę przyznać, że ten mały nicpoń, skradł nasze serca! Książki z tej serii, to idealne propozycje dla przedszkolaków oraz ich rodziców. Każda z nich skrywa ciekawą i życiową historię, zabawne ilustracje, a także krótki poradnik dla rodziców. Są również zadania aktywizacyjne, które dodatkowo urozmaicają czytanie. Mieliśmy okazję przeczytać dwie pozycje z tej uroczej i wyjątkowo wartościowej serii: „Titek i sprzatanko” W sobotki poranek, Titek i jego siostra wstali wcześniej niż rodzice. Postanowili zająć się budowaniem toru z klocków i wyszło im naprawdę świetnie! Był malutki incydent... Cóż, tata nadepnął na malutki klocek, ale takie wypadki się zdarzają 😁 Przy śniadaniu okazało się, że ten fantastyczny i fenomenalny tor musi zniknąć z salonu, ponieważ dziś był dzień porządków. Może go gdzieś przenieść? Do pokoju Titka? Cóż... Tam też był nieziemski bałagan i ani kawałka wolnej podłogi. Czas na porządki! Titek nie był zachwycony. Czy rodzicom udało się nakłonić synka do sprzątania? „Titek i wulkan” Wulkany są fascynujące! Tata czytał właśnie Titkowi książkę o wulkanach i maluch był bardzo zainteresowany tematem. Gdy dowiedział się, że mogą stworzyć sami taki mały wulkan, to niemal skakał pod sufit😁 Zebrali wszystkie potrzebne rzeczy. No, prawie wszystkie... Titek musiał tylko znaleźć plastelinę w swoim pokoju, a to okazało się trudnym zadanie. Gdzie ta plastelina? Szukał i szukał. I nic! Uuuuch! Aż zaczęło parować mu z uszu że złości! Przecież chciał robić wulkan! Już, teraz, natychmiast! Titek, sam zamienił się w wulkan. W wulkan złości! Myślę, że to bardzo, bardzo udana seria i sprawdzi się w codzienności każdego przedszkolaka, pełnej przeróżnych wyzwań i emocji.