ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Haunted Hearts

Haunted Hearts to jedna z tych książek, które od pierwszych stron otulają czytelnika atmosferą mroku, namiętności i delikatnego niepokoju. Bekher, znana ze swojej umiejętności splatania romantycznych wątków z elementami fantasy, także tutaj pozostaje wierna swojemu charakterystycznemu stylowi. To pełnokrwisty romantasy, w którym magia przenika każdy gest i każde spojrzenie, a uczucia mają w sobie coś z nieuchronnego przeznaczenia. Akcja rozgrywa się w Shadowbrook College, uczelni osadzonej w świecie, który na pozór wygląda znajomo, ale tętni tym, co nadnaturalne. To właśnie do tego miejsca trafia Hazel Prescott, by rozpocząć naukę na drodze, która ma uczynić z niej łowczynię wampirów. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to kolejna historia o mrocznych sekretach akademii, ale Bekher prowadzi fabułę z taką lekkością i wyczuciem emocji, że łatwo zanurzyć się w jej narracji bez wrażenia powtarzalności. Hazel to bohaterka, którą polubiłam właściwie od razu. Ma w sobie mieszankę determinacji i delikatności, a jej wewnętrzne konflikty sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Z kolei Nathaniel, tajemniczy profesor, od początku owiany jest aurą czegoś zakazanego i niepokojąco pociągającego. Bekher buduje ich relację z wyczuciem, iskrzy tam, gdzie powinno, ale nie ma przesady ani sztucznego dramatyzmu. Tematyka Haunted Hearts obraca się wokół miłości, wyborów moralnych i poszukiwania prawdy o sobie. Bekher dotyka też wątków samotności, lojalności i walki z własnymi uprzedzeniami. Wszystko to splecione jest w historię o tym, że czasem największym zagrożeniem nie są ci, przed którymi nas ostrzegano, ale to, co w sobie tłumimy. Styl Bekher jest przystępny, a jednocześnie bardzo obrazowy. Autorka pisze językiem pełnym emocji, zmysłów i subtelnych metafor. Narracja ma w sobie coś poetyckiego, miejscami wręcz intymnego, idealnie pasuje do klimatu opowieści. Świat przedstawiony nie jest przytłaczająco rozbudowany, ale wystarczająco sugestywny, by łatwo go sobie wyobrazić. Jest w nim mrok, jest magia, jest namiętność, wszystko w odpowiednich proporcjach. Najmocniejszą stroną książki jest bez wątpienia chemia między Hazel i Nathanielem. Napięcie emocjonalne jest doskonale wyważone, a każdy wspólny moment tej dwójki sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Podobało mi się również to, jak autorka prowadzi wewnętrzną przemianę Hazel, subtelnie, ale konsekwentnie. Konstrukcja świata i tajemnicza aura uczelni także robią duże wrażenie. Jeśli miałabym wskazać słabszą stronę, momentami czułam, że chciałabym więcej scen pobocznych lub głębszego wejścia w tło świata, choć nie wpływa to znacząco na odbiór całości. Książka wciągnęła mnie w ten mroczno-romantyczny klimat i sprawiła, że czytałam ją jednym tchem. Zostawiła we mnie ciepłe, choć lekko nostalgiczne poczucie, dokładnie takie, jakie uwielbiam w historiach o zakazanej więzi i walce między obowiązkiem a sercem.

the_secret_bookmark Hołub Patrycja

In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie

Jeśli miałabym podać Wam jeden tytuł, taki ,,must have” do przeczytania z mojej tegorocznej topki, byłaby to właśnie książka Aleksandry Pawlik. Zaznaczyłam w niej tyle fragmentów, że mogłabym napisać recenzję na kilka stron. Ciężko będzie jednak nie spojlerować, a chciałabym Was jedynie zaciekawić, a nie powiedzieć Wam wszystko, co w niej znajdziecie. Zwykle nie czytam tej samej powieści drugi raz, ale ten poradnik zostawiłam na półce z zamysłem, że będę do niej wracać co roku aż do 30-stki. To jeszcze 7 lat czytania jej ponownie. Dlaczego warto? Czytając czułam się, jakbym czytała jedną, długą wiadomość od przyjaciółki. To wszystkie rady, których potrzebowałam. Nie zgodzę się jednak, że to ,,instrukcja dorosłości”. Moim zdaniem to lekcja dobrego życia, nie tylko dla osób dopiero wchodzących w pełnoletność. Na pewno pomoże uniknąć wielu niepowodzeń, spojrzeć na siebie w pozytywniejszym świetle i budować trwalsze i bardziej jakościowe relacje z innymi ludźmi. Mimo, że autorka często wskazuje, że nie jest wykwalifikowanym naukowcem, to jej rady z tej jednej książce mogłyby ze spokojem równać się kilkunastu psychologicznym poradników napisanych przez specjalistów. Poważnie, to jest książka, która dosłownie podsumowuje wszystkie te najważniejsze kwestie, o których wielokrotnie czytałam w literaturze naukowej. Z dużą dawką realizmu, humoru i przezorności opowiada o tym, co przydarza się nam wszystkim. Polecam z całego serducha, bo jestem absolutnie przekonana, że każdy znajdzie w niej lekcję dla siebie. Jest ich aż 26! Przesuń w prawo, by przeczytać kilka wartościowych fragmentów. Co naprawdę dało mi przeczytanie powyższej książki? Odpuściłam sobie ten Instagramowy pęd życia, bo zaczęłam łapać się na tym, by żyć dla publikowania. By pokazywać, że robię ciągle więcej i więcej. Żeby ktoś nie powiedział mi ,,jesteś bezwartościowa, beznadziejna”. To sprawiło, że czuję wypalenie, objawiające się smutkiem i dużym zmęczeniem, poczuciem winy, kiedy odpoczywam. Stop. Dziękuję Ci Olu, za to, że dzięki lekturze przenalizowałam swoje krótkie żyćko i postanowiłam się… zatrzymać. Życie to nie ciągły bieg, możesz zrobić pauzę i nabrać oddechu. To jest mój przedostatni post na bookstagramie w tym roku. Wysiadam na przystanku o nazwie Studia i aż do lutego zamierzam skupić się głównie na akademickich wyzwaniach. Dla kogo? Dla siebie. Jestem przekonana, że wrócę z nową energią. A ty? Jesteś gotowy/a na lekcję życia?

@przeczyt.ana Prajs Maja

Prompt engineering. Projektowanie aplikacji z wykorzystaniem LLM

„Prompt Engineering” to książka, która od początku jasno komunikuje, do kogo jest skierowana. I dobrze - bo to nie jest pozycja dla przypadkowego użytkownika czatu, który chce „lepiej gadać z AI”. To książka przede wszystkim dla programistów i inżynierów promptów, którzy faktycznie budują na modelach i potrzebują zrozumieć ich działanie, ograniczenia i dobre praktyki tak, żeby tworzyć powtarzalnie lepsze zapytania. Zwykły użytkownik szybko poczuje się przytłoczony - i nic dziwnego, bo część materiału wymaga już sporego obycia z LLM-ami, również na poziomie API. Zacznijmy od rzeczy mniej przyjemnych: jest tu trochę błędów językowych, momentami wręcz rozpraszających. Do tego dochodzą fragmenty przekombinowane i niepotrzebnie rozwleczone. Zdarzają się też zaskakujące sformułowania, jak „zdrowy rozsądek modelu LLM”, które nie do końca pasują, ale rozumiem intencję autora. Ale kiedy już przebijemy się przez te słabsze momenty, zobaczymy, że autorzy mają przemyślany i transparentny styl pracy. Omawiają różne techniki, pokazują zarówno ich zalety, jak i wady, co pozwala czytelnikowi zrozumieć, skąd dokładnie biorą się konkretne rekomendacje. To buduje realną świadomość i kompetencję — nie tylko „stosuj tę regułę”, ale dlaczego ją stosujesz. Dużym plusem są wizualne przykłady - wiele omawianych koncepcji ma swoje graficzne przedstawienie. I to działa: nagle rzeczy, które brzmią abstrakcyjnie, stają się całkiem intuicyjne. Do tego dochodzą ćwiczenia, które zmuszają do myślenia i pomagają uporządkować wiedzę. Podoba mi się też podejście autorów: zanim zaczniemy budować prompty, najpierw musimy zrozumieć jak działa LLM. Dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Skąd wynikają błędne odpowiedzi. Jak łączą się tokenizery z precyzją promptu. Brzmi akademicko, ale w praktyce bardzo ułatwia późniejszą pracę nad promptami. Na początku może to przytłaczać. Bo zaczynamy od długiego wstępu, ale znam ten ból, bo to samo zdarza mi się podczas prowadzonych przeze mnie szkoleń. Kilka elementów jest naprawdę świeżych - na przykład dynamiczne budowanie promptów systemowych. Szczerze mówiąc, nie spotkałem się jeszcze z takim ujęciem w innych publikacjach. Wielki plus za referencje do badań, które pozwalają sprawdzić źródła i pogłębić temat. Dzięki temu mamy łatwe odniesienia do pogłębienia wiedzy w danym temacie. Niestety — książka jest już miejscami zdezaktualizowana. Widać mocne skupienie na GPT-3, więc część szczegółów jest dziś przestarzała. Znajdziemy podpowiedzi, które obecnie nie mają sensu (np. dotyczące „echo”). Jednak z drugiej strony to też pokazuje, które z opisanych koncepcji okazały się ponadczasowe. Na przykład opis tool callingu nie uwzględnia MCP, ale opisuje dość dokładnie sposób działania protokołu MCP. Tak więc mimo, że sama książka odnosi się do starszych technologii, nie zabiera to jej praktyczności. Na koniec ciekawostka: wiele wprowadzanych pojęć brzmi na początku obco, ale szybko okazuje się, że to głównie efekt polskiego tłumaczenia. Odpowiedniki angielskie są bardziej naturalne. Podsumowanie: To książka nierówna, momentami rozwlekła i zbyt szeroko opisana, ale jednocześnie pełna konkretnych, praktycznych i dobrze wyjaśnionych wskazówek. Jeśli tworzysz prompty zawodowo, zbudujesz na niej solidne fundamenty. Jeśli korzystasz z LLM-ów okazjonalnie - to nie jest książka dla Ciebie. Jednak dla inżyniera: warto.

Blog, LinkedIn, YouTube, Newsletter Sroka Adrian

Ptaki, które śpiewają nocą

Ta książka miała w sobie wszystko, czego brakowało mi w przypadku serii „𝐅𝐥𝐚𝐰(𝐥𝐞𝐬𝐬)” - myślę, że 𝐩𝐭𝐚𝐤𝐢 są idealną książką dla fanów debiutanckiej trylogii Marty!! Połączyła ona strangers to lovers z bratnimi duszami i wspólną podróżą, co bardzo przypadło mi do gustu i wciągnęłam się w tę historię od pierwszych stron. Bohaterowie zostali ŚWIETNIE wykreowani. 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 niedoszła panna młoda, która uciekła sprzed ołtarza (choć nie dosłownie) i postanowiła udać się w samotną podróż. 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧 był muzykiem, ale i chodzącym nieszczęściem, miał talent do podejmowania wyjątkowo złych decyzji. Ta dwójka poznała się przypadkowo, w barze, w którym zatrzymała się Sav, gdyż jej nawigacja przestała działać, a Austin był w tym miejscu, bo postanowił się upić. 𝐀 & 𝐒 byli swoimi kompletnymi przeciwieństwami…ale jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają. Poza podróżowaniem i poznawaniem się bohaterów, w pierwszej połowie książki działo się bardzo mało, co niestety mnie zwiodło :/ liczyłam na szybsze tempo toczenia się akcji (choć druga połowa książki totalnie wynagrodziła wolne tempo pierwszej części tej historii), a czas rozwijania się relacji bohaterów ogromnie mi pasował!! Nie mogę doczekać się drugiego tomu losów Sav i Austina, bo zakończenie złamało mi serce. Jeśli czasami macie wrażenie, że musicie zrobić coś, żeby udowodnić innym swoją wartość, w 100% zrozumiecie główną bohaterkę. Austin to Archer (z trylogii „Flaw(less)”) tylko w innym uniwersum. Pokochałam jego humor, spontaniczność i rady, które dawał innym. Zróbcie sobie herbatkę, przykryjcie się kocykiem i zacznijcie czytać „Ptaki, które śpiewają nocą” <3

bookswithklaud Rola Klaudia

Uwięziona. Bez kontroli

💋„Uwięziona.Bez kontroli.Tom3” to emocjonujący finał trylogii🔥Historia pokazuje obsesje bohatera,który za wszelką cenę chce mieć miłość obok siebie.Nie liczy się z nikim i z niczym.Trwa przy swoim planie,aby wreszcie zyskać miłość Luizy i by ona była tą jedyną dla niego. 💋Historia jest ukazaniem obłędu bohatera,który z porywacza i potwora staje się niemal idealnym mężem.Nie patrzy On na to,że żona go nie kocha.Pragnie,by skraść serce ukochanej i by ta oddało mu swoje.Jego zachowanie jest przerażające,ponieważ skupia się tylko na sobie.Manipulacja i intrygi to jego codzienność,a oddanie wolności bohaterce jest niemal niemożliwe!On bierze i chce tego samego.Mimo widocznej przemiany do końca nie wierzyłam w jego przemianę,bo Dragon zawsze osiąga to,co chce! 💋Powieść znakomicie pokazuje manipulację, złudną wolność a na koniec prawdziwe oblicze bohatera.Zakończenie potrafi zaskoczyć,ponieważ jest obrazem kobiety w której na zawsze zostają wspomnienia oraz mężczyzny,który nie zniechęca się,by plan został zrealizowany. 💋Emocji nie brakuje w tej książce i dzięki nim czytanie staje się przyjemności i pokazaniem obsesyjnej postaci,która za wszelką cenę dąży do osiągnięcia swojego celu. 💋Czytajcie,bo warto poznać historię bohaterów.Polecam

@fascynacja.ksiazkami Dębdka Barbara