ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Mała księga egzoplanet

Często, czytając o Wszechświecie, jestem zdumiona jego skalą i tym, jak nieustannie pojawiają się nowe teorie napędzane kolejnymi odkryciami. W książce „Mała księga egzoplanet” światowej klasy astrofizyk pokazuje, w jaki sposób dawniej odkrywano planety poza Układem Słonecznym i jak wygląda to dziś. Opisuje też konkretne egzoplanety - ich skład, orbity i zachowania. Przy okazji dowiemy się wiele o gwiazdach, wokół których te planety krążą, ponieważ te tematy są bardzo ze sobą powiązane. Dla mnie najciekawsze zaczęło się od rozdziału piątego. Ale nie ma sensu przeskakiwać prosto do tego rozdziału - by zrozumieć wszystkie zagadnienia astrofizyczne trzeba czytać książkę krok po kroku, od początku. Dzięki temu można wszystko zrozumieć i książka jest klarowna, nawet jeśli na codzień nie interesujecie się kosmosem. Po przeczytaniu całości zostaje przyjemne wrażenie, że kosmos staje się ciut bardziej „oswojony”. Zaczyna się rozumieć, jak wiele dzieje się nad naszymi głowami i jak ogromną pracę wykonują naukowcy. Polecam każdemu, kto lubi przystępne książki popularnonaukowe.

skazana_na_ksiazke Twork Paulina

Milionerka i barman

Zaciekawił mnie tytuł. Zaciekawił mnie opis. Zaciekawiła mnie okładka. . A jak wyszło?👇 Nie czytałam wcześniejszych książek autorki. To było moje pierwsze spotkanie. Nie było źle, ale jakoś nie przypadła mi do gustu postać głównej bohaterki Zoe. Po prostu nie byłaby to dla mnie osoba z którą mogłabym się przyjaźnić czy spotykać 🙈 Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Otóż... Powiem Wam szczerze, że nie wiem. Tak po prostu... czasami jest tak, że czuję się z kimś to "flow". Tu go nie było 🤭 . Za to... Było z Olivierem. Samotny ojciec. Odpowiedzialny. Rodzinny. Z taką osobą bym się dogadała:D . Zoe była wg mnie rozkapryszona. Zawsze dostawała to, co chciała... ze swoim chłopakiem była tak po prostu. Nawet go nie kochała... momentami się zastanawiałam czy ona aby na pewno wie czym jest prawdziwa miłość... . Oliviera poznała w ⁰barze i od razu wpadł jej w oko... A to jak potoczyła się ich dalsza relacja... tego Wam nie zdradzę 🤫 . Ale zachęcam do poznania ich historii, bo czytało się przyjemnie:) . . A teraz uciekam. Mam dziś swoje pierwsze spotkanie autorskie drugiej części książki 💚 .

@zaczytana_optymistka Binkowska Aneta

Titek i magia świąt

Mieliście już okazję poznać małego Titka? Do czterech wydanych dotąd książek właśnie dołączyła kolejna — i oczywiście, skoro mamy grudzień, utrzymana jest w świątecznym klimacie! Ale nie dajcie się zwieść ozdobom i pierniczkom, bo tę historię można czytać przez cały rok. Dlaczego? Bo dotyczy tematu, który w wielu domach jest na wagę złota: cierpliwości. A jak wszyscy wiemy… dzieci i czekanie nie zawsze idą w parze. Nasz mały przedszkolak chciałby, żeby Wigilia była już teraz, najlepiej z prezentami od razu rozpakowanymi. Szybko jednak odkrywa, że czas potrafi płynąć bardzo, bardzo wolno. Na szczęście tata i siostra przychodzą z pomocą — pieczenie pierniczków, strojenie choinki i cała masa świątecznych przygotowań zamieniają dzień w prawdziwą lekcję cierpliwości (czasem trudną, ale zawsze pouczającą!). Książka zachwyca kolorowymi ilustracjami i zadaniami aktywizującymi. Pomaga dzieciom lepiej zrozumieć własne emocje, a rodzicom podpowiada, jak zachować spokój i jak mądrze rozmawiać z maluchami w trudniejszych momentach. Ta historyjka — podobnie jak cała seria — szybko skradnie Wasze serca. Dzieci pokochają Titka i bez trudu odnajdą w jego przygodach emocje, które towarzyszą im na co dzień.

Decystyle Senkara Zuzanna

Titek i magia świąt

„Titek i magia świąt” to dokładnie taka książka, którą chce się podsunąć dziecku w grudniu. pełna ciepła, emocji i tego wyjątkowego przedświątecznego zamieszania, które wszyscy dobrze znamy 🌟 Titek, mały żółty stworek, od rana marzy tylko o jednym: prezentach. Reszta dnia mogłaby dla niego nie istnieć, gdyby nie to, że czekanie wcale nie musi być takie trudne. Wraz z rodziną piecze pierniczki, pomaga w przygotowaniach, ubiera choinkę i powoli odkrywa, że dzień mija szybciej, gdy jest się jego częścią. Książka świetnie pokazuje dzieciom, że niecierpliwość jest normalna, a emocje nie są ani złe, ani dobre, po prostu są. I można nauczyć się je oswajać. To opowieść, która przeprowadza małych czytelników przez świąteczne tradycje, a przy okazji uczy czegoś bardzo cennego: cierpliwości, współpracy i radości z bycia razem. Dodatkowe wskazówki dla dorosłych i proste, angażujące ćwiczenia sprawiają, że książka staje się świetnym narzędziem do rozmów o emocjach. Całość dopełniają piękne, ciepłe ilustracje, które od razu wprowadzają w świąteczny nastrój.

Zaczytane_dzieci Kucharczyk Katarzyna

Bunt komórek. O faktach, mitach i zagadkach raka

Myślicie czasami o tym, co możecie robić, żeby uchronić się przed rakiem? Bałam się tej lektury. Bałam się, że książka udowodni mi, że jestem winna. Kilka lat temu sama zachorowałam i nawet na samo wspomnienie skóra mi cierpnie. Zdecydowałam się po nią sięgnąć, bo w ciągu kolejnych lat kilka bliskich osób również zachorowało. Pamiętam jak z przerażeniem wyszukiwałam w Internecie, co oznaczają dziwne wzory (okazuje się, że to nie wzór, a określenie typu raka i przerzutów), jak szukałam informacji o typach leczenia i co oznacza “pedeele zero, ale i tak będzie immunoterapia”. Ta książka odstaje od tego, co zwykle wrzucam na Fyrtel, ale myślę, że to jednak lektura, którą warto znać. I już tłumaczę, dlaczego. Po pierwsze — prosty język i bardzo obrazowe porównania. Mimo że z biologii i chemii ślizgałam się z klasy do klasy, to po tej lekturze na bank napisałabym sprawdzian na porządną czwórkę. Po wtóre — przykłady. Prawdziwe historie ludzi oraz badań pozwoliły mi odnieść się do sytuacji, w których znalazłam się ja i bliskie mi osoby. Po trzecie — w tej książce nie uświadczycie magicznego “dobry lekarz i modlitwa do św. Rity wyleczą każdego”. Dodatkowo rozprawia się z mitami (np. uniwersalny lek na wszystkie nowotwory i raki). Zamykając tę książkę, poczułam się mądrzejsza i lżejsza. Szukałam winy w sobie, w niedopatrzeniu, niedopilnowaniu, w tym, że za wolno diagnozowali tatę, że za późno zorientowaliśmy się, że u babci też zdążył się rozwinąć rak… Po tej lekturze zrozumiałam działanie raka i że niektóre formy są tak agresywne, że bywa “za późno”. Że brak objawów prawdopodobnie pozwolił nam cieszyć się życiem. Że gdybyśmy wiedzieli, to niczego by to nie zmieniło. Ostatni rozdział zrzucił też z moich barków strach. Że robię za mało, że nie dbam wystarczająco. I wiecie co? Ja zachorowałam mimo tego, że nosiłam czapkę jak było zimno, że brałam witaminy, że nie jadłam chipsów, nie piłam energetyków, nie paliłam. Pytałam się: dlaczego? Ta książka odpowiedziała na to pytanie, które zadaję sobie od niemal dekady. Jeśli chcecie zrozumieć, jak działa nasz organizm i co oznacza remisja, jak dzielą się komórki i “skąd” bierze się rak/nowotwór, to zdecydowanie jest to lektura dla was!

Fyrtel Kulturalny Staniszewska Patrycja