Recenzje
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością
Zaświeciła dziś nowa gwiazdka na mojej półce — „Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością” od Monika Kotlarek. To książka, która z ogromnym sercem i cierpliwością opowiada o tym, jak wygląda życie z ADHD — nie dziecięce, nie poglądowe, ale dorosłe, z całym jego chaosem, lękami, wyzwaniami… i potencjałem. Autorka krok po kroku prowadzi przez to, co większość z nas zna: rozkojarzenie, trudności z organizacją, impulsywność, poczucie bycia „inaczej” — często bez diagnozy, bez wsparcia. Dla mnie ta książka to więcej niż lektura — to przyjaciel, który mówi: „Widzę Cię. Rozumiem. I wierzę, że ten chaos można oswoić”. Po jej przeczytaniu poczułam ulgę, zrozumienie i… akceptację. Bo nie jestem „problemem”, jestem osobą z ADHD — z całym spektrum myśli, emocji, energii i potrzeb. Teraz wiem i będę starała się pielęgnować w sobie takie myśli, że nie muszę dążyć do „normalności” według cudzych standardów — mogę zbudować swoje własne zasady, swój rytm i siebie zaakceptować, że potrafię wykorzystać moją kreatywność i intensywność — planowanie, spontaniczność albo artystyczne projekty mogą być moją siłą; że self-care, wsparcie, bycie w kontakcie z osobami które rozumieją — to klucz, by nie czuć się sama w tym „chaosie”; że wiedza i zrozumienie własnego ADHD to pierwszy krok do życia pełnią — nie maskowania się, nie udawania, ale bycia autentyczną sobą. Ta książka to must have dla osób, które walczą ze sobą i swoim wewnętrznym chaosem.
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Po skończeniu „Bez nadziei” z jednej strony jestem szczęśliwa i zakochana w rodzince Eatonów jeszcze mocniej. Z drugiej jednak jest mi smutno, że nie ma kolejnych tomów i pora zamknąć pewien czytelniczy etap. „Chestnut Springs” to wyjątkowa seria, z którą spędziłam niesamowite chwile. Najbardziej urzekło mnie w niej to, że bohaterowie musieli się mierzyć z różnymi problemami i przeciwnościami losu, ale zawsze mogli polegać na swojej rodzinie, która była tu takim filarem. Dosłownie można było czuć ciepło, gdy tylko pojawiali się w komplecie. Ale wracając do tej konkretnej książki, to cieszę się, że tu głos mógł zabrać Beau. Mężczyzna przez kilka lat był w wojsku, co wywarło ogromny wpływ na jego psychikę. Szczególnie ostatnia misja pozostawiła trwały ślad na jego duszy. Kiedyś - pełen śmiechu, radości i energii chłopak. Dziś - mężczyzna wstydzący się swoich blizn, cierpiący na bezsenność i nie mogący na nowo odnaleźć się na rodzinnym ranczu. Przyznaje, że krajało mi się serce, gdy byłam świadkiem jego koszmarów i tego, jak bardzo zamykał się w sobie. Niby otaczał się ludźmi, ale miałam wrażenie, że z nikim nie mógł szczerze porozmawiać. Nie chciał pokazywać słabości, tego że sobie nie radził. I w końcu Bailey - dziewczyna z baru - która wręczyła mu rumianek zamiast kolejnego kieliszka sprawiła, że jego mury powoli zaczęły się rozpadać. Wspaniale obserwowało się ich relacje. Co prawda, nie jestem ogromną entuzjastką motywu udawanych zaręczyn, ale tutaj wypadło to doskonale, nie irytująco. Bailey również zyskała moją sympatie. Dziewczyna nie miała łatwo w życiu przez wzgląd na kiepską reputacje swoich bliskich, ale starała się jak mogła spełniać marzenia i wyjść z dołka, w którym tkwiła. Razem z Beau opiekowali się sobą nawzajem. Byli wobec siebie troskliwi, wyrozumiali, chociaż nie brakowało drobnych nieporozumień. To, co szczególnie zapadło mi w pamięci to to, jak Bailey codziennie nastawiała sobie budzik na 2, aby obudzić Beau, zanim tego pochłoną koszmary, które nieprzerwanie trapiły go o 2:11. „Bez nadziei” to książka, której nie chciałam kończyć czytać, ponieważ było mi smutno na myśl o rozstaniu z bohaterami. Nie mogłabym jednak wyobrazić sobie lepszego finału, a sam epilog był wisienką na torcie. Malutkim plasterkiem, który zakleił moje pokiereszowane serce. Ta seria na długo ze mną zostanie i już teraz wiem, że będę do niej wracać.
Puck Off
Czy zbyt odważne jest stwierdzenie, że Ludka Skrzydlewska to królowa emocjonalnych romansów? Porozmawiajmy. Autorka bardzo trafnie i z ogromnym wyczuciem prowadzi swoje historie. Od niezobowiązujących spotkań do poważnych życiowych deklaracji. W tym czasie buduje zaufanie, bliskość i wsparcie, dzięki którym mamy możliwość uwierzyć i zaangażować się w opowieść. Stworzyła 450-stronicową ciepłą, piękną i ważną fabułę. To książka przesiąknięta słodyczą i zdrową relacją. Taka, od której robi się ciepło na serduszku. Cudownie idealna, w której partnerzy rozumieją się nawzajem, rozwiewają swoje wątpliwości i walczą o siebie w chwilach zwątpienia. Wspaniale czytać o dobrych ludziach, znacznie gorzej czytać o złych sytuacjach dziejących się w ich życiu. "Puck off" ofiaruje nam wiele emocji - w tym wielki smutek i łzy bezsilności TW: trauma, żałoba, strata). Mimo wyboru trudnej tematyki uważam, że autorka stanęła na wysokości zadania i opowiedziała nam ten wątek z należytą empatią i uwagą. Bohaterzy zostali otoczeni wsparciem i zrozumieniem, a ich walka o siebie pozwoliła pokonać niespodziewane i niesprawiedliwe przeciwności świata, którymi zostali dotknięci w tym ciężkim czasie. Ta seria to też opowieść o wparciu w drużynie i w tym tomie również możemy tego doświadczyć. Mimo iż Matt jest nowy i przez swojego nieokrzesanego brata zaczyna w zespole z gorszej pozycji, traktowany jest jak nowa osoba, która zaczyna z czystą kartą. Cudownym jest, jak ważną postacią w drużynie jest Rosie, a smutną kontrą jest uprzedzenie i niechęć do dziewczyny jej najbliższych współpracowników. Niezmiennie polecam książki autorki. "Puck off" trzyma poziom poprzednich tomów. To historia dzięki, której uśmiech zagości na Twoich ustach i czasem zaśmiejesz się w głos, będą też momenty, w których policzki zaróżowieją, ale również takie, w których samoistnie popłyną łzy. Dla mnie bardzo dobra lekko i przyjemnie poprowadzona. Ach i z przekazem! Według mnie - ☕☕☕☕☕/5
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
CeCe wraca do rodzinnego miasteczka, po zostawieniu swojego narzeczonego. Na jej drodze staje starszy przyjaciel jej brata, którego jej bliscy traktują jak rodzinę. Mężczyzna po przejściu na hokejową emeryturę pracuje w wielu miejscach, a jedno z nich staje się również nową pracą dla Cecili… Książkę czyta się bardzo szybko, relacja bohaterów jest dynamiczna zarówno przez kreacje ich charakterów, ale też, przez fakt że znają się od młodzieńczych lat. Pomiędzy nimi jest sporo docinek, ale też chemii, która wyczuwalna jest od pierwszych stron. Pojawia się sporo spicy scen, momentami czułam nimi przesyt. Bohaterowie postanowili, że mają spędzić razem noc i skupić się wyłącznie na jednym, lecz myśli Nasha dość szybko zmierzają do tego, że chce czegoś więcej co mi się podobało. Bo nie był to dosłownie schemat, za którym nie przepadam. Ukrywali swoją relację przed rodziną, ale gestów tam zdecydowanie nie brakowało. Rodzina CeCe do której należał także Nash po wypadku jego rodziców, była świetnie przedstawiona, każdy się w niej wspierał, było czuć tam miłość i ciepło. Miasteczko do którego zostajemy przeniesieni jest społecznością w której wieści rozchodzą się bardzo szybko co zostało nam niejednokrotnie udowodnione, sytuacja z „lokówką” rozbawiła mnie totalnie. Myślałam, że samej pracy związanej z ranczem będzie w książce trochę więcej, ale liczę że następne części mi to wynagrodzą, bo postacie drugoplanowe skradły całe moje serce.
Vicious Allure
⋆✴︎˚。⋆ 𝐕𝐈𝐂𝐈𝐎𝐔𝐒 𝐀𝐋𝐋𝐔𝐑𝐄 ⋆✴︎˚。⋆ 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: Editio Red 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Agnieszka Samich 𝐊𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐚: 18+ 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★★★,75 "𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐩𝐮𝐬𝐳𝐜𝐳𝐚𝐥𝐚𝐦, 𝐳̇𝐞 𝐦𝐫𝐨𝐤 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐝𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐥𝐮𝐝𝐳𝐤𝐢𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢. 𝐖𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨, 𝐜𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐫𝐳𝐲𝐥𝐨, 𝐛𝐲𝐥𝐨 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐤𝐚 𝐩𝐥𝐚𝐭𝐚𝐧𝐢𝐧𝐚 𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢, 𝐳 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢𝐥𝐚𝐦 𝐰𝐲𝐠𝐫𝐚𝐜́." Nie mogłam się doczekać, aż zapoznam się z tą historią!! Słyszałam o tej książce bardzo dużo i moje oczekiwania do niej były dość wysokie. Na szczęście wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione. Bohaterowie zostali wykreowani w naprawdę świetny sposób. Dragon był bardzo ciekawą postacią. Niebezpieczny, mroczny i bezwzględny, to idealne słowa na opisanie jego osoby. Cindy za to z początku wywołała u mnie mieszane uczucia, jednak po czasie polubiłam ją. Jest z pewnością silną i wytrwałą postacią, ale i wrażliwą, dba o dobro wszystkich wokół. No i nie mogę zapomnieć o moim ulubieńcu - Nero. On jest jednym z tych bohaterów, którzy zawsze kradną mi serce w książkach. Przyjaciele głównych bohaterów, którzy są pozytywnie szurnięci, to moje ulubione postacie, dlatego też i on został moim ulubieńcem. Fabuła zasługuje na ogromną pochwałę. Nie było tutaj mowy o nudzie! Wszystko zostało świetnie poprowadzone, że chłonęłam całą sobą każdą kolejną stronę. Autorka cudownie przedstawiła klimat książki i sprawiła, że nie dało się nie poczuć na sobie gęsiej skórki. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem! Każdy wątek został naprawdę dobrze poprowadzony. Relacja bohaterów, tajemnice, napięcie, wszystko było naprawdę świetnie zrobione. Styl pisania autorki jest kolejnym atutem tej książki. Agnieszka porządnie się skupiła na odpowiednim poprowadzeniu fabuły i o zabawieniu się emocjami czytelnika. Odczuwałam każdą emocję postaci wraz z nimi. Jestem bardzo ciekawa następnych tomów!! "Vicious Allure" to bardzo udany debiut, totalnie zostałam porwana w ten mroczny świat. Z całego serca mogę polecić wam tę pozycję.