Recenzje
Analiza techniczna dla bystrzaków
Jakiś czas temu zainwestowałem symboliczne kilka złotych w zakup bitcoin’ów czyli w wirtualną walutę. Wprawdzie w internecie można znaleźć różne opinie na temat bitcoin, to jako obiekt do ćwiczeń handlu instrumentami finansowymi wydało mi się to idealne w każdym calu. Po pierwsze, założenie konta i przelanie kwoty z karty płatniczej trwało kilkanaście minut, a po wtóre to co się tam dzieje to istne szaleństwo czyli poligon doświadczalny umiejętności traderskich, w szczególności tych, których nawet w najmniejszym stopniu nie posiadam. Ponieważ szaleństwo zmian cen dzień po dniu nie ustępowało (teraz już wiem, że to za sprawą problemów na Cyprze i ucieczce inwestorów do miejsc gdzie więcej ponoć można zyskać), to moje zdziwienie: „o co w tym wszystkich chodzi, do licha???” sięgało zenitu.
Gdy czegoś nie wiem, to sięgam do książek (częstokroć szybszą metodą jest zapytać żonę). Tym razem nie wygłupiałem się specjalnie z windowaniem poziomu startowego i kupiłem podręcznik dokładnie na takim poziomie jaki miałem/mam czyli „Analiza techniczna dla bystrzaków” (gdyby było napisane dla bardzo, a nawet bardzo-bardzo opornych, to też bym się zdecydował na zakup). I powiem Wam wprost: jako miłośnik ekonomii behawioralnej, po paru stronach już nie pamiętałem w jakim celu nabyłem książkę i z wypiekami na twarzy dzień po dniu poznawałem ludzi! Odnoszę wrażenie, że analiza techniczna to tylko pretekst, bo książka jest o ludziach z ich słabościami, radościami, strachem i … częstokroć wszechogarniającą pazernością. Po prostu cudowna lektura dla kogoś, kto chce zrozumieć czym jest biznes i czym jest relacja człowiek – biznes. Z punktu widzenia trenera biznesu to nieoceniony, w mym odczuciu materiał samorozwojowy. Spróbuję Was o tym przekonać.
Kim jest autorka książki?
Autorka to ekspertka w branży. Zgodnie z notką biograficzną jest pisarką i publicystką z doświadczeniem w bankowości, wyspecjalizowaną w handlu na rynkach finansowych ze szczególnym uwzględnieniem rynku Forex (to o nim najczęściej się pisze, że 80% nowych inwestorów przegrywa na nim z kretesem). Kolejne strony książki przekonywały mnie, że jest rzeczywiście ekspertką w branży i wie o czym pisze, a nie powiela strony z Wikipedii.
Na początek przytoczę dwa cytaty praktycznie z początku książki, które wywołały u mnie lawinę różnych skojarzeń.
„Dla każdego analityka technicznego, z którym się zetkniesz, zapobieganie stratom i ich kontrolowanie jest ważniejsze niż pogoń za okazjami do zarobku.” (str. 29).
Czytając ten fragment natychmiast przychodzi na myśl tak chętnie cytowana publikacja Tverskiego i Kahnemana dzięki której w 2002 roku otrzymali oni Nagrodę Nobla z ekonomii (po prawdzie otrzymał ją Kahneman w 6 lat po śmierci Przyjaciela, ale podkreśla on, iż ich wkład w uzyskany wynik badawczy jest taki sam). Zgodnie z nią całe nasze życie przepełnione jest sytuacjami, w których konkretna decyzja nie zależy, jak sądzimy od czystej ekonomicznej kalkulacji, ale podszyta jest strachem przed stratą. Ponieważ strach przed utratą może być nawet wielokrotnie silniejszy niż radość posiadania, to mamy właśnie piękne uzasadnienie dla powyższego cytatu. Inwestor to nie tylko ta osoba, która dzięki wiedzy, sprytowi, brawurze czy też głupocie podejmuje wyzwania ale to głównie osoba, która potrafi skalkulować ryzyko straty, a następnie przygotować i wdrożyć strategię minimalizacji tychże strat i, co najważniejsze, potrafi się z nimi pogodzić bez obciążeń na przyszłość. Strata jest wkalkulowana w zysk i stanowi niejako koszt uzyskania zysku. Czym jest mniejsza, tym zysk większy, ale nie paraliżuje ona działań inwestora, nie popycha go do nieustannego rozpamiętywania przegranej w danej „rundzie” lecz tworzy konstruktywne tło zarówno do nauki w oparciu o własne błędy jak i daje siłę przezwyciężania jeszcze większych porażek.
W tym rozumowaniu najbardziej ujmuje mnie fakt, iż kilka słupków zaznaczonych na wykresie zmian cen w czasie potrafi stać się źródłem okiełzania własnych ograniczeń wywołanych strachem. Z punktu widzenia inwestora, jeśli mamy do czynienia z niespodziewanym spadkiem wartości posiadanego waloru mamy to widzimy odchyłkę od średniej albo wydarzenie fundamentalne (np. w wiadomościach zostanie podana informacja o znacznie gorszej niż zakładana przez analityków wartości sprzedaży). Nie może to jednak stać się źródłem „depresji” tylko jest niejako dodatkowym elementem w układance parametrów decydujących o cenie waloru ale nie o samoocenie! Zobaczcie jakie to genialne przeniesienie kotwicy. Zamiast mówić o stracie, inwestor mówi o zmianie ceny, której reprezentacją jest inny przebieg krzywej ceny i, co najważniejsze, istnieje dla niego równoważny ruch w górę, który dla odmiany skutkuje większym przychodem. Jaka z tego dla nas nauczka? Pewnie najprostsza z możliwych: zamiast zastanawiać się i rozpamiętywać straty należy, choćby dla własnego dobrego samopoczucia, na symbolicznym wykresie zamieszczać zarówno „zyski” w życiu jak i „uszczerbki”. Dzięki temu w łatwy sposób da się zaczepić kotwicę dla myśli nie na sobie: „ale ze mnie fajtłapa, znowu mi się nic nie udało” na pozbawione emocjonalnego wymiaru słupki: „o wczoraj zyskałem sympatię kogoś, a dziś dla odmiany podłożyłem się szefowi”. Czyż to nie banalnie prosta metoda na radzenie sobie z codziennym stresem w pracy? Mnie zachwyca prostota tego spostrzeżenia z taką łatwością używana na co dzień przez tysiące, często tego nieświadomych, inwestorów giełdowych.
„Kierowanie się ustalonymi zasadami jest kluczem do trwałego sukcesu w grze giełdowej. Każdemu może się poszczęścić – raz. Aby konsekwentnie osiągać zyski, musisz nie tylko zidentyfikować okazję transakcyjną, ale też umieć zarządzać ryzykiem związanym z tą transakcją.” (str. 29).
Konsekwencja w działaniu. Czy jest coś od niej ważniejszego w drodze do osiągania celów? Pewnie tylko budżet projektu, ale gdy realizacja nie wymaga nakładów finansowych, to z pewnością nie ma mocniejszego kontrkandydata. Truizmem jest twierdzenie, że konsekwencję w działaniu bardzo łatwo nam sobie wyobrazić, ale zdecydowanie trudniej wdrożyć w życie. I tak, czy stoi coś na przeszkodzie, bym co dzień robił o jedną pompkę więcej przed zaśnięciem? Po dwóch latach będę w stanie robić ich ponad 700! Na wszelki wypadek, by nie narazić się na śmieszność nie podejmę próby wyobrażenie sobie, co będzie za lat 15, bo okazać się może, że brnę w ślepą uliczkę. Albo będę codziennie rano głaskał kota, by mu było miło. Co za problem? Prosta rzecz! Ale, ale! Przecież zdarza mi się wyjeżdżać na urlop. Czy to oznacza, że muszę pogłaskać kota 14 razy przed wyjazdem, by spełnić powzięte zobowiązanie? Przecież to nie będzie codziennie. I co teraz?
Przykładów można by mnożyć, ale zamiast zamartwiać się faktem, iż wiele pomysłów prowadzi na manowce, to warto przyjrzeć się idei, która przyświeca inwestorom giełdowym. Wspomniałem wcześniej, że ze stratą nawet nie trzeba się specjalnie godzić, bo to tylko słupek na papierze i inna wartość w miejscu podsumowania kolumny przychodów i strat. Zatem można zastosować proste rozumowanie oparte na statystyce, które tak ładnie wyraża stare przysłowie: „raz na wozie, raz pod wozem”. Cała sztuka polega na tym, by z perspektywy wielu zdarzeń odsetek czasu „na wozie” był wyższy niż odsetek czasu „pod wozem”. Wielokrotnie składana różnica zrobi resztę za nas. Nie trzeba się trwożyć, iż obiecałem sobie codziennie zrzucić 10 dkg wagi, a dziś po obiedzie i lodach ważę aż kilogram więcej. Nie w tym rzecz. Odchyłki w drugą stronę mogą i życie pokazuje, że muszą być dla równowagi. W tym znaczeniu, konsekwencja to uparta realizacja planu nawet jeśli nieustannie z niego z powodów choćby niezależnych od nas musimy zbaczać. Inwestor finansowy widzi jednego dnia przychód 1 zł na swoim rachunku inwestycyjnym, w innym dniu 1000 złotych, ale kolejnego może widzieć -2000 złotych. To nie zmienia postaci rzeczy, iż w przypadku stosowania konsekwencji w drodze do sukcesu (zakładam użycie sprawdzonej przez innych ścieżki), sukces musi się pojawić czy chce, czy też nie chce. Zauważ, nie jest ważne, który autor trafia do ciebie ze swoim pomysłem na racjonalizację Twojego czasu. Po prostu z uporem maniaka idź za jego wskazówkami, a uporządkujesz swój dzień czy też życie. To najprostsza recepta na osobisty czy zawodowy sukces.
Mam nadzieję, że przekonałem Was to szukania inspiracji przyjęcia różnych postaw życiowych w najdziwniejszych miejscach takich jak podręcznik do analizy technicznej dla inwestorów finansowych. Przeczytałem książkę z radością, choć przyznaję, iż w wielu fragmentach trudno mi było przebrnąć przez zawiłości rozumowania autorki i innych doświadczonych inwestorów. Nieustanna mieszanina faktów i ocen utrudnia lekturę, ale też daje większą szansę na wyniesie z niej wielu wskazówek do własnego życia. Polecam tę lekturę i właśnie pod ręką już leży „Forex dla opornych”
A co ze wspomnianym na początku bitcoinami? Prawdę mówiąc nie ma znaczenia czy handluję aktywnie czy pasywnie przyglądam się jak rosną. Dzień po dniu parę złotych dopisuje mi się do wyceny, bo rosną one jak na drożdżach i … nawet handel w zgodzie z analizą techniczną nie pozwolił mi na tym stracić ;-)
Gdy czegoś nie wiem, to sięgam do książek (częstokroć szybszą metodą jest zapytać żonę). Tym razem nie wygłupiałem się specjalnie z windowaniem poziomu startowego i kupiłem podręcznik dokładnie na takim poziomie jaki miałem/mam czyli „Analiza techniczna dla bystrzaków” (gdyby było napisane dla bardzo, a nawet bardzo-bardzo opornych, to też bym się zdecydował na zakup). I powiem Wam wprost: jako miłośnik ekonomii behawioralnej, po paru stronach już nie pamiętałem w jakim celu nabyłem książkę i z wypiekami na twarzy dzień po dniu poznawałem ludzi! Odnoszę wrażenie, że analiza techniczna to tylko pretekst, bo książka jest o ludziach z ich słabościami, radościami, strachem i … częstokroć wszechogarniającą pazernością. Po prostu cudowna lektura dla kogoś, kto chce zrozumieć czym jest biznes i czym jest relacja człowiek – biznes. Z punktu widzenia trenera biznesu to nieoceniony, w mym odczuciu materiał samorozwojowy. Spróbuję Was o tym przekonać.
Kim jest autorka książki?
Autorka to ekspertka w branży. Zgodnie z notką biograficzną jest pisarką i publicystką z doświadczeniem w bankowości, wyspecjalizowaną w handlu na rynkach finansowych ze szczególnym uwzględnieniem rynku Forex (to o nim najczęściej się pisze, że 80% nowych inwestorów przegrywa na nim z kretesem). Kolejne strony książki przekonywały mnie, że jest rzeczywiście ekspertką w branży i wie o czym pisze, a nie powiela strony z Wikipedii.
Na początek przytoczę dwa cytaty praktycznie z początku książki, które wywołały u mnie lawinę różnych skojarzeń.
„Dla każdego analityka technicznego, z którym się zetkniesz, zapobieganie stratom i ich kontrolowanie jest ważniejsze niż pogoń za okazjami do zarobku.” (str. 29).
Czytając ten fragment natychmiast przychodzi na myśl tak chętnie cytowana publikacja Tverskiego i Kahnemana dzięki której w 2002 roku otrzymali oni Nagrodę Nobla z ekonomii (po prawdzie otrzymał ją Kahneman w 6 lat po śmierci Przyjaciela, ale podkreśla on, iż ich wkład w uzyskany wynik badawczy jest taki sam). Zgodnie z nią całe nasze życie przepełnione jest sytuacjami, w których konkretna decyzja nie zależy, jak sądzimy od czystej ekonomicznej kalkulacji, ale podszyta jest strachem przed stratą. Ponieważ strach przed utratą może być nawet wielokrotnie silniejszy niż radość posiadania, to mamy właśnie piękne uzasadnienie dla powyższego cytatu. Inwestor to nie tylko ta osoba, która dzięki wiedzy, sprytowi, brawurze czy też głupocie podejmuje wyzwania ale to głównie osoba, która potrafi skalkulować ryzyko straty, a następnie przygotować i wdrożyć strategię minimalizacji tychże strat i, co najważniejsze, potrafi się z nimi pogodzić bez obciążeń na przyszłość. Strata jest wkalkulowana w zysk i stanowi niejako koszt uzyskania zysku. Czym jest mniejsza, tym zysk większy, ale nie paraliżuje ona działań inwestora, nie popycha go do nieustannego rozpamiętywania przegranej w danej „rundzie” lecz tworzy konstruktywne tło zarówno do nauki w oparciu o własne błędy jak i daje siłę przezwyciężania jeszcze większych porażek.
W tym rozumowaniu najbardziej ujmuje mnie fakt, iż kilka słupków zaznaczonych na wykresie zmian cen w czasie potrafi stać się źródłem okiełzania własnych ograniczeń wywołanych strachem. Z punktu widzenia inwestora, jeśli mamy do czynienia z niespodziewanym spadkiem wartości posiadanego waloru mamy to widzimy odchyłkę od średniej albo wydarzenie fundamentalne (np. w wiadomościach zostanie podana informacja o znacznie gorszej niż zakładana przez analityków wartości sprzedaży). Nie może to jednak stać się źródłem „depresji” tylko jest niejako dodatkowym elementem w układance parametrów decydujących o cenie waloru ale nie o samoocenie! Zobaczcie jakie to genialne przeniesienie kotwicy. Zamiast mówić o stracie, inwestor mówi o zmianie ceny, której reprezentacją jest inny przebieg krzywej ceny i, co najważniejsze, istnieje dla niego równoważny ruch w górę, który dla odmiany skutkuje większym przychodem. Jaka z tego dla nas nauczka? Pewnie najprostsza z możliwych: zamiast zastanawiać się i rozpamiętywać straty należy, choćby dla własnego dobrego samopoczucia, na symbolicznym wykresie zamieszczać zarówno „zyski” w życiu jak i „uszczerbki”. Dzięki temu w łatwy sposób da się zaczepić kotwicę dla myśli nie na sobie: „ale ze mnie fajtłapa, znowu mi się nic nie udało” na pozbawione emocjonalnego wymiaru słupki: „o wczoraj zyskałem sympatię kogoś, a dziś dla odmiany podłożyłem się szefowi”. Czyż to nie banalnie prosta metoda na radzenie sobie z codziennym stresem w pracy? Mnie zachwyca prostota tego spostrzeżenia z taką łatwością używana na co dzień przez tysiące, często tego nieświadomych, inwestorów giełdowych.
„Kierowanie się ustalonymi zasadami jest kluczem do trwałego sukcesu w grze giełdowej. Każdemu może się poszczęścić – raz. Aby konsekwentnie osiągać zyski, musisz nie tylko zidentyfikować okazję transakcyjną, ale też umieć zarządzać ryzykiem związanym z tą transakcją.” (str. 29).
Konsekwencja w działaniu. Czy jest coś od niej ważniejszego w drodze do osiągania celów? Pewnie tylko budżet projektu, ale gdy realizacja nie wymaga nakładów finansowych, to z pewnością nie ma mocniejszego kontrkandydata. Truizmem jest twierdzenie, że konsekwencję w działaniu bardzo łatwo nam sobie wyobrazić, ale zdecydowanie trudniej wdrożyć w życie. I tak, czy stoi coś na przeszkodzie, bym co dzień robił o jedną pompkę więcej przed zaśnięciem? Po dwóch latach będę w stanie robić ich ponad 700! Na wszelki wypadek, by nie narazić się na śmieszność nie podejmę próby wyobrażenie sobie, co będzie za lat 15, bo okazać się może, że brnę w ślepą uliczkę. Albo będę codziennie rano głaskał kota, by mu było miło. Co za problem? Prosta rzecz! Ale, ale! Przecież zdarza mi się wyjeżdżać na urlop. Czy to oznacza, że muszę pogłaskać kota 14 razy przed wyjazdem, by spełnić powzięte zobowiązanie? Przecież to nie będzie codziennie. I co teraz?
Przykładów można by mnożyć, ale zamiast zamartwiać się faktem, iż wiele pomysłów prowadzi na manowce, to warto przyjrzeć się idei, która przyświeca inwestorom giełdowym. Wspomniałem wcześniej, że ze stratą nawet nie trzeba się specjalnie godzić, bo to tylko słupek na papierze i inna wartość w miejscu podsumowania kolumny przychodów i strat. Zatem można zastosować proste rozumowanie oparte na statystyce, które tak ładnie wyraża stare przysłowie: „raz na wozie, raz pod wozem”. Cała sztuka polega na tym, by z perspektywy wielu zdarzeń odsetek czasu „na wozie” był wyższy niż odsetek czasu „pod wozem”. Wielokrotnie składana różnica zrobi resztę za nas. Nie trzeba się trwożyć, iż obiecałem sobie codziennie zrzucić 10 dkg wagi, a dziś po obiedzie i lodach ważę aż kilogram więcej. Nie w tym rzecz. Odchyłki w drugą stronę mogą i życie pokazuje, że muszą być dla równowagi. W tym znaczeniu, konsekwencja to uparta realizacja planu nawet jeśli nieustannie z niego z powodów choćby niezależnych od nas musimy zbaczać. Inwestor finansowy widzi jednego dnia przychód 1 zł na swoim rachunku inwestycyjnym, w innym dniu 1000 złotych, ale kolejnego może widzieć -2000 złotych. To nie zmienia postaci rzeczy, iż w przypadku stosowania konsekwencji w drodze do sukcesu (zakładam użycie sprawdzonej przez innych ścieżki), sukces musi się pojawić czy chce, czy też nie chce. Zauważ, nie jest ważne, który autor trafia do ciebie ze swoim pomysłem na racjonalizację Twojego czasu. Po prostu z uporem maniaka idź za jego wskazówkami, a uporządkujesz swój dzień czy też życie. To najprostsza recepta na osobisty czy zawodowy sukces.
Mam nadzieję, że przekonałem Was to szukania inspiracji przyjęcia różnych postaw życiowych w najdziwniejszych miejscach takich jak podręcznik do analizy technicznej dla inwestorów finansowych. Przeczytałem książkę z radością, choć przyznaję, iż w wielu fragmentach trudno mi było przebrnąć przez zawiłości rozumowania autorki i innych doświadczonych inwestorów. Nieustanna mieszanina faktów i ocen utrudnia lekturę, ale też daje większą szansę na wyniesie z niej wielu wskazówek do własnego życia. Polecam tę lekturę i właśnie pod ręką już leży „Forex dla opornych”
A co ze wspomnianym na początku bitcoinami? Prawdę mówiąc nie ma znaczenia czy handluję aktywnie czy pasywnie przyglądam się jak rosną. Dzień po dniu parę złotych dopisuje mi się do wyceny, bo rosną one jak na drożdżach i … nawet handel w zgodzie z analizą techniczną nie pozwolił mi na tym stracić ;-)
abcdw.pl Krzysztof Wiśniewski, 2013-04-03
Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi
Z pewnym niepokojem brałam do ręki książkę „Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi.” Wiedząc, że mam do czynienia z klasycznym traktatem filozofii indyjskiej obawiałam się, że mogę zetknąć się z niezrozumiałymi dla mnie, zawiłymi rozważaniami. Obawy te okazały się na szczęście bezpodstawne. Dobrym zabiegiem redakcyjnym było rozpoczęcie książki od komentarzy – wyjaśnień Jogasutr, którego autorem jest Chip Hartranft. Krótka informacja o komentatorze na okładce przekonuje, że nie jest to osoba przypadkowa. Tekst komentarza jest najobszerniejszą częścią książki, a jego wielką zaletą jest perspektywa czasów współczesnych. Ten aktualny punkt widzenia na szczęście nie spłyca sensu tego specyficznego przewodnika, a jedynie wykorzystuje pewne porównania, które dla nas, współcześnie żyjących są zrozumiałe. Nie ma zatem powtarzania oklepanego zdania „żyjemy w czasach pędu i ….”, ale pojawia się na przykład odwołanie do telewizji, jako iluzji. Opracowanie kolejnych sutr następuje w kolejności klasycznej, jest nie tylko obszerne, ale i bardzo klarowne. Dla mnie lektura tej książki była bardzo przyjemna (niektóre sutry oprócz sensu uderzają poetyckim pięknem) i co najważniejsze, okazała się krokiem wspomagającym mój rozwój jogiczny. Mam to szczęście, że mój Nauczyciel jogi wprowadza do swojego nauczania aspekty jogi, o których jest mowa w Jogasutrach, a nawet omawia poszczególne sutry. Nie był więc dla mnie zaskoczeniem fakt, że tak niewiele jest tam informacji o asanie. Pomimo tego wcześniejszego wstępnego zaznajomienia z Jogasutrami, zauważyłam natychmiastową niemal zmianę w swoim podejściu do codziennej praktyki. Zastanawiam się jak to jest czytać Jogasutry z komentarzami innego autora, jak również jak bym je rozumiała na różnych etapach swojego jogicznego rozwoju. Gdybym była na jeszcze wcześniejszym etapie procesu jogicznego niż jestem i dręczyły mnie obawy, że poprzez praktykę stanę się warzywem emocjonalnym, to ta lektura z pewnością rozwiałaby moje wątpliwości. Myślę, że będę ponawiać lekturę tego konkretnego wydania co jakiś czas, a także innych, które będą dla mnie dostępne. W tej chwili moje wrażenia po przeczytaniu tej książki nie mogą niestety zostać poszerzone o porównanie. Jogasutry Patandźalego wydane przez wydawnictwo Helion oprócz wspomnianych komentarzy zawiarają jeszcze same Jogasutry i dodatki w postaci posłowia – „Jogasutry w dzisiejszych czasach”(w nim między innymi rozdział „Jogasutry w świetle wczesnego buddyzmu” czy „Jogasutry w świetle współczesnej wiedzy naukowej”), „O tekście i przekładzie”, „Ścieżka praktyki jogi”. Ostatnią częścią książki jest bardzo przydatny słownik pojęć zaczerpniętych z sanskrytu. Na koniec muszę wspomnieć o powierzchownym, ale dla mnie istotnym aspekcie tego wydania. To jest bardzo ładna książka, estetycznie nie podkręcająca egzotyki lektury. Nie błyszczy się nadmiernie, jest skromna i dobrze zaprojektowana. Buduje odpowiedni stosunek do zawartej wiedzy.
joga-abc.pl Dominika Kowynia
Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi
Nie ma chyba osoby postronnej, nie zaangażowanej w praktykowanie jogi, która wiedziałaby, kim jest niejaki Patańdźali. Jestem przekonana, że nawet wśród wielu joginów (przynajmniej tych początkujących) postać ta nie wywołuje żadnych skojarzeń. Tak naprawdę nie wiadomo dokładnie, kim był ów znany indyjskiej filozofii osobnik. Na kartach historii zapisało się bowiem kilka postaci noszących to imię i tak naprawdę nie ma pewności, który z nich był autorem tzw. joga sutr. Pewne jest jednak, że od Patańdźalego zaczyna się okres jogi klasycznej i trwający do około 1900 roku okres jogi postklasycznej. Po tym okresie mowa jest o jodze współczesnej.
Sutra jest zwięzłą formą wyrażania myśli, zaś Jogasutry Patańdźalego są jednym z najważniejszych dzieł filozoficznych. Teraz dzięki wydawnictwu Helion mamy możliwość obcować z tym wyjątkowym tekstem, stanowiącym w istocie zbiór prawie dwustu spostrzeżeń na temat świadomości oraz wyzwolenia. Choć Jogasutry zostały spisane prawie dwa tysiące lat temu, to ich przesłanie i logika nie straciły niczego ze swojej aktualności. Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi, opatrzone komentarzami Chipa Hartranfta, założyciela The Arlington Center – instytucji edukacyjnej, zajmującej się zagadnieniami integracji jogi i praktyki dharmy, pozwalają przybliżyć wieki historii i zupełnie odmienne podejście do otaczającego nas świata.
Ten przewodnik po wszystkich stanach naszej świadomości zasługuje na to, by każdy ze współcześnie żyjących ludzi przeczytał go choć raz, zgłębiając prawdy i wartości, jakie ze sobą niesie. Jednak powszechna niechęć do tekstów ogólnie nazwanych filozoficznymi sprawia, że tak zapewne się nie stanie. Pozostaje zatem polecić tę pozycję wszystkim poszukującym odpowiedzi na pytania dotyczące kluczowych dla życia spraw oraz kwestii związanych z duchowością.
Według Patańdźalego Wszystko, co istnieje na tym świecie, różni się od czystej percepcji, stanu czystego widza. To, co uznajemy za składowe elementy naszej osoby, jest w rzeczywistości częścią natury i nawet najgłębsze czynniki naszego „ja” są czymś nietrwałym. Tylko stan czystego widza pozwala jednak postrzegać świat rzutowany na ekran, zwany świadomością. To właśnie ta świadomość jest podstawą ludzkiego doświadczenia, ukazuje tym samym świat zjawisk, do których należy. Podążając za stwierdzeniem Patańdźalego, żaden element stworzonego świata (w tym świadomość) nie może jednak – jako coś materialnego – widzieć samego siebie.
Ważnym przesłaniem płynącym z tekstów Patańdźalego jest konieczność oczyszczenia - i to oczyszczenia każdego aspektu naszej osoby. Jest ono konieczne, jeśli chcemy uspokoić aktywność świadomości, konieczną do osiągnięcia poznania. Jednak, by osiągnąć jogiczną transformację, niezbędny będzie wysiłek każdego aspektu naszej osoby – nie tylko dotyczący aktywności fizycznej, ale i czystości myśli oraz czynów. Mimo, iż dyscyplina zaproponowana przez mistrza jogi wydaje się być trudną do zaakceptowania i przyjęcia w codziennym życiu, warto jednak spróbować pokonać utrwalone nawyki, zarówno fizyczne, jak i mentalne, które tylko potęgują nasze cierpienie.
Dzięki książce możemy poznać traktat Patańdźalego, począwszy od rozdziału pierwszego, w którym opisuje on jogę jako metodę pozwalającą sprowadzić świadomość do stanu skupienia, poprzez rozdział, w którym ukazany został stan wolności – kaiwalji, aż po przedstawienia utajonych sił, które napędzają przemiany, tak w przypadku świadomości, jak i jej przedmiotów.
Chip Hartranft przybliża dziedzictwo jogasutr, udowadniając, że obecnie mamy możliwość spojrzenia na dzieło Patańdźalego z szerszej perspektywy – zarówno od strony filozofii, jak i od strony historycznej czy antropologicznej. Najważniejsze jest jednak to, iż jogasutry nie tracą nic ze swojej aktualności, oddziałując na ludzi dzięki ukazaniu trosk ludzkiej egzystencji.
Niewątpliwą perełką nie są zawarte w książce Jogasutry w polskim przekładzie, bowiem te możemy odnaleźć na wielu stronach internetowych poświęconych filozofii czy jodze, ale właśnie obszerne wprowadzenie w świat Patańdźalego oraz proponowanego przez niego sposobu postrzegania świata. Dzięki temu pozycja Jogasutry Patańdźalego... jest książką wyjątkową, choć niełatwą w odbiorze. Niejasności pomagają wyjaśnić załączniki, miedzy innymi słownik pojęć zaczerpniętych z sanskrytu, a także opisane zasady wymowy zgłosek w sanskrycie. Nie zmniejsza to dystansu pomiędzy kulturami czy współczesnym podejściem do świata a zachowaniem proponowanym przez mistrza, mimo tego warto jednak zagłębić się w wiedzę oferowaną przez Patańdźalego, która sprowadzić nas może na ścieżkę oświecenia…
Sutra jest zwięzłą formą wyrażania myśli, zaś Jogasutry Patańdźalego są jednym z najważniejszych dzieł filozoficznych. Teraz dzięki wydawnictwu Helion mamy możliwość obcować z tym wyjątkowym tekstem, stanowiącym w istocie zbiór prawie dwustu spostrzeżeń na temat świadomości oraz wyzwolenia. Choć Jogasutry zostały spisane prawie dwa tysiące lat temu, to ich przesłanie i logika nie straciły niczego ze swojej aktualności. Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi, opatrzone komentarzami Chipa Hartranfta, założyciela The Arlington Center – instytucji edukacyjnej, zajmującej się zagadnieniami integracji jogi i praktyki dharmy, pozwalają przybliżyć wieki historii i zupełnie odmienne podejście do otaczającego nas świata.
Ten przewodnik po wszystkich stanach naszej świadomości zasługuje na to, by każdy ze współcześnie żyjących ludzi przeczytał go choć raz, zgłębiając prawdy i wartości, jakie ze sobą niesie. Jednak powszechna niechęć do tekstów ogólnie nazwanych filozoficznymi sprawia, że tak zapewne się nie stanie. Pozostaje zatem polecić tę pozycję wszystkim poszukującym odpowiedzi na pytania dotyczące kluczowych dla życia spraw oraz kwestii związanych z duchowością.
Według Patańdźalego Wszystko, co istnieje na tym świecie, różni się od czystej percepcji, stanu czystego widza. To, co uznajemy za składowe elementy naszej osoby, jest w rzeczywistości częścią natury i nawet najgłębsze czynniki naszego „ja” są czymś nietrwałym. Tylko stan czystego widza pozwala jednak postrzegać świat rzutowany na ekran, zwany świadomością. To właśnie ta świadomość jest podstawą ludzkiego doświadczenia, ukazuje tym samym świat zjawisk, do których należy. Podążając za stwierdzeniem Patańdźalego, żaden element stworzonego świata (w tym świadomość) nie może jednak – jako coś materialnego – widzieć samego siebie.
Ważnym przesłaniem płynącym z tekstów Patańdźalego jest konieczność oczyszczenia - i to oczyszczenia każdego aspektu naszej osoby. Jest ono konieczne, jeśli chcemy uspokoić aktywność świadomości, konieczną do osiągnięcia poznania. Jednak, by osiągnąć jogiczną transformację, niezbędny będzie wysiłek każdego aspektu naszej osoby – nie tylko dotyczący aktywności fizycznej, ale i czystości myśli oraz czynów. Mimo, iż dyscyplina zaproponowana przez mistrza jogi wydaje się być trudną do zaakceptowania i przyjęcia w codziennym życiu, warto jednak spróbować pokonać utrwalone nawyki, zarówno fizyczne, jak i mentalne, które tylko potęgują nasze cierpienie.
Dzięki książce możemy poznać traktat Patańdźalego, począwszy od rozdziału pierwszego, w którym opisuje on jogę jako metodę pozwalającą sprowadzić świadomość do stanu skupienia, poprzez rozdział, w którym ukazany został stan wolności – kaiwalji, aż po przedstawienia utajonych sił, które napędzają przemiany, tak w przypadku świadomości, jak i jej przedmiotów.
Chip Hartranft przybliża dziedzictwo jogasutr, udowadniając, że obecnie mamy możliwość spojrzenia na dzieło Patańdźalego z szerszej perspektywy – zarówno od strony filozofii, jak i od strony historycznej czy antropologicznej. Najważniejsze jest jednak to, iż jogasutry nie tracą nic ze swojej aktualności, oddziałując na ludzi dzięki ukazaniu trosk ludzkiej egzystencji.
Niewątpliwą perełką nie są zawarte w książce Jogasutry w polskim przekładzie, bowiem te możemy odnaleźć na wielu stronach internetowych poświęconych filozofii czy jodze, ale właśnie obszerne wprowadzenie w świat Patańdźalego oraz proponowanego przez niego sposobu postrzegania świata. Dzięki temu pozycja Jogasutry Patańdźalego... jest książką wyjątkową, choć niełatwą w odbiorze. Niejasności pomagają wyjaśnić załączniki, miedzy innymi słownik pojęć zaczerpniętych z sanskrytu, a także opisane zasady wymowy zgłosek w sanskrycie. Nie zmniejsza to dystansu pomiędzy kulturami czy współczesnym podejściem do świata a zachowaniem proponowanym przez mistrza, mimo tego warto jednak zagłębić się w wiedzę oferowaną przez Patańdźalego, która sprowadzić nas może na ścieżkę oświecenia…
granice.pl justyna Gul
Chroń swoje nerwy. Rzecz o tym, jak współpracować z palantami. Wydanie II
Zmiana zachowania
Warto popracować nad „sprzedażą wewnętrzną”. Czyli jak lepiej sprzedać swoją osobę współpracownikom. Warto się zastanowić lub dowiedzieć, jakie zachowania wywołują niezadowolenie koleżanek i kolegów, a następnie zacząć zachowywać się właściwie. Do tego nie jest potrzebna zmiana osobowości.
Jeśli chce się, by zmianie uległy zachowania kogoś z naszego otoczenia – warto mu o tym otwarcie powiedzieć – podając przykłady trudnych, nieakceptowanych zachowań. Jeśli się tego ni zrobi – odbiera się szansę jemu i sobie na jakąkolwiek zmianę na lepsze.
Praca z krytykiem wartościującym
Jeśli masz do czynienia z podwładnym, który gros czasu poświęca na analizowanie danych i poszukiwanie zagrożeń kosztem konkretnego działania twoją rolą jest przejęcie kontroli wykonaniem zadania. Gdy przydzielisz pracę podwładnemu, prawdziwe problemy wystąpią jedynie wówczas, gdy dasz mu wolną rękę. Możesz być bowiem pewien, że on spokojnie zakopie się w danych. Najlepsze podejście w tej sytuacji polega na wyjaśnieniu mu na początku parametrów, celów, miar efektywności i harmonogramu dotyczącego wykonania powierzonej mu pracy. Następnie twoim zadaniem będzie często spotykanie się z nim i omawianie statusu zadania. Kontrola jest tu nieunikniona. Jeśli nastąpią opóźnienia – należy natychmiast zainterweniować, wyjaśniając jakie kroki należy obecnie zrealizować w świetle przyjętego harmonogramu. Pozwoli to pracownikowi skoncentrować swoje wysiłki na tym co jest do zrobienia, a nie na tym, co chciałby przeanalizować i przemyśleć. Gdy projekt zostanie zakończony nie zapomnij spotkać się z nim i podsumować . Oceń jego pracę i efektywność.
Pochwal i podziękuj.
W czasie realizacji zadania zawsze słuchaj pracownika uważnie i nie bagatelizuj sygnałów z jego strony o potrzebie analizy posiadanych danych. Upewnij się przy tym, że potrzeba jest rzeczywista, a nie wynika z naturalnej skłonności pracownika do zbyt wnikliwej diagnozy sytuacji.
Odpowiedzi na niekończące się akcje autopromocyjne i pytania o awans lub podwyżkę
Niektórzy pracownicy są bardzo wytrwali w promowaniu własnej osoby jako kandydata do awansu lub w zadawaniu pytań typu: Kiedy będzie podwyżka. Bywa ta bardzo męczące. Dlatego następnym razem, gdy taka osoba zwróci się do ciebie ze swoim ulubionym pytaniem, udziel mu otwartej odpowiedzi. Powiedz, że tymczasem nie ma żadnego wolnego stanowiska. Jeśli zwolni się jakieś – będziesz pamiętał o tym, że jest zainteresowany awansem. Jednocześnie zwróć uwagę, że jego pytania zmniejszają u cienie szansę na to, że awans otrzyma on.
W dłuższym kontekście warto pamiętać, że najlepszym rozwiązaniem jest przygotowanie długofalowych ścieżek rozwoju, do których można się odwołać w podobnej sytuacji, informując pracownika o procedurze, które w tej kwestii obowiązuje w waszej organizacji.
O silnych menedżerach i pracownikach
Pamiętaj! Silni menedżerowie zatrudniają silnych pracowników. Słabi menedżerowie zatrudniają pracowników jeszcze słabszych od siebie. Powoduje to, że efektywność ich zespołów jest znikoma.
Życzenia i zażalenia
Gdy menedżerowie są zarzucani bezużytecznymi zastrzeżeniami i sugestiami nierzadko mają ochotę zakrzyknąć: Dość!
Zatrzymaj się jednak i pomyśl, że wśród mnóstwa nietrafnych sugestii zawsze kryją się perły. Ceną pojawienia się i zrealizowania takich pomysłów jest przedarcie się przez gąszcz bezużytecznych myśli. To prowadzi do prawdziwej otwartości i kreatywności twoich ludzi.
Dlatego podkreślaj, że cenisz ich zaangażowanie, porządkuj i doprecyzowuj pomysły podczas waszych rozmów. Dziękuj za sugestie – niezależnie od tego, czy zostaną wdrożone czy nie.
Zawsze informuj o losach ich pomysłów.
Warto zachęcać pracowników, by przychodzili nie tylko z sugestiami, że trzeba coś zmienić, ale dążyli do tego, by mieć propozycję jak to zrobić.
Złe kierownictwo
Powszechnie uważa się, że liderzy skutecznie komunikujący się ze swoimi ludźmi efektywniej zarządzają swoimi zespołami. Jednym z najczęściej zachwalanych sposobów na zarządzanie jest: „zarządzanie przez spacerowanie”. Chodzi o to, by byli blisko swoich ludzi. Tymczasem nadal prym wiodą menedżerowie, których najmocniejszą stroną jest zarządzanie przez znikanie. Gdy menedżerowie znikają – pojawiają się problemy. Z nich wynika dezorientacja, nieufność, niezadowolenia, niechęć, błędy itp.
Kiedy pracownik czuje się lekceważony.
Okazywanie przez kierowników lekceważenie nie jest dobrym znakiem. Najpierw warto przyjrzeć się sobie i zastanowić się nad tym, czy twoje zachowanie nie jest przyczyną problemu. Jeśli stwierdzisz, że twoje zachowania może wywoływać negatywne oceny ze strony przełożonego zastanów się, co warto zmienić w swoich reakcjach. Zbierz w tym celu informacje zwrotne od otoczenia. Zaplanuj co, jak i kiedy zmienisz. Postanów jak będziesz kontrolować i mierzyć czy osiągnąłeś sukces. Ustal co będzie dla ciebie nagrodą i jak będziesz świętować realizację celu. Potem zrób to! Jest wielka szansa, że szef przestanie cię lekceważyć!
Podobieństwa się przyciągają
Najłatwiej jest udzielać konstruktywnych informacji zwrotnych osobom podobnym do nas. Wówczas są one motywujące i można je efektywnie wykorzystać w pracy. Dlatego, jeśli masz poczucie, że dobrze się rozumiesz z pracownikiem lub współpracownikiem stosuj otwartą komunikację i dbaj o to, aby dostarczać informacji, które będzie mógł wykorzystać z sukcesem w swoim rozwoju.
Rozwiązywanie problemów
Poważny problem wymaga poważnej reakcji. Czekając aż czas uleczy rany akceptujemy sytuację, której tak naprawdę nie chcemy. Łatwo wówczas jest wejść w rolę przegranego.
Pomijanie drogi służbowej przez przełożonych
Kiedy twój przełożony deleguje zadania, kontroluje, interweniuje, angażuje się w rozwiązywanie problemów i konfliktów w twoim zespole z pominięciem ciebie- poproś go o rozmowę. Podziękuj mu za pomoc, czas i starania dotyczące kierowania twoim zespołem. Następnie powiedz otwarcie, że twoim podstawowym zadaniem jest zarządzanie ludźmi czyli: zlecanie zadań, monitorowanie ich wykonania, wspieranie pracowników w rozwiązywaniu problemów, korygowanie ich niepożądanych zachowań, ale także nagradzanie. Kiedy wykonujecie te zadania równolegle istnieje zagrożenie wysyłania pracownikom sprzecznych komunikatów. Prowadzenie rozmów z pracownikami to twój obowiązek. Jeśli nie masz takiej możliwości – nie masz także szansy budowania swojego autorytetu. Potrzebujesz od niego zaufania i systematycznej informacji zwrotnej dotyczącej tego, jak postrzega twoją pracę. Pozwoli to tobie i twojemu zespołowi działać skutecznie. On z kolei będzie miał więcej czasu na tworzenie kreowanie wizji, planów i zarządzanie całościowe.
Chociaż nie możesz zmienić osobowości władczego kierownika, w niektórych sytuacjach może udać ci się zmienić jego zachowanie, jeśli poinformujesz go o kosztach i korzyściach związanych z podejmowanymi przez niego działaniami. Używaj słów, które mają dla twojego przełożonego specjalne znaczenie.
Współpracownik zachowujący się jak kierownik
Kiedy następnym razem koleżanka wyda ci polecenie, natychmiast poinformuj ją rzeczowo, co czujesz. Jasno daj do zrumienia, że nie będziesz stosować się do wydanych poleceń. Powiedz też, że chętnie ustalisz zasady waszej współpracy tak, abyście wspólnie mieli wpływ na to jak ona wygląda. Nie zmienisz cech jej osobowości. Jeśli będziesz działać asertywnie może usłyszy co masz do powiedzenia i zrozumie, że warto zmienić swoje zachowanie.
Nicnierobienie
Jeśli współpracujesz z osobą, która odmawia współdziałania w realizacji zespołowych zadań lub projektów zainicjuj rozmowę. Przedstaw na początku swoje zastrzeżenia dotyczące waszej współpracy w oparciu o konkretne przykłady zachowań. Przypomnij zasady gry. Powiedz czego potrzebujesz, żebyście mogli skutecznie wykonywać wspólne zadania. Doprowadź do potwierdzenia, względnie dostosowania reguł i deklaracji ich przestrzegania po obu tronach. Jeśli nie podejmiesz żadnych działań, by poradzić sobie z tą sytuacją, twoja frustracja będzie narastać. Ostatecznie uniemożliwi ci efektywne wykonywanie pracy i utrudni osiąganie sukcesów. Oprócz tego, że porozmawiasz ze współpracownikiem, skoncentruj się na tych aspektach twojej pracy, które kiedyś sprawiały ci radość. Znajdź ją na nowo. Jednym z podstawowych źródeł spełnienia zawodowego jest poczucie związane z wysokim poziomem produktywności.
Czy jesteś sprawiedliwy?
Kierownicy nieustannie wykazują się wysokim poziomem faworyzowania i nie ma w tym nic dziwnego. To ludzkie. Najczęściej wyróżniają tych pracowników, którzy są najskuteczniejsi i najbardziej produktywni.
Problem powstaje wówczas, gdy faworyzowanie oparte jest na czynnikach niezwiązanych z efektywnością pracy. Jeśli je stosujesz przeanalizuj swoje zachowania. Pomyśl, jak je zmienić. Warto to zrobić, ponieważ takie zachowanie obniża morale i motywację pracowników.
Jeśli zależy ci na zaangażowaniu ludzi chwal i wyróżniaj najlepszych. Inni też będą chcieli do nich dołączyć!
Kiedy zlecają ci najgorsze zadania
Warto się przyjrzeć dlaczego tak się dzieje. Nie tylko kierownictwo sprawia, iż pracownicy stają się ofiarami. Pracownicy czasem pozwalają się upokarzać. Gdy siedzisz cicho i nie protestujesz, przyjmując kolejne zlecenia, swoim zachowaniem dajesz przyzwolenie, żeby dawać ci ich coraz więcej i więcej.
Jeśli jesteś zdecydowany nie brać na siebie więcej niż możesz efektywnie wykonać zareaguj asertywnie. W sposób rzeczowy opisz sytuację. Powiedz, co jest dla ciebie problemem. Przedstaw swoje odczucia. Powiedz, jak twoim zadaniem powinna wyglądać zlecanie i organizacja pracy, byś działał najefektywniej. Zrób to. Jeśli nie chcesz być ofiarą – musisz przestać zachowywać się jak ofiara!
Krytykanctwo
Jako styl kierowania krytycyzm sprzyja powstawaniu oporu, reakcji obronnych lub niezadowolenia. Te reakcje nie sprzyjają podjęciu działań naprawczych, zmierzających do eliminacji błędów. Kiedy krytyczny szef niepochlebnie wyrazi się o twojej pracy poproś go o przedstawienie oczekiwań i kilka konkretnych wskazówek, jak masz się zachowywać, by w przyszłości uniknąć kłopotów. Następnie wprowadź szybko w życie i poinformuj o pozytywnych rezultatach.
Przyjaźń
Pamiętaj! Przyjaciele płaczą nie tylko wówczas, gdy ponosisz porażki, lecz również wtedy, kiedy odnosisz sukcesy - tylko z innych powodów.
Niestety jest wiele osób, które uważają, że kiedy ich przyjaciele robią krok naprzód – oni się cofają.
Kiedy twój przyjaciel zachował się wobec ciebie nielojalnie, kiedy ubiegałeś się o atrakcyjne zadanie. Dowiedziałeś się o tym od innej osoby. Co robić?
Najpierw zastanów się, jak bardzo ta sytuacja ci przeszkadza. Wyobraź sobie, jak mogłaby wyglądać wasza rozmowa. Wasza przyjaźń już ucierpiała. Teraz może ucierpieć relacje zawodowe. Jak zareagujesz zbyt emocjonalnie możesz być uznany za osobę niezrównoważoną, która nad sobą nie panuje. Lepiej skupić się w tej sytuacji na swojej efektywności i informowaniu o swoich sukcesach. Następnym razem, kiedy będziesz ubiegał się o interesujące się zadanie będziesz oczywistym kandydatem. Nie będziesz potrzebował zewnętrznego poparcia.
Przyjaźnie żyją – przechodzą przez okresy zdrowia i choroby, bliskości i dystansu, wzlotów i upadków. Przyjaźń opiera się na czymś więcej niż doraźne korzyści. Prawdziwi przyjaciele szanują swoje potrzeby, życzenia i dzielące ich różnice. Dbają o siebie, ale nie kosztem przyjaciela. Jeśli w twoim przypadku jest inaczej to – ma to jest przyjaźń?
Pożyczając możesz stracić nie tylko przyjaciela.
Twoi najlepsi pracownicy nie muszą być twoimi najlepszymi przyjaciółmi. W rzeczywistości miałbyś znacznie więcej problemów, gdybyś pozostawał z nimi w zażyłych stosunkach.
Grupy składające się z trzech osób są często uważane za szczególnie kłopotliwe. Podczas, gdy dwoje ludzi zwykle nawiązuje bezproblemową i produktywną współpracę, zdarza się że w zespołach trzyosobowych rozwija się scenariusz „dwóch na jednego”.
Bolesna krytyka
Kiedy ktoś krytykuje cię złośliwie na forum w firmie poproś go o rozmowę w cztery oczy. Bezzwłocznie wyraź swoje niezadowolenie. Pamiętaj, że jesteś w środowisku biznesowym. Jeśli naprawdę chcesz, żeby twoja opinia została wysłuchana, zachowuj się spokojnie. Zdecydowanie przedstaw kilka niepodważanych faktów, stanowiących dowód na bezpodstawną krytykę. Powiedz, co czujesz, kiedy padają takie informacje. Przedstaw swoje oczekiwania wobec rozmówcy. Możesz także zapowiedzieć, co zrobisz (jakie będą konsekwencje), jeśli nie zmieni swojego zachowania wobec ciebie.
Rozwiązuj konflikty
Żeby zacząć rozwiązywać sporną sytuację – najpierw trzeba sprawdzić dokładnie, co się stało. Nie wyciągaj pochopnych wniosków! One są zgubne. „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”!
Żeby poznać wszystkie uwarunkowania i racje stron konfliktu postaw na otwartą komunikację. Mów o tym, co ci przeszkadza. Słuchaj drugiej strony z uwagą, zadawaj pytania, pogłębiaj i doprecyzowuj. Podsumowanie i parafraza to twoja siła! Jak już wyjaśnisz: o co chodzi przejdź do uzgodnienia zasad, które zaakceptują obie strony. Potem przestrzegaj ich uczciwie.
Jeżeli konflikty pojawiają się między działami w firmie sprawdź, czy nie występują jakieś strukturalne czynniki, powodujące tarcia. Być może forma stawia działom wykluczające się cele lub organizuje działania wymagające konkurowania ze sobą? Być może warto się temu przyjrzeć i zainterweniować?
Jeśli nie – zorganizuj spotkanie. Doprowadź do tego, by wszyscy jego uczestnicy wzięli udział w stworzeniu listy spraw, które powodują spięcia między działami. Następnym krokiem jest wyjaśnienie wątpliwości i zastrzeżeń. Na koniec pracownicy obu działów w oparciu o zebrane informacje mają stworzyć strategię eliminacji przyczyn konfliktów, zasad współpracy oraz zobowiązać się do ich przestrzegania.
Skargi, skargi, skargi
„Kto sieje wiatr, ten zbiera burze”.
W każdej organizacji pracują osoby, które zajmują się szukaniem problemów. Są też tacy, którzy je rozwiązują. Koncentracja na problemach jest częścią osobowości tej pierwszej grupy - tego kim i czym są. Osoby, które zawsze się skarżą, narzekają i szukają winnego z czasem reagują w ten sposób nawykowo. Jeśli nie zechcą zmienić swoich przyzwyczajeń będą nadal nieszczęśliwe. Będą nadal się skarżyć bez względu na to, jak bardzo będziesz chciał im pomóc i pokazać piękno świata dobrych rozwiązań i wprowadzania sensownych zmian.
Rada: „zanim zaczniesz szukać źdźbła w oku współpracownika, sprawdź, czy nie masz jakiejś belki we własnym”…
Ucz się, ucz, bo nauka to…
„To czego nie wiesz, złożyłoby się na wspaniałą książkę”
Sydney Smith
Słuchaj informacji zwrotnych od innych. Interesuj się tym, jak postrzegają twoje reakcje i zachowania. Może być to bezcenne źródło inspiracji rozwojowych.
Nie szczędź czasu na naukę. Twoich umiejętności i wiedzy nikt ci nie odbierze.
Szkolenia
Wdrażanie nowych umiejętności interpersonalnych wcale nie jest łatwe. Nawet, jak sprawdzały się na szkoleniu, to trudno jest je skutecznie zastosować w codziennej praktyce. Wymaga to wysiłku, korzystania z informacji zwrotnych oraz konsekwencji w stosowaniu nabytych umiejętności, aby na koniec stały się nawykiem. Ważne jest to, by wdrażać zmiany małymi krokami i zadbać o to, by nasze otoczenie przywykło do nich w komfortowym tempie.
Wynagrodzenia
W trendach związanych z wynagrodzeniem obserwuje się przesunięcie od niejawnej w stronę jawnej księgowości. W związku z tym, pracownicy otrzymują otwarcie informacje dotyczące wysokości pensji, ale także innych aspektów dotyczących finansowego funkcjonowania firmy.
Firmy rodzinne
Biznes rodzinny musi być oparty bardziej na biznesie niż na więzach rodzinnych. Między drzewem genealogicznym a strukturą organizacyjną firmy występują zasadnicze różnice. Im większy wpływ koneksji rodzinnych na ścieżki kariery, tym mniej efektywna jest twoja firma. Jeśli pracownik nie radzi sobie ze swoimi zadaniami ważne jest reagowanie w rzeczowy i konsekwentny sposób bez względu na stopień pokrewieństwa. Należy udzielać mu bieżących informacji zwrotnych, korygować niewłaściwe zachowania i nagradzać jeśli działa prawidłowo.
Z żoną właściciela pracującą w jego firmie jest jak z promieniowaniem radioaktywnym. Jeśli tylko nie podlegasz takiej osobie, trzymaj się od niej jak najdalej. Jeżeli masz z nią kontakt – staraj się traktować ją rzeczowo, przyjaźnie i profesjonalnie. Największym błędem jest przypuszczenie, że możesz wygrać z nią spór. Nawet jeśli uda wam się obalić wszystkie jej argumenty, nigdy nie zobaczycie, jak wywiesza białą flagę. Jeśli jednak jakimś cudem uda wam się wygrać, pamiętajcie, co osiągnęliście: pogrążyliście żonę właściciela! Zastanówcie się co to dla was oznacza? Czy można w tym przypadku mówić o wygranej?
Sposób na palantów w pracy
Najlepszy sposób na palantów w pracy polega na upewnieniu się, czy dobrze rozumiemy, dlaczego zachowują się w tak kontrowersyjny sposób, a następnie na racjonalnym wypracowaniu sobie strategii działania wobec konkretnej osoby lub sytuacji.
Pamiętajcie! Każdy z nas czasem ponosi odpowiedzialność za swoje postępowanie w charakterze prawdziwego palanta.
Żeby nie być palantem:
- Traktuj ludzi z szacunkiem i zaufaniem.
- Słuchaj, co inni mają do powiedzenia.
- Bądź sprawiedliwy i uczciwy.
- Miej pozytywne oczekiwania.
Doceniaj wartość różnorodności.
Dbaj o otwartą komunikację.
Bądź graczem zespołowym.
Ciągle zdobywaj wykształcenie.
Ustalaj realistyczne plany i cele.
Poszukuj rozwiązań, a nie tylko problemów.
Spróbuj rozumieć innych jako OSOBY.
Przekazuj należne podziękowania i wyrazy uznania.
Pamiętaj, aby koncentrować się na jakości i służbie.
Promuj innowacyjne oraz kreatywne myślenie.
…
Warto popracować nad „sprzedażą wewnętrzną”. Czyli jak lepiej sprzedać swoją osobę współpracownikom. Warto się zastanowić lub dowiedzieć, jakie zachowania wywołują niezadowolenie koleżanek i kolegów, a następnie zacząć zachowywać się właściwie. Do tego nie jest potrzebna zmiana osobowości.
Jeśli chce się, by zmianie uległy zachowania kogoś z naszego otoczenia – warto mu o tym otwarcie powiedzieć – podając przykłady trudnych, nieakceptowanych zachowań. Jeśli się tego ni zrobi – odbiera się szansę jemu i sobie na jakąkolwiek zmianę na lepsze.
Praca z krytykiem wartościującym
Jeśli masz do czynienia z podwładnym, który gros czasu poświęca na analizowanie danych i poszukiwanie zagrożeń kosztem konkretnego działania twoją rolą jest przejęcie kontroli wykonaniem zadania. Gdy przydzielisz pracę podwładnemu, prawdziwe problemy wystąpią jedynie wówczas, gdy dasz mu wolną rękę. Możesz być bowiem pewien, że on spokojnie zakopie się w danych. Najlepsze podejście w tej sytuacji polega na wyjaśnieniu mu na początku parametrów, celów, miar efektywności i harmonogramu dotyczącego wykonania powierzonej mu pracy. Następnie twoim zadaniem będzie często spotykanie się z nim i omawianie statusu zadania. Kontrola jest tu nieunikniona. Jeśli nastąpią opóźnienia – należy natychmiast zainterweniować, wyjaśniając jakie kroki należy obecnie zrealizować w świetle przyjętego harmonogramu. Pozwoli to pracownikowi skoncentrować swoje wysiłki na tym co jest do zrobienia, a nie na tym, co chciałby przeanalizować i przemyśleć. Gdy projekt zostanie zakończony nie zapomnij spotkać się z nim i podsumować . Oceń jego pracę i efektywność.
Pochwal i podziękuj.
W czasie realizacji zadania zawsze słuchaj pracownika uważnie i nie bagatelizuj sygnałów z jego strony o potrzebie analizy posiadanych danych. Upewnij się przy tym, że potrzeba jest rzeczywista, a nie wynika z naturalnej skłonności pracownika do zbyt wnikliwej diagnozy sytuacji.
Odpowiedzi na niekończące się akcje autopromocyjne i pytania o awans lub podwyżkę
Niektórzy pracownicy są bardzo wytrwali w promowaniu własnej osoby jako kandydata do awansu lub w zadawaniu pytań typu: Kiedy będzie podwyżka. Bywa ta bardzo męczące. Dlatego następnym razem, gdy taka osoba zwróci się do ciebie ze swoim ulubionym pytaniem, udziel mu otwartej odpowiedzi. Powiedz, że tymczasem nie ma żadnego wolnego stanowiska. Jeśli zwolni się jakieś – będziesz pamiętał o tym, że jest zainteresowany awansem. Jednocześnie zwróć uwagę, że jego pytania zmniejszają u cienie szansę na to, że awans otrzyma on.
W dłuższym kontekście warto pamiętać, że najlepszym rozwiązaniem jest przygotowanie długofalowych ścieżek rozwoju, do których można się odwołać w podobnej sytuacji, informując pracownika o procedurze, które w tej kwestii obowiązuje w waszej organizacji.
O silnych menedżerach i pracownikach
Pamiętaj! Silni menedżerowie zatrudniają silnych pracowników. Słabi menedżerowie zatrudniają pracowników jeszcze słabszych od siebie. Powoduje to, że efektywność ich zespołów jest znikoma.
Życzenia i zażalenia
Gdy menedżerowie są zarzucani bezużytecznymi zastrzeżeniami i sugestiami nierzadko mają ochotę zakrzyknąć: Dość!
Zatrzymaj się jednak i pomyśl, że wśród mnóstwa nietrafnych sugestii zawsze kryją się perły. Ceną pojawienia się i zrealizowania takich pomysłów jest przedarcie się przez gąszcz bezużytecznych myśli. To prowadzi do prawdziwej otwartości i kreatywności twoich ludzi.
Dlatego podkreślaj, że cenisz ich zaangażowanie, porządkuj i doprecyzowuj pomysły podczas waszych rozmów. Dziękuj za sugestie – niezależnie od tego, czy zostaną wdrożone czy nie.
Zawsze informuj o losach ich pomysłów.
Warto zachęcać pracowników, by przychodzili nie tylko z sugestiami, że trzeba coś zmienić, ale dążyli do tego, by mieć propozycję jak to zrobić.
Złe kierownictwo
Powszechnie uważa się, że liderzy skutecznie komunikujący się ze swoimi ludźmi efektywniej zarządzają swoimi zespołami. Jednym z najczęściej zachwalanych sposobów na zarządzanie jest: „zarządzanie przez spacerowanie”. Chodzi o to, by byli blisko swoich ludzi. Tymczasem nadal prym wiodą menedżerowie, których najmocniejszą stroną jest zarządzanie przez znikanie. Gdy menedżerowie znikają – pojawiają się problemy. Z nich wynika dezorientacja, nieufność, niezadowolenia, niechęć, błędy itp.
Kiedy pracownik czuje się lekceważony.
Okazywanie przez kierowników lekceważenie nie jest dobrym znakiem. Najpierw warto przyjrzeć się sobie i zastanowić się nad tym, czy twoje zachowanie nie jest przyczyną problemu. Jeśli stwierdzisz, że twoje zachowania może wywoływać negatywne oceny ze strony przełożonego zastanów się, co warto zmienić w swoich reakcjach. Zbierz w tym celu informacje zwrotne od otoczenia. Zaplanuj co, jak i kiedy zmienisz. Postanów jak będziesz kontrolować i mierzyć czy osiągnąłeś sukces. Ustal co będzie dla ciebie nagrodą i jak będziesz świętować realizację celu. Potem zrób to! Jest wielka szansa, że szef przestanie cię lekceważyć!
Podobieństwa się przyciągają
Najłatwiej jest udzielać konstruktywnych informacji zwrotnych osobom podobnym do nas. Wówczas są one motywujące i można je efektywnie wykorzystać w pracy. Dlatego, jeśli masz poczucie, że dobrze się rozumiesz z pracownikiem lub współpracownikiem stosuj otwartą komunikację i dbaj o to, aby dostarczać informacji, które będzie mógł wykorzystać z sukcesem w swoim rozwoju.
Rozwiązywanie problemów
Poważny problem wymaga poważnej reakcji. Czekając aż czas uleczy rany akceptujemy sytuację, której tak naprawdę nie chcemy. Łatwo wówczas jest wejść w rolę przegranego.
Pomijanie drogi służbowej przez przełożonych
Kiedy twój przełożony deleguje zadania, kontroluje, interweniuje, angażuje się w rozwiązywanie problemów i konfliktów w twoim zespole z pominięciem ciebie- poproś go o rozmowę. Podziękuj mu za pomoc, czas i starania dotyczące kierowania twoim zespołem. Następnie powiedz otwarcie, że twoim podstawowym zadaniem jest zarządzanie ludźmi czyli: zlecanie zadań, monitorowanie ich wykonania, wspieranie pracowników w rozwiązywaniu problemów, korygowanie ich niepożądanych zachowań, ale także nagradzanie. Kiedy wykonujecie te zadania równolegle istnieje zagrożenie wysyłania pracownikom sprzecznych komunikatów. Prowadzenie rozmów z pracownikami to twój obowiązek. Jeśli nie masz takiej możliwości – nie masz także szansy budowania swojego autorytetu. Potrzebujesz od niego zaufania i systematycznej informacji zwrotnej dotyczącej tego, jak postrzega twoją pracę. Pozwoli to tobie i twojemu zespołowi działać skutecznie. On z kolei będzie miał więcej czasu na tworzenie kreowanie wizji, planów i zarządzanie całościowe.
Chociaż nie możesz zmienić osobowości władczego kierownika, w niektórych sytuacjach może udać ci się zmienić jego zachowanie, jeśli poinformujesz go o kosztach i korzyściach związanych z podejmowanymi przez niego działaniami. Używaj słów, które mają dla twojego przełożonego specjalne znaczenie.
Współpracownik zachowujący się jak kierownik
Kiedy następnym razem koleżanka wyda ci polecenie, natychmiast poinformuj ją rzeczowo, co czujesz. Jasno daj do zrumienia, że nie będziesz stosować się do wydanych poleceń. Powiedz też, że chętnie ustalisz zasady waszej współpracy tak, abyście wspólnie mieli wpływ na to jak ona wygląda. Nie zmienisz cech jej osobowości. Jeśli będziesz działać asertywnie może usłyszy co masz do powiedzenia i zrozumie, że warto zmienić swoje zachowanie.
Nicnierobienie
Jeśli współpracujesz z osobą, która odmawia współdziałania w realizacji zespołowych zadań lub projektów zainicjuj rozmowę. Przedstaw na początku swoje zastrzeżenia dotyczące waszej współpracy w oparciu o konkretne przykłady zachowań. Przypomnij zasady gry. Powiedz czego potrzebujesz, żebyście mogli skutecznie wykonywać wspólne zadania. Doprowadź do potwierdzenia, względnie dostosowania reguł i deklaracji ich przestrzegania po obu tronach. Jeśli nie podejmiesz żadnych działań, by poradzić sobie z tą sytuacją, twoja frustracja będzie narastać. Ostatecznie uniemożliwi ci efektywne wykonywanie pracy i utrudni osiąganie sukcesów. Oprócz tego, że porozmawiasz ze współpracownikiem, skoncentruj się na tych aspektach twojej pracy, które kiedyś sprawiały ci radość. Znajdź ją na nowo. Jednym z podstawowych źródeł spełnienia zawodowego jest poczucie związane z wysokim poziomem produktywności.
Czy jesteś sprawiedliwy?
Kierownicy nieustannie wykazują się wysokim poziomem faworyzowania i nie ma w tym nic dziwnego. To ludzkie. Najczęściej wyróżniają tych pracowników, którzy są najskuteczniejsi i najbardziej produktywni.
Problem powstaje wówczas, gdy faworyzowanie oparte jest na czynnikach niezwiązanych z efektywnością pracy. Jeśli je stosujesz przeanalizuj swoje zachowania. Pomyśl, jak je zmienić. Warto to zrobić, ponieważ takie zachowanie obniża morale i motywację pracowników.
Jeśli zależy ci na zaangażowaniu ludzi chwal i wyróżniaj najlepszych. Inni też będą chcieli do nich dołączyć!
Kiedy zlecają ci najgorsze zadania
Warto się przyjrzeć dlaczego tak się dzieje. Nie tylko kierownictwo sprawia, iż pracownicy stają się ofiarami. Pracownicy czasem pozwalają się upokarzać. Gdy siedzisz cicho i nie protestujesz, przyjmując kolejne zlecenia, swoim zachowaniem dajesz przyzwolenie, żeby dawać ci ich coraz więcej i więcej.
Jeśli jesteś zdecydowany nie brać na siebie więcej niż możesz efektywnie wykonać zareaguj asertywnie. W sposób rzeczowy opisz sytuację. Powiedz, co jest dla ciebie problemem. Przedstaw swoje odczucia. Powiedz, jak twoim zadaniem powinna wyglądać zlecanie i organizacja pracy, byś działał najefektywniej. Zrób to. Jeśli nie chcesz być ofiarą – musisz przestać zachowywać się jak ofiara!
Krytykanctwo
Jako styl kierowania krytycyzm sprzyja powstawaniu oporu, reakcji obronnych lub niezadowolenia. Te reakcje nie sprzyjają podjęciu działań naprawczych, zmierzających do eliminacji błędów. Kiedy krytyczny szef niepochlebnie wyrazi się o twojej pracy poproś go o przedstawienie oczekiwań i kilka konkretnych wskazówek, jak masz się zachowywać, by w przyszłości uniknąć kłopotów. Następnie wprowadź szybko w życie i poinformuj o pozytywnych rezultatach.
Przyjaźń
Pamiętaj! Przyjaciele płaczą nie tylko wówczas, gdy ponosisz porażki, lecz również wtedy, kiedy odnosisz sukcesy - tylko z innych powodów.
Niestety jest wiele osób, które uważają, że kiedy ich przyjaciele robią krok naprzód – oni się cofają.
Kiedy twój przyjaciel zachował się wobec ciebie nielojalnie, kiedy ubiegałeś się o atrakcyjne zadanie. Dowiedziałeś się o tym od innej osoby. Co robić?
Najpierw zastanów się, jak bardzo ta sytuacja ci przeszkadza. Wyobraź sobie, jak mogłaby wyglądać wasza rozmowa. Wasza przyjaźń już ucierpiała. Teraz może ucierpieć relacje zawodowe. Jak zareagujesz zbyt emocjonalnie możesz być uznany za osobę niezrównoważoną, która nad sobą nie panuje. Lepiej skupić się w tej sytuacji na swojej efektywności i informowaniu o swoich sukcesach. Następnym razem, kiedy będziesz ubiegał się o interesujące się zadanie będziesz oczywistym kandydatem. Nie będziesz potrzebował zewnętrznego poparcia.
Przyjaźnie żyją – przechodzą przez okresy zdrowia i choroby, bliskości i dystansu, wzlotów i upadków. Przyjaźń opiera się na czymś więcej niż doraźne korzyści. Prawdziwi przyjaciele szanują swoje potrzeby, życzenia i dzielące ich różnice. Dbają o siebie, ale nie kosztem przyjaciela. Jeśli w twoim przypadku jest inaczej to – ma to jest przyjaźń?
Pożyczając możesz stracić nie tylko przyjaciela.
Twoi najlepsi pracownicy nie muszą być twoimi najlepszymi przyjaciółmi. W rzeczywistości miałbyś znacznie więcej problemów, gdybyś pozostawał z nimi w zażyłych stosunkach.
Grupy składające się z trzech osób są często uważane za szczególnie kłopotliwe. Podczas, gdy dwoje ludzi zwykle nawiązuje bezproblemową i produktywną współpracę, zdarza się że w zespołach trzyosobowych rozwija się scenariusz „dwóch na jednego”.
Bolesna krytyka
Kiedy ktoś krytykuje cię złośliwie na forum w firmie poproś go o rozmowę w cztery oczy. Bezzwłocznie wyraź swoje niezadowolenie. Pamiętaj, że jesteś w środowisku biznesowym. Jeśli naprawdę chcesz, żeby twoja opinia została wysłuchana, zachowuj się spokojnie. Zdecydowanie przedstaw kilka niepodważanych faktów, stanowiących dowód na bezpodstawną krytykę. Powiedz, co czujesz, kiedy padają takie informacje. Przedstaw swoje oczekiwania wobec rozmówcy. Możesz także zapowiedzieć, co zrobisz (jakie będą konsekwencje), jeśli nie zmieni swojego zachowania wobec ciebie.
Rozwiązuj konflikty
Żeby zacząć rozwiązywać sporną sytuację – najpierw trzeba sprawdzić dokładnie, co się stało. Nie wyciągaj pochopnych wniosków! One są zgubne. „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”!
Żeby poznać wszystkie uwarunkowania i racje stron konfliktu postaw na otwartą komunikację. Mów o tym, co ci przeszkadza. Słuchaj drugiej strony z uwagą, zadawaj pytania, pogłębiaj i doprecyzowuj. Podsumowanie i parafraza to twoja siła! Jak już wyjaśnisz: o co chodzi przejdź do uzgodnienia zasad, które zaakceptują obie strony. Potem przestrzegaj ich uczciwie.
Jeżeli konflikty pojawiają się między działami w firmie sprawdź, czy nie występują jakieś strukturalne czynniki, powodujące tarcia. Być może forma stawia działom wykluczające się cele lub organizuje działania wymagające konkurowania ze sobą? Być może warto się temu przyjrzeć i zainterweniować?
Jeśli nie – zorganizuj spotkanie. Doprowadź do tego, by wszyscy jego uczestnicy wzięli udział w stworzeniu listy spraw, które powodują spięcia między działami. Następnym krokiem jest wyjaśnienie wątpliwości i zastrzeżeń. Na koniec pracownicy obu działów w oparciu o zebrane informacje mają stworzyć strategię eliminacji przyczyn konfliktów, zasad współpracy oraz zobowiązać się do ich przestrzegania.
Skargi, skargi, skargi
„Kto sieje wiatr, ten zbiera burze”.
W każdej organizacji pracują osoby, które zajmują się szukaniem problemów. Są też tacy, którzy je rozwiązują. Koncentracja na problemach jest częścią osobowości tej pierwszej grupy - tego kim i czym są. Osoby, które zawsze się skarżą, narzekają i szukają winnego z czasem reagują w ten sposób nawykowo. Jeśli nie zechcą zmienić swoich przyzwyczajeń będą nadal nieszczęśliwe. Będą nadal się skarżyć bez względu na to, jak bardzo będziesz chciał im pomóc i pokazać piękno świata dobrych rozwiązań i wprowadzania sensownych zmian.
Rada: „zanim zaczniesz szukać źdźbła w oku współpracownika, sprawdź, czy nie masz jakiejś belki we własnym”…
Ucz się, ucz, bo nauka to…
„To czego nie wiesz, złożyłoby się na wspaniałą książkę”
Sydney Smith
Słuchaj informacji zwrotnych od innych. Interesuj się tym, jak postrzegają twoje reakcje i zachowania. Może być to bezcenne źródło inspiracji rozwojowych.
Nie szczędź czasu na naukę. Twoich umiejętności i wiedzy nikt ci nie odbierze.
Szkolenia
Wdrażanie nowych umiejętności interpersonalnych wcale nie jest łatwe. Nawet, jak sprawdzały się na szkoleniu, to trudno jest je skutecznie zastosować w codziennej praktyce. Wymaga to wysiłku, korzystania z informacji zwrotnych oraz konsekwencji w stosowaniu nabytych umiejętności, aby na koniec stały się nawykiem. Ważne jest to, by wdrażać zmiany małymi krokami i zadbać o to, by nasze otoczenie przywykło do nich w komfortowym tempie.
Wynagrodzenia
W trendach związanych z wynagrodzeniem obserwuje się przesunięcie od niejawnej w stronę jawnej księgowości. W związku z tym, pracownicy otrzymują otwarcie informacje dotyczące wysokości pensji, ale także innych aspektów dotyczących finansowego funkcjonowania firmy.
Firmy rodzinne
Biznes rodzinny musi być oparty bardziej na biznesie niż na więzach rodzinnych. Między drzewem genealogicznym a strukturą organizacyjną firmy występują zasadnicze różnice. Im większy wpływ koneksji rodzinnych na ścieżki kariery, tym mniej efektywna jest twoja firma. Jeśli pracownik nie radzi sobie ze swoimi zadaniami ważne jest reagowanie w rzeczowy i konsekwentny sposób bez względu na stopień pokrewieństwa. Należy udzielać mu bieżących informacji zwrotnych, korygować niewłaściwe zachowania i nagradzać jeśli działa prawidłowo.
Z żoną właściciela pracującą w jego firmie jest jak z promieniowaniem radioaktywnym. Jeśli tylko nie podlegasz takiej osobie, trzymaj się od niej jak najdalej. Jeżeli masz z nią kontakt – staraj się traktować ją rzeczowo, przyjaźnie i profesjonalnie. Największym błędem jest przypuszczenie, że możesz wygrać z nią spór. Nawet jeśli uda wam się obalić wszystkie jej argumenty, nigdy nie zobaczycie, jak wywiesza białą flagę. Jeśli jednak jakimś cudem uda wam się wygrać, pamiętajcie, co osiągnęliście: pogrążyliście żonę właściciela! Zastanówcie się co to dla was oznacza? Czy można w tym przypadku mówić o wygranej?
Sposób na palantów w pracy
Najlepszy sposób na palantów w pracy polega na upewnieniu się, czy dobrze rozumiemy, dlaczego zachowują się w tak kontrowersyjny sposób, a następnie na racjonalnym wypracowaniu sobie strategii działania wobec konkretnej osoby lub sytuacji.
Pamiętajcie! Każdy z nas czasem ponosi odpowiedzialność za swoje postępowanie w charakterze prawdziwego palanta.
Żeby nie być palantem:
- Traktuj ludzi z szacunkiem i zaufaniem.
- Słuchaj, co inni mają do powiedzenia.
- Bądź sprawiedliwy i uczciwy.
- Miej pozytywne oczekiwania.
Doceniaj wartość różnorodności.
Dbaj o otwartą komunikację.
Bądź graczem zespołowym.
Ciągle zdobywaj wykształcenie.
Ustalaj realistyczne plany i cele.
Poszukuj rozwiązań, a nie tylko problemów.
Spróbuj rozumieć innych jako OSOBY.
Przekazuj należne podziękowania i wyrazy uznania.
Pamiętaj, aby koncentrować się na jakości i służbie.
Promuj innowacyjne oraz kreatywne myślenie.
…
abcdw.pl Dorota Wiśniewska, 2013-04-04
Sekrety skutecznych prezentacji multimedialnych. Wydanie II rozszerzone
Czytam kolejny raz Sekrety skutecznych prezentacji multimedialnych Pawła Lenara i za każdym razem biorę z niej dla siebie coś innego. Fantastyczna publikacja dla tych, którzy mają w planach wystąpienia publiczne, ale także ci, którzy robią to od lat – znajdą ciekawostki niedostępne nigdzie indziej. Jak dotąd byłam wierną fanką dwóch książek o przygotowywaniu prezentacji Zen prezentacji i Slajdologia. Pisałam o nich kiedyś na blogu, ponieważ zwróciły moją uwagę swoją wspaniałą szatą graficzną i mnóstwem inspirujących przykładów wizualnych. Książka Pawła Lenara jest inna – pomyślana jako czarno-biały podręcznik, a nie album ze zdjęciami. W środku za to ogrom doświadczenia autora opisany w naprawdę zwięzły, nieprzegadany sposób, a do tego niezwykle ciekawy. W związku z tym, że dawno nie publikowałam moich map myśli – dziś nadrobię tę lukę :-)
mapymysli.com katarzyna, 2013-04-07