ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki

Uczyń swoje życie jeszcze bardziej zorganizowanym! Po raz kolejny!

Autorzy nie bawią się w żadne zbędne opowiastki - po żołniersku doradzają, co i w jaki sposób należy robić, by ułatwić sobie życie. Podczas lektury dowiecie się m.in. jak najefektywniej zorganizować sobie pracę z użyciem komputera, poznacie metody na szybkie i skuteczne operowanie wyszukiwarkami internetowymi, a także nauczycie się wielu sposobów na optymalizację pracy z użyciem wielu przydatnych aplikacji. W obliczu rozwoju technologii magazynowania plików w chmurze, istotną częścią tej książki są rozdziały poświęcone konfiguracji tego typu usług oraz wskazówkom ułatwiającym jak najwydajniejsze korzystanie z jej zasobów. Fragmentem, który nam najbardziej przypadł do gustu, jest rozdział pomagający stworzyć ze smartfona prawdziwy sprzęt „do zadań specjalnych". Fani pierwszej części już pewnie zamówili jej kontynuację -innym osobom ceniącym swój czas zdecydowanie radzimy to samo.
magazynt3.pl 2013-04-01

Skuteczne social media. Prowadź działania, osiągaj zamierzone efekty

Dwie chyba najgłośniejsze publikacje o mediach społecznościowych na polskim rynku. Wydane mniej więcej w tym samym czasie, aż proszą się o recenzję porównawczą. Rozstrzygnijmy więc, która jest bardziej warta naszej uwagi.

Książkę Michała recenzowałem jakiś czas temu i podsumowałem w zasadzie jednym zdaniem: ktoś w miarę ogarniający social media niczego się z niej nie dowie. W moim przekonaniu powinni po nią sięgnąć ludzie spoza branży. Tacy, którzy dopiero próbują zrozumieć fenomen mediów społecznościowych.

W przypadku Anny Miotk z kolei wcześniej zetknąłem się ze świetnymi Badaniami w public relations, stąd spodziewałem się pracy na równie wysokim poziomie.

Po przeczytaniu obu nasunęło mi się kilka rzeczy, które można w nich porównać i na tej podstawie rozstrzygnąć, która jest bardziej wartościowa:

1) Chęć powrotu do lektury

Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek wrócił do książki Michała. Tymczasem Anna Miotk w Skutecznych social mediach opublikowała tyle zgrabnie ujętych elementów porządkujących wiedzę (tabel, zestawień, wyników analiz, itd.), że do ściągawek na pewno raz na jakiś czas chętnie zajrzę. Ku przypomnieniu. W przypadku Rewolucji social media cały czas miałem wrażenie, że jest ona w większym stopniu płynną narracją. Nie mógłbym wracać do konkretnych fragmentów. Skanowanie kodów QR mnie nie bawi, więc ta wartość dodana odpada.

2) Wgryzienie się w temat

Publikacje na temat mediów społecznościowych można podzielić na trzy typy.

Pierwszy bije pianę nad ich fenomenem, lecz nie daje żadnych porad biznesowych. Charakteryzuje je wodolejstwo i mętność wywodu. Jest ich niestety najwięcej…

Drugi omawia temat przystępnie, przekrojowo. Mówi czytelnikowi: „Patrz, jest coś takiego, takiego i jeszcze takiego. To robi to, to robi tamto, fajne, na pewno Ci się przyda!”. Przekonuje, dlaczego dane narzędzia działają, rzuca kejsami, lecz wiedzę jak je wykorzystać musisz znaleźć już gdzieś indziej. Tu umieściłbym książkę Michała.

Trzeci typ to publikacja fachowa, podparta zapleczem teoretycznym, jak np. „Sekrety pomiarów w mediach społecznościowych”. Przeważnie są to kilkusetstronicowe kobyły, przez które ciężko przebrnąć. Dla przeciętnego czytelnika są już średnio przyswajalne. Skuteczne social media prawie spełniają warunki, by być taką książką. Nie jest aż tak kompleksowa, pewne tematy traktuje skrótowo, ale za to dzięki temu nie zarzuca czytelnika masą informacji i jest przyjemna w lekturze. Powiedziałbym więc, że Skuteczne social media są kilka kroków dalej niż Rewolucja social media.

3) Szerokość ujęcia tematu

Brawa dla obojga za mówienie o sile monitoringu internetu, ale biorąc pod uwagę ich ścieżkę zawodową, nic w tym dziwnego… ;)

Jeżeli jednak chodzi o wypływanie na szerokie wody, znów wygrywa dla mnie Anna. Punktem docelowym jej książki jest mierzenie efektów obecności w social media, wychodzi więc od analogii między narzędziami i metodami pomiaru społecznościówek i innych działań komunikacyjnych. Większy akcent jest tu położony również na budowanie strategii. Czytając Rewolucję social media miałem wrażenie, że Michał pokazuje dużo przykładów możliwości ich wykorzystania, ale nie mówi o tym, jak sprzęgnąć to wszystko w spójny plan. Anna sporo miejsca poświęca na istotność strategii i jak się przygotować do jej zbudowania.

4) Werdykt

Zakładam, że Rewolucja social media jest przeznaczona dla początkujących. Michał porządkuje wiedzę na podstawowym poziomie. Jest w moim odczuciu publikacją popularyzatorską, która zawiera praktyczne wskazówki czy przykłady, ale mają one raczej inspirować niż dawać gotowe narzędzia do samodzielnego ogarniania social mediów.

Książka Anny Miotk jest publikacją fachową. Zorientowaną na przekazanie wiedzy. Nie twierdzę, że po jej przeczytaniu ktoś jest gotowy do samodzielnego prowadzenia marki w mediach społecznościowych i przygotowany na wszystko. Tak czy owak, czytając jej książkę miałem wrażenie, że dostaję więcej.Dokładniej. Lepiej.

Moim zdaniem z tego pojedynku zwycięsko wychodzi Anna Miotk. Książka Michała to taki literacki iPhone social media. Świetnie wypromowana, wciąż się o niej mówi, twórca (Jobsadowski) i produkt nieustannie powiększają grono wyznawców i z drugiej strony – zbierają hejt (hi, Tomasz Reich). Kiedy jednak przyjrzeć się mu bliżej, iPhone Social Media niekoniecznie musi być lepszy od konkurencyjnego Samsunga.
jeszczejedenblog.pl 2013-03-14

Rewolucja social media

Dwie chyba najgłośniejsze publikacje o mediach społecznościowych na polskim rynku. Wydane mniej więcej w tym samym czasie, aż proszą się o recenzję porównawczą. Rozstrzygnijmy więc, która jest bardziej warta naszej uwagi.

Książkę Michała recenzowałem jakiś czas temu i podsumowałem w zasadzie jednym zdaniem: ktoś w miarę ogarniający social media niczego się z niej nie dowie. W moim przekonaniu powinni po nią sięgnąć ludzie spoza branży. Tacy, którzy dopiero próbują zrozumieć fenomen mediów społecznościowych.

W przypadku Anny Miotk z kolei wcześniej zetknąłem się ze świetnymi Badaniami w public relations, stąd spodziewałem się pracy na równie wysokim poziomie.

Po przeczytaniu obu nasunęło mi się kilka rzeczy, które można w nich porównać i na tej podstawie rozstrzygnąć, która jest bardziej wartościowa:

1) Chęć powrotu do lektury

Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek wrócił do książki Michała. Tymczasem Anna Miotk w Skutecznych social mediach opublikowała tyle zgrabnie ujętych elementów porządkujących wiedzę (tabel, zestawień, wyników analiz, itd.), że do ściągawek na pewno raz na jakiś czas chętnie zajrzę. Ku przypomnieniu. W przypadku Rewolucji social media cały czas miałem wrażenie, że jest ona w większym stopniu płynną narracją. Nie mógłbym wracać do konkretnych fragmentów. Skanowanie kodów QR mnie nie bawi, więc ta wartość dodana odpada.

2) Wgryzienie się w temat

Publikacje na temat mediów społecznościowych można podzielić na trzy typy.

Pierwszy bije pianę nad ich fenomenem, lecz nie daje żadnych porad biznesowych. Charakteryzuje je wodolejstwo i mętność wywodu. Jest ich niestety najwięcej…

Drugi omawia temat przystępnie, przekrojowo. Mówi czytelnikowi: „Patrz, jest coś takiego, takiego i jeszcze takiego. To robi to, to robi tamto, fajne, na pewno Ci się przyda!”. Przekonuje, dlaczego dane narzędzia działają, rzuca kejsami, lecz wiedzę jak je wykorzystać musisz znaleźć już gdzieś indziej. Tu umieściłbym książkę Michała.

Trzeci typ to publikacja fachowa, podparta zapleczem teoretycznym, jak np. „Sekrety pomiarów w mediach społecznościowych”. Przeważnie są to kilkusetstronicowe kobyły, przez które ciężko przebrnąć. Dla przeciętnego czytelnika są już średnio przyswajalne. Skuteczne social media prawie spełniają warunki, by być taką książką. Nie jest aż tak kompleksowa, pewne tematy traktuje skrótowo, ale za to dzięki temu nie zarzuca czytelnika masą informacji i jest przyjemna w lekturze. Powiedziałbym więc, że Skuteczne social media są kilka kroków dalej niż Rewolucja social media.

3) Szerokość ujęcia tematu

Brawa dla obojga za mówienie o sile monitoringu internetu, ale biorąc pod uwagę ich ścieżkę zawodową, nic w tym dziwnego… ;)

Jeżeli jednak chodzi o wypływanie na szerokie wody, znów wygrywa dla mnie Anna. Punktem docelowym jej książki jest mierzenie efektów obecności w social media, wychodzi więc od analogii między narzędziami i metodami pomiaru społecznościówek i innych działań komunikacyjnych. Większy akcent jest tu położony również na budowanie strategii. Czytając Rewolucję social media miałem wrażenie, że Michał pokazuje dużo przykładów możliwości ich wykorzystania, ale nie mówi o tym, jak sprzęgnąć to wszystko w spójny plan. Anna sporo miejsca poświęca na istotność strategii i jak się przygotować do jej zbudowania.

4) Werdykt

Zakładam, że Rewolucja social media jest przeznaczona dla początkujących. Michał porządkuje wiedzę na podstawowym poziomie. Jest w moim odczuciu publikacją popularyzatorską, która zawiera praktyczne wskazówki czy przykłady, ale mają one raczej inspirować niż dawać gotowe narzędzia do samodzielnego ogarniania social mediów.

Książka Anny Miotk jest publikacją fachową. Zorientowaną na przekazanie wiedzy. Nie twierdzę, że po jej przeczytaniu ktoś jest gotowy do samodzielnego prowadzenia marki w mediach społecznościowych i przygotowany na wszystko. Tak czy owak, czytając jej książkę miałem wrażenie, że dostaję więcej.Dokładniej. Lepiej.

Moim zdaniem z tego pojedynku zwycięsko wychodzi Anna Miotk. Książka Michała to taki literacki iPhone social media. Świetnie wypromowana, wciąż się o niej mówi, twórca (Jobsadowski) i produkt nieustannie powiększają grono wyznawców i z drugiej strony – zbierają hejt (hi, Tomasz Reich). Kiedy jednak przyjrzeć się mu bliżej, iPhone Social Media niekoniecznie musi być lepszy od konkurencyjnego Samsunga.
jeszczejedenblog.pl 2013-03-14

The Smashing Book #1. Edycja polska

Na pomysł "Biblioteki WEBmastera" wpadłem już jakiś czas temu, jednak zawsze brakowało mi ostatniego, stanowczego słowa, aby wreszcie wziąć się za wyszukiwanie dobrych, książkowych pozycji na temat tworzenia stron www. Zdaję sobie sprawę, że dużo łatwiej jest czytać z książki, gdzie skrupulatnie przygotowane mamy gotowe odpowiedzi, aniżeli z ekranu komputera, przeglądając wskazówki na forach, czy w różnorakich poradnikach. Dlatego właśnie poprzez ten i kolejne artykuły w naszym nowym cyklu postaram się zachęcić Was do korzystania z profesjonalnych publikacji, które zawsze warto mieć pod ręką.

The Smashing Book, czyli książka inna niż wszystkie

Na pierwszy ogień wziąłem sobie bardzo popularną pozycję na rynku książek dla webdesignerów i webmasterów. Pomimo utartej koncepcji tego typu publikacji, w których to przodują ogromne stosy linków i wariacji materiałów z różnych innych źródeł, Smashing Book posiada zupełnie inny schemat. Po pierwsze, na bieżąco prace nad nią konsultowane były z szeroką, internetową społecznością, co pozwoliło nie tylko na rozpalenie ciekawości potencjalnych czytelników, ale też dało możliwość pozostawienia przez nich cząstki siebie, przez co wzrosła końcowa satysfakcja obu stron.

Drugą kwestią, która również odcisnęła na mnie swoje pozytywne piętno podczas czytania, była skrupulatność wypowiedzi autorów, mnogośc poruszanych przykładów i wyczerpujące poruszenie rozpoczętych wątków.

Książka zawiera w sobie dziesięć świetnych artykułów, które w niezwykle przyjazny sposób ukazują prostotę, która tkwi w "idealnych" (bo prawdziwych ideałów nie ma) projektach naszych witryn czy aplikacji internetowych.

Interfejsy użytkownika w nowoczesnych aplikacjach webowych

W rozdziale tym dowiemysię, czym w ogóle jest wspomniany interfejs użytkownika, z czego się składa oraz jak w ogóle go zdefiniować, zanim przystąpimy do jakich kolwiek prac. Jest kilka pierwotnych zasad, które nalezy przestrzegać. Jeżeli nie wymyślimy czegoś innowacyjnego, czegoś co w znaczny sposób ułatwi korzystanie z budowanych aplikacji, powinniśmy pozostać raczej przy zrozumiałych, przyjętych już schematach, które są w stanie zrozumieć nie tylko zaznajomieni z tego typu produktami, ale też zupełni laicy. Kolor, estetyka, wydajność, zwięzłośc i wyrozumiałość - to tylko niektóre słowa-klucz, o których każdy webdesigner winien pamiętać.

CSS - nauka i sztuka

Artykuł, który uświadomi nam, jaką obecnie potęgą podczas tworzenie wyszukanych layoutów jest właśnie CSS. Nie obejdzie się obecnie bez (bardzo) dobrej znajomości języka, odpowiadającego za wygląd naszych witryn i aplikacji webowych. Strony o stałej szeroości, płynne, elastyczne lub mieszane - o tym z pewnością dowiecie się czytając rozdział oznaczony numerem "dwa". Na szczególną uwagę zasługuje, oczywiście, omówienie responsywnego podejścia do naszych aplikacji. Przecież internet, to już nie tylko wielkie monitowy, ale coraz częściej niewielkie ekrany w urządzeniach mobilnych.

Typografia internetowa: zasady, wskazówki i najczęstsze błędy

Od pierwszego powstania książki drukowanej, typografia odgrywa znaczącą rolę w naszym życiu. Naszym pracom nadaje nie tylko polotu i zwiewności, ale odzwierciedla też intencje autora, a także po prostu ułatwia nam pochłanianie kolejnych dawek tekstu (o ile jest, oczywiście, dobrze dobrana). Wiele ciekawych i inspirujących przykładów zamieszczonych w artykule pozwali nam na zaznajomienie się z profesjonalną sztuką używania fontów, przez co nasze projekty otrzymają druga duszę. Glify, ligatura, oś, poprzeczka - jeżeli któryś z wymienionych zwrotów nic Tobie nie mówi, gorąco polecam lekturę tego rozdziału.

Użyteczność nowoczesnych stron internetowych

Czym byłaby nawet najlepsza strona internetowa, jeśli korzystanie z niej równałoby się z setką przekleństw i litrami przelanej, buchającej krwi? Otóż do takiego stanu rzeczy nie możemy dopuścić, dlatego własnie owa użyteczność jest tak ważnym elementem. Pamietajmy, że wizja przedstawiona przez webdesignera nigdy (lub prawie) nigdy nie jest tożsama z oczekiwaniami zwyczajnego użytkownika. Jeśli nie podejdziemy do sprawy intuicyjnie i nie poznamy głównych zasdad, którymi kierują się nadciagający internauci, nawet w przypływie szczerych chęci i dobrej, ale trudno dostępnej treści, możemy "zaginąć" w tłumie konkurencji. Rozdział ten obfituje w kilka, kilkanaście użytecznych porad, którepozwolą nam zajrzeć do głów naszych sieciowych gości.

Kolor: webdesign, użyteczność i doznania uzytkownika

Poza celnym użyciem typografi, równie ważna jest kolorystyka naszego projektu. Kolory były od zawsze kluczowym elementem, który mówił nam, co jest dobre a co złe. Wiedza ta tkwi w naszej podświadomości i kluczem do sukcesu może być właśnie dobre jej wykorzystanie. Być może w tej części książki nie znajdziemy dużo typowej treści, ale za to na bazie konkretnych przykładów zasmakujemy ciekawej inspiracji.

Optymalizacja wydajności stron internetowych

Nikt nie cierpi czekać. W dobie internetu zaledwie kilka sekund opóźnienia potrafi byćdla nas zmorą, która decyduje o tym, czy opuścimy daną witrynę, czy pozostaniemy na niej na dłużej. Poprawianie wyników uruchamiania się stron i aplikacji powinno być dla nas priorytetem, a dokonać tego możemy nie tylko poprzez redukcję obrazków czy żądań HTTP, ale odpowiednio konfigurując nasz serwer, czy kompresując ilośc użytego kodu. Tak oto w skrócie przedstawia się kolejna część The Smashing Book.

Projektuj, by sprzedać. Stymulowanie konwersji

To co robimy, musi (a właściwie powinno) na siebie zarabiać. To nie my mamy pracować dla pieniędzy, ale one winny to robić na nas. Zapewne taka dewiza ma swoje miejsce w wielu głowach projektantów internetowych. Jak ją jednak wykorzystać w praktyce? Jednym ze sposobów jest wykorzystanie schematu AIDA (Attention, Interest, Desire, Action). O tym i wszelkich innych dobrych praktykach promowania i sprzedawania swoich produktów powinniśmy się dowiedzieć, aby poza satysfakcją osiągnąć również i zysk materialny.

Jak zapewnić stronie doskonałą markę?

Jest na to kilka porad. Zapewne kilku się domyślacie już teraz, bo przecież każdy wie, że na przykład projekt graficzny jest bardzo waznym czynnikiem "przyciągającym" uzytkowników. Jeżeli szukasz przepisu na sukces, to warto zajrzeć do działu dziewiatego The Smashing Book. Wskazówki, pomysły i opinie ekspertów zawsze, ale to zawsze odgrywają potężną rolę w naszym kroku do sukcesu.

Co mówią eksperci?

Ostatni rozdział jest ciekawą odskocznią od typowej treści. Co tu dużo mówić - zachęcam do przeczytania, choćby ze względu na dużo ciekawych wypowiedzi, których nie przeczytacie nigdzie indziej.

Czy warto wybrać ten kultowy podręcznik?

Jednym słowem stwierdzam, że warto. Pomimo mojego dość sporego stażu w dziedzinie projektowania stron internetowych, dowiedziałem się nie tylko wiele nowego, ale też spojrzałem na niektóre kwestie pod zupełnie innym kątem. Niezależnie więc, czy jesteś początkującym webdesignerem, czy fanboyem z długoletnim stażem - ze Smashing Book skorzystasz zapewne nie jeden raz.
webroad.pl Michał Kortas, 2013-03-16

Wałkowanie Ameryki

Wpadła mi w ręce książka Marka Wałkuskiego pt. “Wałkowanie Ameryki”. I choć dawno, dawno temu miałam okazję dołożyć kamyczek do sukcesu wydawniczego, jakim stała się amerykańska historia Pana Marka (pozdrawiam!), wcześniej nie miałam szansy przeczytać jego książki od deski do deski. Wreszcie parę dni temu dokończyłam czytelniczego dzieła i raportuję na świeżo co następuje:

Nie czytaj tej książki jeśli:

- nie obejrzałeś w życiu ani jednego filmu o kowbojach;

- nigdy nie byłeś w McDonald’s;

- nie ciekawi Cię, po której szkolnej masakrze za pomocą karabinu maszynowego Amerykanie ograniczą dostęp do broni (od razu rozwiewam wątpliwości – nigdy);

- wcale a wcale nie obchodzą Cię losy świata;

- masz pewność, że w pełni rozumiesz amerykański mental.

W innym wypadku – czytaj! Czytaj koniecznie.

Kto zna Marka Wałkuskiego z radiowej Trójki, ten nie będzie zaskoczony ani formułą książki, ani niesamowitą ilością informacji, którą przekazuje w każdym, krótkim felietonie (dobre do czytania w momencie, gdy mamy tylko pięć minut dziennie – codziennie). Autor pokazuje nam USA od czysto ludzkiej strony. Opisuje nie tyle Amerykę, co Amerykanów. Ich zwyczaje, ulubione rozrywki, stosunek do religii, broni, emigrantów, samych siebie i do reszty świata. Z książki wyłania się bardzo szczegółowy portret przeciętnego “Johna Smitha” – który nawiasem mówiąc nie istnieje ;) . Co więcej Marek Wałkuski nie ogranicza się do podania faktów. Nie pisze tylko, że mieszkańcy USA są uśmiechnięci, pewni siebie, czy niezainteresowani innymi krajami. Wyjaśnia przede wszystkim, dlaczego są właśnie tacy. I to moim zdaniem jest najcenniejszą wartością “Wałkowania Ameryki”.

Czy zastanawialiście się np. kiedykolwiek, dlaczego każdy Amerykanin, choćby mu się właśnie życie zawaliło, na pytanie “jak się masz?”, odpowie zawsze “dzięki, świetnie”? Ja myślałam o tym parę razy. I nic nie wymyśliłam! A Pan Marek mi wyjaśnił: to wszystko przez Kalwina! Otóż kalwiniści wierzą, że o tym, czy człowiek pójdzie po śmierci do piekła, czy do nieba, zdecydowano już przed urodzeniem. I żadne ludzkie starania tego nie zmienią. A objawem pozytywnych boskich planów wobec danej osoby jest jej życiowe powodzenie – zdrowie, rodzina, bogactwo… Czy muszę dodawać, że w grupie amerykańskich pionierów była spora nadreprezentacja kalwinistów? :)

“Wałkowanie Ameryki” gorąco polecam!
grafomanya.wordpress.com 2013-03-18