Recenzje
DTP. Od projektu aż po druk. O współpracy grafika z drukarzem
Andrzej Gołąb – od początku pracy zawodowej związany z branżą wydawniczą i poligraficzną. Założył kilka pracowni składu komputerowego na terenie Śląska. Przez parę lat prowadził własną firmę wydawniczą. Od prawie dwudziestu lat jest związany zawodowo z Centrum Usług Drukarskich Henryk Miler w Rudzie Śląskiej (www.cuddruk.pl). W tym zakładzie poligraficznym, znanym z marki CUD, stworzył pracownię typografii komputerowej i przez kilkanaście lat był jej szefem. Obecnie pełni funkcję pełnomocnika właściciela i odpowiada m.in. za kontrolę jakości plików produkcyjnych, optymalizację procesów produkcyjnych oraz drukarnię internetową www.print4all.pl. W 2011 roku stworzył, a obecnie animuje internetowy projekt „Chochlik drukarski — pogotowie poligraficzne”. Jest to bezinteresowna inicjatywa edukacyjna, której głównym celem jest dzielenie się przez internet wiedzą i doświadczeniem z zakresu poligrafii, typografii, grafiki, designu i edytorstwa.
Na pierwszy “rzut oka”
Książka DTP. Od projektu aż po druk. O współpracy grafika z drukarzem. wydana z zachowaniem dużej staranności i wszelkich zasad graficznych i typograficznych. Na pewno czego nie można zarzucić autorowi, to braku wiedzy na ten temat. Poukładana chronologicznie i tematycznie. Wzbudza duże zainteresowanie już od samego początku, zachęcając swoim układem i grafiką do jej analizy. “Chochlik drukarski”- bohater autora prowadzi czytelnika poprzez poszczególne rozdziały książki.
Moim zdaniem…
Nie zaprzeczę, iż w książce jest dużo przydatnych dla grafików treści. Przede wszystkim ważnych informacji dotyczących przygotowania projektu tak, by firma poligraficzna miała z nim jak najmniej kłopotów a najlepiej wcale. Obszerne informacje dotyczące typografi, które każdy grafik winien mieć w jednym palcu. O ile tego jeszcze nie wie, powinien to przeczytać i dostosować się do wszystkich zawartych w niej zasad. Znaleźć tu można sporą dawkę zagadnień technicznych np. czym się różni czerń głęboka od czerni normalnej , czym jest wzornik kolorów, czym CMYK a czym RGB.
Inna część książki, to zagadnienia praktyczne, gdzie autor radzi jak prawidłowo podejść do tematu projektowania teczek,wizytówek, opakowań czy kalendarzy. Każdy rozdział zawiera część, którą nazwano “Zachochlikuj” – zawiera skrót najważniejszych informacji zawartych w danym rozdziale. To strony, które stanowią wypunktowany kondensat wiadomości.
Niestety,ale…… wydawać się może, że pozycja ta raczej przydatna byłaby dla osobnika rozpoczynającego pracę w poligrafii niż tylko i wyłącznie dla grafika. Duża liczba pojęć poligraficznych i technik produkcyjnych, wiele tematów drukarskich- teoretycznych i praktycznych. Istotnym jest jednak fakt, że praca musi być wykonana dobrze, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Jedno jest pewne: GRAFIK i DRUKARZ to związek stały, musi być zgodny w każdym calu.
Reasumując
Książka z całą pewnością godna polecenia. Fachowy poradnik, skupiający esencję wiedzy dla grafika, projektanta. Wskazówki, które pozwolą mu bezkonfliktowo i bezstresowo wykonywać swoją pracę skupiając się na najważniejszych szczegółach i tworzyć projekty wyśmienite.
Na pierwszy “rzut oka”
Książka DTP. Od projektu aż po druk. O współpracy grafika z drukarzem. wydana z zachowaniem dużej staranności i wszelkich zasad graficznych i typograficznych. Na pewno czego nie można zarzucić autorowi, to braku wiedzy na ten temat. Poukładana chronologicznie i tematycznie. Wzbudza duże zainteresowanie już od samego początku, zachęcając swoim układem i grafiką do jej analizy. “Chochlik drukarski”- bohater autora prowadzi czytelnika poprzez poszczególne rozdziały książki.
Moim zdaniem…
Nie zaprzeczę, iż w książce jest dużo przydatnych dla grafików treści. Przede wszystkim ważnych informacji dotyczących przygotowania projektu tak, by firma poligraficzna miała z nim jak najmniej kłopotów a najlepiej wcale. Obszerne informacje dotyczące typografi, które każdy grafik winien mieć w jednym palcu. O ile tego jeszcze nie wie, powinien to przeczytać i dostosować się do wszystkich zawartych w niej zasad. Znaleźć tu można sporą dawkę zagadnień technicznych np. czym się różni czerń głęboka od czerni normalnej , czym jest wzornik kolorów, czym CMYK a czym RGB.
Inna część książki, to zagadnienia praktyczne, gdzie autor radzi jak prawidłowo podejść do tematu projektowania teczek,wizytówek, opakowań czy kalendarzy. Każdy rozdział zawiera część, którą nazwano “Zachochlikuj” – zawiera skrót najważniejszych informacji zawartych w danym rozdziale. To strony, które stanowią wypunktowany kondensat wiadomości.
Niestety,ale…… wydawać się może, że pozycja ta raczej przydatna byłaby dla osobnika rozpoczynającego pracę w poligrafii niż tylko i wyłącznie dla grafika. Duża liczba pojęć poligraficznych i technik produkcyjnych, wiele tematów drukarskich- teoretycznych i praktycznych. Istotnym jest jednak fakt, że praca musi być wykonana dobrze, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Jedno jest pewne: GRAFIK i DRUKARZ to związek stały, musi być zgodny w każdym calu.
Reasumując
Książka z całą pewnością godna polecenia. Fachowy poradnik, skupiający esencję wiedzy dla grafika, projektanta. Wskazówki, które pozwolą mu bezkonfliktowo i bezstresowo wykonywać swoją pracę skupiając się na najważniejszych szczegółach i tworzyć projekty wyśmienite.
planetasztuki.pl Iwona Sarnicka, 2013-02-25
Adobe Flash CS6 i ActionScript 3.0. Interaktywne projekty od podstaw
Paweł Zakrzewski posiada tytuł Adobe Certified Expert i jako pierwszy w Polsce (w 2005 roku) uzyskał prestiżowy tytuł Adobe Certified Instructor. Jest specjalistą w zakresie DTP, grafiki komputerowej, tworzenia stron WWW, prezentacji multimedialnych. Od ponad dziewięciu lat prowadzi także wykłady i szkolenia komputerowe dla firm oraz osób prywatnych.
Jest założycielem firmy G-media, która specjalizuje się w tworzeniu interaktywnych form reklamowych, stron WWW, prezentacji multimedialnych, animacji dostępnych w internecie, a także na dyskach CD/DVD ROM. Jest autorem wysoko ocenianej przez czytelników książki „Adobe Creative Suite 3 Web Standard. Tworzenie dynamicznych stron WWW. Warsztaty” (Helion, Gliwice 2007).
Na pierwszy “rzut oka”..
“Adobe Flasf CS6 i ActionScript 3.0” to niewątpliwie lektura dla miłośników interaktywnej rzeczywistości, to dosyć gruby, bo prawie 800 stronicowe prawie encyklopedyczne vademecum Wydanie czarno-białe, stanowiące praktyczny poradnik interaktywnych projektów, zaczynając od podstaw. Stworzony z myślą nie tylko o początkujących grafikach bawiących się flashem. Nie waham się użyć określenia, że jest to: podręcznik.. Ponieważ rzeczywiście prowadzi krok po kroku od podstaw poprzez trudniejsze, aż po zaawansowane projekty. Dużo pojęć fachowych, nie zawsze zrozumiałych. Opisuje działania na anglojęzycznej wersji Adobe Flasha.
Co znajdziemy w środku?
Z całą pewnością znajdziemy bardzo ciekawy i dokładny opis środowiska pracy Adobe Flash CS6 jak np. preferencje, wygląd ekranu, tworzenie elementów wektorowych jak i bitmapowych czy praca z tekstem i symbolami.
Autor praktyczną wędrówkę po Adobe Flash rozpoczyna od budowania podstawowych, łatwych elementów interaktywnych jak banery, reklamy, zwracając szczególną uwagę na dokładność, przejrzystość treści i wygląd projektu. Autor stopniowo wprowadza dodatkowe pojęcia i elementy związane z flashem wykorzystując ActionScript czyli język programowania przy budowaniu wszelkiego rodzaju animacji.
Niewątpliwie sztuka ta nie należy do najłatwiejszych, wymaga wiele cierpliwości i skupienia a przede wszystkim estetycznego i twórczego podejścia do tematu.
Ciekawym etapem tworzenia opisanym w tej książce to budowanie gier i interaktywnych zabawek. To dział który najbardziej mnie zafascynował. Tu można się rozluźnić; nauka i praca jednocześnie staje się zabawą, wciąga i rozwija. Ciekawostką jest tworzenie własnych prostych formularzy kontaktowych, zegarów, elementów, które bardzo często wykorzystujemy w interaktywnych projektach. Dzięki temu poradnikowi możemy nauczyć się tego sami, nie zapożyczając już powszechnie dostępnych i powtarzających się wzorów..
Reasumując
Nie jest to pozycja lekka, nie jest też łatwa. Zapewne dla miłośników flasha nieoceniona. Napisana, przez osobę bardzo dobrze znającej temat i nie mającej w tym zakresie żadnych tejemnic. Pytanie czy rzeczywiście będzie to zrozumiałe dla początkującego? Na początku zapewne nie, ale taki “elementarz” każdy twórca, chcący na poważnie traktować interaktywne projekty winien mieć w swojej bibliotece.
Wada: czarno-biała, cena 99 zł zbyt wysoka według mnie.
Jest założycielem firmy G-media, która specjalizuje się w tworzeniu interaktywnych form reklamowych, stron WWW, prezentacji multimedialnych, animacji dostępnych w internecie, a także na dyskach CD/DVD ROM. Jest autorem wysoko ocenianej przez czytelników książki „Adobe Creative Suite 3 Web Standard. Tworzenie dynamicznych stron WWW. Warsztaty” (Helion, Gliwice 2007).
Na pierwszy “rzut oka”..
“Adobe Flasf CS6 i ActionScript 3.0” to niewątpliwie lektura dla miłośników interaktywnej rzeczywistości, to dosyć gruby, bo prawie 800 stronicowe prawie encyklopedyczne vademecum Wydanie czarno-białe, stanowiące praktyczny poradnik interaktywnych projektów, zaczynając od podstaw. Stworzony z myślą nie tylko o początkujących grafikach bawiących się flashem. Nie waham się użyć określenia, że jest to: podręcznik.. Ponieważ rzeczywiście prowadzi krok po kroku od podstaw poprzez trudniejsze, aż po zaawansowane projekty. Dużo pojęć fachowych, nie zawsze zrozumiałych. Opisuje działania na anglojęzycznej wersji Adobe Flasha.
Co znajdziemy w środku?
Z całą pewnością znajdziemy bardzo ciekawy i dokładny opis środowiska pracy Adobe Flash CS6 jak np. preferencje, wygląd ekranu, tworzenie elementów wektorowych jak i bitmapowych czy praca z tekstem i symbolami.
Autor praktyczną wędrówkę po Adobe Flash rozpoczyna od budowania podstawowych, łatwych elementów interaktywnych jak banery, reklamy, zwracając szczególną uwagę na dokładność, przejrzystość treści i wygląd projektu. Autor stopniowo wprowadza dodatkowe pojęcia i elementy związane z flashem wykorzystując ActionScript czyli język programowania przy budowaniu wszelkiego rodzaju animacji.
Niewątpliwie sztuka ta nie należy do najłatwiejszych, wymaga wiele cierpliwości i skupienia a przede wszystkim estetycznego i twórczego podejścia do tematu.
Ciekawym etapem tworzenia opisanym w tej książce to budowanie gier i interaktywnych zabawek. To dział który najbardziej mnie zafascynował. Tu można się rozluźnić; nauka i praca jednocześnie staje się zabawą, wciąga i rozwija. Ciekawostką jest tworzenie własnych prostych formularzy kontaktowych, zegarów, elementów, które bardzo często wykorzystujemy w interaktywnych projektach. Dzięki temu poradnikowi możemy nauczyć się tego sami, nie zapożyczając już powszechnie dostępnych i powtarzających się wzorów..
Reasumując
Nie jest to pozycja lekka, nie jest też łatwa. Zapewne dla miłośników flasha nieoceniona. Napisana, przez osobę bardzo dobrze znającej temat i nie mającej w tym zakresie żadnych tejemnic. Pytanie czy rzeczywiście będzie to zrozumiałe dla początkującego? Na początku zapewne nie, ale taki “elementarz” każdy twórca, chcący na poważnie traktować interaktywne projekty winien mieć w swojej bibliotece.
Wada: czarno-biała, cena 99 zł zbyt wysoka według mnie.
planetasztuki.pl Iwona Sarnicka, 2013-02-26
Fotografowanie ludzi. O tworzeniu prawdziwych portretów
Autor: Chris Orwig – bardzo kreatywny fotograf, który do wszystkiego podchodzi z wielką pasją. Fotograf, autor książek oraz wykładowca na wydziale światowej sławy Brooks Institute of Photography in Santa Barbara w Kalifornii. Mieszka kilka kilometrów od Oceanu Spokojnego z żoną i córkami.
“Fotografowanie ludzi. O tworzeniu prawdziwych portretów” to jedna z najnowszych jego pozycji książkowych.
Obecne czasy pokazały nam, że technika fotografowania tak mocno się rozwinęła i nadal się rozwija, że czasem trudno za nią nadarzyć. Nad modą, za trendem.
Można powiedzieć, że zdjęcie może zrobić każdy, kto ma aparat fotograficzny lub inne urządzenie z opcją fotografowania (telefon, kamera). Nie każdy jednak potrafi zrobić takie zdjęcie, które urzeknie nie tylko autora, ale wielu odbiorców.
Zawsze uważałam, że ile jest twarzy, tyle jest gustów i każda sztuka , w tym fotografia jest sztuką subiektywną.
Co jednemu się podoba, to drugiemu nie koniecznie.
Sztuką w tym wszystkim jest jednak zrobienie takiego zdjęcia, które spodoba się większości. Z własnego doświadczenia wiem, jakże trudną sztuką jest fotografowanie ludzi. Fotografowaniem ludzi zajmuję się od wielu lat i niestety nie zawsze mi to wychodzi i nie wstydzę się do tego przyznać. Trzeba czasami zrobić kilkanaście a nawet kilkaset zdjęć, by z tego ogromu wydobyć najlepsze pod względem nie tylko jakości, ale emocji, szczegółu, tego czegoś co chwyci za oko i serce.
Po przeczytaniu tej pozycji, stwierdziłam , że im więcej wiem tym mniej wiem.
Każdy z fotografów pracuje ze swoim modelem inaczej, inaczej buduje relacje, inną stosuje technikę, inne tło, inną atmosferę.
Chris Orwing w tej książce ukazuje, jak pogodzić wszystkie elementy, jak spojrzeć z innej perspektywy, jak stworzyć klimat sprzyjający fotografowaniu ludzi tych najmniejszych jak i tych strarszych, tych umówionych i tych przypadkowych, by nie cykać setek ujęć, ale zrobić jedno, dwa te dobre, te najlepsze.
Autor prowadzi nas poprzez podstawy w fotografii portretowej, kontakt z ludźmi, nawiązywanie znajomości, relacji, wzbudzanie zaufania i stworzenia odpowiedniej atmosfery, a także przez szereg ćwiczeń, które czynią nas fotografujących lepszymi portrecistami.
Podkreśla, na co należy zwrócić szczególną uwagę, a co nie powinno zaprzątać naszej głowy. Skąd czerpać pomysły i jak w przypadku ich braku zrobić zdjęcie, wzbudzające zainteresowanie innych, stanowiące pamiątkę, by fotografia uchwyciła tę chwilę, której nie da się już powtórzyć.Autor skupia się głównie na fotografii POZA STUDIEM, czyli tej naturalnej, rzeczywistej, codziennej a nie wykreowanej światłem i tłem studyjnym.
Książka napisana bardzo zrozumiałym, lekkim językiem. Nie posiadająca zbyt wielu pojęć technicznych, choć skłamałabym mówiąc , że nie ma ich wcale. Wzbogacona o szereg kolorowych fotografii autora, z których można czerpać pomysły na swoje własne kreacje.
Co w niej podoba mi się najbardziej? Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Jak powszechnie się mówi: “Ćwiczenie czyni mistrza”.
Naprawdę świetnie wydana pozycja, warta swojej ceny (59 zł) super poradnik, bardzo rozwijający i kształcący a przede wszystkim motywujący do skupiania się podczas fotografowania nad sprawami i rzeczami, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi, a danie sobie na luz z tym co najbardziej spędzało nam sen z powiek.
“Fotografowanie ludzi. O tworzeniu prawdziwych portretów” to jedna z najnowszych jego pozycji książkowych.
Obecne czasy pokazały nam, że technika fotografowania tak mocno się rozwinęła i nadal się rozwija, że czasem trudno za nią nadarzyć. Nad modą, za trendem.
Można powiedzieć, że zdjęcie może zrobić każdy, kto ma aparat fotograficzny lub inne urządzenie z opcją fotografowania (telefon, kamera). Nie każdy jednak potrafi zrobić takie zdjęcie, które urzeknie nie tylko autora, ale wielu odbiorców.
Zawsze uważałam, że ile jest twarzy, tyle jest gustów i każda sztuka , w tym fotografia jest sztuką subiektywną.
Co jednemu się podoba, to drugiemu nie koniecznie.
Sztuką w tym wszystkim jest jednak zrobienie takiego zdjęcia, które spodoba się większości. Z własnego doświadczenia wiem, jakże trudną sztuką jest fotografowanie ludzi. Fotografowaniem ludzi zajmuję się od wielu lat i niestety nie zawsze mi to wychodzi i nie wstydzę się do tego przyznać. Trzeba czasami zrobić kilkanaście a nawet kilkaset zdjęć, by z tego ogromu wydobyć najlepsze pod względem nie tylko jakości, ale emocji, szczegółu, tego czegoś co chwyci za oko i serce.
Po przeczytaniu tej pozycji, stwierdziłam , że im więcej wiem tym mniej wiem.
Każdy z fotografów pracuje ze swoim modelem inaczej, inaczej buduje relacje, inną stosuje technikę, inne tło, inną atmosferę.
Chris Orwing w tej książce ukazuje, jak pogodzić wszystkie elementy, jak spojrzeć z innej perspektywy, jak stworzyć klimat sprzyjający fotografowaniu ludzi tych najmniejszych jak i tych strarszych, tych umówionych i tych przypadkowych, by nie cykać setek ujęć, ale zrobić jedno, dwa te dobre, te najlepsze.
Autor prowadzi nas poprzez podstawy w fotografii portretowej, kontakt z ludźmi, nawiązywanie znajomości, relacji, wzbudzanie zaufania i stworzenia odpowiedniej atmosfery, a także przez szereg ćwiczeń, które czynią nas fotografujących lepszymi portrecistami.
Podkreśla, na co należy zwrócić szczególną uwagę, a co nie powinno zaprzątać naszej głowy. Skąd czerpać pomysły i jak w przypadku ich braku zrobić zdjęcie, wzbudzające zainteresowanie innych, stanowiące pamiątkę, by fotografia uchwyciła tę chwilę, której nie da się już powtórzyć.Autor skupia się głównie na fotografii POZA STUDIEM, czyli tej naturalnej, rzeczywistej, codziennej a nie wykreowanej światłem i tłem studyjnym.
Książka napisana bardzo zrozumiałym, lekkim językiem. Nie posiadająca zbyt wielu pojęć technicznych, choć skłamałabym mówiąc , że nie ma ich wcale. Wzbogacona o szereg kolorowych fotografii autora, z których można czerpać pomysły na swoje własne kreacje.
Co w niej podoba mi się najbardziej? Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Jak powszechnie się mówi: “Ćwiczenie czyni mistrza”.
Naprawdę świetnie wydana pozycja, warta swojej ceny (59 zł) super poradnik, bardzo rozwijający i kształcący a przede wszystkim motywujący do skupiania się podczas fotografowania nad sprawami i rzeczami, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi, a danie sobie na luz z tym co najbardziej spędzało nam sen z powiek.
planetasztuki.pl Iwona Sarnicka, 2013-02-25
Adobe Photoshop Lightroom 4. Podręcznik dla fotografów
Martin Evening – wybitny londyński fotograf reklamowy. Ekspert zarówno w fotografii jak i obróbki cyfrowej. Znany jest w Londynie ze swoich pięknych prac, za które zdobył wiele nagród. W 2008 roku został wprowadzony do Napp Photoshop Hall of Fame.
Martin w ciągu wielu lat współpracował z zespołami inżynierskimi Adobe Photoshop i Adobe Lightroom i jest jednym z członków i założycieli Pixel Genius, firmy projektującej oprogramowanie do twórczego zautomatyzowania prac (wtyczki) do Photoshopa.
Jego ostatnie książki to: Adobe Photoshop Lightroom 4. Podręcznik dla fotografów, Adobe Photoshop CS6 dla fotografów.
Adobe Photoshop Lightroom 4. Podręcznik dla fotografów. Jak sama nazwa sugeruje, podręcznik przeznaczony jest dla fotografów. Ponad 650 stronicowa pozycja, jest raczej czymś w rodzaju bibli, z której można wydobyć wielki profesjonalizm i olbrzymią możliwość tego programu do cyfrowej edycji fotografii.
Już sam spis treści przyprawia o bliżej nieokreślony zawrót głowy, zachęcając do szczegółowej analizy tej książki. Przeglądając rozdział po rozdziale, temat po temacie, nie boję się użyć stwierdzenia, że każda osoba imająca się fotografią i dbająca o dobrą jakość swoich prac, bez względu na to czy jest to zawodowy fotograf, czy też dopiero wchodzący w ten magiczny świat osobnik, może bez żadnej żenady “wchłonąć” wiedzę z tej lektury. W bardzo intuicyjny graficzny sposób oraz w zrozumiałym dla odbiorcy języku, autor przedstawia krok po kroku sposób obróbki zdjęć. Jego lekkiej czy też bardziej zaawansowanej poprawy, by efekt końcowy zachwycał odbiorcę jak i samego autora fotografii.
Objętość jak i cena lektury może odstraszać, ale szczerze mówiąc czyta się ją jednym tchem, podchodząc do tematu z każdą kartką coraz bardziej profesjonalnie i coraz większym zaciekawieniem. Ma się wrażenie niedosytu i z każdą nową stroną chce się wiedzieć więcej, więcej, coraz więcej.
Pragnę podkreślić, co spodobało mi się najbardziej, iż książka jest tak skomponowana, by idealnie pasowała do poszczególnych, kolejnych funkcji programu, do jego interfejsu. Nie ma skakania z tematu na temat, wszystko ułożone w jak największym porządku użytkowym. Dlatego, zanim nowicjusz weźmie w swoje ręce narzędzie w postaci Lightrooma, to z pewnością czytając tę książkę mocno się do niego przygotuje. Barwne ilustracje/zdjęcia pokazują każdy szczegół programu, najmniejsze zawiłości aplikacji wzbogacone fachowym opisem, co daje wrażenie, że już korzystamy z Lightroom-a -na papierze a nie w cyfrowym wydaniu. Oczywiście nie może być tak, że będziemy w czymś biegli, tylko czytając, dlatego zachęcam do lektury połączonej z praktycznym doświadczeniem. Brakuje mi tylko, wersji DEMO tego programu dołączonej do książki, by Ci którzy jeszcze nie zakupili, mogli się z nim zapoznać praktycznie.
Zresztą nie ulega wątpliwości, że każde pytanie użytkownika aplikacji pozostające do tej pory bez odpowiedzi, znajdzie tu swoje rozwiązanie i zadowoli każdego.
Tak! tę pozycję trzeba mieć, choć jak już wspomniałam cena jest dosyć wysoka, bo 129 zł to zważywszy na ogrom i jakość wiedzy w niej zawartej, dojdziemy do wniosku, że warta jest posiadania i swojej ceny.
Martin w ciągu wielu lat współpracował z zespołami inżynierskimi Adobe Photoshop i Adobe Lightroom i jest jednym z członków i założycieli Pixel Genius, firmy projektującej oprogramowanie do twórczego zautomatyzowania prac (wtyczki) do Photoshopa.
Jego ostatnie książki to: Adobe Photoshop Lightroom 4. Podręcznik dla fotografów, Adobe Photoshop CS6 dla fotografów.
Adobe Photoshop Lightroom 4. Podręcznik dla fotografów. Jak sama nazwa sugeruje, podręcznik przeznaczony jest dla fotografów. Ponad 650 stronicowa pozycja, jest raczej czymś w rodzaju bibli, z której można wydobyć wielki profesjonalizm i olbrzymią możliwość tego programu do cyfrowej edycji fotografii.
Już sam spis treści przyprawia o bliżej nieokreślony zawrót głowy, zachęcając do szczegółowej analizy tej książki. Przeglądając rozdział po rozdziale, temat po temacie, nie boję się użyć stwierdzenia, że każda osoba imająca się fotografią i dbająca o dobrą jakość swoich prac, bez względu na to czy jest to zawodowy fotograf, czy też dopiero wchodzący w ten magiczny świat osobnik, może bez żadnej żenady “wchłonąć” wiedzę z tej lektury. W bardzo intuicyjny graficzny sposób oraz w zrozumiałym dla odbiorcy języku, autor przedstawia krok po kroku sposób obróbki zdjęć. Jego lekkiej czy też bardziej zaawansowanej poprawy, by efekt końcowy zachwycał odbiorcę jak i samego autora fotografii.
Objętość jak i cena lektury może odstraszać, ale szczerze mówiąc czyta się ją jednym tchem, podchodząc do tematu z każdą kartką coraz bardziej profesjonalnie i coraz większym zaciekawieniem. Ma się wrażenie niedosytu i z każdą nową stroną chce się wiedzieć więcej, więcej, coraz więcej.
Pragnę podkreślić, co spodobało mi się najbardziej, iż książka jest tak skomponowana, by idealnie pasowała do poszczególnych, kolejnych funkcji programu, do jego interfejsu. Nie ma skakania z tematu na temat, wszystko ułożone w jak największym porządku użytkowym. Dlatego, zanim nowicjusz weźmie w swoje ręce narzędzie w postaci Lightrooma, to z pewnością czytając tę książkę mocno się do niego przygotuje. Barwne ilustracje/zdjęcia pokazują każdy szczegół programu, najmniejsze zawiłości aplikacji wzbogacone fachowym opisem, co daje wrażenie, że już korzystamy z Lightroom-a -na papierze a nie w cyfrowym wydaniu. Oczywiście nie może być tak, że będziemy w czymś biegli, tylko czytając, dlatego zachęcam do lektury połączonej z praktycznym doświadczeniem. Brakuje mi tylko, wersji DEMO tego programu dołączonej do książki, by Ci którzy jeszcze nie zakupili, mogli się z nim zapoznać praktycznie.
Zresztą nie ulega wątpliwości, że każde pytanie użytkownika aplikacji pozostające do tej pory bez odpowiedzi, znajdzie tu swoje rozwiązanie i zadowoli każdego.
Tak! tę pozycję trzeba mieć, choć jak już wspomniałam cena jest dosyć wysoka, bo 129 zł to zważywszy na ogrom i jakość wiedzy w niej zawartej, dojdziemy do wniosku, że warta jest posiadania i swojej ceny.
planetasztuki.pl 2013-02-23
Alchemia portretu. Warsztaty Bolesława Lutosławskiego
Bolesław Lutosławski, bratanek kompozytora Witolda Lutosławskiego, emigrant od 30 lat mieszkający w Anglii. Pasuje do niego określenie człowiek renesansu, jest historykiem sztuki oraz inżynierem elektronikiem, dziennikarzem, pisarzem, przez chwilę był filmowcem. Przede wszystkim jest jednak genialnym fotografem portrecistą, którego zdjęcia zamieszczono w czasopismach, takich jak: „The Guardian”, „Vogue", „The Independent”, „Harpers&Queen” czy „The Illustrated London News”.
Wydawnictwo Helion umożliwiło czytelnikom spotkanie z tym niezwykłym artystą, wydając jego Alchemię portretu. Na kartach książki autor dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi fotografowania ludźmi. Jak pisze we wstępie: „[…] rozmawiam o tym… o tym, co to znaczy być fotografem, o szacunku do osobowości drugiego człowieka, o zrozumieniu potencjału fotografii, a przede wszystkim o odpowiedzialności, jaką jest fotografowanie tak poznanych ludzi”. W książce znajdziemy opisy sesji, a właściwie spotkań i rozmów m.in. z Wisławą Szymborską, Andrzejem Wajdą, Kantorem, Sławomirem Mrożkiem, Glendą Jackson. To dzięki nawiązaniu osobistych relacji oraz pokorze fotografa, który zadaje sobie trud poznania drugiej osoby rodzi się pomysł na konkretne zdjęcie, kompozycję i kadr. Czasami portret powstawał w kilka minut, czasami Lutosławski chodził za swoim bohaterem i szukał tej jednej unikalnej chwili, kiedy indziej potrzeba było kilku dni, aby dostrzegł scenę odpowiadającą postawionym sobie wymaganiom. Fotograficzny portret w wykonaniu Lutosławskiego to rezultat spotkania dwóch wizji - fotografa i modela. Na kartach książki autor ujawnia także niektóre fakty ze swojego bogatego życia. Opisuje np., jak szukał mistrza, jak miejsca w których mieszkał wpływały na jego fotografię (pierwszym „studiem” było podwórko przy ulicy Kanoniczej w Krakowie). Bolesław Lutosławski pokazuje też swój warsztat fotograficzny, choć aspekt techniczny nie jest w tej książce najważniejszy. W książce zamieszczono szereg portretów, głównie czarno-białych.
Dla mnie ta książka ma wiele płaszczyzn. Pierwszy poziom to opis spotkań z wybitnymi osobowościami. Drugi poziom to wątki autobiograficzne. Trzeci poziom to ustawienia, sprzęt, czyli strona techniczna fotografii. Ta płaszczyzna jest najskromniejsza. Przyznaję się, że przed przeczytaniem tej książki postać Lutosławskiego była mi zupełnie nieznana. Rzut oka na okładkę i szybkie przekartkowanie publikacji nasunęło mi myśl, że będą to pewnie jakieś artystyczne wynurzenia, za którymi nie przepadam. Jednak po przeczytaniu pierwszej strony rozdziału, wsiąkłam w Alchemię bez reszty. Powiem więcej, „zakochałam się” w autorze. Zafascynował mnie jego sposób patrzenia na świat, nieustanne poszukiwanie ulotnych, czasem magicznych chwil. Pasja z jaką podchodzi do fotografii jest inspirująca. Czytając książkę, w swojej głowie budowałam portret samego autora. Jakim pokornym i empatycznym trzeba być człowiekiem, aby podchodzić do modeli z tak wielkim szacunkiem jak robi to Lutosławski, który pisze: „[…] fotografując, odnoszę się do moich modeli z szacunkiem, ponieważ to oni są moją inspiracją i to oni pozwolili, żebym im zrobił zdjęcia. Ich portrety nie są moimi bajkami o nich, wystylizowanymi obrazami, ale autentycznymi wizerunkami kobiet i mężczyzn, których spotkałem na drodze życia. Są moim hołdem dla piękna indywidualności człowieka”. Uderzyła mnie ta pokora fotografa. To nie genialny Lutosławski przychodził na sesję, na której model będzie miał zaszczyt być sportretowanym przez Wielkiego Fotografa. To miał zaszczyt i szczęście być dopuszczonym do drugiego człowieka na tyle blisko, aby ten podzielił się z nim swoją radością, pasją, odsłonił swoją osobowość, wszedł w osobiste relacje. Z wieloma sportretowanymi osobami autor nawiązał wieloletnią przyjaźń. Przyznaję, że zafascynowała mnie osoba autora. Tak bardzo brakuje nam pokory, szczególnie wśród osób, które osiągnęły sukces.
Książkę polecam nie tylko pasjonatom fotografii, ale wszystkim, którzy lubią za pośrednictwem książek poznawać fascynujące osobowości, od których mogą się wiele nauczyć.
Wydawnictwo Helion umożliwiło czytelnikom spotkanie z tym niezwykłym artystą, wydając jego Alchemię portretu. Na kartach książki autor dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi fotografowania ludźmi. Jak pisze we wstępie: „[…] rozmawiam o tym… o tym, co to znaczy być fotografem, o szacunku do osobowości drugiego człowieka, o zrozumieniu potencjału fotografii, a przede wszystkim o odpowiedzialności, jaką jest fotografowanie tak poznanych ludzi”. W książce znajdziemy opisy sesji, a właściwie spotkań i rozmów m.in. z Wisławą Szymborską, Andrzejem Wajdą, Kantorem, Sławomirem Mrożkiem, Glendą Jackson. To dzięki nawiązaniu osobistych relacji oraz pokorze fotografa, który zadaje sobie trud poznania drugiej osoby rodzi się pomysł na konkretne zdjęcie, kompozycję i kadr. Czasami portret powstawał w kilka minut, czasami Lutosławski chodził za swoim bohaterem i szukał tej jednej unikalnej chwili, kiedy indziej potrzeba było kilku dni, aby dostrzegł scenę odpowiadającą postawionym sobie wymaganiom. Fotograficzny portret w wykonaniu Lutosławskiego to rezultat spotkania dwóch wizji - fotografa i modela. Na kartach książki autor ujawnia także niektóre fakty ze swojego bogatego życia. Opisuje np., jak szukał mistrza, jak miejsca w których mieszkał wpływały na jego fotografię (pierwszym „studiem” było podwórko przy ulicy Kanoniczej w Krakowie). Bolesław Lutosławski pokazuje też swój warsztat fotograficzny, choć aspekt techniczny nie jest w tej książce najważniejszy. W książce zamieszczono szereg portretów, głównie czarno-białych.
Dla mnie ta książka ma wiele płaszczyzn. Pierwszy poziom to opis spotkań z wybitnymi osobowościami. Drugi poziom to wątki autobiograficzne. Trzeci poziom to ustawienia, sprzęt, czyli strona techniczna fotografii. Ta płaszczyzna jest najskromniejsza. Przyznaję się, że przed przeczytaniem tej książki postać Lutosławskiego była mi zupełnie nieznana. Rzut oka na okładkę i szybkie przekartkowanie publikacji nasunęło mi myśl, że będą to pewnie jakieś artystyczne wynurzenia, za którymi nie przepadam. Jednak po przeczytaniu pierwszej strony rozdziału, wsiąkłam w Alchemię bez reszty. Powiem więcej, „zakochałam się” w autorze. Zafascynował mnie jego sposób patrzenia na świat, nieustanne poszukiwanie ulotnych, czasem magicznych chwil. Pasja z jaką podchodzi do fotografii jest inspirująca. Czytając książkę, w swojej głowie budowałam portret samego autora. Jakim pokornym i empatycznym trzeba być człowiekiem, aby podchodzić do modeli z tak wielkim szacunkiem jak robi to Lutosławski, który pisze: „[…] fotografując, odnoszę się do moich modeli z szacunkiem, ponieważ to oni są moją inspiracją i to oni pozwolili, żebym im zrobił zdjęcia. Ich portrety nie są moimi bajkami o nich, wystylizowanymi obrazami, ale autentycznymi wizerunkami kobiet i mężczyzn, których spotkałem na drodze życia. Są moim hołdem dla piękna indywidualności człowieka”. Uderzyła mnie ta pokora fotografa. To nie genialny Lutosławski przychodził na sesję, na której model będzie miał zaszczyt być sportretowanym przez Wielkiego Fotografa. To miał zaszczyt i szczęście być dopuszczonym do drugiego człowieka na tyle blisko, aby ten podzielił się z nim swoją radością, pasją, odsłonił swoją osobowość, wszedł w osobiste relacje. Z wieloma sportretowanymi osobami autor nawiązał wieloletnią przyjaźń. Przyznaję, że zafascynowała mnie osoba autora. Tak bardzo brakuje nam pokory, szczególnie wśród osób, które osiągnęły sukces.
Książkę polecam nie tylko pasjonatom fotografii, ale wszystkim, którzy lubią za pośrednictwem książek poznawać fascynujące osobowości, od których mogą się wiele nauczyć.
ateliora.com Iwona Zielińska-Frołow