Recenzje
Bieganie i odchudzanie dla kobiet. Zdrowa i piękna każdego dnia
Dwie książki. Dwa poradniki. Zestawienie nie przypadkowe! Pierwsza różowa książka to porządne kompendium wiedzy biegowej. Nie ma w niej może wielkich nowości (z wyjątkiem mleka czekoladowego po treningu), bo w przygotowaniach do maratonu potrzebna jest systematyka, a właśnie tego uczą autorzy Women’s Marathon. Na końcu jest kilka fajnych przepisów, które zamierzam wypróbować. To dobra książka zarówno dla tych, które zamierzają pobiec maraton jak i tych, którym zależy na poprawieniu czasu. Wniosek z lektury jest taki – przygotowania do maratonu są cięższe niż sam bieg. Bardzo czasochłonne, wymagające dużo samozaparcia. Jednocześnie poradnik nie pomija cudownych aspektów związanych z przebiegnięciem ponad 42 kilometrów, jest o radości, spełnieniu i poczuciu dumy.
Ten biegowy poradnik chciałam zestawić z psychologicznym. Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach – to napisana przez polskich autorów książka, która ma być przewodnikiem po trudnym świecie związków. Nie chodzi tutaj tylko o związki partnerskie, poruszane są wszystkie konfiguracje układów rodzinno-przyjacielskich. Blisko, nie za blisko zestawiłam z instrukcją jak przebiec maraton, dlatego, że owszem biegniemy same jednak potrzebujemy w przygotowaniach wsparcia bliskich nam osób. Niezależnie od tego czy jesteśmy w związku, budujemy go czy dopiero szukamy KOGOŚ bieganie wpływa na nasz świat. Nie żyjemy w próżni, a biegacze żyją od treningu do treningu, miewają kontuzje, nerwy przed zawodami. To wszystko nie ułatwia tylko utrudnia relacje z innymi. Po co być samotna biegaczką? Lepiej być szczęśliwą, spełnioną w związku lub relacji z innymi. Terapeutyczne rozmowy szybko się czyta, z pewnością któryś temat będzie nas bezpośrednio dotyczył.
Ten biegowy poradnik chciałam zestawić z psychologicznym. Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach – to napisana przez polskich autorów książka, która ma być przewodnikiem po trudnym świecie związków. Nie chodzi tutaj tylko o związki partnerskie, poruszane są wszystkie konfiguracje układów rodzinno-przyjacielskich. Blisko, nie za blisko zestawiłam z instrukcją jak przebiec maraton, dlatego, że owszem biegniemy same jednak potrzebujemy w przygotowaniach wsparcia bliskich nam osób. Niezależnie od tego czy jesteśmy w związku, budujemy go czy dopiero szukamy KOGOŚ bieganie wpływa na nasz świat. Nie żyjemy w próżni, a biegacze żyją od treningu do treningu, miewają kontuzje, nerwy przed zawodami. To wszystko nie ułatwia tylko utrudnia relacje z innymi. Po co być samotna biegaczką? Lepiej być szczęśliwą, spełnioną w związku lub relacji z innymi. Terapeutyczne rozmowy szybko się czyta, z pewnością któryś temat będzie nas bezpośrednio dotyczył.
oneginetatopa.blogspot.com Dota, 2012-12-13
Joga. Równowaga ciała, umysłu i duszy
Namaste,
„Joga Równowaga ciała, umysłu i duszy. Połącz się ze swoim „ja”” to pozycja niezmiernie ciekawa. Nie należy do najcięższych ze swymi około 350 stronami, jednak znaleźć w niej możemy nie tylko pisany tekst, swoją drogą – dość duża czcionka, ale także rysunki, na których możemy zobaczyć prezentacje różnych pozycji.
Dodatkowo oprócz – nazwijmy to „zwykłej treści” – znajdują się w tej pozycji: wskazówki, ciekawostki, uwagi i pytania, które są wyodrębnione od tekstu podstawowego.
Ten „poradnik bez kantów” (jak to zostało określone na okładce) jest napisany dość przystępnym językiem, jednak pewne trudności mogą sprawiać używane tu nazwy, np. „ hatha – joga”, „yamas”, „dhayana”. Posługiwanie się nimi jest jednak zrozumiałe ze względu na tematykę książki i choć może dziwnie się czyta m.in. nazwy pozycji, np. „adho mukha svanasana”’ miło zarazem wiedzieć, jak się one fachowo nazywają.
Dzięki tej pozycji można choć trochę dowiedzieć się, czym joga w ogóle jest, a także pokrótce poznać jej historię. Jednak im bliżej czasów współczesnych, tym bardziej uwaga skupia się na jodze
w USA, np. autor wskazuje jakie przykładowe style jogi można spotkać w USA. Plusem oczywiście jest w ogóle opisanie, nawet krótkie, różnych stylów jogi. W sposób interesujący zaprezentowano także plusy „uprawiania jogi”, chociaż niektóre z nich wydaje się „na pierwszy rzut oka” wręcz dziwne np. ma ona powodować zwiększoną gęstość kości. Znajdują się tu też informacje dotyczące oddechu czy dotyczące mięśni i pośrednio kręgosłupa – taka mała powtórka z biologii.
W treści tejże pozycji możemy również odnaleźć podstawowe informacje dotyczące czakr, co mnie pozytywnie zaskoczyło.
Ogólnie ukazanych jest wiele plusów, zalet jogi. Wskazane są jednak pozycje, jakich lepiej nie wykonywać, jeśli ktoś jest w ciąży, ma pewne problemy zdrowotne, bądź przykładowo w czasie menstruacji. Dodatkowo wydaje się, że Cynthia Worby podziela tezę, że chociaż częściowo powinno się ćwiczyć jogę pod okiem nauczyciela, a najwyżej dodatkowo jeszcze można samodzielnie, ją ćwiczyć.
W pozycji tej można również znaleźć pewne błędy w druku, a przynajmniej egzemplarz, który trafił do moich rąk, takie posiadał: chociażby, „Amerycei na świecie” (u mnie str. 43). Jednak są one sporadyczne, właściwie zdaje się że zdarzyły się tylko dwa razy, choć wybijają trochę z rytmu czytelnika, nie robią jednak wielkiej szkody pozycji.
Książka dodatkowo posiada: bibliografię modelek, które prezentowały różne pozycje jogi na „Rysunkach”; bibliografię – listę lektur dodatkowych; słowniczek terminów używanych w nazwach pozycji jogi (bardzo ciekawy pomysł); podstawowe pozycje jogi – ich lista wraz z tłumaczeniem. Na samym początku pozycji mamy zaś i dedykacje i podziękowania, dzięki którym w pewien sposób możemy poznać autorkę tejże pozycji.
Sama okładka może trochę zmylić, obrazuje ona bowiem osobę medytującą, jednak nie wprowadza w błąd, gdyż „medytacja stanowi istotną część praktyki jogi”, jak możemy przeczytać w tej pozycji. Dodatkowo może zachęcać nas do zastanowienia, zatrzymania się na chwilę, żeby właśnie zacząć szukać w swym życiu równowagi …
„Joga. Równowaga ciała, umysłu i duszy” to pozycja godna polecenia dla ludzi, którzy chcieliby zacząć nad sobą pracować poprzez jogę, zacząć ją ćwiczyć, choć może na razie jeszcze nie pod okiem „czujnego” nauczyciela. Wprowadza ona w świat jogi i pozwala go trochę poznać, dotknąć.
Pozdrawiam serdecznie:)
„Joga Równowaga ciała, umysłu i duszy. Połącz się ze swoim „ja”” to pozycja niezmiernie ciekawa. Nie należy do najcięższych ze swymi około 350 stronami, jednak znaleźć w niej możemy nie tylko pisany tekst, swoją drogą – dość duża czcionka, ale także rysunki, na których możemy zobaczyć prezentacje różnych pozycji.
Dodatkowo oprócz – nazwijmy to „zwykłej treści” – znajdują się w tej pozycji: wskazówki, ciekawostki, uwagi i pytania, które są wyodrębnione od tekstu podstawowego.
Ten „poradnik bez kantów” (jak to zostało określone na okładce) jest napisany dość przystępnym językiem, jednak pewne trudności mogą sprawiać używane tu nazwy, np. „ hatha – joga”, „yamas”, „dhayana”. Posługiwanie się nimi jest jednak zrozumiałe ze względu na tematykę książki i choć może dziwnie się czyta m.in. nazwy pozycji, np. „adho mukha svanasana”’ miło zarazem wiedzieć, jak się one fachowo nazywają.
Dzięki tej pozycji można choć trochę dowiedzieć się, czym joga w ogóle jest, a także pokrótce poznać jej historię. Jednak im bliżej czasów współczesnych, tym bardziej uwaga skupia się na jodze
w USA, np. autor wskazuje jakie przykładowe style jogi można spotkać w USA. Plusem oczywiście jest w ogóle opisanie, nawet krótkie, różnych stylów jogi. W sposób interesujący zaprezentowano także plusy „uprawiania jogi”, chociaż niektóre z nich wydaje się „na pierwszy rzut oka” wręcz dziwne np. ma ona powodować zwiększoną gęstość kości. Znajdują się tu też informacje dotyczące oddechu czy dotyczące mięśni i pośrednio kręgosłupa – taka mała powtórka z biologii.
W treści tejże pozycji możemy również odnaleźć podstawowe informacje dotyczące czakr, co mnie pozytywnie zaskoczyło.
Ogólnie ukazanych jest wiele plusów, zalet jogi. Wskazane są jednak pozycje, jakich lepiej nie wykonywać, jeśli ktoś jest w ciąży, ma pewne problemy zdrowotne, bądź przykładowo w czasie menstruacji. Dodatkowo wydaje się, że Cynthia Worby podziela tezę, że chociaż częściowo powinno się ćwiczyć jogę pod okiem nauczyciela, a najwyżej dodatkowo jeszcze można samodzielnie, ją ćwiczyć.
W pozycji tej można również znaleźć pewne błędy w druku, a przynajmniej egzemplarz, który trafił do moich rąk, takie posiadał: chociażby, „Amerycei na świecie” (u mnie str. 43). Jednak są one sporadyczne, właściwie zdaje się że zdarzyły się tylko dwa razy, choć wybijają trochę z rytmu czytelnika, nie robią jednak wielkiej szkody pozycji.
Książka dodatkowo posiada: bibliografię modelek, które prezentowały różne pozycje jogi na „Rysunkach”; bibliografię – listę lektur dodatkowych; słowniczek terminów używanych w nazwach pozycji jogi (bardzo ciekawy pomysł); podstawowe pozycje jogi – ich lista wraz z tłumaczeniem. Na samym początku pozycji mamy zaś i dedykacje i podziękowania, dzięki którym w pewien sposób możemy poznać autorkę tejże pozycji.
Sama okładka może trochę zmylić, obrazuje ona bowiem osobę medytującą, jednak nie wprowadza w błąd, gdyż „medytacja stanowi istotną część praktyki jogi”, jak możemy przeczytać w tej pozycji. Dodatkowo może zachęcać nas do zastanowienia, zatrzymania się na chwilę, żeby właśnie zacząć szukać w swym życiu równowagi …
„Joga. Równowaga ciała, umysłu i duszy” to pozycja godna polecenia dla ludzi, którzy chcieliby zacząć nad sobą pracować poprzez jogę, zacząć ją ćwiczyć, choć może na razie jeszcze nie pod okiem „czujnego” nauczyciela. Wprowadza ona w świat jogi i pozwala go trochę poznać, dotknąć.
Pozdrawiam serdecznie:)
swiatairi.blogspot.com Airi, 2012-12-28
Metoda Joyness. Jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem
Ilekroć słyszymy „rozchmurz się” w nie najlepszym dla nas dniu, nie zawsze brzmi to pocieszająco.
Czasami po prostu mamy ochotę wyzłościć się, wypłakać i przeczekać ten dzień. A później następny i kolejny. Złościmy się i smucimy, bo ktoś nas zawiódł, bo rozczarowaliśmy się pracą, związkiem, sytuacją życiową. Czy jest na to sposób?
Znam osoby, które cokolwiek by się nie działo, zawsze szukają przysłowiowej dziury w całym. Z zewnątrz wydaje się, że są szczęśliwe bo mają partnerów, dobrą pracę i udane życie towarzyskie. Ale im się wydaje, że wcale nie jest tak różowo. Przecież partner pewnie i tak pewnie ja/jego zdradzi, z pracy zostanie zwolniona/y i tak dalej. Zawsze znajdzie się powód, by się smucić i zamartwiać. Znam też drugi typ ludzi-wieczni optymiści, którym się wydaje, że zawsze jakoś to będzie. Nie od dziś wiemy, że to, o czym myślimy, wpływa na jakość naszego życia. Dlatego tak ważne jest, by zmienić negatywne podejście do życia.
Pięć kobiet uważa, że wie, jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem. Z zawodu, lub z zamiłowania związane z psychologią mają na celu uszczęśliwiać ludzi, przywracać ich do „emocjonalnego życia” i stawiać na nogi po ciężkich przejściach czy depresji. Dążąc do tego stworzyły wspólnie Metodę Joyness.
Sama nazwa „Joyness” pochodzi od angielskiego słowa „joy” oznaczającego radość. W tym jednym słowie autorki chciały zawrzeć ideę, styl życia do którego próbują przekonać wielu zagubionych ludzi. Z powodzeniem! Metoda ta buduje w nas komfort wewnętrzny, równowagę, spokój ducha. Zmienia sposób myślenia i po prostu prowadzi do tego, by cieszyć się życiem. Uczy też znacznie więcej- pokazuje jak wyszukać same dobre strony danej sytuacji, do której zaprowadziło nas życie nawet w najtragiczniejszym scenariuszu. Uważam, że to jedna z najważniejszych umiejętności zawartych w tej książce. Wyszukując dobre strony tego, że stoimy rano w korku, relaksujemy się, słuchając muzyki i cieszymy, że mamy czas przeczytać gazetę w samochodzie. Zamiast się denerwować, od razu zmienia się nasze nastawienie na cały dzień. A to już połowa sukcesu, by cały dzień i każdy następny były radosne.
Niesamowite jest to, że czytając tę książkę, czułam przypływ pozytywnej energii. Do tego stopnia, że aż było mi wstyd za te wszystkie żale i narzekania na sprawy, które przecież nie są takie straszne, a problemy są do rozwiązania. Już wiem, co śmiało mogę polecać osobom wyżej opisanym, należących do kategorii „zawsze jest coś, na co mogę ponarzekać”. Mam nadzieję, że ta książka wpłynie na wiele osób w ten sam sposób, jaki wpłynęła na mnie, mimo że do pesymistów nie należę.
Czasami po prostu mamy ochotę wyzłościć się, wypłakać i przeczekać ten dzień. A później następny i kolejny. Złościmy się i smucimy, bo ktoś nas zawiódł, bo rozczarowaliśmy się pracą, związkiem, sytuacją życiową. Czy jest na to sposób?
Znam osoby, które cokolwiek by się nie działo, zawsze szukają przysłowiowej dziury w całym. Z zewnątrz wydaje się, że są szczęśliwe bo mają partnerów, dobrą pracę i udane życie towarzyskie. Ale im się wydaje, że wcale nie jest tak różowo. Przecież partner pewnie i tak pewnie ja/jego zdradzi, z pracy zostanie zwolniona/y i tak dalej. Zawsze znajdzie się powód, by się smucić i zamartwiać. Znam też drugi typ ludzi-wieczni optymiści, którym się wydaje, że zawsze jakoś to będzie. Nie od dziś wiemy, że to, o czym myślimy, wpływa na jakość naszego życia. Dlatego tak ważne jest, by zmienić negatywne podejście do życia.
Pięć kobiet uważa, że wie, jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem. Z zawodu, lub z zamiłowania związane z psychologią mają na celu uszczęśliwiać ludzi, przywracać ich do „emocjonalnego życia” i stawiać na nogi po ciężkich przejściach czy depresji. Dążąc do tego stworzyły wspólnie Metodę Joyness.
Sama nazwa „Joyness” pochodzi od angielskiego słowa „joy” oznaczającego radość. W tym jednym słowie autorki chciały zawrzeć ideę, styl życia do którego próbują przekonać wielu zagubionych ludzi. Z powodzeniem! Metoda ta buduje w nas komfort wewnętrzny, równowagę, spokój ducha. Zmienia sposób myślenia i po prostu prowadzi do tego, by cieszyć się życiem. Uczy też znacznie więcej- pokazuje jak wyszukać same dobre strony danej sytuacji, do której zaprowadziło nas życie nawet w najtragiczniejszym scenariuszu. Uważam, że to jedna z najważniejszych umiejętności zawartych w tej książce. Wyszukując dobre strony tego, że stoimy rano w korku, relaksujemy się, słuchając muzyki i cieszymy, że mamy czas przeczytać gazetę w samochodzie. Zamiast się denerwować, od razu zmienia się nasze nastawienie na cały dzień. A to już połowa sukcesu, by cały dzień i każdy następny były radosne.
Niesamowite jest to, że czytając tę książkę, czułam przypływ pozytywnej energii. Do tego stopnia, że aż było mi wstyd za te wszystkie żale i narzekania na sprawy, które przecież nie są takie straszne, a problemy są do rozwiązania. Już wiem, co śmiało mogę polecać osobom wyżej opisanym, należących do kategorii „zawsze jest coś, na co mogę ponarzekać”. Mam nadzieję, że ta książka wpłynie na wiele osób w ten sam sposób, jaki wpłynęła na mnie, mimo że do pesymistów nie należę.
dlaLejdis.pl Katarzyna Picz, 2012-12-31
Metoda Joyness. Jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem
Poradnik został napisany przez pięć kobiet - każda z nich ma różne zainteresowania i zdolności. Agnieszka Ornatowska jest psychologiem, który lubi uczyć ludzi, sprawiając przy tym, że ich życie staje się lepsze. Alicja Szczyglewska mimo, że od zawsze interesowała się psychologią została absolwentką Handlu Zagranicznego, potem zaś zajęła się zarządzaniem. Elżbieta Fiedorowicz od lat zajmuje doradztwem życiowym. Elżbieta Szczęsna Dmochowska studiowała teatrologię, a Katarzyna Kaczmarek jest specjalistką od Arteterapii.
Jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem? Czy jest to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę gderliwą naturę człowieka? Odpowiedzi na te pytania od dawna stanowią naczelny problem ludzkości - każdy chce wiedzieć jak zmusić swój organizm do produkowania większej ilości endorfin. Autorki twierdzą, że odczuwanie radości każdego dnia jest możliwe. Należy poznać metodę Joyness, której istotą jest "cieszenie się wszystkimi wymiarami życia, dostrzegając jasne strony we wszystkim i w każdym (...). Ta istota kreuje świat, w którym dobrze jest być". Ma za zadanie pomóc nam pokonać własne ograniczenia i odróżnić istotne rzeczy od tych nieistotnych, byśmy w końcu mogli skupić się na tym, co stanowi priorytet w naszym życiu.
W ładnie opakowanym, kolorowym poradniku znajdziemy dwanaście rozdziałów, z których każdy jest napisany językiem pozbawionym naukowego bełkotu, prostym i pozwalającym na zrozumienie metody Joyness już za pierwszym razem. Jak można się uśmiechać każdego dnia, jak osiągnąć harmonię ciała, umysłu i duszy, jak osiągnąć radość w pracy i związku? - odpowiedź na wszystkie te pytania znajduje się w książce.
Metoda jest warta poznania, co jednak nie zmienia faktu, że szczęście jest kwestią indywidualną. Jeśli nie znajdziemy w sobie tyle determinacji, aby zmienić coś w swoim życiu, to żaden poradnik (nawet bardzo dobry) nam w tym nie pomoże. Jeśli więc czytacie "Metodę Joyness", to proponuję nastawić się na zmiany.
Jak zapomnieć o smutku i cieszyć się życiem? Czy jest to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę gderliwą naturę człowieka? Odpowiedzi na te pytania od dawna stanowią naczelny problem ludzkości - każdy chce wiedzieć jak zmusić swój organizm do produkowania większej ilości endorfin. Autorki twierdzą, że odczuwanie radości każdego dnia jest możliwe. Należy poznać metodę Joyness, której istotą jest "cieszenie się wszystkimi wymiarami życia, dostrzegając jasne strony we wszystkim i w każdym (...). Ta istota kreuje świat, w którym dobrze jest być". Ma za zadanie pomóc nam pokonać własne ograniczenia i odróżnić istotne rzeczy od tych nieistotnych, byśmy w końcu mogli skupić się na tym, co stanowi priorytet w naszym życiu.
W ładnie opakowanym, kolorowym poradniku znajdziemy dwanaście rozdziałów, z których każdy jest napisany językiem pozbawionym naukowego bełkotu, prostym i pozwalającym na zrozumienie metody Joyness już za pierwszym razem. Jak można się uśmiechać każdego dnia, jak osiągnąć harmonię ciała, umysłu i duszy, jak osiągnąć radość w pracy i związku? - odpowiedź na wszystkie te pytania znajduje się w książce.
Metoda jest warta poznania, co jednak nie zmienia faktu, że szczęście jest kwestią indywidualną. Jeśli nie znajdziemy w sobie tyle determinacji, aby zmienić coś w swoim życiu, to żaden poradnik (nawet bardzo dobry) nam w tym nie pomoże. Jeśli więc czytacie "Metodę Joyness", to proponuję nastawić się na zmiany.
zakochaj-sie-w-czytaniu.blogspot.com Goszka, 2012-12-23
Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!
Czekając aż ta pozycja „dojdzie” do mnie myślałam, że będzie to kolejna bardziej lub mniej monotonna pozycja dotycząca diet, odchudzania i tematów pochodnych. Gdy jednak otworzyłam paczkę i zaczęłam wertować strony książki zostałam pozytywnie zaskoczona. Jest kolorowa, z ilustracjami, nie przypomina typowej książki - bardziej kalendarz, notatnik… czy właśnie - jak bardzo słusznie sugeruje tytuł - dziennik.
Pozycja we wstępie zawiera podstawowe informacje, które później mogą przydać się w prowadzeniu dziennika, posiada także pewien instruktaż do niego. Na końcu zaś znaleźć możemy dodatki typu: karta postępu czy wykresy dotyczące np. masy ciała. Pewnymi ciekawostkami pozycji mogą być zawarte w niej przepisy, ciekawe cytaty tygodnia czy ciekawostki mówiące o tym, co czym możemy zastąpić np.; „sałatkę jarzynową z majonezem zamień na sałatkę grecką z sosem winegret”.
Minusem publikacji może być trochę ukradkiem wplątana „reklama” pewnego produktu. Negatywnym aspektem może być także niepewność czy na pewno sposób zaprezentowany w książce pomoże. Wydaje się, że warto go wypróbować, a notowanie, co się zjadło i o której godzinie, może pomóc lepiej przyjrzeć się własnym nawykom żywieniowym.
Pozycja przyciąga kolorami, choć niektórym może to nie przypaść do gustu. Jest poręczna i ma ciekawą kompozycję.
Powodzenia :)
Pozycja we wstępie zawiera podstawowe informacje, które później mogą przydać się w prowadzeniu dziennika, posiada także pewien instruktaż do niego. Na końcu zaś znaleźć możemy dodatki typu: karta postępu czy wykresy dotyczące np. masy ciała. Pewnymi ciekawostkami pozycji mogą być zawarte w niej przepisy, ciekawe cytaty tygodnia czy ciekawostki mówiące o tym, co czym możemy zastąpić np.; „sałatkę jarzynową z majonezem zamień na sałatkę grecką z sosem winegret”.
Minusem publikacji może być trochę ukradkiem wplątana „reklama” pewnego produktu. Negatywnym aspektem może być także niepewność czy na pewno sposób zaprezentowany w książce pomoże. Wydaje się, że warto go wypróbować, a notowanie, co się zjadło i o której godzinie, może pomóc lepiej przyjrzeć się własnym nawykom żywieniowym.
Pozycja przyciąga kolorami, choć niektórym może to nie przypaść do gustu. Jest poręczna i ma ciekawą kompozycję.
Powodzenia :)
swiatairi.blogspot.com Airi, 2012-12-14