ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Siedem języków w siedem tygodni. Praktyczny przewodnik nauki języków programowania

Zauważyłeś, że Siedem języków w siedem tygodni. Praktyczny przewodnik nauki języków programowania nie zawiera w tytule słów takich jak „nauczysz się”, „będziesz mistrzem” albo „poznaj cały język”?

Ta książka nauczy Cię podstawowych założeń mniej popularnych paradygmatów programowania (oprócz obiektowego jeszcze funkcyjne, prototypowe i logiczne) oraz typów składni na przykładach siedmiu języków (Ruby, Io, Prolog, Scala, Erlang, Clojure, Haskell).

Jeśli chcesz być dobrym programistą musisz wiedzieć, że na Javie/C#/czymkolwiek co jest teraz modne świat się nie kończy. Może twój półroczny projekt w C++ dałoby się napisać w paru linijkach w Erlangu? Ale skąd możesz o tym wiedzieć, skoro o Erlangu tylko słyszałeś?

Książka przyda się więc studentom pytającym „a czego by się uczyć” lub początkującym programistom planującym poważniejszą karierę.

Największy plus? Bez wątpienia pokazanie na rzeczywistych przykładach typowych zastosowań danego języka. Może i słyszałeś kiedyś o prototypowaniu. Może nawet słyszałeś o Io. Ale czy wiesz dlaczego miałbyś z tego korzystać, skoro są całkiem dobre obiekty?

Największy minus? Zdecydowanie polskie tłumaczenie. Tłumacz najwyraźniej w ogóle nie zapoznał się z opisywanymi językami. Gdyby napisał chociaż „hello world!”, nie robiłbym takich błędów jak tłumaczenie słów kluczowych albo wymyślanie na siłę polskich odpowiedników powszechnie używanych słów.
like-a-geek.jogger.pl 2012-11-13

E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu

E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu przedstawia początki polskiego Internetu. Wywiady przeprowadzono głównie z osobami, które tworzyły polską sieć w latach 1995-2005, przeżyły bańkę dotcomową i teraz zgarniają miliony.

Z jednej strony historie powstania Onetu, Allegro czy nawet Fotki są inspirujące, ale z drugiej pokazują jaka przepaść dzieli tamtą epokę z dniem dzisiejszym i utwierdzają w przekonaniu, że pierwszy bierze wszystko.

Największy plus? Dobrze, że wywiady przeprowadzają osoby od lat siedzące w branży, więc pytania są konkretne, ale najważniejsze jest coś innego. Jeśli masz swój mały biznes oparty o Internet (niekoniecznie stronę, bo mowa również o rynku reklamy), zobaczysz jak wyglądają początki biznesów z perspektywy ok. 10 lat. Takie rzeczy jak pierwsze biuro czy propozycje kupna okazują się tylko epizodami, a ważne jest coś zupełnie innego. Co? O tym w książce.

Największy minus? Mimo że książkę wydano w 2012 roku, to najwięcej wywiadów pochodzi z roku 2008. W 2012 autorzy dodali co prawda jeszcze po 2-3 pytania typu „co się zmieniło od tego czasu”, ale te 4 to różnica taka jakby w XXI wydać książkę o fizyce napisaną w 1700 roku. Co tu dużo mówić, zostaje niedosyt. Może jakaś część druga, o NK.pl, Grouponie i Kwejku?
like-a-geek.jogger.pl 2012-11-06

Kulisy Kulinarnej Akademii

Le Cordon Bleu to jedna z najważniejszych światowych świątyń gotowania - założona w 1895 roku, obecna w piętnastu krajach świata, kształcąca 18 tysięcy studentów rocznie. Jednym z tych studentów był Marek Brzeziński – korespondent radiowej Trójki. Akademia Le Cordon Bleu stała się dla Marka Brzezińskiego szkołą francuskiego życia kulinarnego oraz inspiracją do podróży przez smaki i smaczki Francji. Dziś autor dzieli się z Czytelnikami opisem swej paryskiej przygody, zapraszając do wspólnego zwiedzania Francji widzianej z perspektywy ucznia najsławniejszej szkoły kulinarnej.

Autor w 17 rozdziałach opisuje trzy lata swojej nauki w jednej z najstarszych akademii kulinarnych. Opowieści pełne są wyśmienitych przepisów, zabawnych anegdot i opisów codziennego życia w elitarnej szkole gotowania. Książka Kulisy Kulinarnej Akademii pełna jest także sekretów i sztuczek stosowanych przez najwybitniejszych kucharzy świata.
Durszlak.pl 2012-11-05

Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach

Bo bycie razem to jednak praca? Książka o tym, co dla nas ważne - warto przeczytać
Gdy sięgniemy do pierwszych stron Biblii natrafiamy na dramat człowieka - Adama, który nie czuł się szczęśliwy w samotności, a nieco później na dramat poważnego kryzysu w związku Adama i Ewy, w którym doszło do wzajemnych oskarżeń, wyrzutów, przerzucania winy, poczucia osamotnienia? W innej wielkiej księdze, w "Odysei" przypisywanej Homerowi, śledzimy samotność Odyseusza, który przez 10 lat szuka drogi do ojczyzny, do rodzinnej Itaki, gdzie czekają na niego bliscy, a zwłaszcza żona Penelopa i syn Telemach. Czy jednak naprawdę czekają? Tęsknota za domem oraz wątpliwości serca i rozumu stają się pytaniami głównego bohatera. Te dwa dzieła, a po nich niezliczone setki innych wskazują na podstawowy problem człowieka, z którym przychodzi mu się w swoim życiu zmierzyć: samotność i próba jej przełamania mocą wiary w miłość, którą chciałoby się urzeczywistnić.

Książka Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej pt. "Blisko, nie z blisko. Rozmowy terapeutyczne o związkach", podejmuje ten ważny dla każdego człowieka temat w kontekście świata, w którym żyjemy obecnie. Jest ona rozmową psychologa, psychoterapeuty z dziennikarką i redaktorką zajmującą się psychologią i zdrowiem. Trzeba już w tym miejscu dodać, że jest to przede wszystkim dialog między mężczyzną i kobietą, w którym ukazane zostają różne punkty widzenia, z wyraźnymi nieraz różnicami i zbieżnościami; co więcej, do tego dialogu zostaje zaproszony Czytelnik, któremu nic się nie narzuca i którego traktuje się z szacunkiem i z prawem do poszukiwania i posiadania własnej opinii i własnego zdania. Głównym sposobem uzasadniania prezentowanych poglądów jest odwoływanie się do doświadczenia, ale oprócz niego nie brakuje także ciekawych odwołań do sztuki filmowej, czy innych publikacji. Wyraźnym celem Autorów nie jest przekonywanie do czegokolwiek, ale próba wyjaśnienia, zobrazowania, dania do myślenia. Znalezienie odpowiedzi jest zadaniem Czytelnika, Autorzy wskazują natomiast na świat ważnych problemów, związanych z tematem bliskości, oraz ukazują perspektywy, otwierają nowe horyzonty, dzięki którym można uświadomić sobie coś, czego do tej pory być może w ogóle nie brano pod uwagę. Zdecydowany wartością tej książki jest jej inspirujący charakter oraz to, że dotyka tematów ważnych dla każdego.

Bliskość oznacza pragnienie przełamania osamotnienia. "Na pierwszym miejscu jest zawsze potrzeba bycia z kimś. Bycia w relacji" (s. 221). Człowiek potrzebuje chwil samotności, ale nie jest w stanie pozytywnie się rozwijać w całkowitej izolacji. A jednak umiejętność zbudowania bliskości jest problemem, co więcej jest szczególną trudnością w naszych czasach. Rollo May określił nasz świat jako schizoidalny, w którym głównym problemem jest powierzchowność więzi interpersonalnych i paraliż uczuć ("Miłość i wola", Poznań 2011, s. 10). Myśl Autorów jest podobna. Wiele osób nie potrafi nawiązać autentycznych relacji. Ludzie czują lęk przed bliskością, który ich z jednej strony ich paraliżuje, z drugiej unieszczęśliwia, tworząc barierę przed ryzykiem i zaangażowaniem w budowanie związku.

Tożsamość bezpośrednio wiąże się z bliskością. Jak nawiązać relację, skoro nie wiem, kim jestem? Sposobem życia społecznego stały się pseudorelacje, charakteryzujące się umiejętnością dopasowywania się i dostosowywania do oczekiwań innych nawet za cenę utraty siebie. Konsekwencją są: poczucie braku autointegracji, pozorne relacje ze wszystkimi, a tak naprawdę z nikim, nieustanna zmienność bez poczucia jakiejkolwiek stałości, dom, w którym nie ma prawdziwych ludzi, zwłaszcza matki i ojca dla własnych dzieci.

Obojętność, ignorancja, przechodzenie obok tak, jakby drugiego nie było, uprzedmiotowienie, całkowite unieważnienie przejawiające się w codziennych relacjach z bliskimi-"nikimi", destrukcja związku. Zagubienie, porzucenie, poświęcenie dla innych celów realnych osób. Autorzy unikają wkroczenia w przestrzeń ocen, opisują zjawiska i pokazują konsekwencje w życiu pozbawionych bliskości dzieci, żon, mężów, matek, ojców, ludzi niepotrafiących lub niechcących zbudować relacji z innym.

Dom prowadzi do pytań o miłość. Czym naprawdę jest miłość? Czy lepiej jest mieć przy sobie raniącego partnera, czy też może lepiej jest mieć pustkę? Jak rozwiązywać trudne problemy? Dlaczego boimy się złościć? Odpowiedź jest tak zaskakująca, jak i prosta. Autorzy odpowiadają: "Bo się nie nauczyliśmy" (s. 67). I myliłby się ten, kto oczekiwałby od psychoterapeuty czy psychologa zewnętrznych technik opanowania problemu. Techniki są pomocne i ważne, ale autentyczna bliskość to coś innego, głębszego. Świetnie obrazuje to rozmowa o asertywności. Z wielu stron dochodzi dziś przekonanie, że asertywność jest sposobem na dobre relacje. Paweł Droździak stawia jednak pytanie: "Można asertywnie domagać się wyrzucenia śmieci, ale czy można asertywnie domagać się kwiatów?" (s. 72).

Język można określić jako dialogiczny, podmiotowy, akceptujący osobę, autentyczny, wzmacniający, a nie niszczący relację bliskości, ale można go określić także jako destrukcyjny, przedmiotowy, pełen agresji i przemocy, aż po język pogardy i nienawiści, który pragnie zniszczyć ja drugiego człowieka. "Ludzie - pisze Autor - mogą porozumiewać się czasem bez słów" (104). Nie wszystko koniecznie musi być wypowiedziane. Trzeba pamiętać o obszarach tajemnicy.

Tajemnicą jest człowiek. To zdanie nie jest jedynie ujęciem poetyckim, lecz zawiera swój głęboki sens. Destrukcyjnymi są wszelkie uproszczenia i łatwe schematy, w które z łatwością ubiera się bliskich, gdy mija okres fascynacji i zauroczenia. W obrazie nauki, który dziś króluje, tajemnicę zamieniono na problem, dając tym samym do zrozumienia, że czas przyniesie wszystkie odpowiedzi. Czy konsekwencją tego obrazu nie jest zbyt uproszczona wizja świata, a ceną powierzchowność relacji i zagubienie intymności? Stąd krok już tylko do sposobu życia, określonego przez filozofa S?rena Kierkegaarda jako stadium estetyczne, w którym goni się tylko za tym, co nowe, co nie obciąża odpowiedzialnością, co zamienia życie jedynie w zabawę. Przez pewien czas udaje zagłuszyć się w świadomości krzywdę innych, ich odtrącenia, porzucenia, zadane rany, lecz w końcu może odezwać się brak sensu, egzystencjalna pustka, bezsens istnienia, który staje się kolejnym problemem: jak sobie z tym wszystkim poradzić? Nietrudno by pojawiła się rozpacz. A co w przypadku, gdy współczesny esteta mimo wszystko ma rodzinę, żonę, dzieci?

Idealizm, oprócz pozytywnej roli, mobilizującej do działania, ma także swoją drugą stronę - może okazać się czymś niebezpiecznym, jako tzw. szkodliwy mit. Przede wszystkim może stać się rodzajem ucieczki od świata realnego i od realnej osoby, którą ma się przed sobą. Karen Horney doskonale opisywała, jak w imię dążenia do idealnego ja, człowiek potrafi niszczyć siebie samego, dokonywać autodestrukcji własnego realnego ja. To samo może dotyczyć drugiej osoby. Zamiast spełniania się wówczas mitu o idealnym, pełnym szczęściu życiu, następuje tragedia smutku, rozpaczy, zdrad, wiecznych poszukiwań idyllicznego spełnienia.

W rozmowie o dobru, Autorzy wskazując na jego fundamentalne znaczenie, ukazują zarazem niewystarczalność zasady, według której "dobro pokona wszelkie przeciwności" lub "dobro, którym obdarzymy złego tatusia lub mamusię z pewnością przemieni go w dobrego człowieka". Świadomość realnego stanu rzeczy, bez wypierania lub przenoszenia, stanowi właściwy punkt wyjścia w próbie przezwyciężenia różnych trudności. Dobro nie czyni cudu za każdym razem i w każdym przypadku.

Dzielę się z Czytelnikiem moim własnym odbiorem tej książki, nie streszczając dokładnie jej treści, ani nie wyliczając wszystkich poruszanych w niej problemów. Są także miejsca, gdzie argumentacja stanowiska przywołana przez Autorów jest zbyt powierzchowna, np. przytoczone badania amerykańskich naukowców, wg których unikanie rozmów o problemach i strach przed okazywaniem niezadowolenia wpływa na większe ryzyko wcześniejszej śmierci (s. 90). Oczywiście ocenę książki każdy z Czytelników musi wyrobić sobie sam, nie chcę bowiem pozbawić Czytelnika osobistego odbioru tekstu, który - jak wcześniej wspomniałem - jest zaproszeniem do rozmowy, która nie tylko że nie jest nudna, ale jest istotna i ważna, poruszając zagadnienia, pytania, problemy, które odkrywamy także w swoim życiu.

Bliskie jest mi podejście Autorów do rozumienia terapii. Przypomina ono spojrzenie Viktora Emila Frankla, który pisał, że człowiek nie tylko chce żyć, ale przede wszystkim chce żyć z sensem. W książce prezentowanych Autorów czytamy: "Człowiek jest istotą, której o coś chodzi. A psychoterapeuta nie jest kimś, kto leczy, jak lekarz jakąś chorobę, tylko próbuje razem z klientem dociec, co się w nim dzieje i dlaczego" (239). Nie ukrywam radości z powodu spotkania się dwóch dopełniających się tu dziedzin: psychologii i psychoterapii oraz filozofii. Zdanie: "wszystko zależy od tego, co mamy w głowie" (243), jest potwierdzeniem ważności słów V. E. Frankla: "Pierwszym rozwiązaniem, jakie się nasuwa, jest przyjęcie zdrowej filozofii życiowej, dzięki której zdołamy wykazać, że życie każdego człowieka naprawdę ma sens" ("Wola sensu", s. 112).

Wydaje mi się, że celem rozmowy Pawła Droździaka i Renaty Mazurowskiej było otwarcie oczu czytelnikom na ważne dla każdego z nas zagadnienia. Od tego otwarcia oczu zaczyna się wszystko. Gratuluję Autorom publikacji, a Czytelnikom gorąco polecam "Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach". Treść z pewnością warta przemyślenia.
Psychologia.net.pl Stefan Szary

Opowieści w obiektywie. Świat okiem Vincenta Laforeta

Autor książki już na pierwszych stronach przedstawia się nam, kim jest: „ O świcie fotografowałem prezydenta Stanów Zjednoczonych w Białym Domu, a wieczorem tego samego dnia – bezdomnego kloszarda na ulicy. (…) Jedną z najważniejszych w życiu lekcji fotografii odebrałem od mojego ojca Bertranda Laforeta, który również był fotografem … ”
Vincent Laforet fotograf, reporter, ale przede wszystkim człowiek z krwi i kości, wyrosły w świecie fotografii i tworzący ten świat.
Książka jest osobistą opowieścią fotografa o wszelkich aspektach tego zawodu, zarówno technicznych, ale przede wszystkim tych najbardziej ulotnych, tych które stanowią o tym, że fotografia staje się ponad przeciętna i opowiada historie rozbudzające wyobraźnię, a niejednokrotnie zmienia losy świata. To książka o sile umysłu, marzeniach i konsekwencji w ich realizacji. Bogato ilustrowana fotografiami które opowiadają tysiące historii, po to by wysłuchać tej najważniejszej napisanej przez autora – jak to wszystko zrobić.

W kilku różnorodnych tematycznie rozdziałach dowiadujemy się z jednej strony jak radzić sobie np.: ze stresem, który niesie z sobą niszczycielską siłę, zabijającą naszą kreatywność. Z drugiej strony pojawiają się opisy sprzętu zastosowanego do konkretnych ujęć tak chętnie czytane przez osoby zajmujące się fotografią na poważnie. Każdy dział przynosi kolejną opowieść naszpikowaną cennymi opisami które po złożeniu w całość dają obraz tego zawodu, choć celniejszym wydaje się powiedzieć – stylu życia. Pięknym rozdziałem jest „Nigdy nie rób przeciętnych zdjęć” miejscami filozoficzny, a tak naprawdę dotykający istoty sprawy i dający ogromną ilość bezcennych wskazówek budujących naszą kreatywność, pewność siebie i motywację.

Na tle innych książek o podobnej tematyce, ta wyróżnia się tym, że od początku czujemy szczerość intencji autora, który tak jak na swoich fotografiach pokazuje sedno sprawy, tak w książce stara się nam opowiedzieć w prosty sposób o najskrytszych tajnikach swojego warsztatu. To bardzo wyróżnia to wydawnictwo, wśród zalewu pseudo poradników co to mówią o wszystkim, nie wyjaśniając niczego.

Układ graficzny i podział na zamknięte rozdziały pozwala dość swobodnie czytać książkę, zarówno „jednym tchem”, jak też wracać do co ciekawszych fragmentów. To co w książkach o fotografii najważniejsze czyli zdjęcia, dopełniają tekst i powodują, że staje się on łatwiejszy w odbiorze. Moją szczególną uwagę zwrócił bardzo ciekawy wybór fotografii lotniczych.

Cena wynosząca 67 PLN jest w dobrej proporcji do zawartości merytorycznej, jakości i ilości zdjęć pojawiających się na każdej rozkładówce.

Dla książki do której z pewnością będziemy wracać, przydała by się trwalsza, twarda okładka, problemem jest też klejona oprawa, sprawia ona trudność przy oglądaniu zdjęć wydrukowanych na dwóch stronach, łatwo ją wtedy uszkodzić. 113 barwnych i czarno-białych fotografii w dobrej jakości, wydrukowano z dbałością o prawidłową reprodukcję tonów i kolorów. Tłumaczenie p. Piotra Cieślaka pozwala na czytanie z dużą swobodą, zarówno w warstwie opisowej jak i technicznej.

Po książce ze względu na nazwisko autora obiecywałem sobie dużo, wszak to ikona fotografii reportażowej i reklamowej. Zagłębiając się w lekturze odniosłem wrażenie, że nie tylko poznaję warsztat ciekawego fotografa, ale się z nim zaprzyjaźniam. Bliskie stają mi się wartości i idee reprezentowane przez Vincenta Laforeta, wiele rzeczy zdefiniowałem i nazwałem na nowo. „Opowieści w obiektywie” to książka do której się wraca nie tylko by dogłębnie zrozumieć zawiłości techniki fotograficznej, ale przede wszystkim by utwierdzić się w przekonaniu że proste rozwiązania są najlepsze, nie przeszkadzają w pokazaniu tego co w danej historii najważniejsze. Autor zwraca uwagę na to, jak nie „zabić” fotografii zbyt silną osobowością, a zarazem pozostać w zgodzie ze swoimi przekonaniami, wrażliwością i estetyką. Co ciekawe nawet rozdziały o fotografii wojennej, która jest mi obca, przeczytałem z zainteresowaniem. Z dużą swobodą opisywane są zagadnienia techniczne, uzmysławiając nam, że owszem znajomość techniki jest potrzebna, ale podczas fotografowania technika powinna być dla nas „przezroczysta”, bo tak naprawdę co innego jest ważne. Polecam tę książkę nie tylko młodym adeptom fotografii, ale również fotografom z doświadczeniem, zapewniam odkryją siebie na nowo. Książka też może stanowić doskonały prezent dla fotografa.
Szczecin czyta Artur Magdziarz