ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Abduzeedo. Inspirujący przewodnik po świecie grafiki

Możemy założyć się, że spokojnie ponad połowa czytających ten tekst doskonale wie, co to jest Abduzeedo.com ... a tym, którzy jakimś cudem nie wie wiedzą jeszcze o istnieniu bloga Fabio Sasso, proponujemy odłożenie magazynu, wklikanie adresu w przeglądarkę i poświęcenie kilku chwil na przejrzenie paru ostatnich postów (pamiętajcie jedynie, że Abduzeedo uzależnia i te kilka chwil może się trochę przeciągnąć :)
Abduzeedo to już marka sama w sobie. Blog założony w 2006 roku przez Fabio - brazylijskiego grafika - to naprawdę potężne źródło inspiracji, ale też źródło świetnych materiałów i poradników, zarówno dla początkujących, jak i dla zaawansowanych grafików. Dopracowane tutoriale i ciągle nowe posty z artami z całego świata, sporo typograficznych perełek, zestawy tekstur czy darmowych fontów to tylko część tego, co znajdziecie na blogu... ale zaraz, zaraz - czy nie powinien być to tekst o książce? Oczywiście, jednak "Abduzeedo. Inspirujący przewodnik po świecie grafiki" to bezpośrednie przedłużenie bloga. W książce znajdziecie wybrane projekty, które się na nim pojawiały oraz wywiady z 'topowymi' grafikami, częściowo znane z bloga... ale nie tylko.
"Abduzeedo...." trzeba przede wszystkim traktować - dokładnie jak w tytule - jako właśnie przewodnik i kompendium. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o komputerowej grafice i jej głównych nurtach, w książce znajdziecie wszystko, co trzeba. Jest charakterystyka siedmiu rozpoznawalnych stylów i rozmowy z reprezentującymi te style grafikami. Po lekturze nie będziecie więc mieli problemu z odróżnieniem neosurrealizmu od sztuki abstrakcyjnej, stylu retro od fotomanipulacji, czy ilustracji od sztuki wektorowej. No i co ważne, po lekturze będziecie mogli sami wykonać charakterystyczny dla danego stylu projekt a poszczególne rozdziały są (jakżeby inaczej) zilustrowane sporą ilością należących do danego nurtu grafik.
Układ więc jest prosty: 7 rozdziałów, a w nich identyczny schemat - wprowadzenie, inspiracje, wywiad i samouczek. I tyle wystarczy, przynajmniej do tego, by nabrać ochoty do głębszego zanurkowania w ocean cyfrowej grafiki.
practicalphotoshop.pl 2012-11-13

GIMP. Praktyczne projekty. Wydanie II

Okej: ściągnąłeś i zainstalowałeś GIMP-a, bo ktoś Ci powiedział, że jest świetny, potrafi
naprawdę dużo i do tego jest za free? Miał rację, ale jak zrobić ten świetny efekt, który widziałeś ostatnio w sieci? Książka “GIMP. Praktyczne Projekty” Włodzimierza Gajdy może Ci w tym pomóc!
To praktyczny przewodnik po możliwościach GIMP-a opisujący wszystko na
konkretnych przykładach. Konwencją przypomina serię tutoriali. Książkę podzielono na 22
rozdziały poruszające różne aspekty obróbki grafiki w GIMP-ie (od tekstu, pracy z warstwami,
kolorem, po narzędzia selekcji, ścieżek itd.). Na 440 stronach znajdziesz 119 projektów
opatrzonych zdjęciami (autora!) i zrzutami ekranów, opisanych w sposób przystępny nawet dla
początkujących użytkowników programu. Bardzo przydatne okazują się wskazówki, pojawiające się przy wymagających zagadnieniach, natomiast zwięzłe podsumowanie każdego rozdziału pomaga usystematyzować zdobytą wiedzę. Można narzekać na niezbyt czytelny spis treści (podrozdziały zatytułowane są niewiele mówiącymi nazwami projektów), ale dołączony na końcu skorowidz pojęć pomoże odnaleźć się w omawianych pojęciach. Ostatni rozdział Gajda poświęca przystosowaniu GIMP-a do własnych potrzeb, przedstawiając możliwości tworzenia nowych pędzli, modyfikacji parametrów istniejących narzędzi czy wręcz dokonywanie zmian w paletach menu programu! Gajda omówił również filtry w GIMP-ie, czego brakowało czytelnikom w wydaniu pierwszym.
W drugim wydaniu Praktycznych Projektów poprawiono czcionki, projekty bardziej
zróżnicowano i poprawiono ich opisy. W przeciwieństwie do wydania I, książka jest w kolorze.
Płyta DVD dołączona do wydania zawiera materiały wykorzystane w ćwiczeniach a oprócz tego
ok. 3000 zdjęć w wysokiej rozdzielczości do wykorzystania w prywatnych jak i komercyjnych
projektach!
practicalphotoshop.pl 2012-11-13

Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki

Długo przymierzałam się do lektury pierwszej książki Pawła Tkaczyka “Zakamarki marki”. Jako czytelniczka jego bloga wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać, więc nie kierował mną pośpiech. W końcu jednak udało się. Zabrałam Tkaczyka, by umilał mi podróż pociągiem i było to wyborowe towarzystwo.

“Nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii” – slogan Pawła, bo tak sobie pozwolę to nazwać, doskonale wpasowuje się w strategię marki osobowościowej autora. Człowiek, który jeździ po całej Polsce, by opowiadać historie o markach i budowaniu marki, jest niesamowicie wiarygodny w książce pod tytułem “Zakamarki marki“. Ot, taka naturalna kontynuacja bloga. Tak sobie myślałam jeszcze przed lekturą książki. Dostałam znacznie więcej.

Marka sama w sobie

Sam Paweł jest chodzącym przykładem solidnie zbudowanej marki. Spójny wizerunkowo, wie jak budować ekspercki wizerunek. Dba o swój social graph, zawsze jest świetnie przygotowany, a prywatnie pomocny i życzliwy. To Tkaczyk pokazał mi pierwsze zabijacze czasu na iphone’a (choć nie wiem czy to życzliwość z jego strony :D ) i namówił mnie na macbooka mówiąc, że to droga w jedną stronę. Oczywiście miał rację!

Kiedy czytam książkę “Zakamarki marki” właśnie tak się czuję, jakbym nadal siedziała i gawędziła z autorem. Za sprawą wzorowego zastosowania webwritingu (nieocenione w wydaniu elektronicznym książki), czyta się ją bardzo szybko i lekko. Świetna struktura, krótkie i konkretne akapity podzielone śródtytułami, a przy tym konwersacyjność, która sprawia wrażenie niezobowiązującej rozmowy o ważnych dla każdej firmy tematach.
Marketing to udana inwestycja

Książka jest nieocenionym kompendium wiedzy marketingowej dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z budowaniem marki, jednak bez “marketingowego bla bla…”.

Równie użyteczna jeśli chodzi o budowanie marki w internecie. Z tego też względu bardzo podobała się Content Kingowi, który wciela te rozwiązania w życie. Świetnie pokazane na polskich, jak i światowych markach, jak zbudować top of mind awarness swojej marki, jak wyróżnić się na sklepowej półce, czy też jak myśleć o identyfikacji wizualnej.

W odróżnieniu od bloga, który prowadzony jest “na żywo”, książka ma przemyślaną strukturę i jest dużym kawałkiem uporządkowanej wiedzy. Od wstępu, w którym autor daje nam przyzwolenie na czytanie książki w sposób blogowy, przez pierwsze akapity, gdzie dostajemy podstawy wiedzy o budowaniu marki, aż po case study.
Opowiadanie historii

Mam jednak mały niedosyt. Paweł cytuje wiele ciekawych badań (np. większe zaufanie do białych fartuchów lekarskich niż do niebieskich – tutaj King zaniepokoił się jak to jest z kobaltowym lwem…), ale niestety nie podaje źródeł, a czasami kończy myśl “oczywiście są na to badania”. Szukam zatem bibliografii, a tej też nie ma, za wyjątkiem kilku przypisów. Rozumiem jednak, że nie jest to pozycja naukowa – “zero teorii, sama praktyka” – więc rządzi się swoimi prawami.

PS. No i jaki jest w końcu cel ściągania Crazy Frog na komórkę? :)
contentking.pl Barbara Stawarz, 2012-11-06

Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. Lekcje ze Scottem Kelbym

Scott Kelby to niezwykle płodny artysta. Dopiero co skończyłem czytać jego książkę „Światła ujęcie retusz” a już, za sprawą wydawnictwa Helion, w moje ręce trafiła kolejna książka zatytułowana „Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. Lekcje ze Scottem Kelbym”. Książka ta, to kontynuacja i uzupełnienie trzech poprzednich tomów „Sekretów mistrza fotografii cyfrowej”. I tak, jak w poprzednich tomach, autor zabiera nas na przechadzkę po tajnych fotograficznych trikach, które jak się okazuje po lekturze książki, wcale takie tajne nie są, ale potrzeba Scotta Kelbyego, który nam o tym powie. Specyfika i zarazem wyjątkowość wszystkich części „Sekretów mistrza fotografii cyfrowej” polega na tym, że autor nie wdaje się w techniczne szczegóły omawiając poszczególne zagadnienia, tylko wykłada przysłowiową „kawę na ławę” z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, traktując czytelnika jak kumpla, z którym wybrał się na spacer. A trzeba przyznać, że spacery ze Scottem Kelbym są bardzo pouczające.

Czwarta część „Sekretów mistrza fotografii cyfrowej” podzielona została na dwanaście rozdziałów. Autor najwięcej miejsca poświęcił ludziom, których fotografuje w studio, w plenerze, na boiskach sportowych, w kościele i innych miejscach. Ale nie mogło zabraknąć wskazówek dla miłośników krajobrazu. Jest też coś o obiektywach, zdjęciach HDR, zdjęciach sportowych, fotografowaniu w podróży i wiele wiele innych ciekawych rzeczy. Nowością jest rozdział poświęcony filmowaniu aparatem. Niby sprawa wydaje się prosta. Prawie każda nowa lustrzanka wyposażona jest w kamerę z funkcją rejestrowania obrazu full HD, wystarczy nacisnąć przycisk nagrywania i wszystko gra. Kto próbował filmować lustrzanką, ten wie, że nie jest to takie proste. Autor wyjaśnia nam jak postępować z kamerą zaklętą w aparacie. Prosto i na temat.

Kelby po raz kolejny udowadnia, że droga do dobrych zdjęć i filmów jest prosta. Jeśli takiego mentora ma się w zasięgu ręki, to na pewno będzie się podążać we właściwym kierunku.
fatalista.com.pl 2012-11-13

Ujęcia ze smakiem. Kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań

Już na samej okładce zachwycają nas piękne zdjęcia potraw, nie tylko estetycznie podanych ale i dobrze ujętych i sfotografowanych. Krótko mówiąc apetycznych. W środku książka także bogato ilustrowana kolorowymi zdjęciami. Większość ze zdjęć jest podpisana pod spodem krótkim tekstem opisującym daną scenę, aparat czy ustawienia.

Do tej książki podeszłam z lekką obawą, gdyż co ja skromna kulinarna blogerka wiem o fotografii. Nie dość, że nie potrafię robić dobrych zdjęć to i na dodatek nie mam dobrego sprzętu fotograficznego. W swoich zasobach mam już kilkuletnią 'małpkę' i jak na razie jedyne co mogę to pomarzyć o lepszym aparacie. No cóż zajrzyjmy do książki.

Na samym początku przeczytamy kilka słów o autorce. Opisuje tu ona jak to zaczęła się jej przygoda z kulinariami i jak rozkwiatałą jej miłość do fotografii. Po wstępnie przeszłam do spisu treści i przejrzałam go po krótce. Znajdziemy tu informacje z zakresu:

1. Podstawy fotografii
2. Ustawienia i tryby działania aparatu fotograficznego
3. Fotografowanie w świetle naturalnym
4. Fotografowanie w świetle sztucznym
5. Kompozycja
6. Przygotowanie do sesji
7. Stylizacja
8. Postprodukcja

Dodatkowo każdy z działów zawiera podkategorie. Jednym słowem bardzo dużo tego jest, ale wszystko da się ogarnąć. Też z początku myślałam, że to skomplikowane i poprostu nie dla mnie. Ale lektura książki tak wciaga, że za pierwszym do niej podejściem przeczytałam niemal 150 stron. Z każdym rozdziałem wciągałam się a tym bardziej, że odkryłam tyle ważnych spraw jak, oswojenie swojego aparatu i pozbycie się strachu przed eksperymentowaniem z nim. Jak prawidłowo go ustawić przy określonym rodzaju światła, a światło w fotografii jest przecież najważniejsze. Kolejnymi ważnymi aspektami jest komponowanie zdjęcia, aranżowanie scen i stylizacja. Nie zdawałam też sobie sprawy ile robię błędów przy fotografowaniu jedzenia. Owoce i warzywa, sosy i dania główne... do każdego z tych dań powinniśmy mieć indywidualne podejście i stylizację. Ostatnim rozdziałem jest postprodukcja. Opisane w niej mamy podstawowe zasady kopiowania plików z aparatu do komputera, edytowanie oraz zarządzanie nimi. Po więcej szczegółów zapraszam do książki.

Dla mnie jest to bardzo przydatna książka. Są to tak jak sam tytuł wskazuje, kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań. Książka skierowna przede wszystkim do osób zajmujących się fotografowaniem jedzenia. Głównie do osób początkujących w tej dziedzinie chociaż i średniozaawansowani też znajdą tu coś dla siebie. Książkę przyjemnie się czyta, gdyż napisana jest lekką ręka z humorystyczną nutą.

Wszystkie podane przez autorkę rady i wskazówki nie stanowią sztywnych reguł. Jeśli tylko będziemy chcieli możemy wykorzystać je lub tylko wziąć pod uwagę czy też nie.

Sceptycznie na początku do niej podeszłam a z wielkim zainteresowaniem kończyłam lekturę.
sylkahaha.blox.pl 2012-10-27