Recenzje
Wałkowanie Ameryki
Marek Wałkuski udowadnia, że pisanie o Ameryce nie jest rzeczą łatwą. Co więcej – okazuje się, że branie obywateli USA jako frajerów jedzących tylko w fast foodach jest daleko idącym uproszczeniem. Tajemną wiedzą o kraju, do którego chcieliby wyjechać wszyscy polscy młodzi – wkurwieni pisze w książce “Wałkowanie Ameryki”.
Pierwsze problemy, jakie napotka człowiek chcący zamieszkać w USA to wybór adresu. I nie chodzi tu o to, że Amerykanie nie kupują z reguły mieszkań na własność, a wynajmują. Dla nich widok z okna jest ważny ale nie najważniejszy. To, gdzie mieszkasz wpływa na odbiór twojej osoby przez cały pozostały czas.
Kim w ogóle jest przeciętny Amerykanin, którego dla ułatwienia Wałkulski nazywa Smithem? Po co każdemu obywatelowi broń jak ma wolność słowa? I dlaczego większość namiętnie słucha muzyki country oraz czeka na finał Super Bowl. Autor stara się nam to wszystko jakoś wytłumaczyć.
Chociaż czasami się nie da. Związki polityczno – religijne, Barack Obama czy kaznodzieje, którzy pragną zbawić każdego napotkanego grzesznika. A i jeszcze ta amerykańska Wieża Babel, w której każdy mówi innym angielskim. Jak żyć, drogi korespondencie, jak żyć?
Brakuje mi tam jednak opowieści o McDonaldzie, Dzikim Zachodzie i bohaterach komiksów. Kiedy jednak, Drogi Czytelniku, chciałbyś dowiedzieć się czegoś o Ameryce Wałkuski jest dla Ciebie.
Pierwsze problemy, jakie napotka człowiek chcący zamieszkać w USA to wybór adresu. I nie chodzi tu o to, że Amerykanie nie kupują z reguły mieszkań na własność, a wynajmują. Dla nich widok z okna jest ważny ale nie najważniejszy. To, gdzie mieszkasz wpływa na odbiór twojej osoby przez cały pozostały czas.
Kim w ogóle jest przeciętny Amerykanin, którego dla ułatwienia Wałkulski nazywa Smithem? Po co każdemu obywatelowi broń jak ma wolność słowa? I dlaczego większość namiętnie słucha muzyki country oraz czeka na finał Super Bowl. Autor stara się nam to wszystko jakoś wytłumaczyć.
Chociaż czasami się nie da. Związki polityczno – religijne, Barack Obama czy kaznodzieje, którzy pragną zbawić każdego napotkanego grzesznika. A i jeszcze ta amerykańska Wieża Babel, w której każdy mówi innym angielskim. Jak żyć, drogi korespondencie, jak żyć?
Brakuje mi tam jednak opowieści o McDonaldzie, Dzikim Zachodzie i bohaterach komiksów. Kiedy jednak, Drogi Czytelniku, chciałbyś dowiedzieć się czegoś o Ameryce Wałkuski jest dla Ciebie.
albecki.pl 2012-10-04
Podręcznik Przygody Rowerowej
Książkę w sierpniu przeczytałam ja, ostatnio skończył lekturę mój mąż. Obojgu nam pozycja ta bardzo przypadła do gustu. Ale od razu przyznaję się, ja pominęłam część dot. wyposażenia roweru, skupiłam się na opisach wypraw, proponowanych trasach etc, mój mąż przeczytał całą książkę.
Ale wracajmy do treści. Co w książce takiego niezwykłego?
Co nowego można jeszcze odkryć w świecie, który już dawno został dokładnie zbadany? Kogo można spotkać na drogach, po których codziennie poruszają się tysiące ludzi? Czym mogą nas zaskoczyć te spotkania albo ci ludzie? No i jak dobrze przygotować się do nich, jeśli wybiera się rower jako środek transportu? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w Podręczniku przygody rowerowej.
Nazwa może się wydawać dziwna i taka jakaś....hmmm...banalna, jak dla dzieci. Ale nic bardziej mylnego.
Autorzy książki Anna i Robert Maciąg to doświadczeni i zapaleni podróżnicy. W 2006 r. wyjechali w długą drogę do Indii na złożonych samodzielnie (i to całkiem dobrze) rowerach. Podróż zajęła im piętnaście miesięcy i zmieniła ich życie tak bardzo, że po powrocie nie umieli usiedzieć w domu i znów ruszyli w drogę. Nie była to byle jaka droga, a legendarny Jedwabny Szlak. Przez te wspólne lata przejechali razem ponad 22 tysiące kilometrów i odwiedzili ponad dwadzieścia krajów. Swoje doświadczenia przekazują właśnie w książce. Współautorami są także ich przyjaciele, także zapaleni podróżnicy i cykliści. Co ważne są to ludzie obu płci, w różnym wieku, różnych zawodów i z różnym doświadczeniem w zakresie turystyki rowerowej. Dzięki ich niezwykle barwnym opowieściom dowiemy się, jak bezpiecznie i zgodnie z przeznaczeniem jeździć na rowerze, jak go wyposażyć, gdy zechcemy udać się w dalekie trasy. Jak to jest wybrać się w podróż poślubną do Maroka na...rowerach.
Jak się podróżuje na rowerze po Gruzji, Tybecie, Mongolii i wielu innych zakątkach świata.
W książce oprócz porad techniczno – praktycznych, relacji z podróży znajdziemy także: propozycje wielu bardzo ciekawych tras, po których można, a nawet należy pojeździć rowerem. Bo (jak udowadniają autorzy) świat z perspektywy rowerowego siodełka jest zupełnie inny niż widziany przez okienko samochodowe, czy z wnętrza wycieczkowego autokaru. Autorzy wskazują także wiele miejsc, do których dotrzemy tylko rowerem, a które to miejsca są magiczne i znajdują się na wyciągniecie ręki od nas, trzeba tylko zboczyć z utartych zwyczajowo szlaków i zmienić środek lokomocji.
Autorzy przestrzegają także przed potencjalnymi niebezpieczeństwami i niedogodnościami, a także informują, jak skutecznie ich unikać.
Co moim zdaniem niezwykle ważne, mimo iż książka uczy, a w tytule ma znienawidzone przez wielu słowo podręcznik jest ona pozbawiona moralizatorskiego, szkolnego tonu, nudnej teorii. Autorzy uczą, tak jak sami chcieliby być uczeni, skupiają się wyłącznie na praktycznych aspektach życia długodystansowego rowerzysty. Najważniejsze jest jednak to, że niezwykle skutecznie zachęcają do rowerowych wypraw. Na własnym przykładzie pokazują, że każda podróż jest możliwa.
Ogromnym plusem jest także piękne wydanie, chociaż skromna okładka nie zapowiada tego nawet w najmniejszym stopniu. Tym większe jest zaskoczenie, gdy zaczynamy przeglądać książkę – doskonale wydanie + fascynująca treść + piękne zdjęcia. Czego chcieć więcej? Tylko czasu na lekturę i planowanie najbliższych tras rowerowych.
Książkę można czytać od razu całą lub „w odcinkach” delektując się Podręcznikiem...przez dłuższy czas(ja tak robiłam). Każda opowieść to odrębna całość.
Anna i Robert Maciąg od 2011 r. mieszkają w Krainie Wygasłych Wulkanów w Górach Kaczawskich. Na co dzień prowadzą warsztaty o świecie dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. W wolnych chwilach snują kolejne plany podróżnicze, piszą artykuły do prasy rowerowej oraz książki.
Jak sami autorzy twierdzą: Oddajemy Wam do rąk książkę, dzięki której uwierzycie, że każda podróż jest w zasięgu ręki, że wszystko w zasadzie jest możliwe.
pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com Katarzyna Maciejewska
Wampiry. Historia z zimną krwią spisana
Wampiry w pigułce? Wszyscy krwiopijcy spisani od A do Z? Bez ściemy? Na (nie)poważnie? Oj tak, tak...w tej książce znajdziecie wszystko. Chociaż czytałam ją z dobre kilka miesięcy temu - ba, nawet wykorzystałam ją do prezentacji maturalnej - wciąż pamiętam emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Ekscytacja, ciekawość, zaintrygowanie i wielkie oczekiwania. Cóż, mogę powiedzieć tylko tyle - jest to najlepszy przewodnik po świecie wampirów jaki kiedykolwiek przyszło mi przyswoić. Nie ma skali dla tej książki - jest po prostu nieziemska.
"Wampiry. Historia z zimną krwią spisana" dzieli się na 20 obszernych rozdziałów - które to dzielą się jeszcze na kilka mniejszych, dodatek oraz skorowidz. Słowo "wampir" dzięki tej lekturze nabiera całkiem nowego znaczenia. Przenosząc się w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz, poznajemy pierwsze podania o krwiopijcach, ich odmiany oraz sposoby by się ich pozbyć. W dalszej części zapoznajemy się z czasami współczesnymi - typowe wampiry salonowce, wystawne strzygi, kreatywni nieumarli - proszę bardzo, mamy wszystko dokładnie spisane. Na koniec pozostaje pytanie - czy naprawdę, po tym wszystkim co wiemy - nadal chcemy stać się dzieckiem ciemności czy jednak wolimy pozostać tym kim jesteśmy.
TAK - to jest prawdziwe kompendium wiedzy o wampirach. Od pociągająco strasznego Draculi, do nieziemsko przystojnego Edwarda podróżujemy śladem wampirów przez piękne kilkaset stron. Muszę przyznać, że do takiej książki to aż chce się wracać. Przeczytałam ją już jakieś 4 razy i wciąż towarzyszą mi te same emocje, chociaż wiem już co będzie na następnej stronie. Styl w jakim piszą autorzy, język jakim się posługują jest nad wyraz plastyczny, elastyczny, młodzieżowy i bardzo zabawny - w poważne kwestie zostają wtrącane śmieszne anegdoty, zabawne porównania czy (nie)umiejętnie dobrane słowa - dzięki temu efekt czytelniczy jest wręcz powalający. Jednym słowem - kawał zajebiście dobrej prozy z najwyższej półki.
Coś co wywarło na mnie ogromne wrażenie to wiedza autorów oraz ich sposoby na zdobycie faktów dotyczących wampirów. Naprawdę, chylę czoła przed nimi. Odwalili kawał dobrej roboty. Świetne połączenie typowych informacji z kulturą, filmem jak i książką idealnie wpasowywało się w ogólną treść książki, przez co samo przyswajanie wiedzy wampirycznej było czystą przyjemnością, a poszerzanie horyzontów na linii "krwiopijca i jego świat" - nieziemską przygodą.
Kolejny plus to piękne wydanie - proste, ale niesamowicie mroczne i klimatyczne. Nie przekombinowane, ale po prostu wyraziste. W środku - ideał. Widoczna czcionka, zero błędów ortograficznych czy stylistycznych. No czy można chcieć czegoś więcej? Ahhh...nie mogłabym nie wspomnieć też o spisie co lepszych filmów o wampirach. Na kilkunastu stronach znajduje się lista filmów - ważnych bądź mniej, o tematyce wampirycznej. Wspomnę też, że jest również spis książek wartych uwagi. No, teraz jest idealnie.
Podsumowując: jest to książka którą powinien przeczytać każdy - czy to fan wampirów czy też ich przeciwnik. Na kartach naszej historii wampiry odcisnęły trwały ślad który ciągnie się aż do czasów współczesnych. Rola krwiopijców, dzieci mroku, postrachów nocy jest nierozerwalnie połączona ze światem literatury czy filmu. I nie jest to tylko sezonowa afera. Nie, nie...wampiry udowodniły, że mogą rządzić światem przez bardzo długi, długi czas, a zejście z piedestału jest wręcz niemożliwe. Dlaczego? No właśnie, dlaczego? Co sprawia, że są tak bardzo popularne? Jakie są ich słabe strony? Czym nas przyciągają, czym nas mamią? Chcecie poznać odpowiedzi na te, i więcej pytań? Nie zwlekajcie, łapcie za tę książkę i zaczytujcie się w niej bez opamiętania tak jak ja to zrobiłam już kilka razy. Polecam serdecznie.
"Wampiry. Historia z zimną krwią spisana" dzieli się na 20 obszernych rozdziałów - które to dzielą się jeszcze na kilka mniejszych, dodatek oraz skorowidz. Słowo "wampir" dzięki tej lekturze nabiera całkiem nowego znaczenia. Przenosząc się w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz, poznajemy pierwsze podania o krwiopijcach, ich odmiany oraz sposoby by się ich pozbyć. W dalszej części zapoznajemy się z czasami współczesnymi - typowe wampiry salonowce, wystawne strzygi, kreatywni nieumarli - proszę bardzo, mamy wszystko dokładnie spisane. Na koniec pozostaje pytanie - czy naprawdę, po tym wszystkim co wiemy - nadal chcemy stać się dzieckiem ciemności czy jednak wolimy pozostać tym kim jesteśmy.
TAK - to jest prawdziwe kompendium wiedzy o wampirach. Od pociągająco strasznego Draculi, do nieziemsko przystojnego Edwarda podróżujemy śladem wampirów przez piękne kilkaset stron. Muszę przyznać, że do takiej książki to aż chce się wracać. Przeczytałam ją już jakieś 4 razy i wciąż towarzyszą mi te same emocje, chociaż wiem już co będzie na następnej stronie. Styl w jakim piszą autorzy, język jakim się posługują jest nad wyraz plastyczny, elastyczny, młodzieżowy i bardzo zabawny - w poważne kwestie zostają wtrącane śmieszne anegdoty, zabawne porównania czy (nie)umiejętnie dobrane słowa - dzięki temu efekt czytelniczy jest wręcz powalający. Jednym słowem - kawał zajebiście dobrej prozy z najwyższej półki.
Coś co wywarło na mnie ogromne wrażenie to wiedza autorów oraz ich sposoby na zdobycie faktów dotyczących wampirów. Naprawdę, chylę czoła przed nimi. Odwalili kawał dobrej roboty. Świetne połączenie typowych informacji z kulturą, filmem jak i książką idealnie wpasowywało się w ogólną treść książki, przez co samo przyswajanie wiedzy wampirycznej było czystą przyjemnością, a poszerzanie horyzontów na linii "krwiopijca i jego świat" - nieziemską przygodą.
Kolejny plus to piękne wydanie - proste, ale niesamowicie mroczne i klimatyczne. Nie przekombinowane, ale po prostu wyraziste. W środku - ideał. Widoczna czcionka, zero błędów ortograficznych czy stylistycznych. No czy można chcieć czegoś więcej? Ahhh...nie mogłabym nie wspomnieć też o spisie co lepszych filmów o wampirach. Na kilkunastu stronach znajduje się lista filmów - ważnych bądź mniej, o tematyce wampirycznej. Wspomnę też, że jest również spis książek wartych uwagi. No, teraz jest idealnie.
Podsumowując: jest to książka którą powinien przeczytać każdy - czy to fan wampirów czy też ich przeciwnik. Na kartach naszej historii wampiry odcisnęły trwały ślad który ciągnie się aż do czasów współczesnych. Rola krwiopijców, dzieci mroku, postrachów nocy jest nierozerwalnie połączona ze światem literatury czy filmu. I nie jest to tylko sezonowa afera. Nie, nie...wampiry udowodniły, że mogą rządzić światem przez bardzo długi, długi czas, a zejście z piedestału jest wręcz niemożliwe. Dlaczego? No właśnie, dlaczego? Co sprawia, że są tak bardzo popularne? Jakie są ich słabe strony? Czym nas przyciągają, czym nas mamią? Chcecie poznać odpowiedzi na te, i więcej pytań? Nie zwlekajcie, łapcie za tę książkę i zaczytujcie się w niej bez opamiętania tak jak ja to zrobiłam już kilka razy. Polecam serdecznie.
http://www.larysa-recenzuje.blogspot.com/ Larysa, 2012-09-29
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
Dziś chciałam Wam przedstawić kolejną książkę na polskim rynku wydawniczym,która jest poświęcona fotografii kulinarnej: Fotografia kulinarna od zdjęcia do arcydzieła, Nicole S. Young. Książka jest świeżutka, niecały miesiąc temu wyszła z drukarni i jest drugą, po Plate to pixel, pozycją Helionu, która dotyczy fotografii jedzenia.
Kilka osób pytało mnie, czy książka jest podobna do Plate to Pixel i czy warto mieć obydwie – mam nadzieję,że poniższa recenzja pozwoli Wam uporać się z wątpliwościami.
Zapraszam!
1. Fotografia kulinarna od zdjęcia do arcydzieła – dla kogo?
Książka przeznaczona jest moim zdaniem dla średniozaawansowanego użytkownika – pisząc to, mam na myśli osobę, która zna i potrafi stosować podstawowe ustawienia w swoim aparacie: rozumie co to jest przysłona, czas naświetlania i umie pracować poza trybem automatycznym (np. kontroluje wyskakiwanie lampy błyskowej).
Książka co prawda rozpoczyna się rozdziałem, gdzie opisane są kolejne elementy ekspozycji (czas naświetlania, otwór przysłony), jednak moim zdaniem nie zastąpi dobrej książki o fotografii – w Plate to Pixel osoby początkujące znajdą obszerniejszy opis podstaw fotografowania.
Dla mnie jednak takie postawienie sytuacji było plusem – rozumiem rozdziały poświęcone podstawom, jednak kupując książkę o fotografii jedzenia, wolałabym żeby była raczej o fotografii jedzenia niż o tym, jak używać aparatu.
W każdym razie, nawet jeśli jesteście początkujący, dzięki tej książce będziecie mogli odświeżyć sobie podstawy związane z przysłoną, ISO, temperaturą barw czy balansem bieli.
Co znajdziemy w książce?
Dalsze części książki poświęcone będą już zagadnieniom związanym stricte z fotografią kulinarną. Dowiemy się między innymi:
- jaki sprzęt jest najlepszy do fotografii kulinarnej? (Autorka ma całkiem rozsądne motto: zanim kupisz droższy, wykorzystaj w pełni ten, który masz:-))
- jak stylizować potrawy,żeby wyglądały apetycznie? rozdział jest pisany z punktu widzenia kogoś, kto stylizacją zajmuje się zawodowo – nie ma tu zbyt wielu „nienaturalnych” elementów, ale też nie wszystkie przypadną każdemu do gustu. Ot, chociażby sposób stylizacji makaronu: najlepiej wygląda na górce steropianu:-)
- ustawienia światła – jak ustawić światło, żeby wydobyć z naszego zdjęcia to, co najlepsze?
- elementy kompozycji: ciekawe omówienie zasady trójpodziału oraz innych prawideł rządzących kompozycją
- photoshop dla początkujących: czyli jak najsłynniejszym programem graficznym świata dodać naszym zdjęciom dodatkowego blasku.
Układ książki i wydanie
Jak możecie zobaczyć, tematyka jest całkiem pokaźna. Książka podzielona jest na rozdziały, jednak znajdziemy w niej także „wkładki” – dwustronnicowe zdjęcia potraw, gdzie można podpatrzeć „jak to jest zrobione” – będziemy mieli na tacy podaną przysłonę, oświetlenie, elementy obróbki graficznej oraz dodatkowe triki.
Na końcu każdego rozdziału znajdują się „zadania do wykonania” oraz trochę pustej przestrzeni na własne notatki.
Oprócz tego, na końcu książki znajdziemy kilka zdjęć „od początku do efektu końcowego” – zobaczymy np. jak Autorka przygotowała reklamowe zdjęcie czereśni, zajrzymy nie tylko za scenę, ale także do cyfrowej ciemni – programu Camera Raw oraz do Photoshopa.
Przyznam,że nie przerabiałam jeszcze części „Photoshop” (może dlatego, że częściej używam GIMPa), jednak ta sekcja wygląda, zwłaszcza dla takiego laika jak ja, bardzo obiecująco.
Książka jest solidnie wydana, tym razem zachowano układ oryginału – jak reszta książek z Helionu, wszystko na błyszczącym papierze,porządnie zszyte, dobrze przetłumaczone.
Plate to Pixel czy Od zdjęcia do arcydzieła?
Najlepiej obydwie;-)
Plate to Pixel moim zdaniem będzie łatwiejszą lekturą dla osób zupełnie początkujących (sporo miejsca poświęconego podstawom), jeśli jednak czujecie się nieco pewniej, być może „Od zdjęcia do arcydzieła” na dłużej przyciągnie Waszą uwagę. W Plate to pixel fotografie są bardziej nowoczesne, jest więcej informacji o naturalnej stylizacji jedzenia (dodam jednak uczciwie, że równocześnie jest to książka, którą profesjonalni fotografowie krytykują z góry do dołu – co mi nie przeszkadza, bo jeśli kogoś zachęciła do fotografowania to nie musi być idealna, prawda?).
W książce Nicole znajdziecie więcej schematów, bardzo ciekawy jest też wątek postprodukcji w Photoshopie.
Cóż, książki raczej się nie dublują, więc warto sięgnąć i po tą i po tamtą!
Plusy i minusy
Jakie są plusy?
+ ciekawa tematyka
+ dużo przykładów
+ porządne opracowanie zagadnienia
+ rozbudowane sekcje pokazujące „krok po kroku” omawiane elementy, np. oświetlenie
+ rozdział o obróbce w Photoshopie dla początkujących
+ dobre tłumaczenie oraz wydanie
Jakie są minusy?
- zdjęcia autorka robiła już chyba jakiś czas temu, raczej nie podążają za bieżącymi trendami
- nie wszystkie porady będą dostępne dla blogerów kulinarnych i nie wszystkie ich zainteresują (ale dobrze wiedzieć jak to się robi „krok po kroku”).
To chyba tyle, mam nadzieję,że pomogłam komuś zadecydować, czy książka jest warta uwagi!
Kilka osób pytało mnie, czy książka jest podobna do Plate to Pixel i czy warto mieć obydwie – mam nadzieję,że poniższa recenzja pozwoli Wam uporać się z wątpliwościami.
Zapraszam!
1. Fotografia kulinarna od zdjęcia do arcydzieła – dla kogo?
Książka przeznaczona jest moim zdaniem dla średniozaawansowanego użytkownika – pisząc to, mam na myśli osobę, która zna i potrafi stosować podstawowe ustawienia w swoim aparacie: rozumie co to jest przysłona, czas naświetlania i umie pracować poza trybem automatycznym (np. kontroluje wyskakiwanie lampy błyskowej).
Książka co prawda rozpoczyna się rozdziałem, gdzie opisane są kolejne elementy ekspozycji (czas naświetlania, otwór przysłony), jednak moim zdaniem nie zastąpi dobrej książki o fotografii – w Plate to Pixel osoby początkujące znajdą obszerniejszy opis podstaw fotografowania.
Dla mnie jednak takie postawienie sytuacji było plusem – rozumiem rozdziały poświęcone podstawom, jednak kupując książkę o fotografii jedzenia, wolałabym żeby była raczej o fotografii jedzenia niż o tym, jak używać aparatu.
W każdym razie, nawet jeśli jesteście początkujący, dzięki tej książce będziecie mogli odświeżyć sobie podstawy związane z przysłoną, ISO, temperaturą barw czy balansem bieli.
Co znajdziemy w książce?
Dalsze części książki poświęcone będą już zagadnieniom związanym stricte z fotografią kulinarną. Dowiemy się między innymi:
- jaki sprzęt jest najlepszy do fotografii kulinarnej? (Autorka ma całkiem rozsądne motto: zanim kupisz droższy, wykorzystaj w pełni ten, który masz:-))
- jak stylizować potrawy,żeby wyglądały apetycznie? rozdział jest pisany z punktu widzenia kogoś, kto stylizacją zajmuje się zawodowo – nie ma tu zbyt wielu „nienaturalnych” elementów, ale też nie wszystkie przypadną każdemu do gustu. Ot, chociażby sposób stylizacji makaronu: najlepiej wygląda na górce steropianu:-)
- ustawienia światła – jak ustawić światło, żeby wydobyć z naszego zdjęcia to, co najlepsze?
- elementy kompozycji: ciekawe omówienie zasady trójpodziału oraz innych prawideł rządzących kompozycją
- photoshop dla początkujących: czyli jak najsłynniejszym programem graficznym świata dodać naszym zdjęciom dodatkowego blasku.
Układ książki i wydanie
Jak możecie zobaczyć, tematyka jest całkiem pokaźna. Książka podzielona jest na rozdziały, jednak znajdziemy w niej także „wkładki” – dwustronnicowe zdjęcia potraw, gdzie można podpatrzeć „jak to jest zrobione” – będziemy mieli na tacy podaną przysłonę, oświetlenie, elementy obróbki graficznej oraz dodatkowe triki.
Na końcu każdego rozdziału znajdują się „zadania do wykonania” oraz trochę pustej przestrzeni na własne notatki.
Oprócz tego, na końcu książki znajdziemy kilka zdjęć „od początku do efektu końcowego” – zobaczymy np. jak Autorka przygotowała reklamowe zdjęcie czereśni, zajrzymy nie tylko za scenę, ale także do cyfrowej ciemni – programu Camera Raw oraz do Photoshopa.
Przyznam,że nie przerabiałam jeszcze części „Photoshop” (może dlatego, że częściej używam GIMPa), jednak ta sekcja wygląda, zwłaszcza dla takiego laika jak ja, bardzo obiecująco.
Książka jest solidnie wydana, tym razem zachowano układ oryginału – jak reszta książek z Helionu, wszystko na błyszczącym papierze,porządnie zszyte, dobrze przetłumaczone.
Plate to Pixel czy Od zdjęcia do arcydzieła?
Najlepiej obydwie;-)
Plate to Pixel moim zdaniem będzie łatwiejszą lekturą dla osób zupełnie początkujących (sporo miejsca poświęconego podstawom), jeśli jednak czujecie się nieco pewniej, być może „Od zdjęcia do arcydzieła” na dłużej przyciągnie Waszą uwagę. W Plate to pixel fotografie są bardziej nowoczesne, jest więcej informacji o naturalnej stylizacji jedzenia (dodam jednak uczciwie, że równocześnie jest to książka, którą profesjonalni fotografowie krytykują z góry do dołu – co mi nie przeszkadza, bo jeśli kogoś zachęciła do fotografowania to nie musi być idealna, prawda?).
W książce Nicole znajdziecie więcej schematów, bardzo ciekawy jest też wątek postprodukcji w Photoshopie.
Cóż, książki raczej się nie dublują, więc warto sięgnąć i po tą i po tamtą!
Plusy i minusy
Jakie są plusy?
+ ciekawa tematyka
+ dużo przykładów
+ porządne opracowanie zagadnienia
+ rozbudowane sekcje pokazujące „krok po kroku” omawiane elementy, np. oświetlenie
+ rozdział o obróbce w Photoshopie dla początkujących
+ dobre tłumaczenie oraz wydanie
Jakie są minusy?
- zdjęcia autorka robiła już chyba jakiś czas temu, raczej nie podążają za bieżącymi trendami
- nie wszystkie porady będą dostępne dla blogerów kulinarnych i nie wszystkie ich zainteresują (ale dobrze wiedzieć jak to się robi „krok po kroku”).
To chyba tyle, mam nadzieję,że pomogłam komuś zadecydować, czy książka jest warta uwagi!
ziolowyzakatek.com.pl Atria, 2012-08-21
Elektronika dla każdego. Przewodnik
W tej recenzji przyjrzymy się bliżej książce pt.: „Elektronika dla każdego. Przewodnik”, która pojawiła się w ofercie wydawnictwa Helion w maju 2012 roku. Niewątpliwe jest to kolejna książka mająca na celu wprowadzenie początkujących czytelników w świat elektroniki. Autorami książki są doświadczeni inżynierowie Harry Kybett oraz Earl Bysen, którzy postanowili w przewodniku tym przedstawić tylko wyselekcjonowane, najważniejsze zagadnienia z szeroko pojętej elektroniki.
Nie jest to typowy, teoretyczny podręcznik. Sama forma nauki odbiega już znacząco od tej, do której możecie być przyzwyczajeni. Na próżno szukać tutaj nudnych teoretycznych wywodów, nie prowadzących do praktycznych i konstruktywnych wniosków. Cała książka składa się z ogromnej ilości zadań, które należy rozwiązywać. Oczywiście do wszystkich pytań znajdziemy obszerne rozwiązania, dzięki którym nauczymy się poprawnie rozwiązywać problemy. Osobiście spodobała mi się taka forma przekazywania wiedzy. Zamiast zapoznawać się z masą teorii, a następnie „wracać” do zadań, wszystko odbywa się tutaj równolegle i bezboleśnie dla czytelnika.
Dla kogo?
Jak na wstępie zaznaczają już sami autorzy, nie jest to książka dla osób zupełnie zielonych. Zabierając się za lekturę tej pozycji należałoby już znać podstawowe prawa rządzące światem elektroniki. Wiedzę taką można zdobyć z wcześniej recenzowanej książki „Elektronika dla bystrzaków” – jest ona bezpośrednio polecana również przez autorów tego przewodnika.
Zawartość
Książka ta, to ponad 400 stron podzielonych na 12 rozdziałów. Tak jak wspomniałem na wstępie wiedza jest przekazywana przez ogromną liczbę zadań do rozwiązania. Przeważnie jest to obliczenie danej wartości, narysowanie wykresu lub odpowiedź na pytanie związane z elektroniką. Zadania zaczynają się od bardzo prostych – opór zastępczy, korzystanie z prawa Ohma itd.. Z czasem zaczynamy zajmować się coraz bardziej zaawansowanymi zagadnieniami. Pojawiają się nowe elementy elektroniczne (kondensatory, cewki, diody, tranzystory, transformatory), które komplikują układy. Przez większość książki poruszane są zagadnienia związane z prądem stałym, jednak oczywiście czytelnicy są zapoznawani również z prądem zmiennym.
Z kompletnym spisem treści oraz fragmentem książki można zapoznać się pod tym adresem (pdf), lub bezpośrednio na stronie wydawnictwa.
Książka kończy się testem, który pozwala na ocenę, jak wiele wynieśliśmy z całego kursu elektroniki. Na samym, końcu znajdziemy stosowne dodatki: słowniczek, spis symboli i skrótów, przedrostki liczbowe, potrzebne wzory oraz kilka innych.
Podsumowanie
Początek książki zawiera naprawdę bardzo łatwe zadania, z czasem wszystko się komplikuje. Zajmujemy się trudnymi zagadnieniami. Jest to na pewno bardzo dobra pozycja dla osób, które chcą podszkolić praktyczne wykorzystywanie teoretycznej wiedzy. Książka może okazać się również pomocna na studiach na przedmiotach typu obwody i sygnały. Pozycja ta może być dobrym, dalszym krokiem po rozpoczęciu przygody z elektroniką. To właśnie zadania i wyliczanie odpowiednich wartości w układach dla większości początkujących jest barierą nie do przejścia. Z tą książką na pewno będzie inaczej.
Nie jest to typowy, teoretyczny podręcznik. Sama forma nauki odbiega już znacząco od tej, do której możecie być przyzwyczajeni. Na próżno szukać tutaj nudnych teoretycznych wywodów, nie prowadzących do praktycznych i konstruktywnych wniosków. Cała książka składa się z ogromnej ilości zadań, które należy rozwiązywać. Oczywiście do wszystkich pytań znajdziemy obszerne rozwiązania, dzięki którym nauczymy się poprawnie rozwiązywać problemy. Osobiście spodobała mi się taka forma przekazywania wiedzy. Zamiast zapoznawać się z masą teorii, a następnie „wracać” do zadań, wszystko odbywa się tutaj równolegle i bezboleśnie dla czytelnika.
Dla kogo?
Jak na wstępie zaznaczają już sami autorzy, nie jest to książka dla osób zupełnie zielonych. Zabierając się za lekturę tej pozycji należałoby już znać podstawowe prawa rządzące światem elektroniki. Wiedzę taką można zdobyć z wcześniej recenzowanej książki „Elektronika dla bystrzaków” – jest ona bezpośrednio polecana również przez autorów tego przewodnika.
Zawartość
Książka ta, to ponad 400 stron podzielonych na 12 rozdziałów. Tak jak wspomniałem na wstępie wiedza jest przekazywana przez ogromną liczbę zadań do rozwiązania. Przeważnie jest to obliczenie danej wartości, narysowanie wykresu lub odpowiedź na pytanie związane z elektroniką. Zadania zaczynają się od bardzo prostych – opór zastępczy, korzystanie z prawa Ohma itd.. Z czasem zaczynamy zajmować się coraz bardziej zaawansowanymi zagadnieniami. Pojawiają się nowe elementy elektroniczne (kondensatory, cewki, diody, tranzystory, transformatory), które komplikują układy. Przez większość książki poruszane są zagadnienia związane z prądem stałym, jednak oczywiście czytelnicy są zapoznawani również z prądem zmiennym.
Z kompletnym spisem treści oraz fragmentem książki można zapoznać się pod tym adresem (pdf), lub bezpośrednio na stronie wydawnictwa.
Książka kończy się testem, który pozwala na ocenę, jak wiele wynieśliśmy z całego kursu elektroniki. Na samym, końcu znajdziemy stosowne dodatki: słowniczek, spis symboli i skrótów, przedrostki liczbowe, potrzebne wzory oraz kilka innych.
Podsumowanie
Początek książki zawiera naprawdę bardzo łatwe zadania, z czasem wszystko się komplikuje. Zajmujemy się trudnymi zagadnieniami. Jest to na pewno bardzo dobra pozycja dla osób, które chcą podszkolić praktyczne wykorzystywanie teoretycznej wiedzy. Książka może okazać się również pomocna na studiach na przedmiotach typu obwody i sygnały. Pozycja ta może być dobrym, dalszym krokiem po rozpoczęciu przygody z elektroniką. To właśnie zadania i wyliczanie odpowiednich wartości w układach dla większości początkujących jest barierą nie do przejścia. Z tą książką na pewno będzie inaczej.
forbot.pl Treker, 2012-09-19