ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

Jedwabny szlak jest chyba najbardziej znaną drogą handlową w historii ludzkości. Ongiś tętniący życiem, dziś już zupełnie inny, choć dalej pociągający, fascynujący. Jednakże, żeby go poznać nie wystarczy o nim poczytać, nie wystarczy „zaliczyć” nieliczne pozostałe zabytki. Tu trzeba wyruszyć na wyprawę wzdłuż tej trasy, spotkać ludzi, którzy tam żyją. Nie wystarczą dwa tygodnie urlopu. Potrzeba na spokojnie chłonąć tę atmosferę, np. przez osiem miesięcy, czyli tak jak zrobił to Robert Maciąg z żoną Anią i Benem, Anglikiem. Co przeżyli, to Robert opisał w książce Tysiąc szklanek herbaty.

Książka jest opowieścią o podróży. Nie jest to jednak ani przewodnik, ani suche sprawozdanie o kolejnych etapach. To opowieść o ludziach, życzliwości i dobroci. Gdy na kolejnych kartkach poznajemy mieszkańców kolejnych krajów, człowiek budzi się z europejskiego pół-snu i zaczyna dostrzegać coś, co my powoli gubimy, o ile nie zgubiliśmy w ogóle. Taka prosta, zwyczajna życzliwość i dobroć, gościnność i chęć pomocy. Zupełnie bezinteresownie, tylko dlatego, że jest komu pomóc, dać trochę wody. To opowieść o ludziach, którzy nie znając języka, potrafią się porozumieć, bo przecież wszyscy są braćmi. Może nie mają wiele, może i życie jest dużo trudniejsze pod względem materialnym, jednak, jak zauważa autor, „im bardziej nieprzyjazne jest miejsce, tym bardziej przyjaźni są ludzie”.

Tysiąc szklanek herbaty czyta się wyjątkowo. Podczas lektury miałem wrażenie, że nie tylko przemierzam kolejne kartki, ale pokonuję wraz z autorem kolejne kilometry. Czasami pisze wprost do czytelnika, w drugiej osobie (np. „by dostać się do Turkmenistanu, musisz najpierw wydostać się z Iranu”) i wtedy ma się wrażenie, jakbyśmy siedzieli gdzieś i popijali herbatę, a on opowiadał osobiście o swojej podróży. Za każdym razem można doświadczyć czegoś z tej magii drogi.

Atutem książki są piękne zdjęcia. Nie widokówki, których pełno w internecie, ale zdjęcia ludzie. Tacy zwyczajni, zajęci codziennością, a jednocześnie często uśmiechnięci, z życzliwością w oczach. Cała książka jest bardzo ładnie wydana, za co należą się gratulacje dla wydawcy.

Jako fan kawy mam oczywiście jedno „ale”. Tyle piszą o herbacie, nawet w tytule się znalazła. Kawy natomiast jak na lekarstwo. Już chciałem wyruszać, ale boję się, że bez kawy poległbym bardzo szybko. Była wspomniana raptem w kilku miejscach tylko… Dzięki książce jednak mogłem tę podróż odbyć inaczej, mając dobrą kawę zawsze pod ręką, co i Wam gorąco polecam! Czy z kawą, czy z herbatą, sięgnijcie po Tysiąc szklanek herbaty i wyruszcie na Jedwabny Szlak!
kochamksiazki.pl 2012-04-24

Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi

W ostatnią niedzielę kwietnia wzięliśmy udział w pokazie filmu „Cicho w drodze do ludzi reniferów” (w reżyserii Katarzyny Mateji i Szymona Mizery), prezentowanego w trakcie imprezy MONGOLSKA OPOWIEŚĆ, przygotowanej w ramach stałego cyklu Ethnos – kultury świata, we wrocławskim Ośrodku Działań Twórczych Światowid.
Wiedząc, że w domu czeka na nas książka „Żagle nad pustynią. Z wiatrem przez Gobi” Anny Grebieniow, uznaliśmy że będzie to doskonałe preludium przed lekturą.

Czytając książkę, o wiele łatwiej było mi wyobrazić sobie krajobrazy o których pisze autorka, choć nie miałabym z tym sporej trudności, także nie obejrzawszy filmu. Książka zawiera ogromną ilość fotografii, które czynią lekturę pełniejszą, a książkę piękną.

Z czym może nam się kojarzyć Mongolia

„Z krainą, gdzie przejrzystość powietrza utrudnia wędrowcom oszacowanie odległości, gdzie pije się sfermentowane kobyle mleko i ludzie żyją w jurtach- okrągłych namiotach okrytych wojłokiem i płótnem. Jest coś urzekającego w Mongolii, co sprawia, że chce się tam wracać. To kraj dla tych, którzy miłują spokój swobodę i wolność. (…) Tu czas ma inny wymiar. Jeśli potrafisz znaleźć coś pozytywnego w tym, że nie przyjechał autobus, na który czekasz od kilku godzin, to Mongolia jest dla ciebie i tu znajdziesz kawałek siebie.” (str. 14)

Zaskakująca definicja nieznanej krainy, zaintrygowała mnie całkowicie tym bardziej, że majówka trwa w najlepsze, a więc i czas zmienił swoją konsystencję.

O czym jest książka Przede wszystkim o spełnionym marzeniu, by– po trzydziestu latach od pionierskiej wyprawy żaglowozami po pustyni Gobii- odbyć rejs ponownie.

Spotkanie miłośniczki Mongolii- Anny Grebieniow i Wojtka Skarżyńskiego, który był pomysłodawcą przedsięwzięcia w roku 1978, pomimo potencjalnych przeszkód musiało zaowocować realizacją projektu. Jak zwykle na etapie przygotowań- w równych proporcjach- ekipa miała taki sam poziom niewiedzy jak i szczęścia do pozytywnych zbiegów okoliczności, życzliwych ludzi, którzy wspierali laików, by marzenie zrealizować.

„Kiedy zatrzymaliśmy się wówczas w przepastnym pustkowiu, dotarło do mnie, że cała ta „pustka” jest zarazem „wszystkim”- wszystkim tym, co zaprzątało moje myśli przez ostatni rok. Dotykałam suchej, rozgrzanej, pustynnej ziemi i czułam, że dotykam spełniającego się marzenia. Jednocześnie miałam świadomość, że punkt kulminacyjny dopiero nastąpi i że to wewnętrzne podniecenie, wzruszenie i uczucie spełnienia będzie nastawać. Czasem w toku przygotowań, jeszcze w kraju pytano mnie: -Co cię tak nosi, dlaczego znów ta Mongolia Nie potrafię dobrze odpowiedzieć- bo lubię Bo pociąga mnie obcowanie z nomadami i pierwotną przyrodą Bo tak po prostu zauroczyła mnie piękna historia niezwykłych podróżników Czasem tak jest- słuchasz jakiejś historii i czujesz, że przyspiesza ci oddech i nie możesz wydusić słowa. Masz wrażenie, że ta historia wnika w ciebie. Spoglądasz w oczy swojego rozmówcy i widzisz, że jego tu nie ma, że jest gdzieś tam, daleko, na swoim osobistym biegunie ziemi. Podążasz za nim. Szukasz go pośród bezdroży, spłowiałych traw i skał o których opowiada. I kiedy zrobisz pierwszy krok, zostajesz tam, żeby stworzyć ciąg dalszy usłyszanej historii. Ja poczułam, że po prostu bardzo chcę to zrobić. Że tego potrzebuję.” (str. 89-90)

Oczywiście głównym wątkiem, wokół którego koncentruje się książką „Żagle nad pustynią”, jest rejs- jaki dwa żaglowozy odbyły w roku 2008 na cześć pionierskiego rejsu z roku 1978. Ale z współczesnością przeplata się przeszłość. Książka to swoisty wehikuł czasu, który przenosi nas w końcówkę lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, gdy Wojtek Skarżyński uczestniczył w licznych wyprawach paleontologicznych na terenie Mongolii. Nie brak we wspomnieniach ciekawostek natury paleontologicznej, której zaczynając książkę zupełnie nie spodziewałam się znaleźć w środku. Czasem cofamy się o trzydzieści lat, by poczuć ducha przygody i emocje jakie towarzyszyły pionierom w trakcie rejsu.

Książka dostarcza nam też szerokiej wiedzy na temat mieszkańców Mongolii, bo czymże byłoby podróżowanie, sprowadzone jedynie do przemierzania z punktu A do punktu B, zupełnie nieczułe na mieszkańców odwiedzanej krainy „To, co jednak najbardziej mnie poruszyło w trakcie wyprawy i co najczęściej do dzisiaj wspominam, to ludzie. Zapierające dech w piersiach przestrzenie, wspaniałe krajobrazy i ekscytująca jazda żaglowozem nie mogą się równać z gościnnością Mongołów i ich prostą radością życia.” (str.208).

Dowiemy się co nieco o kuchni nomadów, faunie i florze bezkresnych przestrzeni., Wreszcie w sposób niewymuszony i przystępny dowiemy się więcej- czy też cokolwiek- o historii Mongolii. To doskonały zabieg, by- niby mimochodem- wpleść w fabułę trochę historycznych faktów.

Mimo, że w trakcie wyprawy nie obyło się bez niebezpiecznych wypadków, chwilowego rozłamu jednomyślności w ekipie, czy wreszcie zupełnej flauty, książkę przeczytałam ciągiem w jedno popołudnie.

Komu polecam książkę, czy też samą Mongolię

„Każdemu kto bez opamiętania ugania się za sukcesem, polecam dłuższą kurację Mongolią. To naprawdę działa.” (str.208)
http://mumagstravellers.blogspot.com/ 2012-05-03

Z nurtem Amazonki. Pionierska wyprawa Piotra Chmielińskiego

Joe Kane jest amerykańskim dziennikarzem, autorem wielu tekstów dla renomowanych gazet, jak „The New York”, i magazynów, m.in. dla „National Geographic”. Napisał dwie poczytne książki: Z nurtem Amazonki oraz Dzicy, obie wydane w Polsce. Mieszka w pobliżu Puget Sound w stanie Waszyngton.

Jesteś spragnionym przygody człowiekiem, który codziennie budząc się rano marzy o tym, by być w jakimś oddalonym od cywilizacji zakątku naszej pięknej planety Jesteś ciągłym poszukiwaczem nowych doznać, pełnym chęci do łamania swoich własnych barier Pragniesz chociaż liźnięcia odrobiny adrenaliny Jeśli spełniasz wszystkie wyżej wymienione warunki to z pewnością książka Joe’a Kane jest napisana właśnie dla ciebie! Nowa powieść znanego amerykańskiego dziennikarza to opis pierwszej, najgłośniejszej i dotychczas jedynej wyprawy w głąb Ameryki Południowej, mającej na celu przepłynięcie Amazonki od samego źródła do ujścia do morza. Kto dokonał czegoś tak wielkiego Piotr Chmieliński. Urodzony w Rzeszowie, mieszkający aktualnie w stanie Wirginia w USA. Ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Akademii Górniczej w Krakowie. Był współorganizatorem wyprawy Canoandes ’79, która jako pierwsza przepłynęła kanion Colca w Peru.

W skład tej sławnej ekipy wchodził właśnie Pan Piotr, Joe Kane – autor, oraz Zbigniew Bzdak który upiększył książkę swoimi znakomitymi zdjęciami. To co najbardziej ujęło mnie w powieści to na pewno jej prawdziwość. Cała wyprawa jest przeniesiona na papier bardzo skrupulatnie i dokładnie. Kane opisuje każdy szczegół, przez co czytelnik bardziej dosadnie odbiera powierzone mu informację. Przeczytałem już w swoim życiu kilka książek podróżniczych, polskich i zagranicznych autorów, ale muszę przyznać, że ta którą teraz staram się wam zaprezentować póki co jest moim numerem jeden. Dlaczego Pomijając prawdziwość, o której już wspominałem, głownie chodzi o to, że jest zróżnicowana. Chmieliński aby dokonać swojego celu, musiał zmierzyć się z wieloma trudnościami. Kto myśli, że Polak wskoczył do pontonu i spędził parę tygodni na rzece, jest w wielkim błędzie. Wędrówka rozpoczyna się nigdzie indziej jak w Amazońskiej puszczy. Cała ekipa na pierwszy ogień musiała zmierzyć się z przeprawą przez gęsty las. Następnie czekała na nich wspinaczka górskimi bezdrożami, w dodatku z ogromnym ekwipunkiem oraz kajakami. Dopiero potem zaczął się spływ, ale też nie byle jaki. Amazonka u swojego źródła jest straszliwie niebezpieczna, szybka, wąska i usłana tysiącami ostrych skał, na które szybki niczym błyskawica prąd rzeczny kieruje cię przy każdej nadarzającej się okazji. Ozdobiona kanionami które dotychczas były miejscami dziewiczymi. Na całe szczęście ekipie udało się wyjść cało ale i zwycięsko w tym pojedynku z żywiołem. W dodatku Pan Bzdak zdołał nawet „ustrzelić” kilkanaście zapierających dech w piersiach zdjęć, które są chyba najlepszym odzwierciedleniem warunków wyprawy.

Nie chcę zdradzać większej ilości szczegółów, bo na pewno lepiej będzie, jeśli każdy zainteresowany sam zagłębi się w lekturę. Ja jedynie mogę zagwarantować bez cienia wątpliwości, że książkę przeczytać należy. Jest to sprawnie, luźno i przyjemnie napisana książka-album, która prócz cennej relacji z przygody życia tej grupki podróżników, zawiera liczne zdjęcia upamiętniającej światowy wyczyn polaka. Jest to liryczny opis przygody, ale także przyjaźni, ambicji i pragnieniu pokonywaniu własnych ograniczeń. Dodam może na koniec dla tych co nie wiedzą, iż książka Joe’a Kane to światowy bestseller który został przetłumaczony na kilkanaście języków i jest zaliczany do setki największych podróżniczych opowieści wszech czasów. Serdecznie polecam!
kochamksiazki.pl 2012-04-22

Fotograf w podróży

Oto inspirujący przewodnik dla fotografów-podróżników, który pozwoli Ci odnaleźć niepowtarzalny styl oraz pokaże, jak - nie zważając na trudne warunki podróży i ograniczone zasoby - umiejętnie przenosić na kanwę obrazu fascynujące kadry z wyprawy. Otrzymasz mnóstwo praktycznych wskazówek i sprawdzonych recept na tworzenie klimatycznych zdjęć ciekawych ludzi i miejsc w nietypowych sytuacjach oraz różnych warunkach - zarówno nocą, w czasie monsunowego deszczu, jak i w bardzo niskich temperaturach. Poznasz tajniki fotografowania dzikich zwierząt, robienia zdjęć na pustyni, w meczecie, w jaskini, na wodzie i pod wodą, z samochodu i pociągu, a nawet z grzbietu słonia...
Computer Arts 2012-05-01

Wyrażenia regularne. Receptury

Książka ta należy do znanej serii „Receptury", cechującej się tym, że proces nauki jest oparty na analizie rozwiązań prawdziwych problemów. Na samym początku zdobędziesz elementarną wiedzę dotyczącą różnych typów dopasowania oraz dowiesz się, jak unikać najczęstszych problemów. Na kolejnych stronach nauczysz się stosować wyrażenia regularne w różnych językach programowania oraz wykorzystywać je do kontroli poprawności danych i formatowania ciągów znaków. Ponadto dowiesz się, jak operować na słowach, wierszach, znakach specjalnych oraz liczbach. Osobny rozdział poświęcono operacjom na adresach URL oraz ścieżkach dostępu. Dzięki tej książce szybko zgłębisz tajniki wyrażeń regularnych. Kolejny krok to wykorzystanie tej wiedzy w codziennej pracy!
Computer Arts 2012-05-01