Recenzje
Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi
Kiedyś żeby rozpocząć działalność gospodarczą, trzeba było mieć kapitał, kontakty, doświadczenie i apetyt na ryzyko. Dzisiaj wystarczy tylko komputer z dostępem do internetu. To prawdziwa rewolucja społeczna. To kapitalizm dla mas! Z tej książki dowiesz się, jak to zrobić, żeby zarobić - najłatwiej, najsprawniej i najskuteczniej. Otrzymasz wszelkie praktyczne informacje dotyczące tego, jak założyć internetowy biznes, który będzie zara Autor podrzuci Ci także kilka kreatywnych pomysłów do wykorzystania we własnej firmie. Ponadto poznasz autentyczne strategie, których skuteczność została dokładnie przetestowana w praktyce.
Computer Arts 2012-04-01
Klatka po klatce. Poznaj tajniki edycji, konwersji i naprawy plików wideo
Ta książka pomoże Ci zorientować się w możliwościach oferowanych przez współczesne aplikacje do przetwarzania plików wideo. Najpierw poznasz cztery podstawowe etapy konwersji sygnałów analogowych na cyfrowe oraz różne pojęcia związane z dziedziną cyfrowego wideo. Dowiesz się co nieco na temat kompresji plików oraz ich wewnętrznej organizacji, a następnie przejdziesz do zagadnień dotyczących środowiska pracy nad plikiem wideo. Kolejnym krokiem będzie prezentacja programów do modyfikacji zawartości kontenerów multimedialnych, czyli np. dodawania napisów czy nowych ścieżek audio lub wideo. Jeszcze później nauczysz się usuwać zbędne fragmenty plików, wprowadzać efekty specjalne i dopasowywać rozmiar. Wisienką na torcie jest dodatek pozwalający zapoznać się z podstawami transmisji i odbioru programów satelitarnych.
Computer Arts 2012-04-01
Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku
Pierwsza książka jaką dostałem od Roberta była wypalona na CD i podpisana flamastrem. Relacjonował w niej podróż po Azji starym zdezelowanym rowerem. Spotkaliśmy się lata temu na gali wręczenia nagród Podróżnika Roku, gdzie Robb dostał wyróżnienie, a w nagrodę bilet do Katmandu. Powiedział ze sceny, że dziękuje, ale już tam był.
Ważniejszym okazało się, że dzięki rozdawaniu tych płyt znalazł wydawcę.
Po raz drugi wpadliśmy na siebie przypadkiem w Londynie, przy okazji spotkania z Martyną Wojciechowską. Okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście. Długo się jednak nie nagadaliśmy, to był kolejny przełomowy moment. Szykowali się z Anią w następną podróż. Zostawiali Londyn, by pojechać do Indii i napisać kolejną książkę.
Książkę, którą kupiłem od samego autora na festiwalu Trzy Żywioły w Srebrnej Górze, gdzie poprowadził warsztat na temat przygotowań do rowerowych wojaży.
Znamy się więc nie od dziś, a teraz wydawnictwo Bezdroża ma dla nas jego najnowsze dzieło – “Tysiąc szklanek herbaty”. Czy mogę być obiektywny?
A do tego dostałem sugestywną dedykację (której autor nie dokończył, bo właśnie wbiegał na scenę festiwalową w Krakowie, żeby wystartować z premierą;)
Śledziłem tę wyprawę na blogu, ciągle nie mogąc wyjść z podziwu, że można porwać się na stepy i góry rowerem.
W książce jedziemy z Robertem przez bazary, wielkie metropolie i maleńkie osady, uciążliwe przejścia graniczne, spotykamy żołnierzy, policjantów, innych podróżnych, mieszkańców miast i wiosek, dostając to wszystko przyprawione szczyptą historii. Szlak wiedzie przez Syrię, Turcję, Iran, Turkmenistan (fragment książki), Uzbekistan, Tadżykistan i Chiny.
Ale nie o rowerowy wyczyn tu chodzi, tylko o spotkanych na szlaku ludzi i ich świat. Świat w którym wspomnienie po legendarnym Jedwabnym Szlaku przetrwało w zwyczaju picia herbaty. Robert pisze:
"Oprócz gościnności i życzliwości to właśnie herbata była wspólnym mianownikiem wszystkich tych miejsc. W końcu herbata jest bardziej gościnna niż alkohol. Po prostu jest bardziej domowa, bardziej osobista. Alkohol niby rozluźnia człowieka, ale nigdy nie można przewidzieć, jak się to wszystko skończy.
Herbata jest zawsze gorąca, tak jak zaproszenie do domu."
Wbrew tytułowi, nie jest to książka z przepisami na tysiąc herbat. To relacja z podróży, z której niezbicie wynika, że ludzie są mili i gościnni (co czasem może okazać się nawet krępujące i obezwładniające). Robb zwraca uwagę na to, że musimy się wzajemnie poznać – tak jak my wiedzę na temat innych krajów czerpiemy z BBC czy CNN, podobnie ludzie na Wschodzie dowiadują się o nas. A jak wszyscy wiemy, telewizja nie zawsze jest w tym przekazywaniu wiedzy dokładna.
Książka wydana jest nietypowo, w poziomie. Wyróżnia się prostą, a przez to elegancką, okładką. Tekst uzupełniają portrety spotykanych ludzi, choć nie do końca wiadomo kto na nich jest, bo nie są opisane (to tak w ramach uszczypliwości;).
Przeczytałem ją w jeden dzień, choć Azja jest częścią świata, którego nie rozumiem. Dlatego „Tysiąc szklanek herbaty” to dla mnie jakby wprowadzenie, spojrzenie na ten świat oczami podróżnika, takiego jak ja sam. To książka dla kogoś, kto chce poznać kraje Jedwabnego Szlaku, zanim sam odważy się tam dotrzeć. Dlaczego więc nie spojrzeć oczami Roberta?
Ważniejszym okazało się, że dzięki rozdawaniu tych płyt znalazł wydawcę.
Po raz drugi wpadliśmy na siebie przypadkiem w Londynie, przy okazji spotkania z Martyną Wojciechowską. Okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście. Długo się jednak nie nagadaliśmy, to był kolejny przełomowy moment. Szykowali się z Anią w następną podróż. Zostawiali Londyn, by pojechać do Indii i napisać kolejną książkę.
Książkę, którą kupiłem od samego autora na festiwalu Trzy Żywioły w Srebrnej Górze, gdzie poprowadził warsztat na temat przygotowań do rowerowych wojaży.
Znamy się więc nie od dziś, a teraz wydawnictwo Bezdroża ma dla nas jego najnowsze dzieło – “Tysiąc szklanek herbaty”. Czy mogę być obiektywny?
A do tego dostałem sugestywną dedykację (której autor nie dokończył, bo właśnie wbiegał na scenę festiwalową w Krakowie, żeby wystartować z premierą;)
Śledziłem tę wyprawę na blogu, ciągle nie mogąc wyjść z podziwu, że można porwać się na stepy i góry rowerem.
W książce jedziemy z Robertem przez bazary, wielkie metropolie i maleńkie osady, uciążliwe przejścia graniczne, spotykamy żołnierzy, policjantów, innych podróżnych, mieszkańców miast i wiosek, dostając to wszystko przyprawione szczyptą historii. Szlak wiedzie przez Syrię, Turcję, Iran, Turkmenistan (fragment książki), Uzbekistan, Tadżykistan i Chiny.
Ale nie o rowerowy wyczyn tu chodzi, tylko o spotkanych na szlaku ludzi i ich świat. Świat w którym wspomnienie po legendarnym Jedwabnym Szlaku przetrwało w zwyczaju picia herbaty. Robert pisze:
"Oprócz gościnności i życzliwości to właśnie herbata była wspólnym mianownikiem wszystkich tych miejsc. W końcu herbata jest bardziej gościnna niż alkohol. Po prostu jest bardziej domowa, bardziej osobista. Alkohol niby rozluźnia człowieka, ale nigdy nie można przewidzieć, jak się to wszystko skończy.
Herbata jest zawsze gorąca, tak jak zaproszenie do domu."
Wbrew tytułowi, nie jest to książka z przepisami na tysiąc herbat. To relacja z podróży, z której niezbicie wynika, że ludzie są mili i gościnni (co czasem może okazać się nawet krępujące i obezwładniające). Robb zwraca uwagę na to, że musimy się wzajemnie poznać – tak jak my wiedzę na temat innych krajów czerpiemy z BBC czy CNN, podobnie ludzie na Wschodzie dowiadują się o nas. A jak wszyscy wiemy, telewizja nie zawsze jest w tym przekazywaniu wiedzy dokładna.
Książka wydana jest nietypowo, w poziomie. Wyróżnia się prostą, a przez to elegancką, okładką. Tekst uzupełniają portrety spotykanych ludzi, choć nie do końca wiadomo kto na nich jest, bo nie są opisane (to tak w ramach uszczypliwości;).
Przeczytałem ją w jeden dzień, choć Azja jest częścią świata, którego nie rozumiem. Dlatego „Tysiąc szklanek herbaty” to dla mnie jakby wprowadzenie, spojrzenie na ten świat oczami podróżnika, takiego jak ja sam. To książka dla kogoś, kto chce poznać kraje Jedwabnego Szlaku, zanim sam odważy się tam dotrzeć. Dlaczego więc nie spojrzeć oczami Roberta?
www.sepekswiata.pl 2012-04-04
Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy. Wydanie II
Kochani, czas już skończyć z tym tęsknym wyczekiwaniem na Fortunę - z wtorku na czwartek, z czwartku na sobotę, z soboty na wtorek i znów -w odwiecznej nadziei na ustrzelenie kumulacji w totolotka! Czas też skończyć z traktowaniem tej metody jako alternatywnego rozwiązania w zestawieniu z codzienną harówką. Jest trzecie wyjście! -sięgnięcie po jedną z dwóch książek Wydawnictwa Onepress/Helion.
W tytule pierwszej „Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy" zwróćcie uwagę przede wszystkim na słowo „przykazań", zastępujące zwykle stosowane w tego typu poradnikach określeń „sposoby, metody" itp. Przykazań, czyli prawd, z którymi nie ma co dyskutować, przyjmując je „na wiarę".
Zwłaszcza, że naszym nauczycielem jest nie kto inny, a... rabin Daniel Lapin, proponujący poznanie zasad, które - mimo wielu nowych i bezprecedensowych wydarzeń oraz kryzysów - pozostają stałe i nienaruszalne. Jak w dekalogu, otrzymujemy dziesięć fundamentalnych „przykazań", odnoszących się do biznesu i pieniędzy - tak aktualnych, jak nigdy dotąd. Łącząc historie z życia współczesnych biznesmenów z własnymi doświadczeniami zawodowymi oraz mądrością Tory i talmudycznymi zaleceniami, Daniel Lapin zręcznie wyjaśnia istotę każdego przykazania i pokazuje, jak je stosować, aby odnosić sukcesy finansowe - bez względu na okoliczności.
Druga - równie trudna do odrzucenia propozycja - to „Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi". Joel Comm proponuje wykorzystanie, praktycznie nieograniczonych, możliwości jakie stwarza sieć.
- Internet to gigantyczna kopalnia złota, do której wszyscy mamy nieograniczony dostęp -przekonuje autor poradnika. I z każdą kolejną stroną nabieramy przekonania, że nie można odmówić mu racji. Co więcej, aby zarabiać w sieci, nie potrzebujemy magisterki z informatyki ani marketingu. Trzeba jedynie wiedzieć, jak to działa, a następnie znaleźć w sobie cierpliwość i motywację do walki o sukces.
W tytule pierwszej „Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy" zwróćcie uwagę przede wszystkim na słowo „przykazań", zastępujące zwykle stosowane w tego typu poradnikach określeń „sposoby, metody" itp. Przykazań, czyli prawd, z którymi nie ma co dyskutować, przyjmując je „na wiarę".
Zwłaszcza, że naszym nauczycielem jest nie kto inny, a... rabin Daniel Lapin, proponujący poznanie zasad, które - mimo wielu nowych i bezprecedensowych wydarzeń oraz kryzysów - pozostają stałe i nienaruszalne. Jak w dekalogu, otrzymujemy dziesięć fundamentalnych „przykazań", odnoszących się do biznesu i pieniędzy - tak aktualnych, jak nigdy dotąd. Łącząc historie z życia współczesnych biznesmenów z własnymi doświadczeniami zawodowymi oraz mądrością Tory i talmudycznymi zaleceniami, Daniel Lapin zręcznie wyjaśnia istotę każdego przykazania i pokazuje, jak je stosować, aby odnosić sukcesy finansowe - bez względu na okoliczności.
Druga - równie trudna do odrzucenia propozycja - to „Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi". Joel Comm proponuje wykorzystanie, praktycznie nieograniczonych, możliwości jakie stwarza sieć.
- Internet to gigantyczna kopalnia złota, do której wszyscy mamy nieograniczony dostęp -przekonuje autor poradnika. I z każdą kolejną stroną nabieramy przekonania, że nie można odmówić mu racji. Co więcej, aby zarabiać w sieci, nie potrzebujemy magisterki z informatyki ani marketingu. Trzeba jedynie wiedzieć, jak to działa, a następnie znaleźć w sobie cierpliwość i motywację do walki o sukces.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI N, 2012-04-02
Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi
Kochani, czas już skończyć z tym tęsknym wyczekiwaniem na Fortunę - z wtorku na czwartek, z czwartku na sobotę, z soboty na wtorek i znów -w odwiecznej nadziei na ustrzelenie kumulacji w totolotka! Czas też skończyć z traktowaniem tej metody jako alternatywnego rozwiązania w zestawieniu z codzienną harówką. Jest trzecie wyjście! -sięgnięcie po jedną z dwóch książek Wydawnictwa Onepress/Helion.
W tytule pierwszej „Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy" zwróćcie uwagę przede wszystkim na słowo „przykazań", zastępujące zwykle stosowane w tego typu poradnikach określeń „sposoby, metody" itp. Przykazań, czyli prawd, z którymi nie ma co dyskutować, przyjmując je „na wiarę".
Zwłaszcza, że naszym nauczycielem jest nie kto inny, a... rabin Daniel Lapin, proponujący poznanie zasad, które - mimo wielu nowych i bezprecedensowych wydarzeń oraz kryzysów - pozostają stałe i nienaruszalne. Jak w dekalogu, otrzymujemy dziesięć fundamentalnych „przykazań", odnoszących się do biznesu i pieniędzy - tak aktualnych, jak nigdy dotąd. Łącząc historie z życia współczesnych biznesmenów z własnymi doświadczeniami zawodowymi oraz mądrością Tory i talmudycznymi zaleceniami, Daniel Lapin zręcznie wyjaśnia istotę każdego przykazania i pokazuje, jak je stosować, aby odnosić sukcesy finansowe - bez względu na okoliczności.
Druga - równie trudna do odrzucenia propozycja - to „Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi". Joel Comm proponuje wykorzystanie, praktycznie nieograniczonych, możliwości jakie stwarza sieć.
- Internet to gigantyczna kopalnia złota, do której wszyscy mamy nieograniczony dostęp -przekonuje autor poradnika. I z każdą kolejną stroną nabieramy przekonania, że nie można odmówić mu racji. Co więcej, aby zarabiać w sieci, nie potrzebujemy magisterki z informatyki ani marketingu. Trzeba jedynie wiedzieć, jak to działa, a następnie znaleźć w sobie cierpliwość i motywację do walki o sukces.
W tytule pierwszej „Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy" zwróćcie uwagę przede wszystkim na słowo „przykazań", zastępujące zwykle stosowane w tego typu poradnikach określeń „sposoby, metody" itp. Przykazań, czyli prawd, z którymi nie ma co dyskutować, przyjmując je „na wiarę".
Zwłaszcza, że naszym nauczycielem jest nie kto inny, a... rabin Daniel Lapin, proponujący poznanie zasad, które - mimo wielu nowych i bezprecedensowych wydarzeń oraz kryzysów - pozostają stałe i nienaruszalne. Jak w dekalogu, otrzymujemy dziesięć fundamentalnych „przykazań", odnoszących się do biznesu i pieniędzy - tak aktualnych, jak nigdy dotąd. Łącząc historie z życia współczesnych biznesmenów z własnymi doświadczeniami zawodowymi oraz mądrością Tory i talmudycznymi zaleceniami, Daniel Lapin zręcznie wyjaśnia istotę każdego przykazania i pokazuje, jak je stosować, aby odnosić sukcesy finansowe - bez względu na okoliczności.
Druga - równie trudna do odrzucenia propozycja - to „Brzdęk! Jak odkręcić internetowy kurek z pieniędzmi". Joel Comm proponuje wykorzystanie, praktycznie nieograniczonych, możliwości jakie stwarza sieć.
- Internet to gigantyczna kopalnia złota, do której wszyscy mamy nieograniczony dostęp -przekonuje autor poradnika. I z każdą kolejną stroną nabieramy przekonania, że nie można odmówić mu racji. Co więcej, aby zarabiać w sieci, nie potrzebujemy magisterki z informatyki ani marketingu. Trzeba jedynie wiedzieć, jak to działa, a następnie znaleźć w sobie cierpliwość i motywację do walki o sukces.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI N, 2012-04-02