Recenzje
Gotowanie dla geeków. Nauka stosowana, niezłe sztuczki i wyżerka
Książkę Gotowanie dla geeków poleca Kuchnia +!
kuchniaplus.pl .
I Ty możesz zostać Warrenem Buffettem, czyli inwestowanie skoncentrowane na GPW
(...) Według autora książka przeznaczona jest dla wszystkich uczestników rynku giełdowego, którzy chcą inwestować w wartościowe spółki, kupując ich akcje po okazyjnej cenie. Znajdziemy tu więc dokładny opis tego, na czym polega filozofia inwestowania wartościowego wyroczni z Omaha: jak kupować po zaniżonej cenie akcje wartościowych spółek, najlepiej o monopolistycznej pozycji, a także wiele innych cennych wskazówek. Doświadczony gracz giełdowy być może z pewnym znudzeniem przeczyta poradę, by akcje traktować jak każdy inny towar i kupować je, gdy są tanie. Ale czy tej porady nie warto powtarzać Zwłaszcza teraz, w dobie kryzysu?
Magazyn Sukces 2012-03-01
SZTUKA PERSWAZJI, czyli język wpływu i manipulacji. Wydanie II rozszerzone
"Sztuka perswazji, czyli język wpływu i manipulacji" to unikatowy podręcznik, odsłaniający kulisy manipulacji, której jesteśmy poddawani przez polityków, prawników i speców od marketingu. Retoryka to sztuka znana i stosowana od dawna, ale dopiero teraz, w dobie ogromnej konkurencji na rynku, jej atuty są coraz częściej wykorzystywane w roli narzędzia służącego do wpływania na opinie innych. Ci, którzy znają sekrety języka podświadomości, są w stanie przekonać innych niemal do wszystkiego, sprzedać każdy towar i skutecznie wynegocjować warunki każdego kontraktu. Powszechne twierdzenie mówiące o tym, że umiejętność skutecznego przekonywania innych jest darem, z którym trzeba się urodzić, jest nieprawdziwe. Skuteczna komunikacja i perswazja jest nauką i sztuką, którą może opanować każdy. Książka opisuje instrumenty wpływu, czyniąc je dostępnymi dla każdego, kto chce je poznać. Dzięki niej każdy będzie w stanie stosować je w codziennym życiu - podczas rozmów o podwyżce, zakupów i spotkań z klientami lub kontrahentami. Opisane w książce techniki mogą dać Ci ogromną władzę nad umysłami, uczuciami i zachowaniem innych ludzi. Czytając ją, dowiesz się, jak bardzo istotny jest dobór słów i formułowanie zdań. Przekonasz się, że istnieje drugi nieznany język, którego używa twoja podświadomość oraz ci, którzy do niej przemawiają. Nauczysz się nie tylko skutecznie robić to samo, lecz również zaczniesz zauważać manipulacje innych.
newsline.pl 2012-02-24
Realizacja genialnych pomysłów. Jak sprawić, by nie skończyło się na gadaniu
Uczestnicy moich szkoleń wielokrotnie zadają mi pytanie o to, jak sprawić, aby ciekawe pomysły były wdrażane w życie, a wielogodzinne spotkania, których efektem jest wypracowanie koncepcji rozwiązań, nie kończyły się jedynie na gadaniu. W takich sytuacjach udzielam im wówczas różnych wskazówek, ale od dziś swoje rekomendacje będę uzupełniał o książkę Scotta Belsky’ego pt. „Realizacja genialnych pomysłów” wydaną przez Onepress.
Sam autor jest założycielem i dyrektorem generalnym firmy Behance, która zajmuje się rozwijaniem i umacnianiem kreatywności m.in. w organizacjach biznesowych. Opierając się na badaniach, licznych przykładach oraz swoich własnych doświadczeniach we współpracy z firmami takimi jak Disney, Google, Apple, Zappos czy Miramax, Belsky prezentuje nam techniki, które nie tyle ułatwią generowanie pomysłów, co wpłyną korzystnie na ich późniejsze wdrażanie. Tym samym autor pokazuje Czytelnikowi jak ważne jest rozwijanie zdolności do urzeczywistniania wygenerowanych wcześniej koncepcji widząc w niej podstawę do budowania własnej efektywności.
Sama książka podzielona została przez Scotta Belsky’ego na trzy główne części. W pierwszej autor przedstawia czynniki związane z organizacją i realizacją pomysłów. Stąd znajdziemy tutaj informacje dotyczące m.in. postaw ukierunkowanych na działanie, ustalania priorytetów, a także podtrzymywania uwagi oraz postanowień, które stawiamy sobie przy okazji celów. W drugiej części odnajdziemy techniki i wiadomości dotyczące wykorzystania sił społecznych, które (wbrew powszechnemu przekonaniu) niejednokrotnie ułatwiają wdrażanie wygenerowanych koncepcji. Ostatnim elementem książki są zdolności przywódcze, które są przez Belsky’ego analizowane w kontekście urzeczywistniania planów dzięki odpowiedniemu zarządzaniu zespołem oraz weryfikacji stosowanego systemu wzmocnień.
Całość została napisana – jak to zwykle w przypadku praktyków bywa – prostym i przystępnym językiem. Przy tym, w przeciwieństwie do wielu „poradników”, przyjęta forma wywodu nie obraża inteligencji czytelnika, a liczne odwołania do przykładów i praktyki biznesowej (obecne niemal na każdej stronie) sprawiają, że prawie każdy fragment tej książki może stać się inspiracją do zwiększania efektywności realizowanych zadań.
Książkę tę polecam nie tylko psychologom czy trenerom biznesu, ale też (a może przede wszystkim) menedżerom pragnącym rozwój swojego zespołu łączyć z jego efektywnością oraz menedżerom projektów, dla których opisane w tej książce techniki mogą stać się wysoce skutecznymi narzędziami ułatwiającymi ogarnianie prowadzonych procesów.
Sam autor jest założycielem i dyrektorem generalnym firmy Behance, która zajmuje się rozwijaniem i umacnianiem kreatywności m.in. w organizacjach biznesowych. Opierając się na badaniach, licznych przykładach oraz swoich własnych doświadczeniach we współpracy z firmami takimi jak Disney, Google, Apple, Zappos czy Miramax, Belsky prezentuje nam techniki, które nie tyle ułatwią generowanie pomysłów, co wpłyną korzystnie na ich późniejsze wdrażanie. Tym samym autor pokazuje Czytelnikowi jak ważne jest rozwijanie zdolności do urzeczywistniania wygenerowanych wcześniej koncepcji widząc w niej podstawę do budowania własnej efektywności.
Sama książka podzielona została przez Scotta Belsky’ego na trzy główne części. W pierwszej autor przedstawia czynniki związane z organizacją i realizacją pomysłów. Stąd znajdziemy tutaj informacje dotyczące m.in. postaw ukierunkowanych na działanie, ustalania priorytetów, a także podtrzymywania uwagi oraz postanowień, które stawiamy sobie przy okazji celów. W drugiej części odnajdziemy techniki i wiadomości dotyczące wykorzystania sił społecznych, które (wbrew powszechnemu przekonaniu) niejednokrotnie ułatwiają wdrażanie wygenerowanych koncepcji. Ostatnim elementem książki są zdolności przywódcze, które są przez Belsky’ego analizowane w kontekście urzeczywistniania planów dzięki odpowiedniemu zarządzaniu zespołem oraz weryfikacji stosowanego systemu wzmocnień.
Całość została napisana – jak to zwykle w przypadku praktyków bywa – prostym i przystępnym językiem. Przy tym, w przeciwieństwie do wielu „poradników”, przyjęta forma wywodu nie obraża inteligencji czytelnika, a liczne odwołania do przykładów i praktyki biznesowej (obecne niemal na każdej stronie) sprawiają, że prawie każdy fragment tej książki może stać się inspiracją do zwiększania efektywności realizowanych zadań.
Książkę tę polecam nie tylko psychologom czy trenerom biznesu, ale też (a może przede wszystkim) menedżerom pragnącym rozwój swojego zespołu łączyć z jego efektywnością oraz menedżerom projektów, dla których opisane w tej książce techniki mogą stać się wysoce skutecznymi narzędziami ułatwiającymi ogarnianie prowadzonych procesów.
Psychologia-Biznesu.pl Maciej Chabowski, 2011-12-20
RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania
"Panie kapitanie, nie pozwalają nam wycofać drużyny z Vojnovaca! - z takim hasłem na ustach wpadł do obozu młody dowódca plutonu. Misja w Republice Serbskiej Krajiny, 1993 rok.
Grałem akurat wtedy z płk. Janem Kemparą w bilard. Był mój ruch. Namyślałem się. Nie podnosząc głowy znad stołu, odpowiedziałem pytaniem: - A co pan na to? - No jak to, co? - niemal z oburzeniem odparł młody porucznik. - Oni nie pozwalają nam wycofać drużyny! - powtórzył, myśląc że chyba za pierwszym razem nie zrozumiałem przyniesionej przez niego wiadomości. - Skoro pan nie ma żadnego pomysłu, co w tej sytuacji zrobić, to proszę przyjść, jak już coś panu przyjdzie do głowy - odpowiedziałem i spokojnie uderzyłem w bilę.
Pułkownik Jan Kempara, zwykle nieskory do pochwał, kilkakrotnie, i to po wielu latach, powtarzał, że wtedy mu naprawdę zaimponowałem. A ja po prostu wiedziałem, że jak raz rozwiążę problem za dowódcę tej uwięzionej w Vojnovacu drużyny, to będę to robił stale w przyszłości".
To tylko jedna z pouczających historii, opowiedzianych przez generała Romana Polko, dwukrotnego dowódcę słynnej polskiej Jednostki Wojskowej GROM, weterana wielu akcji bojowych i wojskowych misji. Zaczerpnąłem ją z książki "RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania", napisanej wspólnie przez generała oraz dr Paulinę Polko, dziennikarkę, autorkę pracy doktorskiej o oligarchicznej monarchii oświeconej w systemie demokratycznym na przykładzie Włoch pod rządami Silvia Berlusconiego, na co dzień - żonę generała.
Ta książka to poradnik prowadzenia biznesu i zarządzania, odwołujący się do zasad obowiązujących w wojsku. Bo wojsko - choć w Polsce, wskutek peerelowskich zaszłości, jest niezbyt poważane - to, zdaniem wydawców, doskonała szkoła strategii niezbędnej także w sztuce prowadzenia biznesu. "To armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia; co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych. Dziś w armii nie wystarczą nakazy i wrzask. "Opier..." przestał być motorem postępu" - piszą we wstępie, dodając: "Nie przypadkiem amerykańska West Point - jedna z lepszych szkół wojskowych na świecie - tak dużo czasu poświęca nie nauce strzelania i czołgania się, ale właśnie zarządzaniu, przywództwu i budowaniu zespołu". I rzeczywiście, wiele firm korzysta już z tych doświadczeń - gen. Roman Polko doradzał m.in. wielkim bankom, firmom ubezpieczeniowym i farmaceutycznym, a nawet jednej z grup piwowarskich...
Autorzy książki zwracają uwagę na wiele cech wspólnych, łączących pole walki z prowadzeniem interesów. Wojna przypomina okres gospodarczego kryzysu, wymagający błyskawicznego reagowania, niekiedy wręcz improwizacji. W biznesie, podobnie jak na polu walki, najważniejsza jest pozycja lidera, jednoosobowe kierownictwo i odpowiedzialność, ale też każdy powinien być przygotowany na objęcie przywództwa - dowódca może przecież w każdej chwili zginąć. Równie ważne jest działanie zespołowe - wojen nie wygrywają przecież bohaterowie, ale kompanie bohaterów. Autorzy uczą również potencjalnych liderów sposobów postępowania z podwładnymi: "Rzadko zauważamy, że za porażkę w równym stopniu co szef odpowiada podwładny. Lekceważy symptomy złego, woli milczeć, by się nie narazić czy nie zostać obarczonym dodatkową pracą, co jest praprzyczyną niejednej katastrofy. A przecież z dołu widać lepiej" - stwierdzają.
Uczyć się należy od wszystkich, nawet od wrogów - przypominają, przywołując przykład terrorystów, których strategia takoż może być pomocna w prowadzeniu interesów.
"Perfekcjonistami pod względem utrzymywania stałej gotowości są terroryści, których globalną sieć charakteryzuje decentralizacja, skrytość, mobilność, szybki przekaz, sięganie po najnowsze technologie i ciągły rozwój; można mieć pewność, że ich organizacja - nawet po stracie lidera - nie ucierpi na tyle, by się rozpaść. Kluczowa dla jej trwania w dobrej kondycji jest właśnie nieustanna zmiana: miejsc działania, stosowanych metod, kryjówek, źródeł finansowania" - piszą.
Ale w tym peanie na cześć armii jako najlepszego wzorca działania nie zabrakło też łyżki dziegciu. I to chyba nie do końca uświadomionej samym sobie przez autorów. Jak stwierdzają (z dumą?...), w Polsce jest w tej chwili 22,7 tysiąca oficerów, co stanowi 22,6 proc. stanu naszej armii. Nie mam pewności, czy stanowi to powód do chwały, zwłaszcza że (za przykładem wojska?) w podobny sposób kształtuje swe zasoby kadrowe wiele korporacji biznesowych.
A przecież potrzebni są nie tylko liderzy, ale też ludzie do zwykłej roboty...
Grałem akurat wtedy z płk. Janem Kemparą w bilard. Był mój ruch. Namyślałem się. Nie podnosząc głowy znad stołu, odpowiedziałem pytaniem: - A co pan na to? - No jak to, co? - niemal z oburzeniem odparł młody porucznik. - Oni nie pozwalają nam wycofać drużyny! - powtórzył, myśląc że chyba za pierwszym razem nie zrozumiałem przyniesionej przez niego wiadomości. - Skoro pan nie ma żadnego pomysłu, co w tej sytuacji zrobić, to proszę przyjść, jak już coś panu przyjdzie do głowy - odpowiedziałem i spokojnie uderzyłem w bilę.
Pułkownik Jan Kempara, zwykle nieskory do pochwał, kilkakrotnie, i to po wielu latach, powtarzał, że wtedy mu naprawdę zaimponowałem. A ja po prostu wiedziałem, że jak raz rozwiążę problem za dowódcę tej uwięzionej w Vojnovacu drużyny, to będę to robił stale w przyszłości".
To tylko jedna z pouczających historii, opowiedzianych przez generała Romana Polko, dwukrotnego dowódcę słynnej polskiej Jednostki Wojskowej GROM, weterana wielu akcji bojowych i wojskowych misji. Zaczerpnąłem ją z książki "RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania", napisanej wspólnie przez generała oraz dr Paulinę Polko, dziennikarkę, autorkę pracy doktorskiej o oligarchicznej monarchii oświeconej w systemie demokratycznym na przykładzie Włoch pod rządami Silvia Berlusconiego, na co dzień - żonę generała.
Ta książka to poradnik prowadzenia biznesu i zarządzania, odwołujący się do zasad obowiązujących w wojsku. Bo wojsko - choć w Polsce, wskutek peerelowskich zaszłości, jest niezbyt poważane - to, zdaniem wydawców, doskonała szkoła strategii niezbędnej także w sztuce prowadzenia biznesu. "To armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia; co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych. Dziś w armii nie wystarczą nakazy i wrzask. "Opier..." przestał być motorem postępu" - piszą we wstępie, dodając: "Nie przypadkiem amerykańska West Point - jedna z lepszych szkół wojskowych na świecie - tak dużo czasu poświęca nie nauce strzelania i czołgania się, ale właśnie zarządzaniu, przywództwu i budowaniu zespołu". I rzeczywiście, wiele firm korzysta już z tych doświadczeń - gen. Roman Polko doradzał m.in. wielkim bankom, firmom ubezpieczeniowym i farmaceutycznym, a nawet jednej z grup piwowarskich...
Autorzy książki zwracają uwagę na wiele cech wspólnych, łączących pole walki z prowadzeniem interesów. Wojna przypomina okres gospodarczego kryzysu, wymagający błyskawicznego reagowania, niekiedy wręcz improwizacji. W biznesie, podobnie jak na polu walki, najważniejsza jest pozycja lidera, jednoosobowe kierownictwo i odpowiedzialność, ale też każdy powinien być przygotowany na objęcie przywództwa - dowódca może przecież w każdej chwili zginąć. Równie ważne jest działanie zespołowe - wojen nie wygrywają przecież bohaterowie, ale kompanie bohaterów. Autorzy uczą również potencjalnych liderów sposobów postępowania z podwładnymi: "Rzadko zauważamy, że za porażkę w równym stopniu co szef odpowiada podwładny. Lekceważy symptomy złego, woli milczeć, by się nie narazić czy nie zostać obarczonym dodatkową pracą, co jest praprzyczyną niejednej katastrofy. A przecież z dołu widać lepiej" - stwierdzają.
Uczyć się należy od wszystkich, nawet od wrogów - przypominają, przywołując przykład terrorystów, których strategia takoż może być pomocna w prowadzeniu interesów.
"Perfekcjonistami pod względem utrzymywania stałej gotowości są terroryści, których globalną sieć charakteryzuje decentralizacja, skrytość, mobilność, szybki przekaz, sięganie po najnowsze technologie i ciągły rozwój; można mieć pewność, że ich organizacja - nawet po stracie lidera - nie ucierpi na tyle, by się rozpaść. Kluczowa dla jej trwania w dobrej kondycji jest właśnie nieustanna zmiana: miejsc działania, stosowanych metod, kryjówek, źródeł finansowania" - piszą.
Ale w tym peanie na cześć armii jako najlepszego wzorca działania nie zabrakło też łyżki dziegciu. I to chyba nie do końca uświadomionej samym sobie przez autorów. Jak stwierdzają (z dumą?...), w Polsce jest w tej chwili 22,7 tysiąca oficerów, co stanowi 22,6 proc. stanu naszej armii. Nie mam pewności, czy stanowi to powód do chwały, zwłaszcza że (za przykładem wojska?) w podobny sposób kształtuje swe zasoby kadrowe wiele korporacji biznesowych.
A przecież potrzebni są nie tylko liderzy, ale też ludzie do zwykłej roboty...
dziennikpolski24.pl Włodzimierz Jurasz, 2012-02-23