ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Adobe Photoshop Lightroom 3. Podręcznik dla fotografów

Rozpoczynając przygodę z Lightroomem, początkowo można odnieść wrażenie, że jest to dosyć prosta i intuicyjna aplikacja, do której rozgryzienia nie będzie potrzebny żaden podręcznik. My nie mamy jednak wątpliwości, że nawet osoby, które szczycą się dobrą intuicją, nie będą w stanie samodzielnie sprawdzić wszystkich możliwości tego programu. Przede wszystkim musimy pamiętać, że Lightroom to nie tylko cyfrowa ciemnia do edycji plików RAW, to także archiwum i biblioteka o bardzo rozbudowanych możliwościach. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że przeszło połowa książki Adobe Photoshop Lightroom 3, poświęcona jest właśnie tematyce zarządzania i archiwizowania zdjęć. Jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z fotografią, pewnie nie przywiązujecie specjalnej wagi do skrupulatnego archiwizowania swoich dokonań, ale gdy zapełnicie już kilkadziesiąt kart pamięci, szybko przekonacie się, że odnalezienie jednego zdjęcia pośród tysięcy innych może być nie lada problemem. Ale nie z Lightroomem. Ta książka przekona Was, że porządkowanie i archiwizacja mogą być proste i przyjemne. Nie jest to też książka, którą można przeczytać i odłożyć na półkę. Często będziecie do niej wracać. 670 stron lektury to potężna dawka informacji, o czym świadczyć może choćby spis treści zajmujący aż 14 stron. Warto tutaj dodać, że książka podzielona jest na wiele rozdziałów, dzięki czemu można łatwo wyszukać potrzebne informacje, a twarda okładka sprawi, że książka będzie Wam długo służyć. Kolejne rozdziały zgodne są z etapami pracy fotografa. Na wstępie poznajemy możliwości rozbudowanego modułu biblioteki, następnie autor skupia się na dokładnym przedstawieniu narzędzi do edycji zdjęć, a ostatnie rozdziały poświęcone są przygotowaniu gotowych zdjęć do druku oraz sposobom ich prezentacji. Martin Evening, doświadczony fotograf, który prezentuje możliwości kolejnych edycji programu (i w którego tworzeniu ma również swój udział), pisze bardzo przystępnym językiem. W książce można znaleźć wiele zrzutów ekranowych, opatrzonych wyczerpującymi komentarzami. Publikacja powstała w oparciu o anglojęzyczną wersję Lightrooma, ale przy komentarzach konkretnych poleceń umieszczono ich polskie odpowiedniki. Wprawdzie wakacje nie sprzyjają siedzeniu nad książkami, ale im szybciej zapoznacie się z treścią tej publikacji, tym łatwiej zapanujecie nad zdjęciami z tegorocznych wakacji.
Digital Camera Polska Monika Świątek

Andaluzja. Sewilla, Granada i Kordowa. Kraina flamenco. Wydanie 1

Podró­żo­wać to żyć — te jakże popu­larne słowa Hansa Chri­stiana Ander­sena, uka­zują istotę i war­to­ści wyni­ka­jące z podró­żo­wa­nia. Ile razy marzymy dzi­siaj, aby udać się w wielką podróż dookoła świata, a może nawet cza­sem mamy oka­zję to marze­nie (bądź jego namiastkę) zrealizować? Wydaje się, że best­sel­ler wydaw­nic­twa Bez­droża "Anda­lu­zja. Sewilla, Gra­nada i Kor­dowa. Kra­ina fla­menco" jest ide­alną pro­po­zy­cją dla podróż­ni­ków zafa­scy­no­wa­nych pań­stwami pół­wy­spu Ibe­ryj­skiego, a więc też Hisz­pa­nii, któ­rej dosko­nałą kwin­te­sen­cję sta­nowi wła­śnie… Anda­lu­zja. To w tej kra­inie doświad­czyć można prze­cież hisz­pań­skiej pasji i gorączki — wyni­ka­ją­cej z warun­ków kli­ma­tycz­nych i nie­zwy­kłego tem­pe­ra­mentu jej mieszkańców. Nie­wąt­pliwą zaletą prze­wod­nika jest jego układ, który w jasny i bar­dzo bez­po­średni spo­sób zwraca uwagę na perły archi­tek­tury, naj­cie­kaw­sze muzea i wyda­rze­nia, atrak­cje przy­rod­ni­cze oraz naj­lep­sze plaże i miej­sca na aktywne waka­cje, nie szczę­dząc przy tym naprawdę wielu cen­nych infor­ma­cji — od wska­za­nia naj­bar­dziej wła­ści­wej pory na odwie­dze­nie Anda­lu­zji, pla­có­wek dyplo­ma­tycz­nych, moż­li­wych form trans­portu, do poda­nia adre­sów aptek, poste­run­ków poli­cji, noc­le­gów i lokali gastro­no­micz­nych, wzbo­ga­co­nych ponadto o czę­sto naprawdę urze­ka­jące i/lub zabawne opisy. Książka jest rów­nież bogata w liczne foto­gra­fie, przed­sta­wia­jące oma­wiane miej­sco­wo­ści regiony, mapy poglą­dowe, słow­nik pol­sko — hisz­pań­ski oraz cie­ka­wostki, doda­jące cało­ści bar­dzo dużo smaczku. Jeśli więc chce­cie poznać nie­zwy­kłe piękno Anda­lu­zji, zasta­na­wia­cie się jakich sma­ko­ły­ków skosz­to­wać, na jakie plaże się udać, a jakich uni­kać, albo pra­gnie­cie dowie­dzieć się, w jakim hostelu John Len­non w latach 60. skom­po­no­wał Straw­berry Fields, koniecz­nie się­gnij­cie po ten prze­wod­nik, który opi­su­jąc Anda­lu­zję wciąga i inspi­ruje, zachę­ca­jąc swoją spe­cy­fiką, bo przecież: (…) zie­mia ta nie jest już czę­ścią Europy i jesz­cze nie jest czę­ścią Afryki — trwa gdzieś pomiędzy Pozo­staje mi tylko zachę­cić czy­tel­ni­ków do odby­cia wycieczki — wycieczki, w którą sama rów­nież uda­łam się z tą książką i życzyć: Buen viaje!
unfeigned.pl 2011-08-28

Andaluzja. Sewilla, Granada i Kordowa. Wydanie 2

Podró­żo­wać to żyć — te jakże popu­larne słowa Hansa Chri­stiana Ander­sena, uka­zują istotę i war­to­ści wyni­ka­jące z podró­żo­wa­nia. Ile razy marzymy dzi­siaj, aby udać się w wielką podróż dookoła świata, a może nawet cza­sem mamy oka­zję to marze­nie (bądź jego namiastkę) zrealizować? Wydaje się, że best­sel­ler wydaw­nic­twa Bez­droża "Anda­lu­zja. Sewilla, Gra­nada i Kor­dowa. Kra­ina fla­menco" jest ide­alną pro­po­zy­cją dla podróż­ni­ków zafa­scy­no­wa­nych pań­stwami pół­wy­spu Ibe­ryj­skiego, a więc też Hisz­pa­nii, któ­rej dosko­nałą kwin­te­sen­cję sta­nowi wła­śnie… Anda­lu­zja. To w tej kra­inie doświad­czyć można prze­cież hisz­pań­skiej pasji i gorączki — wyni­ka­ją­cej z warun­ków kli­ma­tycz­nych i nie­zwy­kłego tem­pe­ra­mentu jej mieszkańców. Nie­wąt­pliwą zaletą prze­wod­nika jest jego układ, który w jasny i bar­dzo bez­po­średni spo­sób zwraca uwagę na perły archi­tek­tury, naj­cie­kaw­sze muzea i wyda­rze­nia, atrak­cje przy­rod­ni­cze oraz naj­lep­sze plaże i miej­sca na aktywne waka­cje, nie szczę­dząc przy tym naprawdę wielu cen­nych infor­ma­cji — od wska­za­nia naj­bar­dziej wła­ści­wej pory na odwie­dze­nie Anda­lu­zji, pla­có­wek dyplo­ma­tycz­nych, moż­li­wych form trans­portu, do poda­nia adre­sów aptek, poste­run­ków poli­cji, noc­le­gów i lokali gastro­no­micz­nych, wzbo­ga­co­nych ponadto o czę­sto naprawdę urze­ka­jące i/lub zabawne opisy. Książka jest rów­nież bogata w liczne foto­gra­fie, przed­sta­wia­jące oma­wiane miej­sco­wo­ści regiony, mapy poglą­dowe, słow­nik pol­sko — hisz­pań­ski oraz cie­ka­wostki, doda­jące cało­ści bar­dzo dużo smaczku. Jeśli więc chce­cie poznać nie­zwy­kłe piękno Anda­lu­zji, zasta­na­wia­cie się jakich sma­ko­ły­ków skosz­to­wać, na jakie plaże się udać, a jakich uni­kać, albo pra­gnie­cie dowie­dzieć się, w jakim hostelu John Len­non w latach 60. skom­po­no­wał Straw­berry Fields, koniecz­nie się­gnij­cie po ten prze­wod­nik, który opi­su­jąc Anda­lu­zję wciąga i inspi­ruje, zachę­ca­jąc swoją spe­cy­fiką, bo przecież: (…) zie­mia ta nie jest już czę­ścią Europy i jesz­cze nie jest czę­ścią Afryki — trwa gdzieś pomiędzy Pozo­staje mi tylko zachę­cić czy­tel­ni­ków do odby­cia wycieczki — wycieczki, w którą sama rów­nież uda­łam się z tą książką i życzyć: Buen viaje!
unfeigned.pl 2011-08-28

Wybrzeże Bułgarii i Rumunii. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

Waka­cje, waka­cje i po waka­cjach… Korzy­sta­jąc z reflek­sji wyni­ka­ją­cych po pro­stu z dzi­siej­szej daty / jak dobrze, że jestem stu­dentką / i poja­wia­ją­cej się zewsząd paniki zwią­za­nej z koń­cem waka­cji, ja prze­wrot­nie powrócę do recen­zji pozy­cji z cyklu prze­wod­ni­kowo — tury­stycz­nego i opi­szę dzi­siaj książkę z serii o bar­dzo wdzięcz­nej nazwie — prze­wod­nik — celow­nik, tym razem przed­sta­wia­ją­cej wybrzeże Buł­ga­rii i Rumunii. Prze­wod­nik o wła­śnie takim tytule, wymie­nia­jąc na początku liczne miej­sco­wo­ści / kurorty / parki naro­dowe, sta­no­wiące główne atrak­cje tury­styczne Buł­ga­rii i Rumu­nii (odpo­wied­nio 18 i 7 pozy­cji), pre­zen­tu­jąc następ­nie liczne mapy wybrzeży, koń­cząc w rezul­ta­cie na przed­sta­wie­niu kra­jo­znaw­czego ABC, sta­nowi zna­ko­mite połą­cze­nie infor­ma­cji i atlasu. Sam opis nad­brzeż­nych miej­sco­wo­ści, poprze­dzony jest ponadto ogólną cha­rak­te­ry­styką Buł­ga­rii i Rumu­nii — poznać tutaj możemy mię­dzy innymi cha­rak­te­ry­stykę geo­gra­ficzno — przy­rod­ni­czą, kli­ma­tyczną oraz… kuli­narną obu państw. Ele­ment kuli­narny, wpro­wa­dzony do książki jest powo­dem, w związku z któ­rym odra­dzam jej czy­ta­nie z pustym żołąd­kiem — zamiesz­czono w niej kilka prze­pi­sów na (jak się wydaje) naprawdę wyśmie­nite dania, wzbo­ga­co­nych oczy­wi­ście o dodat­kowo pobu­dza­jące wyobraź­nię i zmy­sły fotografie :-) To wła­śnie foto­gra­fie ilu­stru­jąc poszcze­gólne frag­menty tek­stu, sta­no­wią dużą część prze­wod­nika i są swo­istym dowo­dem na to, że w buł­gar­skich i rumuń­skich miej­sco­wo­ściach poło­żo­nych na wybrzeżu, każdy czło­wiek znaj­dzie coś dla siebie. Oczy­wi­ście całość uzu­peł­niają wska­zówki doty­czące noc­le­gów, pla­có­wek dyplo­ma­tycz­nych, prze­pi­sów dro­go­wych, wyży­wie­nia, czy zagro­żeń, czyli wszyst­kiego, co każdy podróż­nik / czy­tel­nik zain­te­re­so­wany podró­żami wie­dzieć powinien. Książka Wybrzeże Buł­ga­rii i Rumu­nii w bar­dzo czy­telny i jasny spo­sób poru­sza naj­waż­niej­sze kwe­stie zwią­zane z podró­żo­wa­niem, koń­cząc się dodat­kowo miej­scem na notatki wła­sne, co czyni ją w mojej opi­nii pozy­cją nie­zwy­kle prak­tyczną, wręcz pod­ręczną, mogącą sta­no­wić dosko­nały atry­but czy­tel­nika — podróżnika.
unfeigned.pl 2011-08-31

Marketing narracyjny. Jak budować historie, które sprzedają

Wszystko jest opowieścią. Wszystko oprócz tego, co zdarza nam się osobiście, co przeżywamy, czego doświadczamy bez słów. To jednak może być opowieścią. Naszą opowieścią. Można zajmująco opowiadać na każdy temat. Nie tylko w powieści, filmie, teatrze. Można opowiadać wszędzie. Można też wszędzie opowieści słuchać. Każdy przedmiot ma swoją opowieść. Czym jest. Jak powstał. Kto, dlaczego i jak go stworzył. Jakie były jego dzieje i do czego służył. Wczoraj wpadła mi przed oczy reklama piwa Pilsner Urquell. Była to dość długa, jak na spot telewizyjny, opowieść o tym jak to w XIV wieku pewien czeski król dał małemu miastu prawo ważenia piwa. Po kilkuset latach tradycji w mieście tym wymyślono całkiem nowy typ piwa – piwo typu pilsneńskiego. I Pilsner Urquell jest bezpośrednim potomkiem tej długiej tradycji. Była to cała opowieść z tłem historycznym, głównym bohaterem (piwowarem), jego pasją, jego walką o jakość piwa i wreszcie jego wielkim sukcesem. Bo dzisiaj każde prawie jasne piwo na świecie jest robione według pilsneńskiej receptury. Podobnie jest z ludźmi. Każdy ma swoją opowieść. Każdy przeżył coś godnego uwagi. Każdy w życiu miał jakąś przygodę godną opowiedzenia. Opowieści i narracje budują najważniejsze aspekty naszego życia. Wszystkie religie są opowieściami. To dlatego w każdej dużej, współczesnej religii centralne miejsce zajmuje święta księga. W niej właśnie spisane są opowieści. Historia jest zbiorem opowieści. Przecież nie sposób dzisiaj powiedzieć na pewno jak to z tym Mieszko Pierwszym było. Wszystko, co o tym facecie wiemy to mniej lub bardziej prawdziwe narracje. Opowieściami są również wiadomości telewizyjne, czy newsy gazetowe. Nie przypadkiem dzisiaj dodaje się do wiadomości dramatyczną muzykę filmową, nie przypadkiem opowiada się je z naciskiem na emocje, naginając do tego fakty. Bajka jest zawsze lepsza od faktów. Podobnie jest w polityce. Nie liczą się już wielkie idee, wielkie „izmy” – liberalizm, konserwatyzm, marksizm, komunizm. Liczy się opowieść, którą codziennie wymyślają fachowcy od politycznego marketingu. Liczy się konflikt, dramaturgia, emocja, morał i sens. Swoje opowieści mają również miejsca. Miasta, wioski, lasy, drogi i wzgórza pełne są opowieści. Trzeba je tylko umieć odkryć. Albo wymyślić. Oczywiście opowieści filmowe są dłuższe, bardziej rozbudowane i mocniej skomplikowane niż reklamowa opowieść o piwie, czy polityczny „przekaz dnia” któregoś z polityków. Ale zasady dramaturgii są stałe i niezmienne. Nie wolno nudzić. Musi być główny bohater i jego adwersarz (albo przeciwności). Musi być walka, pasja, konflikt, starcie. Musi być szczęśliwe zakończenie. Musi być katharsis i morał. Wszystko jak w kinie. Dlaczego o tym piszę? Bo przeczytałem ciekawą książkę. Jest to książka z innej branży niż moja, ale traktująca dokładnie o tym, czym się zawodowo zajmuję. O opowiadaniu bajek. Nazywa się to „Marketing narracyjny” i napisał ją specjalista od marketingu Eryk Mistewicz. Dla niego również wszystko jest opowieścią. I każdą opowieść można wykorzystać do celów marketingowych, sprzedażowych i komunikacyjnych. Ciekawy punkt widzenia. Mistewicz w swoich poglądach na rzeczywistość bywa skrajny i wyrazisty. Często prowokuje do dyskusji, czy wręcz do gwałtownego sprzeciwu. To dobrze. Skrajność wizji i poglądów jest zawsze ciekawsza poznawczo od letniości i uładzonej przewidywalności. Można się z Erykiem nie zgadzać, można z nim dyskutować, ale na pewno warto poznać jego sposób opisywania dzisiejszego świata. Bo ta książka tym właśnie jest. Próbą uchwycenia ducha współczesności. Na pewno nie jest to tylko podręcznik najnowszych technik marketingowych. Oczywiście, kto dobrze zna wcześniejsze teksty Mistewicza, nie będzie zaskoczony myślami zawartymi w tej książce. Autor prezentuje je od dawna i publikuje w różnych pismach i gazetach. Tu jednak wszystko zebrane jest w jednym miejscu. I nawet dla kogoś zupełnie niezainteresowanego współczesnym marketingiem jest to lektura ciekawa. Dla kogoś, kto, tak jak ja, zajmuje się zawodowo opowiadaniem bajek – nawet bardzo ciekawa.
piotrweresniak.com Piotr Wereśniak, 2011-09-14

Sekret NLP, czyli poznaj siebie, uporaj się ze złymi nawykami i zacznij prawdziwie żyć

Osobom zajmującym się NLP – prywatnie lub zawodowo – nie trzeba przedstawiać Richarda Bandlera. Jest on Michaelem Jordanem samorozwoju i porusza się w tej tematyce tak sprawnie, jak Usain Bolt na bieżni. „Sekret NLP” to kwintesencja wiedzy o programowaniu neurolingwistycznym. Wyciśnięta do ostatniego słowa esencja. W prosty sposób zaprezentowane zagadnienia i przejrzyście opracowane ćwiczenia. Do rąk czytelnika trafia prawdziwy skarb. I to za cenę przyzwoitego obiadu. Tudzież dwóch kebabów na mieście. Lektura i wprowadzanie w życie rad Bandlera będzie z pożytkiem dla świadomości, podświadomości i organizmu. Czy warto? Ty decydujesz.
Z życia książek Przemek Opłocki, 2011-09-07

Sekret NLP, czyli poznaj siebie, uporaj się ze złymi nawykami i zacznij prawdziwie żyć

Osobom zajmującym się NLP – prywatnie lub zawodowo – nie trzeba przedstawiać Richarda Bandlera. Jest on Michaelem Jordanem samorozwoju i porusza się w tej tematyce tak sprawnie, jak Usain Bolt na bieżni. „Sekret NLP” to kwintesencja wiedzy o programowaniu neurolingwistycznym. Wyciśnięta do ostatniego słowa esencja. W prosty sposób zaprezentowane zagadnienia i przejrzyście opracowane ćwiczenia. Do rąk czytelnika trafia prawdziwy skarb. I to za cenę przyzwoitego obiadu. Tudzież dwóch kebabów na mieście. Lektura i wprowadzanie w życie rad Bandlera będzie z pożytkiem dla świadomości, podświadomości i organizmu. Czy warto? Ty decydujesz.
Z życia książek Przemek Opłocki, 2011-09-07