ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Maroko. Wydanie 1

Maroko, najbogatszy, obok Egiptu, w zabytki kraj Afryki, intensywnie rozbudowujący swoją bazę wypoczynkową nad Atlantykiem i Morzem Śródziemnym, należy do coraz popularniejszych wśród Polaków kierunków wyjazdów urlopowych. Zachęcić do tego kolejnych oraz pomóc im w poznawaniu wspaniałych cesarskich miast, zabytków antycznych, a zwłaszcza islamu, gór, morskich wybrzeży i pustyni, może nowy przewodnik wydawnictwa Bezdroża wydany w jego serii „wakacyjnej”. Jego autor, w roku ubiegłym także obszerniejszego, w podstawowej dla tej oficyny serii „pomarańczowo - czarnych” ( od kolorów grzbietów ) przewodników, „Maroko. W labiryncie orientalnych Medyn” ( jego recenzja jest nadal do przeczytani w dziale Nowości wydawnicze ), a wcześniej również po kilku innych krajach Krzysztof Bzowski, gwarantuje dobry poziom merytoryczny oraz dodatkowo sporo świetnych zdjęć. Walorem tej serii przeznaczonej dla turystów, którzy chcą poznawać najważniejsze miejsca i obiekty różnych krajów w miarę dobrze, ale bez przesadnego wnikania w szczegóły, jest, obok treści merytorycznej, także poręczny format, rozsądna objętość, dobry papier oraz zdjęcia, mapki i plany uzupełniające tekst we właściwych miejscach. „Maroko, zwane „brama Afryki” - pisze autor we wstępie - to doskonałe miejsce dla poszukiwaczy przygód i egzotyki. Panująca tu od wieków kultura islamu wprowadza w świat orientalnych barw i zapachów, przepięknie zdobionych meczetów, tajemniczych medyn i gwarnych suków. Urokliwe muzułmańskie miasta otacza bujna, niezwykle różnorodna przyroda. Wyniosłe grzbiety Atlasu wzbudzają szacunek najbardziej doświadczonych piechurów, na wybrzeżu zielenią się gaje daktylowe, a gdy przekroczy się masyw górski w stronę południową, natrafimy na złowrogą, dziką pustynię…” Zgodnie z regułą tej serii, właściwy tekst poprzedza kilka stron informacji „Hity Maroka”. Czytelnik znajduje w nich wykaz - z odsyłaczami na odpowiednie strony, obiektów znajdujących się na Liście UNESCO. A także innych, uznanych przez autora za najważniejsze. Będących rzeczywiście takimi, chociaż brak mi w tym wykazie - w przewodniku zostały oczywiście przedstawione - jeszcze przynajmniej kasby i mellahu w Rabacie, a także Tangeru i Taroudant. Są na tych stronach również informacje o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych, cudach natury oraz tego, co autor uważa w Maroku za niezapomniane przeżycia. W tekście blisko 60 stron zajmują rzetelne i, moim zdaniem wystarczające, Informacje praktyczne - jak przygotować się do podróży, dotrzeć do Maroka i poruszać się po nim, gdzie spać, jeść - i co itp. A także Informacje krajoznawcze z charakterystyką geograficzną kraju, jego przyrodą, kalendarium historycznym, polityką i gospodarką, społeczeństwie, językach, religii, kulturze, sztuce, literaturze i muzyce. Wszystko oczywiście „w pigułce”, ale z tym, co jest rzeczywiście najważniejsze. Blisko 170 stronicowa część przewodnikowa zawiera prezentację najważniejszych miast, miejscowości i obiektów w podziale na 4 tematy. „W labiryncie marokańskich metropolii” przedstawia Rabat i Salé, Casablankę, Fez, Marrakesz oraz ważniejsze miejsca w ich pobliżu. „Skarby wybrzeża Atlantyku” - El-Jadidę, Essaouirę, Agadir i kilka mniejszych miejscowości. „Na południe od Cieśniny Gibraltarskiej” - Tanger, Asilah, Tetuan, Chefchaouène. I „Na pustyni” - Quarzazate, Wąwozy Dadès i Todra oraz Merzouga i erg Chemii. Opisy poszczególnych miast i miejsc są, jak już wspomniałem, zwięzłe, ale w sumie z mnóstwem informacji oraz ciekawostek. W każdej miejscowości autor sugeruje, co przede wszystkim warto tam zobaczyć, a w Informacjach praktycznych pisze jak dojechać, gdzie spać i jeść - z konkretnymi hotelami, restauracjami, poruszać się itp. Ich uzupełnienie stanowią monotematyczne informacje w ramkach na barwnym tle, zarówno obszerne, 2-4 stronicowe: „Marokańskie specjały”, „Wyprawa na Jebel Toubkal” ( najwyższy szczyt północnej Afryki ) oraz „Hiszpania w Maroku” ( Ceuta, Melilla ), jak i krótkie. M.in. „Marokańska medresa”, „Mellah, żydowskie miasto”. „Drogocenny łup” ( historia rękopisu św. Augustyna ). „Kasby i ksary południowego Maroka”. Znam nienajgorzej Maroko, ale nie znalazłem w tym przewodniku błędów i nieścisłości. Chociaż uważam, że warto w nim było uwzględnić także takie miejscowości jak Tafraoute słynną z wytwarzanej tam, również na oczach nabywców, biżuterii, zwłaszcza z tzw. „berberyjskiego ( niskoprocentowego ) srebra” z półszlachetnymi kamieniami lub koralikami. A w okolicach z pięknych formacji skalnych. Czy popularne, będące w programach wycieczek wielu biur podróży, Malowane Skały i Dolinę Ameln. Jak również leżącą na południe od Agadiru Massę. Region nadmorski na południe od tego popularnego kurortu pominięty został zresztą całkowicie. I chociaż nie ma w nim takich skarbów architektury czy krajobrazów, jak w przedstawionych w przewodniku miejscach, to interesuje on coraz więcej ludzi. Może więc warto i o nim wspomnieć w następnym wydaniu? I jeszcze jedna kwestia. W informacjach o zagrożeniach oraz niebezpieczeństwach z którymi może spotkać się turysta, m.in. fałszywymi przewodnikami i innymi wyłudzaczami, autor ani słowem nie wspomina o, moim zdaniem, o innej, marokańskiej pladze. Wystarczy przecież skierować tam obiektyw aparatu fotograficznego w którąkolwiek stronę, a nawet tylko wyjąć go, i już ze wszystkich stron wyciągają się dłonie, równocześnie nawet dziesiątki dłoni, po zapłatę „za pozowanie”. Jest to nie tylko denerwujące, ale często wręcz uniemożliwia fotografowanie. Nawet jeżeli lekceważy się takie żądania, gdyż „modele” bywają nachalni. Pamiętam jak na suku w Fezie czy Marrakeszu zobaczyłem sklep i pracownię miejscowego „artysty” malującego tak koszmarne kicze, że zechciałem je uwiecznić. Zapytałem o zgodę, zrobiłem mu zdjęcia na tle jego „dzieł”, pożegnaliśmy się i odszedłem. Po kilku minutach „mistrz” dogonił mnie, agresywnie żądając pieniędzy „za pozowanie”. Widocznie któryś z sąsiadów powiedział mu, że od cudzoziemca należy się za to zapłata. Nie było w pobliżu policjanta - a tych miejscowi boją się jak ognia, nie chciałem wdawać się w coraz większą awanturę i zapłaciłem te kilka dirhamów. Ale od tamtej pory staram się, zwłaszcza w ludnych miejscach, fotografować teleobiektywem, odganiając żądających zapłaty za to, że przypadkiem mogą znaleźć się w kadrze. Te parę uwag nie zmienia oczywiście mojej pozytywnej oceny przewodnika, który z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim turystom myślącym o wyjeździe do Maroka.
GLOBTROTER INFO Cezary Rudziński, 2011-06-26

Kontroling dla menedżerów

Kontroling drugiej generacji potrafi określać znaczące odchylenia otrzymywanych wyników od planu, oceniać szanse i zagrożenia, jest nastawiony na badanie otoczenia przedsiębiorstwa. Współtworzy warunki do szybkiego reagowania na zmiany wewnątrz organizacji w celu zapewnienia pomyślnego rozwoju przedsiębiorstwa. Jako narzędzie diagnostyczne służy do kierowania przedsiębiorstwem - do przewidywania opartego na analizie wskaźników, likwidowania najsłabszych ogniw, uwzględniania wymagań rynku i rosnącej konkurencji. Staje się niezastąpiony przy określaniu kondycji firmy, nowych koncepcji na przyszłość, miejsc powstawania nieuzasadnionych kosztów oraz sposobów maksymalizacji zadowolenia klienta. Książka ukazuje także nowe wcielenie kontrolingu - jako narzędzia zarządzania ryzykiem.
Personel Plus 2011-06-01

Marketing społecznościowy. Tajniki skutecznej promocji w social media

Książka pokazuje możliwości, jakie mają social media; przedstawiane są przykłady serwisów, dodatków, aplikacji, które mogą usprawnić nasze działanie w serwisach społecznościowych. Przyjrzyjmy się tym tematom z bliska. Rozdział 1 Wprowadzenie do marketingu społecznościowego W pierwszym rozdziale możemy zapoznać się z najważniejszymi definicjami związanymi z marketingiem społecznościowym. Dowiadujemy się, co to jest serwis społecznościowy (rodzaj strony internetowej. Jej celem jest skupienie w ramach witryny osób zainteresowanych samym tematem i stworzenie możliwości prostej wymiany informacji), co to jest marketing społecznościowy (Social Media Marketing; polega na komunikowaniu się ze swoimi aktualnymi oraz potencjalnymi klientami za pomocą serwisów społecznościowych), co to jest social media optimalization (optymalizacja pod kątem serwisów społecznościowych). Autor w tym rozdziale wspomina także o bardzo popularnym filmiku Erica Quellmana promującego jego książkę, Socialnomics, Social Media Revolution i dokładnie tłumaczy informacje, które się tam pojawiają, ich źródła i znaczenie. Następnie stara się, na podstawie dostępnych badań, odpowiedzieć na pytanie, jacy są użytkownicy serwisów społecznościowych - z badań wynika m.in, że serwisy społecznościowe dla niektórych są ważniejsze niż seks, że sprawdzamy je zaraz po obudzeniu się, nie idąc nawet do łazienki umyć się. Autor zadaje też pytanie Dlaczego warto byś w serwisach społecznościowych? i od razu na nie odpowiada licznymi argumentami: - Akceptacja użytkowników i ich przyzwolenie na uczestnictwo firm w życiu społecznym - Wzmacnianie wizerunku, wiarygodności, zaufania - Informacja zwrotna od użytkowników - Szeroki zasięg, szerokie możliwości - Darmowa reklama - Pozycjonowanie - Wzrost liczby odwiedzin Rozdział 2 Najpopularniejsze portale społecznościowe Autor wspomina i krótko charakteryzuje: Duże portale, masowe społeczności - Facebook, MySpace, nk.pl, Orkut, Grono, Moja Generacja, Bebo. Portale biznesowe - LinkedIn, Goldenline, Profeo, Biznes.net. Portale z filmami - YouTube, Vimeo. Platformy blogowe - Wordpress, Blogger/Blogspot. Portale z artykułami - iThink, Artelis. Wykopywarki - Digg.com, wykop.pl, wyczaj.to, kciuk.pl. Serwisy mikroblogowe - Twitter, blip, śledzik, flaker. Rozdział 3 Social Media Optimalization W trzecim rozdziale poruszana jest tematyka SMO. Ten zwrot oznacza optymalizację pod kątem serwisów społecznościowych. Dzięki optymalizacji swojej strony internetowej możemy zyskać dodatkowy, darmowy ruch. Celem jest maksymalne uproszczenie użytkownikowi procesu dodawania naszego artykułu do odpowiedniego serwisu społecznościowego. Jak to zrobić? Oczywiście za pomocą automatyczny dodawarek, które umożliwiają, za pomocą jednego kliknięcia, dodanie artykułu do wybranego serwisu społecznościowego. Które podawarki są najlepsze? - dodajdo.com - darmowy widet, który pozwala na dodawanie artykułów do popularnych serwisów społecznościowych - AddThis - jeżeli mamy bloga na Wordpress to można zainstalować dodatek Sociable - Wibiya - darmowy pasek narzędzi social media dodawany na dół naszej strony. Rozdział 4 Marketing społecznościowy (Social Media Marketing) W 4 rozdziale autor zajmuje się zagadnieniem marketingu społecznościowego. Dochodzi on do wniosku, że skoro niemalże każdy z internautów ma konto na jakimś serwisie społecznościowy, to oznacza to, że dzięki sprawnemu wykorzystaniu promocji w tych serwisach można zwiększyć ruch i popularności naszej strony internetowej. Jak działać w sieciach społecznościowych, żeby to osiągnąć? - Uczyń stronę WWW bardziej dostępną dla społeczności (ułatw informowanie o niej znajomych osób, które ją odwiedzają) - Wykorzystuj narzędzia, które dają portale społecznościowy (Like Box, przycisk „Lubię to” czy „Send”) - Stwórz własną społeczność. Ważna jest jakość tych znajomych - często liczy się jakość a nie ilość - lepiej mieć mniej potencjalnych klientów, ale takich, którzy kupują, niż dużo, ale nie wiedzieć o nich nic, nie spełniać ich oczekiwań. - Buduj wizerunek i zaufanie - spraw by cię polubili. Dawaj ludziom wartość, wypowiadaj się na trudne tematy, pokaż, że jesteś wartościowym człowiekiem - Bądź aktywny w społecznościach - Działaj systematycznie w społecznościach - Nie działaj na oślep, przemyśl wszystko bardzo dokładnie, nie działaj zbyt pochopnie - Współpracuj z innymi - Na początku nie sprzedawaj - przez społeczności łatwiej jest zbudować pozytywny wizerunek i pozyskać zaufanie użytkowników W dalszej części rozdziału autor zastanawia się, czy działanie w społecznościach może wpłynąć także na naszą pozycję w wyszukiwarkach? Oczywiście, że tak. Jeśli wrzucamy zajawki naszych artykułów do wielu serwisów to zyskujemy nowe, kolejne odnośniki do naszej strony, bloga a to one mają w pozycjonowaniu kluczowe znaczenie - im więcej odnośników tym jesteśmy wyżej w rankingu. Dodatkowo zadawane jest pytanie Jak pokazać się w społecznościach z jak najlepszej strony? - Dawanie wartości użytkownikom. Można to zrobić przykładowo za pomocą aplikacji - stworzenie interesującej gry dla internautów - Fotozagadka; konkursy dla fanów Strony, kody rabatowe na produkty do sklepu - Budowanie wizerunku i kreowanie się na eksperta - jeśli pomożemy jakiejś osobie w rozwiązaniu jej problemu to osoba, której pomogliśmy będzie nam się chciała jakoś odwdzięczyć. Jeśli nie będzie mogła tego zrobić bezpośrednio, pomóc w podobnej sprawie to może np. kupić nasz produkt. Rozdział 5 Marketing społecznościowy na Facebooku W ostatnim rozdziale autor skupia się na Facebooku. Jest to jeden z nielicznych serwisów, które dają zaawansowane narzędzia zaistnienia nie tylko osobom prywatnym ale także firmom, zespołom czy też przeróżnym ugrupowaniom Pisze dokładnie jak założyć Fanpage, wyjaśnia zasady rządzące Facebookiem, jak pozyskac fanów (na ilośc czy na jakość), jakich aplikacji używać, żeby np. automatycznie importować wpisy z bloga. Dokładniw opisuje tez jak serwować reklamę na Facebooku. Na koniec rozdziału pokazuje, jak to robią inni i przedstawia kilka case studies: - Maxwell House i rozdawanie kubków - HIT frisbee - Plusssz i akcja Chcę na Harvard Nie skupia się tylko na pozytywnych przykładach z Facebooka, ale także wspomina, że w społecznościach może przydarzyć się kryzys. Skupia się na kilku najgłośniejszych przykładach - nestle i kitkat, Reserved i skradzione zdjęcie wykorzystane na koszulce Podsumowanie Mimo, że większość danych statystycznych jest już, ze względu na szybkość w jakiej zmieniają się media społecznościowe, nieaktualna, to książka jest kompendium wiedzy na temat serwisów społecznościowych. Social media to trend w komunikacji, który już na dobre zadomowił się w naszym kraju. Książka daje solidne podstawy by odnaleźć się w środowisku serwisów społecznościowych, wymienia podstawowe i najważniejsze z każdej ważnej kategorii, serwisy i ich specyfikacje. Jest to środowisko ciągle zmieniające się, do którego się trzeba przystosowywać, także nie dajmy się zaskoczyć i niech to my będziemy tym, który zaskakuje publiczność. Oczywiście pozytywnie.
infosocialmedia.blogspot.com 2011-06-19

Prezentacja, która robi wrażenie. Projekty z klasą

Któż z nas nie chciałby umieć przy­go­to­wy­wać świetnych pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych na różne „okazje”? Pre­lek­cja na temat ochrony lasów tro­pi­kal­nych, przed­sta­wie­nie projektu budżetu firmy i zwią­za­nych z tym roz­wią­zań czy zwykłe za­li­cze­nie „na 6″ w tech­ni­kum dzięki mowie na temat Web 3.0 — w każdym z tych przy­pad­ków pre­zen­ta­cja mul­ti­me­dialna staje się rzeczą nie­zbędną, a dla nie­któ­rych osób — złem ko­niecz­nym. Książka „Pre­zen­ta­cja, która robi wrażenie” to pod­ręczny zestaw wska­zó­wek dla tych wszyst­kich, którzy chcą do­wie­dzieć się, jak sklejkę tekstu z ob­raz­kami zamienić w realną pomoc dla pre­le­genta oraz do­sko­nały materiał dla słu­cha­czy. O czym jest ta książka? "Pre­zen­ta­cja, która robi wrażenie. Projekty z klasą” to książka, która w bardzo zgrabny sposób ukazuje świat pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych z nieco innej strony. Rzec można śmiało, że autorka — Robin Williams — w nie­zwy­kle subtelny sposób lawiruje pomiędzy próbą prze­ka­za­nia czy­tel­ni­kowi cennych rad z zakresu designu, a jed­no­cze­śnie zagłębia się nie­rzadko w świat psy­cho­lo­gii. Po­szcze­gólne roz­działy odnoszą się do ko­lej­nych ele­men­tów pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych, których czy­tel­nik w przy­szło­ści zapewne wykona co najmniej kilka. Autorka prowadzi nas za rękę po za­ka­mar­kach slajdów, za­prze­cza­jąc sto­so­wa­nym w pre­zen­ta­cjach kon­wen­cjom, łamiąc je i wy­rzu­ca­jąc do kosza. Zamiast starych lub nie­po­praw­nych stan­dar­dów chce nas prze­ko­nać do nieco głęb­szego wej­rze­nia nie tylko w za­war­tość ko­lej­nego slajdu, ale także od­nie­sie­nie go do pu­blicz­no­ści, która wy­słu­chuje naszej pre­zen­ta­cji. Zdaniem prze­wod­nim książki jest zde­cy­do­wa­nie: „Pre­zen­ta­cja jest pomocą dla Ciebie; to Twój konspekt. Dla pu­blicz­no­ści jest ona idealnym uzu­peł­nie­niem tematów, o których opowiadasz.” Pozycja ta przed­sta­wia nam nie tylko de­si­gner­ski sposób pa­trze­nia na każdy z ko­lej­nych slajdów. Książka Robin Williams to prak­tyczny, przy­spie­szony kurs robienia do­sko­na­łych pre­zen­ta­cji. Zapewne nieraz spo­tka­li­ście się ze słabą pre­zen­ta­cją, na slajdach której nie było nic widać, bądź slajdy nijak miały się do po­ru­sza­nej przez pre­le­genta kwestii? Kon­klu­zja jest prosta: pre­le­gent powinien prze­czy­tać tę książkę. :) Warta swojej ceny? Od­po­wiedź na pytanie po­sta­wione w nagłówku jest oczy­wi­sta: jak naj­bar­dziej! Jeśli zo­ba­czysz tę pozycję w księ­garni — bez wahania ją zakup (o ile oczy­wi­ście pla­nu­jesz robić pre­zen­ta­cje — książki tego typu są bardzo uży­teczne). Z pozycji tej dowiesz się przede wszystkim: - jak optymalizować zawartość slajdów pod kątem przejrzystości, trafności przekazu, korzystania z animacji (autorka zabieg taki odradza, odradza także stosowanie ClipArtów) oraz - co ciekawe - wprowadzania pewnego rodzaju fabuły do całej prezentacji, -jak zaprojektować estetyczne i "wydajne" slajdy, które nie rozproszą uwagi słuchaczy, a Tobie pomogą jeszcze lepiej dotrzeć do osób na widowni, -w jaki sposób zwracać uwagę na psychologiczne aspekty projektowania slajdów (wykorzystywanie kontrastów do przykuwania uwagi, powtarzania treści do "ugruntowywania ich pozycji" w całości przekazu czy tworzenia związków pomiędzy elementami slajdu), -jak korzystać wydajnie z Twojego programu do tworzenia prezentacji. Autorka obala bądź po­twier­dza także kilka mitów na temat pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych. Oto niektóre z nich: - "nigdy nie czytaj treści slajdu na głos", - "nigdy nie umieszczaj na slajdzie więcej niż pięć punktów, - "nigdy nie używaj PowerPointa", - "nigdy nie używaj Ariala ani Helvetiki. Podsumowanie Rady zebrane w książce „Pre­zen­ta­cja, która robi wrażenie” są moim zdaniem bezcenne i choć może się wydawać, że powyższy tekst jest próbą na­kło­nie­nia Was — czy­tel­ni­ków — do wydania prawie 40-tu złotych to uwierz­cie mi — pozycją tą jestem za­chwy­cony (tutaj chciałem wstawić po­rów­na­nie, ale nie potrafię od­po­wied­niego znaleźć :)). Warto przejść się do Empiku i prze­czy­tać pierw­szych kilka stron tej pozycji. Niech na korzyść książki Robin Williams przemówi także kolorowe wydanie tej pozycji (a takowe czyta się o wiele przy­jem­niej niż szary tekst).
Ittechblog.pl 2011-05-25

Sekrety cyfrowej ciemni Scotta Kelby'ego. Edycja i obróbka zdjęć w programie Adobe Photoshop Lightroom 3

Jeżeli ktoś na poważnie zajmuje się fotografią cyfrową, i nie ogranicza się tylko do „pstrykania”, ale również chce mieć wpływ na ostateczny wygląd gotowych zdjęć, wcześniej czy później będzie zmuszony do skorzystania z któregoś z programów służących do komputerowego wywoływania fotografii. A jeszcze jak fotografuje w RAW-ach, to ów wybór staje się koniecznością. Jedną z najbardziej popularnych wywoływarek jest Adobe Lightroom. Używam tego narzędzia od pierwszej wersji i czystym sumieniem mogę je polecić. Najnowsza wersja Lightrooma oznaczona jest liczbą 3, a dla wszystkich, którzy postanowią z niej skorzystać nieocenioną pomocą będzie wydana przez Helion książka Scotta Kelby’ego „Sekrety cyfrowej ciemni Scotta Kelby’ego - Lightroom 3” Gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki tę książkę i zagłębiłem się w lekturze dostrzegłem tylko jeden (słownie: jeden!) mankament. Miękkie okładki! Daję słowo - do reszty nie sposób się przyczepić. Ale po kolei. Kelby,ego przedstawiać nie trzeba - szczególnie miłośnikom fotografii i photoshopa. To niekwestionowany autorytet w tych dziedzinach. Od lat zajmuje się pisaniem książek, prowadzi programy w telewizji internetowej, szkolenia, konferencje, redaguje bardzo poczytny blog - człowiek instytucja. I choć wszędzie pełno jest Kelby’ego - Kelby się nie nudzi, gdyż my - czytelnicy, potrafimy docenić jego wiedzę i warsztat, a w szczególności sposób, w jaki potrafi dzielić się wiedzą ze swoimi zwolennikami. Kelby jest bardzo „amerykański”. Jego porady prowadzą cię za rączkę, krok po kroku - jak dziecko we mgle. Nie ma sposobu byś się nie mógł nauczyć jakiegoś triku, czy nie przyswoił obsługi rekomendowanego przez autora programu. W sumie to dziwi mnie, że do tej pory Scott nie wydał żadnej pozycji pod szyldem niezwykle popularnej serii „Dla opornych”. Cóż, widocznie bardziej zależy mu na promowaniu własnej marki. „Lightroom 3” nie odbiega przejrzystością i prostotą od innych książek Kelby’ego. Czytelnik znajdzie tu wszystkie informacje potrzebne do opanowania i posługiwania się tym, jakże popularnym programem do wywoływania i edycji zdjęć. Na początek poznajemy ogólną budowę modułów programów i możliwości takiej konfiguracji, aby jak najbardziej dopasować Lightrooma do naszych wymagań.Następnie dowiemy się jak w ogóle zgrać zdjęcia z aparatu fotograficznego, jak nimi zarządzać, oznaczać, opisywać, jak przeprowadzić szybką i wydajną selekcję, oraz w jaki sposób tworzyć utrzymujące porządek w naszych zasobach kolekcje. Nie zabraknie też porad, które spowodują, że będziemy w stanie całkowicie zapanować nad edycją fotografii: od ustawień poprawnej ekspozycji, aż po zaawansowaną edycję kolorystyki zdjęć. Kelby dużo miejsca poświęca też wydrukowi naszych prac bezpośrednio z poziomu programu, jak również zaznajamia nas ze sposobami prezentacji fotografii zarówno w internecie, jak i przy tworzeniu efektownych pokazów slajdów. Kelby nie dokonał niczego odkrywczego - po prostu opisał działanie programu od momentu jego pierwszego uruchomienia, poprzez zgrywanie i systematyzowanie zdjęć, aż po ich edycję, wydruki lub prezentacje internetowe. Niby normalne, ale wierzcie mi wszystko podane jest w sposób bardzo prosty, każdy krok ilustrowany jest zdjęciem, a dodatkowo, żeby już naprawdę każdy był zadowolony - przy opisie skrótów klawiszowych dostajemy ich odmiany zarówno na Windowsa jak i MacOS-a. Nowością dodaną przez autora, czyli swego rodzaju wisienką na torcie, są wprowadzone od tego wydania „Kruczki i sztuczki”, czyli zbiór krótkich porad w formie popularnych „tipsów”, które to porady zamieszczone są na zakończenie każdego rozdziału. Aha! Byłbym zapomniał! Kiedyś pisałem o książce „System 7 punktów Scotta Kelbye’go” (również w ofercie Helionu). I cóż za miła niespodzianka! Scott postanowił te 7 punktów w pigułce zaaplikować czytelnikom „Sekretów cyfrowej ciemni” Jako bonus na zakończenie książki. Bardzo to miłe z jego strony. Z czystym sumieniem polecam Wam tę pozycję.
Petelski Fotografia 2011-06-21