ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Marketing społecznościowy. Tajniki skutecznej promocji w social media

Pozycja przydatna dla każdego kto interesuje się reklamą w internecie. Autor skupia się na portalach społecznościowych, które obecnie stanowią jedną z optymalnych platform marketingowych. Dzięki przystępnej lekturze w prosty sposób zyskujemy wiedzę na temat najważniejszych narzędzi reklamowych oraz dostępnych możliwości. Dodatkowo możemy znaleźć krótką charakterystykę najpopularniejszych serwisów społecznościowych co daje możliwość wybrania tych najodpowiedniejszych pod konkretny target. W dobie rozwoju internetu oraz w szczególności portali społecznościowych grzechem byłoby niewykorzystywanie tych oryginalnych a co ważniejsze w dużej mierze darmowych sposobów promocji naszej marki. Książka Arkadiusza Podlaskiego powinna znaleźć się w bibliotece osób, które chcą poznać prawidłowości związane z kreowaniem marki w sieci. Jest ona napisana w prosty sposób dzięki czemu osoby, które do tej pory nie miały do czynienia z tą tematyką, łatwo zrozumieją wszelkie ważne mechanizmy, także te pozornie skomplikowane. Szerzej omówione są nie tylko powszechnie znane strony jak YouTube czy Facebook, ale także mniejsze portale łączące ludzi w e-społeczności. O ile dla profesjonalistów branżowych pozycja ta może okazać się nie wystarczająco odkrywcza, o tyle można ją z ręką na sercu polecić wszystkim zainteresowanym, którzy do tej pory nie prowadzili działań reklamowych w obrębie portali społecznościowych.
sfbcc.org.pl Filip Samczuk, 2011-05-04

Mechanizmy władzy w biznesie. Psychologia na wysokim stanowisku

Nic nie sprawia większej przyjemności menedżerowi, jak zarządzanie zespołem zmotywowanych, skutecznych i zadowolonych pracowników. Wydawałoby się, że nie stanowi problemu stworzenie właśnie takiego zespołu, jednak rzeczywistość okazuje się okrutna, szczególnie jeżeli zależy nam na długotrwałym funkcjonowaniu zespołu. Przeciętny menedżer powie w tym momencie, że po prostu należy użyć motywatora finansowego i wszystko będzie funkcjonowało jak należy. Niestety jak pokazują badania to narzędzie już nie działa, a na efektywność i zadowolenie z pracy wpływają zupełnie inne czynniki - nie mające charakteru finansowego. David J. Lieberman w swojej książce pokazuje jak zastosować odrobinę psychologii, która wpłynie na podniesie morale członków organizacji. Autor uważa, że ludzie chcą wnieść swój wkład w sprawę, w którą wierzą, i chcą, aby wartość ich uczestnictwa została doceniona. Dlatego czynnikiem kluczowym dla morale jest pozwolenie pracownikom na swobodne wyrażanie swoich myśli. Czytelnik uzyskuje dostęp do czterech prostych strategii, które pomogą mu zwiększyć efektywność organizacji. Strategia 1. Daj możliwość włożenia własnego wkładu i poczucia uczestnictwa Strategia 2. Kontakty towarzyskie, docenienie i uznanie Strategia 3. Zainwestuj w relacje menedżer — pracownik Strategia 4. Kiedy pieniądze mogą popsuć morale i kreatywność Jeżeli więc nie chcesz żeby Twoi podwładni znaleźli się w grupie 75% osób nieustannie poszukujących nowej pracy, pozwól im stać się częścią organizacji. Zainspiruj ich do realizacji wizji, którą wspólnie wypracujecie i z którą się utożsamiacie. Pracownik czujący odpowiedzialność zbudowaną na własnych wartościach nigdy Cię nie zawiedzie.
sfbcc.org.pl Michał Piotrowiak, 2011-05-04

Perswazyjny telemarketing. 50 narzędzi sprzedaży i obsługi klienta przez telefon do zastosowania od zaraz

Książkę tę zakupiłem dlatego, że chciałem poprawić moje umiejętności komunikacyjne oraz podszkolić się w sprzedaży przez telefon. Zawsze uważałem, że to świetna forma rozwoju personalnego, a także sprawdzenia się i dzięki tej książce udało mi się szybko osiągnąć oba te założenia. Każdy z tej podzielonej na 50 króciutkich rozdziałów książki, wiele wnosi do pracy osoby „na słuchawce”. Niby jest to tylko 160 stron, ale każda z nich niesie ćwiczenie, które warto - i należy - przeprowadzić w praktyce. Niektóre z nich łatwiej było mi wdrożyć, inne ciężej. Niemniej jednak, jedną z najciekawszych rzeczy, którą dała mi ta książka to weryfikacja moich własnych umiejętności i tego, co już robię w porównaniu z tą fachowo przedstawioną tu wiedzą. I dzięki temu sprawdzałem czy posiadam daną zdolność lub korzystny sposób myślenia w swoich kompetencjach czy dopiero się tego nauczę, gdyż wcześniej nie zauważałem takiej możliwości. I choć momentami były to oczywiste - dla mnie - rzeczy, to rzucały one większe światło na całość weryfikując również moje podejście, gdyż wiele znajdziemy także i o nim. Uważam, że naprawdę miałem to szczęście, że „Perswazyjny telemarketing” odkryłem w momencie, gdy zacząłem pracować w sposób wymagający takich umiejętności. Z całą pewnością, pozycję Stolarczyka mogę polecić każdemu kto chce podnieść swoje kwalifikacje w rozmowach przez telefon (sprzedaż i obsługa klienta) a także dowiedzieć się więcej jak działa słowo. Po zapoznaniu się z tą wiedzą będziemy na pewno lepiej formułować pytania i komunikaty oraz więcej słyszeć, gdyż będziemy mogli zauważyć wagę nawet drobnych rzeczy w trakcie rozmowy. Podsumowując, jest to kompendium wiedzy na temat konwersacji przez telefon i mimo, że nad niektórymi przykładami trzeba trochę pomyśleć jak przełożyć je na praktykę, to na tym polega ich siła, że nie uczymy się schematów, tylko pewnego rodzaju myślenia. Skutecznego.
sfbcc.org.pl Paweł Żuławnik, 2011-06-26

Czarnogóra, Serbia i Bośnia. Zielony Przewodnik. Wyd. 1

Tym trzem krajom byłej Jugosławii poświęcony został nowy, wydany przez krakowską oficynę Bezdroża w serii „Zielone przewodniki Michelina”, ilustrowany, z mapkami i planami, przewodnik napisany, co warto podkreślić, niemal wyłącznie przez polskich autorów. W tym także autorów lub współautorów innych przewodników Bezdroży po Bałkanach. Szkoda tylko, że nie uwzględniono w nim również Macedonii i Kosowa. O ile bowiem dwie pozostałe po jugosłowiańskie republiki: Chorwacja i Słowenia mają już, Czarnogóra zresztą też, tylko im poświęcone przewodniki tego wydawnictwa - kolejny Bezdroży po Słowenii, również z „zielonej” serii Michelina omówię wkrótce, to Macedonia i Kosowo ze względu na dosyć ograniczoną liczbę zabytków i ciekawych w nich miejsc nie mają na to raczej szans. Dotychczas Bezdroża zaprezentowały walory turystyczne tych krajów tylko w specjalnych rozdziałach, w większości bardzo dobrym, przewodniku „Bałkany”, którego III wydanie z roku 2009 zrecenzowałem szczegółowo w naszym portalu i tekst ten jest w nim nadal do przeczytania. „Zielone przewodniki” Michelina mają liczącą dziesiątki lat tradycję i renomę. Jak już wspominałem przy innej okazji, posługuję się nimi jeszcze od czasów, gdy nie istniały ich polskie przekłady znajdując w nich to, co odpowiada im najbardziej. Co nie znaczy, że przygotowując się do podróży nie sięgam również do innych. Przejrzystość, rzeczowość, większość rzeczywiście potrzebnych turyście informacji z planami i mapkami oraz niezbędnymi ilustracjami, a także ułatwiający wybór tego, co przede wszystkim warto zobaczyć gdy ma się mało czasu, system oznaczania obiektów gwiazdkami od 1 do 3, lub bez takich oznaczeń, to ich główne walory. Z uznaniem stwierdzam, że polscy autorzy utrzymali ten standard, o paru potknięciach wspomnę niżej, dzięki czemu turyści i czytelnicy otrzymali książkę, która, jak sądzę, będzie im bardzo przydatna. Nie tylko bowiem pomoże w wyborze celów podróży i zwiedzania, ale znacznie wzbogaci ich wiedzę o dziejach, kulturze, zabytkach, religiach, językach, przyrodzie, kuchni itp. prezentowanych krajów. Zawiera również mnóstwo informacji praktycznych, a przy tym aktualnych, co w przypadku obszaru o tak burzliwych i skomplikowanych dziejach, również najnowszych, ma wyjątkowo duże znaczenie. Czytelnik znajduje więc w tym przewodniku rady kiedy i dokąd w tych krajach pojechać - z trzema propozycjami tras w każdym z nich. W Czarnogórze są to: Wybrzeże Adriatyckie w 4 dni, Stara Czarnogóra poznawana w trakcie 2-dniowej wycieczki oraz 4- dniowa Przez góry. W Serbii 5-dniowa wycieczka Przez miasta i miasteczka Wojwodiny oraz dwie 4-dniowe: Stara Serbia oraz Wzdłuż Dunaju. W tej drugiej autorzy proponują tylko 1 dzień na poznawanie Belgradu, co jest zdecydowanie za krótko. Ale serbskiej stolicy poświęcili sporo miejsca we właściwej części przewodnika, można więc zwiedzanie dostosować do indywidualnych zainteresowań. W Bośni i Hercegowinie zachęcają do dwu 3-dniowych wycieczek: Twierdze, klasztory i meczety oraz Górskie parki narodowej wschodniej Bośni i 2-dniową Doliną Neretwy nad Adriatyk. Propozycje te uwzględniają większość najważniejszych dla turystów miejscowości i miejsc w tych trzech krajach. W pierwszym, wstępnym rozdziale „Organizacja podróży” znajdują się również chyba wszystkie, a na pewno najistotniejsze informacje na temat tego jak przygotować się do wyjazdu w tamte strony, dojazdu oraz transportu na miejscu, zakwaterowania i wyżywienia, życia codziennego, sportu i rozrywek, świąt i festiwali itp. Oczywiście także o potrzebnych dokumentach, pieniądzach, ubezpieczeniach, zabezpieczeniu medycznym itd. 50 - stronicowy rozdział „O krajach bałkańskich” zawiera informacje o przyrodzie każdego z nich, hydrografii, klimacie, florze i faunie oraz parkach narodowych. Jak na tak trudny temat, zwięzłe i generalnie obiektywne informacje o skomplikowanych dziejach, od czasów paleolitu - po jakże złożone najnowsze tych krajów, ich sztuce i kulturze oraz współczesnych Bałkanach. Czytając je odczułem jednak niedosyt z powodu niemal pominięcia problemu Kosowa, będącego przecież kolebką serbskiej kultury i prawosławia. Z paroma zaledwie słowami na temat tej krainy. Nawet bez wzmianki, że obecnie jest ona samodzielnym państwem, chociaż uznanym tylko przez część społeczności międzynarodowej. Z faktów bardziej szczegółowych należało, moim zdaniem, wspomnieć, że w organizacji zamachu w 1934 r. w Marsylii, w którym zamordowani zostali: król Jugosławii Aleksander I i francuskim minister spraw zagranicznych Jean Louis Barthou, chorwackim ustaszom i macedońskim separatystom pomagała hitlerowska Abwehra. Błędnie nazwano ( str. 61 ) powojenną Jugosławię. W 1945 roku przyjęła ona nazwę Federacyjnej ( a nie Ludowej Federalnej !!! ) Ludowej Republiki Jugosławii. Znacznie poważniejsze potknięcia znalazłem w części „Współczesne Bałkany”. O ile „Życie polityczne” i „Zmiany gospodarcze” nie budzą zastrzeżeń, to już „Społeczeństwo”, w którym o poszczególnych sprawach pisali prawdopodobnie różni autorzy, a redakcja nie zadała sobie trudu uporządkowania tego, jest w mojej ocenie najsłabszą, chaotyczną częścią przewodnika. Osobno można tam np. przeczytać o Czarnogórcach, mieszkających w Czarnogórze Muzułmanach ( Bośniakach ), Serbach, Albańczykach i Chorwatach. Zaraz po nich o Węgrach, Romach i ponownie Albańczykach i Bośniakach - tym razem w Serbii. To co napisano o języku serbskim ( i jego odmianach ), być może w pełni zrozumie slawista - i to językoznawca. Ale nawet nieźle znający tamte strony i stosunki czytelnik może się trochę pogubić. Pomijam już tak odkrywcze stwierdzenia jak: „W Serbii językiem urzędowym jest język serbski…”, czy informacje o różnicach w dialektach albańskich. Trudno jednak nie zareagować krytycznie na stwierdzenie „W Kosowie używa się języka albańskiego” bez informacji, że mieszkają tam również i używają swojego języka Serbowie. A język serbski jest, przynajmniej przez średnie i starsze pokolenie Kosowarów znany, a co najmniej rozumiany. Ten sam chaos i brak należytej merytorycznej redakcji tekstów występuje w przypadku prezentacji religii. Najpierw gdy dotyczy Czarnogóry, następnie prawosławia w Serbii i konflikcie między Cerkwiami: czarnogórską i serbskiej, która domaga się od tej drugiej zwrogtu w Czarnogórze 650 cerkwi i klasztorów. Kolejno „lecą” informacje o katolicyzmie w Czarnogórze ( tylko 3,5% mieszkańców !), ale z fotografią katedry katolickiej w… Nowym Sadzie, w Serbii. Później o trwałości struktury plemiennej w Czarnogórze, o bojownikach walczących z Turkami - hajdukach i uskokach. Aby dalej, pod tym samym śródtytułem ni z tego ni z owego wrócić do religii, tym razem prawosławia w Serbii oraz religiach w Bośni i Hercegowinie. Na szczęście zaraz po tym czytelnik może przeczytać o smakołykach kuchni czarnogórskiej, serbskiej i bośniackiej. Też z drobnymi nieścisłościami. Tak np. sławną i znakomitą serbską śliwowicę, zwłaszcza monastyrską, zakwalifikowano jako jedną z odmian rakii, mimo iż jest to inny, bardziej szlachetny trunek. Różniący się w sposób zasadniczy od rakii pędzonej ze śliwek tak jak z winogron, gruszek, pigwy czy nawet… miodu. Chociaż w tym ostatnim przypadku, to też inny mocny napój. W Bośni i Hercegowinie wyrabiany przez pszczelarzy i sprzedawany jako „Domaća rakija Medovača”. Najobszerniejsza, łącznie ponad 200 - stronicowa część tego przewodnika poświęcona jest kolejno: Czarnogórze, Serbii oraz Bośni i Hercegowinie. Jest to, wzbogacona o mapki i plany prezentacja tego, co zdaniem autorów zobaczyć w nich można, warto i trzeba. Najpierw w stolicach i ich okolicach, a następnie, w porządku alfabetycznym, w innych miejscowościach i miejscach. Z informacjami wstępnymi i - włamanymi w tekst na zielonym tle praktycznymi. Ponadto krótkimi dziejami, propozycjami tras wycieczek itp. I ze wspomnianym już systemem gwiazdek. Zwięźle i rzeczowo. I chociaż ilość gwiazdek przyznanych poszczególnym miejscowościom i obiektom jest niekiedy dyskusyjna, to łatwo jest się poruszać w tym gąszczu potrzebnych turyście informacji. Najwyżej ocenionych: 3* - czyli „trzeba koniecznie zobaczyć”, jest sporo. W Czarnogórze należy do nich: Stary Bar; Boka Kotorska; miasto Kotor i osobno w nim katedra św. Tryfuna; Muzeum Pomorskie oraz twierdza św. Jana; Trg ( plac ) Herceg - Stjepana w mieście Herceg Novi. Ponadto adriatycka perełka Sveti Stefan; Durmitor - najwyższy masyw Gór Dynarskich; Jezioro Szkoderskie, a nad nim monastyr św. Nikola i Žabljak Crnojevića - stare gniazdo tego rodu. I jeszcze monastyry: Morača w okolicy Kolašinu i Ostrog koło Nikšiča; 2 tysięczne miasteczko Žabljak; cerkiew św. Mikołaja ( Nikole ) w Ulcinju oraz Park Narodowy Biogradska gora. Najwięcej tej rangi obiektów i miejsc autorzy oznaczyli w Serbii. W Belgradzie zarówno samo miasto, jak i w nim: Twierdzę Kalemegdan, Muzeum Etnograficzne, ul. Kneze Mihailova, dzielnicę artystów Skandarlija, cerkiew św. Sawy. Nie bardzo co prawda rozumiem, dlaczego na Kalemegdanie wymieniają pomnik Wdzięczności Francji - rzeźbę Ivana Meštrovića z 1930 r., a pomijają tegoż autora znacznie sławniejszy, będący takim symbolem serbskiej stolicy jak Syrena Warszawy, stojący w wyjątkowo reprezentacyjny miejscu pomnik „Pobednik” ( „Zwycięzca” ). Czy na jakiej podstawie - bo brak jakichkolwiek konkretów - określają cerkiew św. Sawy „Największą na świecie prawosławną świątynią”. Sądzę, że inne zdanie na ten temat mają mieszkańcy Petersburga ( Sobór Izaaka, a zwłaszcza Sobór Kazański ) czy Tbilisi ( monumentalny, wzniesiony na początku XXI wieku Sobór Trójcy Świętej ). Podobnie nie rozumiem, jaki sens miało wydrukowanie dwukrotnie ( na str. 53 i 189 ) tego samego zdjęcia panoramy Belgradu od strony Sawy. Najwyższą ocenę obiektom i miejscom, które trzeba w Serbii zobaczyć koniecznie, autorzy wystawili również poza stolicą. Są to: Park Narodowy Ɖerdap; Monastyry w dolinie Wielkiej Morawy: Lubostinja, Ravanica ( oba XIV w. ) i Manasija ( XV w. ); Miasto Nisz, a w nim twierdza Niška Tvrđava i Wieża Czaszek; Novi Pazar i ponadto meczet Altum Alem ( XVI w. ). W okolicy zaś monastyry: Ɖurđevi Stupovi ( XII w. ), Studenica ( Lista UNESCO ), Žiča ( XIII w. ) oraz największy masyw górski Serbii - Kopaonik; XIII - wieczny monastyr Mileševa; Nowy Sad, a w nim Plac niepodległości ( Trg Slobode ) i twierdza Petrovaradin, a w pobliżu tego miasta Sremski Karlovici - u nas bardziej znane jako Karłowice; pasmo górskie Fruška Gora, a w nim klasztory: Krušedol ( XVI w. ), Staro i Novo Hopovo ( XV/XVI w. ) i Vrdnik ( XVI w. ); Park Narodowy Tara, a w jego okolicy kolejka wąskotorowa Šarganska Osmica oraz skanseny: Drevengrad i Sirogojno. Ponadto: Twierdza Smederovo; Ratusz w Suboticy ( początek XX w. ); Dom Paszy ( XVIII w. ) i Cerkiew św. Mikołaja ( XIV w. ) w mieście Vranje; Uzdrowisko Vranjska Banja; Felix Romuliana - ruiny rzymskiego kompleksu pałacowego ( IV w. ) w pobliżu miasta Zaječar; Cerkwie: Uspieńska i Vavedenjska ( obie z XVIII w. ) w mieście Zrenjanin w Banacie. Najuboższa w zabytki i miejsca tej klasy, zdaniem autorów, jest Bośnia i Hercegowina. Do 3* należy przede wszystkim Sarajewo, a w nim bazary: Baščaršija - na nim dodatkowo, co w tym przypadku wydaje mi się przesadą, drewniana Studnia Sebilj oraz Dugi Bezistan, Wieża zegarowa ( XVII w. ), meczet Ghazi Husrev-bega (XVI w. ) i cerkiew p.w. Archaniołów Gabriela i Michała. Poza stolicą natomiast cerkiew Chrystusa Zbawiciela w Banja Luce; 3-tysięczne miasteczko Blagaj, a w nim klasztor derwiszy z XV w. Ponadto Mostar i dodatkowo jego zabytki: Stary Most, meczety Koski Mehmeda-paszy ( XVII w. ) i Karađoz-bega ( XVI w. ) oraz uliczka Kujundžiluk. I jeszcze dwa miasteczka: tysięczny Počitelj, a w nim meczet Šišman-Ibrahima-paszy ( XVI w. ) oraz 20-tysięczny Travnik ze średniowieczną twierdzą i meczetem Sulejmanije z XVI w. Dodam, że w tekst przewodnika, poza informacjami praktycznymi na zielonym tle, włamano również sporo interesujących monotematycznych na tle różowym. M.in. „Dynastia Petroviciów - Njegošów“, ‚Kościół Bośniacki w średniowieczu“, „Ofiary wojny 1992 - 1995“, „Stećci“ ( rzeźbione kamienne płyty grobowe z XII-XV w ), „Bitwa na Kosowym Polu“, „Polacy w Bośni i Hercegowinie“, „Bośniacy i Boszniacy“, „Bogomiłowie“, „Slava“ ( patron rodziny po ojcu ), „Św. Wasyl Ostrogski Cudotworca“, „Sarajewska Cerkiew prawosławna“, „Jak wygląda Matka Boska“, „Ivo Andrić“. Na końcu znajdują się mini słowniczki: polsko - serbski i polsko - bośniacki oraz indeks. Jest to więc, pomimo niewielkich, wytkniętych błędów i innych potknięć autorsko - redakcyjnych łatwych do usunięcia w następnym wydaniu, przewodnik dobry, wartościowy, który z przyjemnością polecam Czytelnikom.
GLOBTROTER INFO Cezary Rudziński, 2011-06-19

Programowanie obiektowe w PHP 5

PHP jest bardzo przyjaznym i popularnym językiem. Jego popularność bierze się w głównej mierze z prostoty. Właśnie - prostoty, a nie prostactwa. PHP, szczególnie w wersji 5, jest naprawdę pełnoprawnym językiem programowania, pozwalającym na tworzenie dużych i skomplikowanych projektów. Książka Hasina Haydera próbuje pokazać możliwości piątej odsłony języka w zakresie OOP (programowania zorientowanego obiektowo). W książce spodobał mi się układ. Czytając miałem wrażenie, że tworzy ona całość. Tematy jakby wynikały jeden z drugiego. Pozycja nie jest zbyt obszerna (treści < 250 stron) i czyta się ją szybko i sprawnie. Tekst okraszony został sporą ilością kodu prezentującego aktuanie omawiane aspekty, co także przemawia na korzyść książki. Ucieszyło mnie także, że jeden rozdział został poświęcony testom jednostkowym, co uważam za bardzo poprawne w nauczaniu "nowego pokolenia" programistów. Ogólnie jestem zdania, że autor poradził sobie nieźle z tematem, który jest bardzo rozwlekły i trudno ująć w jednej książce wszystkie najważniejsze kwestie. Z pewnością będzie to dobra pozycja, która da nową wiedzę z zakresu wykorzystywania programowania obiektowego. Warto zrozumieć, że OOP to nie tylko używanie słów kluczowych class′, private′, public′. To całkowicie inne podejście do pisania aplikacji. Aby nie było tak słodko, znalazłem też kilka uchybień - choćby stwierdzenie, że "obiekt" i "klasa" to synonimy. Wg mnie są to wyrazy silnie ze sobą powiązane, ale nie są synonimem. Także w przypadku polimorfizmu mam wrażenie, że autor nie do końca uchwycił to, co jest najważniejsze. Zdziwiło mnie także podejście do wzorca Singleton, który posiada publiczny konstruktor. Zawsze (w tym książce "Wzorce projektowe (...)" słynnej bandy czterech) mówiono mi, że konstruktor powinien być prywatny. Oceniam tę książkę jako dobre źródło wiedzy o OOP PHP 5 i mogę ją polecić każdemu, kto już potrafi pisać kod w PHP, a teraz chciałby zacząć robić to bardziej obiektowo. Z pewnością jednak część wiedzy w książce wymaga późniejszego doprecyzowania czy czasem walidacji. Mimo wszystko dla więcej niż początkujących (ale jeszcze nie zaawansowanych) polecałbym tę książką jako bardzo przystępną. Pewne potknięcia autora można potem zawsze nadrobić, a na pewno sporo można się z niej nauczyć.
youthcoders.net Patryk yarpo Jar, 2011-06-11