ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością

M. Kotlarek, „Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością” Właśnie skończyłam czytać najnowszą książkę M. Kotlarek (@psycholog.pisze). Tym razem autorka podejmuje temat ADHD - znany jej zarówno z praktyki psychologicznej, jak i z osobistego doświadczenia. Uwaga spojler - w tej książce po raz pierwszy dzieli się informacją o własnej diagnozie. To pozycja o charakterze poradnikowym - zawiera zarówno wiedzę teoretyczną, jak i konkretne wskazówki pomocne w codziennym funkcjonowaniu. Znajdziemy tu m.in.: - opis objawów ADHD u dorosłych i ich wpływu na codzienne życie, - informacje o diagnozie, leczeniu i możliwych strategiach wsparcia, - porady dotyczące organizacji, planowania, odpoczynku i dbania o siebie, - obszerną część z mitami na temat ADHD (aż 20 popularnych przekonań), - praktyczne dodatki: checklisty, dziennik życzliwości, - a także historie innych osób z diagnozą. Myślę, że ta książka będzie przydatna zarówno osobom z ADHD jak i ich bliskim, tym którzy chcą lepiej zrozumieć siebie lub bliską osobę z ADHD. Publikacja jest przystępnie napisana, oparta na doświadczeniu - może być wartościowym przewodnikiem w procesie odkrywania i porządkowania codzienności. 

pani.komunikacyjna Pawlik-Pyda Dominika

Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata

Czasem udajesz, że masz wszystko pod kontrolą… aż ktoś pojawia się w Twoim życiu i jednym spojrzeniem rozwala ten misterny plan w drobny mak. 💙Książka, po którą sięgnęłam z myślą o lekkim romansie biurowym i owszem, dostałam romans, ale nie taki, jakiego się spodziewałam. Bo pod humorem, iskrzącymi dialogami i tą z pozoru zabawną fabułą kryje się coś, co mnie naprawdę zaskoczyło, historia o dojrzewaniu do odpowiedzialności, o maskach, które zakładamy, żeby coś udowodnić… i o tym, że prawda często przychodzi wtedy, gdy najmniej jej chcemy. Czytając, miałam momenty, kiedy się śmiałam, bo Sam to typ faceta, którego jednocześnie masz ochotę przytulić i uderzyć głową o biurko. 🙃 Były też chwile, w których czułam coś więcej, może nutę złości, może współczucia, może tę dziwną satysfakcję, gdy widzisz, że ktoś, kto zawsze uciekał od emocji, nagle musi się z nimi zmierzyć. Sara… ach, Sara. W niej znalazłam odbicie tego, co w kobietach najbardziej lubię, siłę bez krzyku, ciepło bez uległości, klasę w każdej sytuacji. To ona trzyma tę historię w ryzach, choć sama też momentami się gubi i chyba właśnie, dlatego tak dobrze się ją czyta, bo jest prawdziwa. To nie jest banalna komedia romantyczna o chłopaku, który udaje, że ma dziewczynę. To raczej historia o tym, jak łatwo zgubić siebie wśród oczekiwań innych i jak trudno przyznać się, że potrzebujemy kogoś naprawdę. Po skończeniu książki zostałam z tym dziwnym uczuciem, takim, które nie pozwala od razu sięgnąć po kolejną, bo choć autorka pisze lekko, to jednak zostawia w głowie kilka pytań. O to, co tak naprawdę znaczy być dorosłym, o granice udawania, o to, czy można coś zbudować na kłamstwie, jeśli w tym wszystkim pojawi się prawdziwe uczucie. Czytając, miałam wrażenie, że obserwuję taniec dwóch ludzi, którzy próbują udawać, że nic do siebie nie czują, a każde ich spojrzenie zdradza wszystko. Dialogi iskrzą, tempo nie siada ani na chwilę, a między wierszami autorka przemyca sporo refleksji o dorastaniu, rodzinie i tym, że nie zawsze to, co błyszczy, jest szczęściem. A Ty co myślisz, z takiego udawanego związku może wyjść prawdziwe uczucie? 💙

joanna.czyta Świś Joanna

Prawnik mojej siostry. Daltonowie #1

Kiedy zaczęłam czytać „Prawnik mojej siostry”, nie spodziewałam się niczego wielkiego. Myślałam, że to kolejny romans o tym, jak ona zakochuje się po jednej nocy i potem cały czas ugania się za nim. Tymczasem książka wciągnęła mnie od pierwszych stron i okazało się, że kryje w sobie dużo więcej. Pokazuje brutalny, błyszczący świat Hollywood, gdzie każdy walczy o swoje, a nawet najbliższa rodzina potrafi ci podłożyć nogę, jeśli może na tym coś zyskać. Dominick jest prawnikiem gwiazd. Z jednej strony profesjonalnym, zimnym i ostrożnym, a z drugiej wrażliwym człowiekiem, który nie chce być na świeczniku. Wie, jak działa show-biznes: paparazzi, skandale, medialne manipulacje, to wszystko może zniszczyć życie. Dlatego stara się trzymać emocje na wodzy i nie wchodzić w żadne poważne relacje, tym bardziej ze sławnymi kobietami. Kendall jednak wyróżnia się w jego świecie. Inna niż wszystkie kobiety, które dotąd spotykał. Jest odważna, empatyczna, z sercem na dłoni. Ich pierwsze spotkanie jest przypadkowe, ale zmienia wszystko. Po nocy spędzonej razem Kendall zostawia Dominickowi swój numer, którego on nigdy nie zamierza użyć. Los jednak krzyżuje ich drogi ponownie, tym razem w pracy. Kendall jest asystentką swojej siostry Daisy, gwiazdy reality show, której Dominick jest prawnikiem. I tu zaczyna się prawdziwe napięcie. Daisy jest ambitna, pewna siebie i gotowa zrobić wszystko, żeby być lepszą od innych, nawet jeśli oznacza to zranienie własnej siostry. Zazdrość, ego, chęć przewagi, to wszystko sprawia, że więzy rodzinne w Hollywood wydają się być kruche. Kendall pomaga siostrze, wspiera ją i stara się zachować spokój, ale każda dobra intencja spotyka się z chłodem, złośliwością i próbą podkopania jej pozycji. Czytając, czułam, jak mocno cierpi, bo w tym świecie empatia i dobroć nie zawsze są nagradzane. Dominick obserwuje wszystko z rosnącym podziwem i zainteresowaniem. Zaczyna dostrzegać, jak wyjątkowa jest Kendall, jej cierpliwość, lojalność i zdolność do stania przy bliskich, mimo że jest to dla niej trudne. Widzimy też, jak zmienia się on sam, od chłodnego, zdystansowanego prawnika do mężczyzny, który potrafi kochać, troszczyć się i stawać w obronie kogoś, kto jest dla niego ważny. Historia jest pełna emocji. Napięcia między siostrami, wewnętrznych rozterek Kendall i subtelnej przemiany Dominicka. Hollywood w tej książce jest pokazane realistycznie. Piękne, olśniewające, ale równocześnie okrutne i bezlitosne. Każdy sukces wymaga walki, a ludzie wokół patrzą przede wszystkim na własny interes. Nawet ci, którzy powinni cię wspierać, mogą stać się wrogiem. „Prawnik mojej siostry” to nie tylko romans. To historia o lojalności, zazdrości, sile charakteru i tym, że czasem trzeba chronić swoje wartości, nawet jeśli świat wokół nich jest brutalny. Książka wciąga, trzyma w napięciu i sprawia, że trudno oderwać się od losów bohaterów, trochę jak oglądanie reality show zza kulis, gdzie wszystko wygląda pięknie, ale pod powierzchnią kryje się rywalizacja, zawiść i emocjonalna gra. Moja ocena 7/10

Zaczytanamadziasta Stanilewicz Magdalena

Recenzownik. Mój książkowy journal

Macie już jakiś recenzownik? Jak nie macie, to zachęcam was do kupna tego! Oprócz tego, że ma śliczne wydanie ( i okładka nie jest twarda, ale też nie jest miękka) to jest w nim dużo różnych rzeczy do zaznaczenia takich jak np tbr na pory roku! Nie będę się rozgadywała nad środkiem, bo na moim koncie na insta (stacja.literacka) lata rolka ukazujące wnętrze tego cudeńka. Ale muszę wspomnieć o jednym - możecie zrobić sobie herbatkę z klimatem np trylogii the Chain od @monikarutka , czy trylogii flawless od @martalabecka_autorka . Szczerze polecam!💗

Instagram Zaborowska Natalia

Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026

Planowanie to jedna z tych ludzkich czynności, które od wieków stanowiły o sile i porządku świata. Niezależnie od tego, czy rytm dnia wyznaczała natura, czy - w czasach współczesnych - planujemy z kalendarzem w dłoni, potrzeba układania, przewidywania i nadawania sensu dniom jest niezmienna. Planowanie nie jest bowiem tylko sztuką organizacji czasu, lecz przede wszystkim wyrazem odpowiedzialności za własne życie. W epoce rozproszenia i cyfrowego zgiełku, gdzie każda minuta może się zginąć w powiadomieniach i hałasie, książka-kalendarz Jacka Walkiewicza „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” jawi się jako manifest powrotu do tradycji uważnego życia, do prostoty, do rozmowy człowieka z samym sobą, ale i do efektywności. Nie tej będącej wynikiem długich godzin pracy, ale raczej poszanowania czasu i takiego planowania zadań, by skupić się na tych, które są najważniejsze, które są naszymi priorytetami. Walkiewicz od lat znany jest jako mówca motywacyjny, psycholog i autor bestsellerów, w których łączy zdroworozsądkową mądrość z optymizmem i wiarą w możliwości człowieka. W najnowszym wydaniu swojego kalendarza kontynuuje tę misję, proponując coś znacznie więcej niż zwykły terminarz. „Pełna moc inspiracji” to nie tylko zestaw rubryk z datami, lecz swoisty przewodnik po roku, który dopiero ma nadejść. Każda strona ma przypominać, że w każdym dniu, tygodniu i miesiącu można odnaleźć wartość, jeśli tylko człowiek zechce się zatrzymać i spojrzeć głębiej. Kalendarz staje się więc formą osobistego dziennika rozwoju, w którym planowanie nie polega na mechanicznej organizacji czasu, lecz na budowaniu relacji z własnym życiem. Warto podkreślić, że publikacja zachowuje formę klasyczną - twarda oprawa, czytelny układ, przyjemny papier - co nadaje jej nie tylko elegancji, ale i trwałości. To rzecz, którą chce się trzymać w dłoni, notować w niej codzienne spostrzeżenia, wracać do poprzednich miesięcy, jak do osobistego pamiętnika. Każdy tydzień poprzedzają inspirujące cytaty, krótkie refleksje lub zadania, które zachęcają do zastanowienia się nad sobą, nad tym, co warto zmienić, poprawić, zrozumieć. Nie są to banalne slogany, ale raczej zaproszenia do pracy z własnymi przekonaniami. Walkiewicz - pozostając w zgodzie z duchem swoich wcześniejszych książek, jak „Pełna moc życia” czy „Pełna moc możliwości” - pozostaje wierny zasadzie, że motywacja nie jest czymś zewnętrznym, co przychodzi z otoczenia, lecz wewnętrzną decyzją, która wymaga codziennej pracy nad sobą. Na tle współczesnych produktów coachingowych „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” znacznie wyróżnia się prostotą i wartością merytoryczną. To nie zwykły gadżet rozwojowy, lecz narzędzie do refleksji. Autor nie narzuca czytelnikowi gotowych recept, lecz zachęca, by samodzielnie szukał sensu w działaniu, ale i w jego braku. Każda przestrzeń na notatki jest zaproszeniem do dialogu: z własnym sumieniem, z planami, z marzeniami. W tym sensie kalendarz Walkiewicza przywraca dawne rozumienie zapisywania - jako aktu świadomego, niemal duchowego, mającego moc kreacji rzeczywistości. Z punktu widzenia funkcjonalnego, kalendarz jest przejrzysty i praktyczny - jego układ tygodniowy pozwala na planowanie obowiązków i projektów, a jednocześnie pozostawia dużo miejsca na własne notatki. Znajdziemy tu też zestaw ćwiczeń i pytań, które pobudzają do autorefleksji. Nie są to jednak zadania w stylu współczesnych „plannerów sukcesu”, lecz raczej subtelne impulsy - zachęta, by zatrzymać się na chwilę i świadomie zacząć planować kolejne dni swojego życia. Tym samym nie jest to „tylko kalendarz”. Jego siła tkwi w prostocie papierowego przedmiotu, w rytuale codziennego zapisu, który daje poczucie ciągłości. Ręczny zapis to gest niemal symboliczny, świadczący o tym, że czas jest wartością, a nie tylko zasobem do zarządzania. „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” to zatem nie kolejna propozycja z półki motywacyjnych nowinek, ale spokojna, dojrzała zachęta do tego, by planować z perspektywy wyznaczonego celu, działać z uważnością i żyć w zgodzie z rytmem, który nie poddaje się pośpiechowi. Jacek Walkiewicz po raz kolejny przypomina, że życie ma sens wtedy, gdy człowiek bierze odpowiedzialność za swój czas - dzień po dniu, tydzień po tygodniu. To książka-kalendarz, która nie tylko organizuje, ale i uczy - że planowanie to nie biurokratyczny obowiązek, lecz jedna z najstarszych form troski o samego siebie i sposób na budowanie takiego życia, jakie chcemy prowadzić. To pozycja godna uwagi zwłaszcza dla tych, którzy cenią tradycyjną formę zapisu, elegancję, prostotę, a przy tym cenią sobie mądrość zawartą w cytatach czy ćwiczeniach proponowanych przez Walkiewicza. „Pełna moc inspiracji” przywraca wiarę w to, że kalendarz może być czymś więcej niż narzędziem - może być lustrem naszego roku, towarzyszem codzienności i świadectwem drogi, którą przeszliśmy. Co więcej, jego analiza daje możliwości wyciągania wniosków i ... dalszego planowania.

QulturaSlowa Justyna Gul