Recenzje
Marketing partyzancki. Jak prowadzić domową firmę
Książka Levinsona ukazuje dość mało znane oblicze marketingu. Marketing partyzancki
jest bowiem koncepcją różną od tego, co można wyczytać w popularnych podręcznikach.
Autor książki analizuje strategie marketingowe z punktu widzenia niewielkiej firmy, nie
zaś dużego przedsiębiorstwa o ogromnym budżecie marketingowym. Głównym przedmiotem rozważań Levinsona są sposoby na tanią a zarazem skuteczną promocję własnej firmy. Efektywność marketingu partyzanckiego jest bowiem w największym stopniu uzależniona nie od kwoty wydatków, lecz od włożonego w strategię czasu i wyobraźni. Autor przytacza konkretne przykłady działań prowadzących do wzrostu zysków- lub przeciwnie: działań, które okazały
się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Levinson doradza, jak umiejętnie wykorzystywać
różne metody dotarcia do klienta - od minimarketingu, poprzez marketing w dużych mediach
(prasa, radio, telewizja, internet), aż po środki marketingu pozamedialnego. W książce
podkreślone jest także duże znaczenie wiedzy psychologicznej w zdobywaniu i utrzymywaniu
klientów. Nie ulega wątpliwości, że „Marketing partyzancki” jest lekturą ciekawą i pouczającą. Jest
to książka przydatna w szczególności osobom prowadzącym działalność gospodarczą na niewielką skalę - a więc osobom, które dążą do jak najefektywniejszego wykorzystania zazwyczaj skromnego budżetu marketingowego.
Trend Dorota Sierakowska, 2010-11
Najmocniejsze ogniwo. Jak stać się niezastąpionym zawsze i wszędzie
Seth Godin napisał grubą, niepotrzebnie przegadaną i pełną powtórek książkę, tak jakby chciał, aby jego przekaz skutecznie wdrukował się w umysły czytelników. Ale to ryzyko chyba się opłaciło, bo inspirujące przesłanie jednego z najpopularniejszych blogerów świata warte jest zapamiętania. W książce “Najmocniejsze ogniwo. Jak stać się niezastąpionym zawsze i wszędzie” Godin rzuca na rynek idei parę fajnych metafor i pojęć, opowiada o tym co liczy się dziś w biznesie najbardziej, w jaki sposób firmy powinny budować przewagę konkurencyjną, a przede wszystkim to opowieść o tym jak sensownie wykorzystywać swoje talenty w pracy.
Jest w tej książce takie intrygujące zdanie, które otwiera puszkę z interpretacjami: Od dawna jesteś poddawany praniu mózgu, którego celem jest nakłonić Cię do pogodzenia się z własnym losem. To zdanie sugeruje, że ktoś w Twoim życiu pociąga za niewidoczne sznurki. Skoro tak, to nie masz wielkiego wyboru i możesz - jak powiada inne zdanie z tej książki - dopasować się lub wyróżnić.
Tak się chyba dobrze składa, że większość ludzi chce się wyróżnić, ale albo nie potrafi, albo nie wie jak, albo się po prostu boi. Nic dziwnego, że ludzie się boją, bo ze strachem nie ma żartów. To najważniejsza emocja. Prawidłowa reakcja, która ratowała ludziom życie, gdyśmy jeszcze hasali po sawannach i musieli uciekać przez tygrysem szablozębnym. Za tę reakcję odpowiada mózg gadzi (część ludzkiego mózgu), który współcześnie bywa jednak hamulcowym w sytuacji, gdy trzeba porzucić dobre samopoczucie i się wychylić, zaryzykować, wystawić na krytykę.
O.K., podjąłeś decyzję, że jesteś w stanie pokonać strach i wejść na drogę wiodącą ku zmianie swojej zawodowej pozycji i pragniesz tej zmiany. Coraz trudniej ci żyć i godzić się na ten schizofreniczny podział na świat pracy i świat prywatny, świat zawodowej roli, którą odgrywasz (i za którą dostajesz wynagrodzenie) i czasu, kiedy cieszysz się z bycia samym sobą. Zaczynasz podejrzewać, że padłeś ofiarą spisku i masz koszmarne sny, że jesteś tylko małą zębatką w wielkim mechanizmie. Wtedy do Twojego snu wkracza Seth Godin trzymający pod pachą swoją książkę (autor deklaruje, że to ostania w jego życiu książka papierowa) i szepcze na ucho: nie jesteś zębatką, problem leży w programowaniu mózgów, które są poddane kulturowemu praniu, a ty ludzka istoto zostałaś tylko wykształcona na trybik. Jednak Ty się nie budzisz, tylko rzeczowo pytasz autora: zaraz, zaraz, skoro sformatowano mi mózg, żebym był posłusznym trybikiem w maszynie, to co robić, aby złamać, zhakować ten kod, aby wyplenić z umysłu strach i napełnić go wolnością.
Na to Godin odpowiada: zostań artystą, nie bój się swoich emocji, dziel się szczodrze swoją wiedzą, bądź empatyczny, skupiony na relacjach z otoczeniem, angażuj się, wprowadzaj zmianę, stań się przewodnikiem, człowiekiem niezastąpionym. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz być nadzwyczajny, ludzie muszą o Tobie mówić. Musisz się wyróżnić, musisz zostać artystą i zacząć przekazywać innym dary. Jakie dary? Przekazywanie darów to odpowiednia emocjonalna interakcja z otoczeniem, która przynosi korzyści: uśmiechanie się do innych, kontakty z ludźmi, przejmowanie inicjatywy, zaangażowanie, pomysłowość, to wszytko robimy przecież w życiu za darmo zanim pójdziemy do pracy ;-) . Niezastąpiony pracownik to taki gość, który wprowadza do organizacji element człowieczeństwa, otwartości, pasji i sztuki. Sam jesteś w stanie wskazać w swoim otoczeniu takie osoby, które motywują, rozmawiają, dzielą się wiedzą, wychodzą poza schemat, dzielą się ciepłem, oliwią zębatki (pamiętaj, że Ty nie jesteś zębatką) w złożonych firmowych mechanizmach.
Metafora “najmocniejszego ogniwa” w oryginalnym tytule książki kryje się pod słowem “linchpin” , które oznacza zatyczkę, zapinkę, zawleczkę, niewielki stalowy element blokujący koło tak aby nie spadło z ośki, a więc to co istotne dla całego mechanizmu, aby sprawnie funkcjonował (takiej zawleczki używają także rolnicy, gdy blokują zawleczkami maszynę, aby nie odpięła się od ciągnika).
No dobrze, to co z tą sztuką teraz? Czy to oznacza, że mam teraz zapisać się na korespondencyjny kurs malowania, chodzić do szkoły tańca, a może grać na jakimś instrumencie? Godin mówiąc o sztuce ma na myśli każdy przejaw kreatywności, pasji i osobistego wyrazu, bo dla niego sztuka jest zasadniczo wytworem pracy emocjonalnej. To osobisty podarunek, który wywołuje zmianę w tym, kto go otrzymuje. Środek przekazu nie ma tu znaczenia, bo liczy się zamiar. Godin stawia sprawę tak: jeśli masz odwagę podważyć status quo, wywoływać pozytywną zmianę w drugim człowieku wtedy możesz nazywać siebie artystą.
Godin namawia do zmartwychwstania za życia. Do przezwyciężenia strachu, który zamieszkuje w mózgu (odpowiada za to tzw. mózg gadzi). Strach to wewnętrzny leń, zbędna racjonalizacja, opór. Ten zamieszkujący w mózgu dywersant piętrzy trudności, skłania do odkładania spraw na później. Najmocniejsze ogniwa, ludzie sukcesu też odczuwają strach, ale go akceptują, wychodzą przed szereg, a nade wszystko inaczej podchodzą do porażki.
“Najmocniejsze ogniwo” przynosi także opis sytuacji na rynku pracy, który podlega dynamicznej przemianie. Dziś źródłem rynkowej przewagi nie są już zasoby fizyczne, infrastruktura, już nawet nie zawartość mózgów pracowników (pracownicy Microsoftu nie są przecież mniej inteligentni niż Googla), a raczej cały subtelny proces angażowania mózgów do pracy i umiejętne budowanie twórczego klimatu.
Seth Godin przypomina (tym, którzy nie wiedzą), że to właśnie ludzie z większym pierwiastkiem człowieczeństwa, lepiej nawiązujący kontakty i dojrzalsi będą źródłem przewagi konkurencyjnej. Zobaczcie, że potocznie lekceważona umiejętność rozmawiania z ludźmi jest szalenie ważną kompetencją i w sensie godinowskim jest to sztuka.
“Najmocniejsze ogniwo” nie odkrywa Ameryki, bo inteligentne firmy i ich szefowie (szczególnie na hiperkonkurencyjnych rynkach) od dawna wiedzą, że prawdziwą wartością są ludzie nietuzinkowi, oferujący w pakiecie poza kompetencją merytoryczną także swoje naturalne cechy charakteru, i to niezależnie czy są szefami, czy pracownikami szeregowymi. Podoba mi się w tej książce metafora człowieka - pracownika - artysty, który zamienia swoją pracę, zawodową aktywność w sztukę, który z jednej strony się angażuje, ale zarazem ma dystans, bo wie, że większy poziom człowieczeństwa przekłada się na lepsze rezultaty.
Godin zapewnia, że przewodzenie to umiejętność, której można się nauczyć i żałuje jednocześnie, że nie uczy tego szkoła, która mając ku temu okazję, w atmosferze strachu wykształca raczej gotowość do uległości, umiejętność, która doskonale przydaje się później w pracy.
Dlatego najmocniejszym ogniwem człowiek się dopiero staje, a nie rodzi. Seth Godin daje swoją receptę: działaj twórczo i podejmuj samodzielnie decyzje. Łącz ludzi i pomysły. A przede wszystkim nie bój się tworzyć złych pomysłów. Pamiętaj, że ludzie dokonują przełomów na ogół wówczas, gdy nie mają już nic do stracenia - bardzo rzadko udaje im się to wtedy, gdy mają na podorędziu plan awaryjny. Ludzie często mówią, że nie mają dobrego pomysłu. Wtedy Godin pyta: a czy masz jakiś zły? I zapewnia, że im są gorsze, tym lepiej. Stosując regularnie tę metodę, odkryjesz ku własnemu zdumieniu, że gdzieś pomiędzy złymi pomysłami pojawiają się też dobre.
P.S. 1 Polecam mroczne przykłady z polskiego podwórka, które zdokumentował Edwin Bendyk na blogu, pokazujące jak w szerząca się w polskich instytucjach i państwowych firmach kultura dziadostwa czeka na swoje najmocniejsze ogniwa, które mogłyby uratować je od chaosu, a być może i upadku.
marekscibior.pl
Najmocniejsze ogniwo. Jak stać się niezastąpionym zawsze i wszędzie
Seth Godin napisał grubą, niepotrzebnie przegadaną i pełną powtórek książkę, tak jakby chciał, aby jego przekaz skutecznie wdrukował się w umysły czytelników. Ale to ryzyko chyba się opłaciło, bo inspirujące przesłanie jednego z najpopularniejszych blogerów świata warte jest zapamiętania. W książce “Najmocniejsze ogniwo. Jak stać się niezastąpionym zawsze i wszędzie” Godin rzuca na rynek idei parę fajnych metafor i pojęć, opowiada o tym co liczy się dziś w biznesie najbardziej, w jaki sposób firmy powinny budować przewagę konkurencyjną, a przede wszystkim to opowieść o tym jak sensownie wykorzystywać swoje talenty w pracy.
Jest w tej książce takie intrygujące zdanie, które otwiera puszkę z interpretacjami: Od dawna jesteś poddawany praniu mózgu, którego celem jest nakłonić Cię do pogodzenia się z własnym losem. To zdanie sugeruje, że ktoś w Twoim życiu pociąga za niewidoczne sznurki. Skoro tak, to nie masz wielkiego wyboru i możesz - jak powiada inne zdanie z tej książki - dopasować się lub wyróżnić.
Tak się chyba dobrze składa, że większość ludzi chce się wyróżnić, ale albo nie potrafi, albo nie wie jak, albo się po prostu boi. Nic dziwnego, że ludzie się boją, bo ze strachem nie ma żartów. To najważniejsza emocja. Prawidłowa reakcja, która ratowała ludziom życie, gdyśmy jeszcze hasali po sawannach i musieli uciekać przez tygrysem szablozębnym. Za tę reakcję odpowiada mózg gadzi (część ludzkiego mózgu), który współcześnie bywa jednak hamulcowym w sytuacji, gdy trzeba porzucić dobre samopoczucie i się wychylić, zaryzykować, wystawić na krytykę.
O.K., podjąłeś decyzję, że jesteś w stanie pokonać strach i wejść na drogę wiodącą ku zmianie swojej zawodowej pozycji i pragniesz tej zmiany. Coraz trudniej ci żyć i godzić się na ten schizofreniczny podział na świat pracy i świat prywatny, świat zawodowej roli, którą odgrywasz (i za którą dostajesz wynagrodzenie) i czasu, kiedy cieszysz się z bycia samym sobą. Zaczynasz podejrzewać, że padłeś ofiarą spisku i masz koszmarne sny, że jesteś tylko małą zębatką w wielkim mechanizmie. Wtedy do Twojego snu wkracza Seth Godin trzymający pod pachą swoją książkę (autor deklaruje, że to ostania w jego życiu książka papierowa) i szepcze na ucho: nie jesteś zębatką, problem leży w programowaniu mózgów, które są poddane kulturowemu praniu, a ty ludzka istoto zostałaś tylko wykształcona na trybik. Jednak Ty się nie budzisz, tylko rzeczowo pytasz autora: zaraz, zaraz, skoro sformatowano mi mózg, żebym był posłusznym trybikiem w maszynie, to co robić, aby złamać, zhakować ten kod, aby wyplenić z umysłu strach i napełnić go wolnością.
Na to Godin odpowiada: zostań artystą, nie bój się swoich emocji, dziel się szczodrze swoją wiedzą, bądź empatyczny, skupiony na relacjach z otoczeniem, angażuj się, wprowadzaj zmianę, stań się przewodnikiem, człowiekiem niezastąpionym. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz być nadzwyczajny, ludzie muszą o Tobie mówić. Musisz się wyróżnić, musisz zostać artystą i zacząć przekazywać innym dary. Jakie dary? Przekazywanie darów to odpowiednia emocjonalna interakcja z otoczeniem, która przynosi korzyści: uśmiechanie się do innych, kontakty z ludźmi, przejmowanie inicjatywy, zaangażowanie, pomysłowość, to wszytko robimy przecież w życiu za darmo zanim pójdziemy do pracy ;-) . Niezastąpiony pracownik to taki gość, który wprowadza do organizacji element człowieczeństwa, otwartości, pasji i sztuki. Sam jesteś w stanie wskazać w swoim otoczeniu takie osoby, które motywują, rozmawiają, dzielą się wiedzą, wychodzą poza schemat, dzielą się ciepłem, oliwią zębatki (pamiętaj, że Ty nie jesteś zębatką) w złożonych firmowych mechanizmach.
Metafora “najmocniejszego ogniwa” w oryginalnym tytule książki kryje się pod słowem “linchpin” , które oznacza zatyczkę, zapinkę, zawleczkę, niewielki stalowy element blokujący koło tak aby nie spadło z ośki, a więc to co istotne dla całego mechanizmu, aby sprawnie funkcjonował (takiej zawleczki używają także rolnicy, gdy blokują zawleczkami maszynę, aby nie odpięła się od ciągnika).
No dobrze, to co z tą sztuką teraz? Czy to oznacza, że mam teraz zapisać się na korespondencyjny kurs malowania, chodzić do szkoły tańca, a może grać na jakimś instrumencie? Godin mówiąc o sztuce ma na myśli każdy przejaw kreatywności, pasji i osobistego wyrazu, bo dla niego sztuka jest zasadniczo wytworem pracy emocjonalnej. To osobisty podarunek, który wywołuje zmianę w tym, kto go otrzymuje. Środek przekazu nie ma tu znaczenia, bo liczy się zamiar. Godin stawia sprawę tak: jeśli masz odwagę podważyć status quo, wywoływać pozytywną zmianę w drugim człowieku wtedy możesz nazywać siebie artystą.
Godin namawia do zmartwychwstania za życia. Do przezwyciężenia strachu, który zamieszkuje w mózgu (odpowiada za to tzw. mózg gadzi). Strach to wewnętrzny leń, zbędna racjonalizacja, opór. Ten zamieszkujący w mózgu dywersant piętrzy trudności, skłania do odkładania spraw na później. Najmocniejsze ogniwa, ludzie sukcesu też odczuwają strach, ale go akceptują, wychodzą przed szereg, a nade wszystko inaczej podchodzą do porażki.
“Najmocniejsze ogniwo” przynosi także opis sytuacji na rynku pracy, który podlega dynamicznej przemianie. Dziś źródłem rynkowej przewagi nie są już zasoby fizyczne, infrastruktura, już nawet nie zawartość mózgów pracowników (pracownicy Microsoftu nie są przecież mniej inteligentni niż Googla), a raczej cały subtelny proces angażowania mózgów do pracy i umiejętne budowanie twórczego klimatu.
Seth Godin przypomina (tym, którzy nie wiedzą), że to właśnie ludzie z większym pierwiastkiem człowieczeństwa, lepiej nawiązujący kontakty i dojrzalsi będą źródłem przewagi konkurencyjnej. Zobaczcie, że potocznie lekceważona umiejętność rozmawiania z ludźmi jest szalenie ważną kompetencją i w sensie godinowskim jest to sztuka.
“Najmocniejsze ogniwo” nie odkrywa Ameryki, bo inteligentne firmy i ich szefowie (szczególnie na hiperkonkurencyjnych rynkach) od dawna wiedzą, że prawdziwą wartością są ludzie nietuzinkowi, oferujący w pakiecie poza kompetencją merytoryczną także swoje naturalne cechy charakteru, i to niezależnie czy są szefami, czy pracownikami szeregowymi. Podoba mi się w tej książce metafora człowieka - pracownika - artysty, który zamienia swoją pracę, zawodową aktywność w sztukę, który z jednej strony się angażuje, ale zarazem ma dystans, bo wie, że większy poziom człowieczeństwa przekłada się na lepsze rezultaty.
Godin zapewnia, że przewodzenie to umiejętność, której można się nauczyć i żałuje jednocześnie, że nie uczy tego szkoła, która mając ku temu okazję, w atmosferze strachu wykształca raczej gotowość do uległości, umiejętność, która doskonale przydaje się później w pracy.
Dlatego najmocniejszym ogniwem człowiek się dopiero staje, a nie rodzi. Seth Godin daje swoją receptę: działaj twórczo i podejmuj samodzielnie decyzje. Łącz ludzi i pomysły. A przede wszystkim nie bój się tworzyć złych pomysłów. Pamiętaj, że ludzie dokonują przełomów na ogół wówczas, gdy nie mają już nic do stracenia - bardzo rzadko udaje im się to wtedy, gdy mają na podorędziu plan awaryjny. Ludzie często mówią, że nie mają dobrego pomysłu. Wtedy Godin pyta: a czy masz jakiś zły? I zapewnia, że im są gorsze, tym lepiej. Stosując regularnie tę metodę, odkryjesz ku własnemu zdumieniu, że gdzieś pomiędzy złymi pomysłami pojawiają się też dobre.
P.S. 1 Polecam mroczne przykłady z polskiego podwórka, które zdokumentował Edwin Bendyk na blogu, pokazujące jak w szerząca się w polskich instytucjach i państwowych firmach kultura dziadostwa czeka na swoje najmocniejsze ogniwa, które mogłyby uratować je od chaosu, a być może i upadku.
marekscibior.pl
Produkty strukturyzowane - inwestycje nowych czasów
Jeszcze kilka lat temu niewiele osób słyszało o produktach strukturyzowanych, a dzisiaj znajdują się w ofercie większości banków w Polsce. Inwestowanie w struktury stało się prawie tak naturalne jak zakup akcji czy obligacji. Jednak zanim ulokujemy nasze oszczędności, warto przyjrzeć się bliżej konstrukcji produktów strukturyzowanych, gdyż mechanizm wypłaty zysku nie jest tak oczywisty jak w przypadku tradycyjnych inwestycji. Nawet najbardziej wnikliwi i doświadczeni inwestorzy mogą mieć trudności w zrozumieniu budowy i wyceny struktur, gdyż każda jest unikalna i wymaga oddzielnej analizy. Książka pt. „Produkty strukturyzowane”
zawiera zestawienie podstawowych i najbardziej popularnych obecnie struktur. Autor
w bardzo przystępny sposób prezentuje konstrukcje wybranych produktów, a zawiłe
rozwiązania wyjaśnia za pomocą licznych przykładów. Dodatkowym atutem książki
jest nawiązanie do polskiego rynku produktów strukturyzowanych i krótkie posumowanie
wyników z inwestycji w te instrumenty. Zastrzeżenia może budzić jedynie mała objętość
książki, która z pewnością nie wyczerpuje tematu. Jednak osoby, które dopiero zaczynają
swoją przygodę z tego typu produktami, na pewno będą do niej wielokrotnie wracać.
Trend Katarzyna Gruszka, 2010-11
Submodalności. Niezwykła droga do Twojego umysłu
W oryginale: „Change Your Mind-and Keep the Change. Advanced NLP Submodalities Interventions” Conniarae & Steve Andreas
Zaczynam od tytułu nie bez powodu. Jedną, rzucająca się w oczy od samego początku, kwestią jest tłumaczenie. Niesatysfakcjonująca translacja Cezarego Matkowskiego jest widoczna w kilku jakże ważnych momentach. Trzeba być podczas czytania tej książki poza procesem i zwracać uwagę na potknięcia w tłumaczeniu. Teraz już możesz głęboko odetchnąć czas na to, co ciekawe.
Dużo lepszym ruchem wydawnictwa Sensus byłoby zatrudnienie trenera NLP, który zajmowałby się profesjonalnie tłumaczeniem ich książek.
Książka rozwija i opisuje bardzo dokładnie, rozkładając na czynniki pierwsze techniki NLP-owskie. Tłumaczy z dużą dokładnością i zbliżeniem Linię czasu. Książka jest swojego rodzaju lupą skierowaną na techniki NLP, takie jak Swish patern, zmiana wagi kryteriów, usuwanie kompulsji i inne.
Uświadamia bardzo mocno czytelnikowi wagę submodalności i ich rolę w większości procesów, które zachodzą w ludzkim umyśle. Daje spojrzenie przez pryzmat struktury submodlanościowej na otaczające procesy i zachowania rządzące otaczającym społeczeństwem.
Jeżeli masz dystans do tej pory do jakichś technik NLPowskich, które są opisane w tej książce, to polecam jej lekturę. Zwraca ona dużą uwagę na błędy, które przydarzają się nawet najlepszym, które uniemożliwiają zajście zmian na stałe.
Rzuca wiele światła na generalizację efektów narzędzi, aby używać ich w sposób taki, by zmiana była trwała, a proces był na tyle prosty, aby można było go połączyć z każdym wydarzeniem w życiu człowieka. Pokazuje, jak ważne jest testowanie spójności potencjalnego efektu z wizją samego siebie.
Jest to książka dla ludzi zaawansowanych, nie polecam jej ludziom, którzy właśnie zaczynają przygodę z NLP, jest tu opisany zaawansowany warsztat wraz z niewerbalnymi wskaźnikami zmiany.
Książka jest wartościowa pomimo jej tłumaczenia. Jeżeli znasz bardzo dobrze angielski, polecam jej anglojęzyczną wersję.
Oto kilka strategi wyciągniętych z tej książki:
- Polegaj na obserwacji reakcji nieświadomej niż na świadomej deklaracji.
- Ludzie pracują po to, aby spełnić swoje kryteria albo w ogóle nie zabierają się do pracy.
- Linia czasu i hierarchia wartości często bywają połączone.
- Kryteria są segregowane za pomocą submodalności.
- Jesteś submodalnościami.
- Kompulsja jest balonem, który umiejętnie szybko napompowany natychmiast pęka.
- Zmianom nie musi towarzyszyć żaden odczuwalny przełom.
Wartościowy cytat z książki: Jedna z podstawowych presupozycji w NLP brzmi: „Nie ma czegoś takiego jak porażka. Jest tylko informacja zwrotna”. To bardzo miła myśl i potrafi nas właściwie zmotywować w dążeniu do celu. Niestety, dla większości ludzi jest to jedynie ciekawa sentencja, która nie zmienia ich sposobu postrzegania własnych doświadczeń czy ich reakcji. Większość (około 70% populacji) reaguje na krytykę natychmiastowym pojawieniem się nieprzyjemnych uczuć. Ludzie tacy próbują wydostać się z wykopanego przez siebie dołka poprzez racjonalizacje, próby poprawy własnego stanu psychicznego, silenie się na obiektywność itp. jako, że osoby znajdują się wtedy w kiepskim stanie takie metody nie zdają egzaminu. [...] Na drugim biegunie plasują się inni ludzie (20% populacji), którzy całkowicie odrzucają każdą krytykę. Chronią się w ten sposób przed złym samopoczuciem. [...] Na 10% pozostałych ludzi stanowią ludzie zdolni do słuchania krytyki i zachowania dobrego samopoczucie i … czytając ten rozdział dowiesz się więcej jak uczyć innych jak dostać się do naszego 10%.
- Polegaj na obserwacji reakcji nieświadomej niż na świadomej deklaracji.
- Ludzie pracują po to, aby spełnić swoje kryteria albo w ogóle nie zabierają się do pracy.
- Linia czasu i hierarchia wartości często bywają połączone.
- Kryteria są segregowane za pomocą submodalności.
- Jesteś submodalnościami.
- Kompulsja jest balonem, który umiejętnie szybko napompowany natychmiast pęka.
- Zmianom nie musi towarzyszyć żaden odczuwalny przełom.
Wartościowy cytat z książki: Jedna z podstawowych presupozycji w NLP brzmi: „Nie ma czegoś takiego jak porażka. Jest tylko informacja zwrotna”. To bardzo miła myśl i potrafi nas właściwie zmotywować w dążeniu do celu. Niestety, dla większości ludzi jest to jedynie ciekawa sentencja, która nie zmienia ich sposobu postrzegania własnych doświadczeń czy ich reakcji. Większość (około 70% populacji) reaguje na krytykę natychmiastowym pojawieniem się nieprzyjemnych uczuć. Ludzie tacy próbują wydostać się z wykopanego przez siebie dołka poprzez racjonalizacje, próby poprawy własnego stanu psychicznego, silenie się na obiektywność itp. jako, że osoby znajdują się wtedy w kiepskim stanie takie metody nie zdają egzaminu. [...] Na drugim biegunie plasują się inni ludzie (20% populacji), którzy całkowicie odrzucają każdą krytykę. Chronią się w ten sposób przed złym samopoczuciem. [...] Na 10% pozostałych ludzi stanowią ludzie zdolni do słuchania krytyki i zachowania dobrego samopoczucie i … czytając ten rozdział dowiesz się więcej jak uczyć innych jak dostać się do naszego 10%.
nlpnews.pl
Ciało. Profesjonalne oświetlenie i retusz w fotografii portretowej
Fotografia to nie tylko kamera i plener, ale i komputer i narzędzia do obróbki zdjęć. Ulepszenia, którym można poddawać zdjęcia jest wiele i chociaż wprawnego oka mistrza fotografii nic nie zastąpi, część rzeczy można na komputerze poprawić. Dlatego też na blogu informatycznym recenzja książki o fotografii. Zachęcam do przeczytania recenzji.
Niewiele jest poradników, które czyta się “od dechy do dechy”.
Od pewnego czasu szukałem książki, z której mógłbym się dowiedzieć dokładnie w jaki sposób poradzić sobie z retuszowaniem trudnych fragmentów skóry.
Każdy, kto choć trochę pracował w Photoshopie wie, że do tego celu służą przede wszystkim narzędzia “pieczątka” i “plasterek”, które umożliwiają “dosłowne” lub inteligentne kopiowanie fragmentów skóry i naniesienie ich na inne miejsce. Łatwo to zrobić jeśli poprawiamy delikatnie twarz modelki.
Ale co zrobić jeśli musimy takie czynności wykonać na zdjęciu starszej osoby. Sporo zmarszczek, plamek, przebarwień. Jeśli usuniemy wszystkie te niedoskonałości skóry, twarz starszej osoby stanie się o wiele młodsza, ale też kompletnie nienaturalna - plastikowa.
A co zrobić, aby kolory były naturalne jeśli fotografujemy kilka osób różnych ras ?
Na takie i inne problemy znalazłem odpowiedzi w książce Lee Varis “Ciało.Profesjonalne oświetlenie i retusz w fotografii portretowej”.
(Oryginalny tytuł “Skin” bardziej oddaje zawartość.)
Autor już na wstępie zastrzega, że jest to raczej książka dla osób, które znają podstawy pracy w Photoshop. I bardzo dobrze, ponieważ książek o podstawach edycji i fotografowania jest mnóstwo. Tutaj otrzymujemy bardzo konkretną i kompetentną, szeroką wiedzę doświadczonego fotografa.
To jest to co często określamy mianem “Tips & Ticks”. Ale oprócz trików, mamy szerokie omówienie wszystkich aspektów retuszu.
No cóż, po przeczytaniu tych kilku zdań już dostałeś ochoty na przeczytanie książki “Ciało”. A to zaledwie fragment tej wiedzy jaką Lee Varis nam przekazuje. Niezaprzeczalną prawdą jest to, że aby osiągnąć zadowalający efekt, nie wystarczy “zabawa” w Photoshop. Trzeba mieć dobre zdjęcie, i dlatego temu tematowi autor poświęcił także wiele miejsca w książce.
Bardzo cenne są schematy ustawienia świateł. Możesz teraz wybrać sobie pasujące do twojego pomysłu na portret ustawienie świateł i wykonać perfekcyjnie wyglądające zdjęcie.
W książce “Ciało” znalazły się też takie tematy jak: oświetleniowy sprzęt przenośny i studyjny, kalibracja monitora, korekcja balansu bieli i kolorystyki cieni, przygotowanie plików do przekazania do laboratorium lub wydruku na drukarce.
No i na koniec informacja, która jest formalością: prawie na każdej stronie znajdziesz piękne, kolorowe fotografie ilustrujące, każdy z omawianych aspektów.
Książka Lee Varis “Ciało” to pełny, kompletny przewodnik dla osoby, która chce być artystą w tworzeniu znakomitych portretów.
polishwords.com.pl Marek Kloska, 2010-10-11