Recenzje
Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty
CZYSTY KOD – RECENZJA
Około dwóch tygodni temu stałem się szczęśliwym posiadaczem książki „Czysty Kod” pióra Roberta C. Martina. Nie żałuję.
Parę lat temu, widząc moje podarte, zniszczone i zabazgrane przeróżnymi malunkami zeszyty, moja mama powtarzała „Kornel, jak Ty możesz pokazać coś takiego nauczycielowi?! Przecież to zeszyt najlepiej świadczy o uczniu!”. Miała rację. Niedbale prowadzony zeszyt doskonale odzwierciedlał moje „luźne” i bałaganiarskie podejście do życia. Na szczęście pod okiem mamy wyrosłem na dobrego (?) człowieka, który z dnia na dzień coraz bardziej ceni sobie porządek w każdym aspekcie życia. Jednym z takich aspektów jest programowanie. Kiedyś mój kod był okropny – zero wcięć, pochodzące z kosmicznych odpadów nazwy zmiennych i 20-parametrowe funkcje mierzone w dziesiątkach linijek kodu. Jednak z biegiem czasu mój stosunek do czystości kodu poprawiał się. Pojawiły się wcięcia, wykształciłem własny styl formatowania kodu, mogłem być z siebie dumny. Aż pewnego pięknego dnia otrzymałem od kolegi fragment kodu jego programu. Oniemiałem! Wszystko było przejrzyste, niczym w kolorowej książeczce dla małych dzieci; tworzyło spójną całość jak najlepsze powieści. a czytanie kodu przypominało bardziej słuchanie opowiadania, niż zabawę w kompilator… Oczywiście spytałem „Stary, gdzie się tego nauczyłeś?”. Po krótkiej rozmowie kupiłem tę samą książkę.
Czytając pierwsze kilka stron byłem znudzony, powtarzałem sobie w myślach „To już wiem, przecież tak robię”. Nazywanie zmiennych i funkcji było dla mnie sprawą oczywistą, ale przebijając się przez kolejne linie natknąłem się na ciekawe sformułowanie: „Czytelny kod nie wymaga komentarzy”. Pierwsza myśl – to głupie, ale szybko skonfrontowałem stwierdzenie z kodem kolegi – kurcze, to całkiem fajna sprawa.
Dobra, dość części fabularnej – czas na nieco bardziej rzeczową część recenzji…
Książka moim zdaniem świetna, jak dla mnie idealna. Ale ma jedną wadę – nie nadaje się dla początkujących. Błędy, które popełniałem (i nadal popełniam) zostały mi wytknięte perfekcyjnie, po prostu podane na tacy; jednak początkujący programista tej tacy ma prawo nie zauważyć. Ale w ten sposób „Czysty Kod” jest napisany – nie instruuje jak kod pisać należy, a pokazuje jak nie wolno tego robić.
Przykłady w książce są dobrane bardzo dobrze – dobitnie pokazują, jaką drogą iść nie należy. Autorzy kodów są (może nie wprost) wręcz wyśmiewani przez wujka Boba. Z czasem coraz częściej wychwytywałem „brzydkie” fragmenty kodu w listingach nie zagłębiając się w komentarze Martina – co dowodzi, że książka ta potrafi zmienić spojrzenie programisty na jego pracę. (Ostatnio dostrzegłem nawet niepotrzebne zawiłości kodu w którejś z książek B. Eckela – który jak dotąd był moim programistycznym guru.)
Bardzo spodobał mi się fakt, że kody zamieszczone w listingach były napisane w Javie – moim zdaniem jest to język, który łatwo może zrozumieć każdy programista — niezależnie od tego, w czym sam pisze.
Gdyby Martin zadbał choć trochę o tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem programów książka ta mogłaby być lekturą obowiązkową dla każdego, kto ma zamiar zetknąć się z programowaniem. A z uwagi na to pominięcie, tylko osoby, które już coś napisać potrafią mają obowiązek zapoznać się bliżej z „Czystym Kodem”. Panie i panowie, programistki i programiści – polecam!
Parę lat temu, widząc moje podarte, zniszczone i zabazgrane przeróżnymi malunkami zeszyty, moja mama powtarzała „Kornel, jak Ty możesz pokazać coś takiego nauczycielowi?! Przecież to zeszyt najlepiej świadczy o uczniu!”. Miała rację. Niedbale prowadzony zeszyt doskonale odzwierciedlał moje „luźne” i bałaganiarskie podejście do życia. Na szczęście pod okiem mamy wyrosłem na dobrego (?) człowieka, który z dnia na dzień coraz bardziej ceni sobie porządek w każdym aspekcie życia. Jednym z takich aspektów jest programowanie. Kiedyś mój kod był okropny – zero wcięć, pochodzące z kosmicznych odpadów nazwy zmiennych i 20-parametrowe funkcje mierzone w dziesiątkach linijek kodu. Jednak z biegiem czasu mój stosunek do czystości kodu poprawiał się. Pojawiły się wcięcia, wykształciłem własny styl formatowania kodu, mogłem być z siebie dumny. Aż pewnego pięknego dnia otrzymałem od kolegi fragment kodu jego programu. Oniemiałem! Wszystko było przejrzyste, niczym w kolorowej książeczce dla małych dzieci; tworzyło spójną całość jak najlepsze powieści. a czytanie kodu przypominało bardziej słuchanie opowiadania, niż zabawę w kompilator… Oczywiście spytałem „Stary, gdzie się tego nauczyłeś?”. Po krótkiej rozmowie kupiłem tę samą książkę.
Czytając pierwsze kilka stron byłem znudzony, powtarzałem sobie w myślach „To już wiem, przecież tak robię”. Nazywanie zmiennych i funkcji było dla mnie sprawą oczywistą, ale przebijając się przez kolejne linie natknąłem się na ciekawe sformułowanie: „Czytelny kod nie wymaga komentarzy”. Pierwsza myśl – to głupie, ale szybko skonfrontowałem stwierdzenie z kodem kolegi – kurcze, to całkiem fajna sprawa.
Dobra, dość części fabularnej – czas na nieco bardziej rzeczową część recenzji…
Książka moim zdaniem świetna, jak dla mnie idealna. Ale ma jedną wadę – nie nadaje się dla początkujących. Błędy, które popełniałem (i nadal popełniam) zostały mi wytknięte perfekcyjnie, po prostu podane na tacy; jednak początkujący programista tej tacy ma prawo nie zauważyć. Ale w ten sposób „Czysty Kod” jest napisany – nie instruuje jak kod pisać należy, a pokazuje jak nie wolno tego robić.
Przykłady w książce są dobrane bardzo dobrze – dobitnie pokazują, jaką drogą iść nie należy. Autorzy kodów są (może nie wprost) wręcz wyśmiewani przez wujka Boba. Z czasem coraz częściej wychwytywałem „brzydkie” fragmenty kodu w listingach nie zagłębiając się w komentarze Martina – co dowodzi, że książka ta potrafi zmienić spojrzenie programisty na jego pracę. (Ostatnio dostrzegłem nawet niepotrzebne zawiłości kodu w którejś z książek B. Eckela – który jak dotąd był moim programistycznym guru.)
Bardzo spodobał mi się fakt, że kody zamieszczone w listingach były napisane w Javie – moim zdaniem jest to język, który łatwo może zrozumieć każdy programista — niezależnie od tego, w czym sam pisze.
Gdyby Martin zadbał choć trochę o tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem programów książka ta mogłaby być lekturą obowiązkową dla każdego, kto ma zamiar zetknąć się z programowaniem. A z uwagi na to pominięcie, tylko osoby, które już coś napisać potrafią mają obowiązek zapoznać się bliżej z „Czystym Kodem”. Panie i panowie, programistki i programiści – polecam!
kornellewandowski.wordpress.com Kornel Lewandowski
Head First Ruby on Rails. Edycja polska
Książkę "Head First Ruby on Rails. Edycja polska" napisano w oparciu o najnowsze, skuteczne techniki ułatwiające zrozumienie i przyswajanie wiedzy. Dzięki temu szybko i bez trudności nauczysz się, jak tworzyć interaktywne aplikacje internetowe w oparciu o platformę Rails. Dowiesz się, na czym polega współpraca z bazą danych, integracja z Ajaksem i XML oraz dynamiczne wykreślanie danych. Ponieważ to obrazy najlepiej przemawiają do Twojego umysłu, książka ta została bogato zilustrowana - abyś jak najszybciej poznał możliwości Rails i natychmiast zaczął wykorzystywać je w praktyce.
Computer Arts 2010-09-01
jQuery 1.3. Wprowadzenie
W trakcie lektury tej książki poznasz tajniki biblioteki jOuery oraz atuty, dzięki którym zyskała ona taką rzeszę fanów. Autorzy omawiają wszystkie zagadnienia związane z tą biblioteką. Na samym początku nauczysz się korzystać z selektorów oraz zdarzeń, aby następnie przejść do zaawansowanych tematów związanych z AJAX-em oraz edycją drzewa DOM. Olśniewające galerie, pokazy slajdów, interaktywne formularze są w zasięgu Twoich możliwości! Pod koniec książki dowiesz się, jak wykorzystywać dodatki oraz tworzyć własne. Trzymasz w rękach długo oczekiwaną na polskim rynku pozycję, poświęconą niezwykłej bibliotece!
Computer Arts 2010-09-01
Kompozycja zdjęć. Kreatywna fotografia
Książka "Kompozycja zdjęć. Kreatywna fotografia" to przede wszystkim przewodnik po świecie doskonałej kompozycji, w którym każde zagadnienie ilustrowane jest wspaniałą fotografią, a także informacjami z zakresu samej kompozycji oraz danych technicznych, jak rodzaj użytego obiektywu, przysłona, czas naświetlania czy ISO. Z tego podręcznika dowiesz się, jakie narzędzia mogą posłużyć do stworzenia i udoskonalenia zdjęć, jak podnieść spójność i wewnętrzną logikę zdjęcia w obrębie kadru, a także jakich strategii używać, aby zintegrować na zdjęciach czas i narrację. Ponadto nauczysz się doskonale łączyć temat zdjęcia z jego wizualnym przedstawieniem w celu wywołania konkretnych emocji.
Computer Arts 2010-09-01
Zarządzanie projektami. Osobisty mentor - Harvard Business School Press
Nawet nie jesteśmy świadomi, że każdego dnia zarządzamy wieloma projektami w życiu zawodowym i prywatnym. Może to być przygotowanie oferty handlowej, stworzenie firmowej strony WWW, zorganizowanie wyjazdu integracyjnego, a nawet kupno nowego auta.
Jeśli uważamy, że moglibyśmy to zrobić lepiej, warto zdobyć trochę teorii. Jak definiować cele działań, przygotowywać budżet i zarządzać zespołem ludzi? Jak znaleźć złoty środek między dalekosiężną wizją a dostrzeganiem drobnych szczegółów? Tego wszystkiego dowiemy się z poradnika Mary Grace Duffy „Zarządzanie projektami” (wydawnictwo Helion). Przygotowanie dobrego planu wymaga elastyczności, wszechstronności, umiejętności, a także wizji i rozsądku.
kariera.pb.pl . MK, 2010-09-09