ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

BRAND sense - marka pięciu zmysłów

Klienci są uodpornieni na reklamy telewizyjne i akcje przeprowadzane w hipermarketach. W dodatku co roku na sklepowych półkach debiutuje kilka tysięcy nowych marek, które tracą swoją moc przyciągania, ponieważ są do siebie łudząco podobne. Większość z nich funkcjonuje na płaszczyźnie 2D, odwołując się jedynie do dwóch zmysłów - wzroku i słuchu. Tymczasem wyniki badań dowodzą, że aż 75 proc. naszych emocji stymulowanych jest przez dobiegające do nas zapachy. Wykorzystanie wszystkich pięciu zmysłów okazało się niezwykle skutecznym sposobem przekonywania ludzi do rytuałów związanych z wiarą: migotanie świec, zapach kadzidła, płynące z chóru hymny pochwalne, uroczyste stroje i specjalne potrawy. Religie to najlepiej zarządzane marki.
portfel.pl 2010-08-25

Jak zarobiłem 2 000 000 $ na giełdzie. Wydanie II

"Jak zarobiłem 2 000 000 dolarów na giełdzie" - pod tym pretensjonalnym tytułem ukrywa się całkiem niezła książka. Czyta się ją jak dobrą powieść, a wykresy pojawiają się dopiero pod koniec. Nie mogło być inaczej, skoro jej głównym bohaterem jest Nicolas Darvas - zawodowy tancerz, który w latach 50. XX wieku inwestował na giełdzie w Nowym Jorku za pomocą telegramów wysyłanych z każdego zakątka świata. Opisuje on typową drogę inwestora - od naiwniaka ufającego plotkom w barze, aż po profesjonalistę, który dochodzi do własnego systemu i zamyka oczy i uszy na sugestie innych. Ta droga rzeczywiście dala mu ponad dwa miliony dolarów zysku. Po przeczytaniu książki można spróbować, czy jego metoda zadziała na polskiej giełdzie 60 lat później. Warto dodać, że według statystyk to wojskowi są jednymi z lepszych inwestorów - wiedzą bowiem, że rynek wydaje im rozkazy, a nie odwrotnie.
Polska Zbrojna 2010-08-29

Jak zarobiłem 2 000 000 $ na giełdzie

"Jak zarobiłem 2 000 000 dolarów na giełdzie" - pod tym pretensjonalnym tytułem ukrywa się całkiem niezła książka. Czyta się ją jak dobrą powieść, a wykresy pojawiają się dopiero pod koniec. Nie mogło być inaczej, skoro jej głównym bohaterem jest Nicolas Darvas - zawodowy tancerz, który w latach 50. XX wieku inwestował na giełdzie w Nowym Jorku za pomocą telegramów wysyłanych z każdego zakątka świata. Opisuje on typową drogę inwestora - od naiwniaka ufającego plotkom w barze, aż po profesjonalistę, który dochodzi do własnego systemu i zamyka oczy i uszy na sugestie innych. Ta droga rzeczywiście dala mu ponad dwa miliony dolarów zysku. Po przeczytaniu książki można spróbować, czy jego metoda zadziała na polskiej giełdzie 60 lat później. Warto dodać, że według statystyk to wojskowi są jednymi z lepszych inwestorów - wiedzą bowiem, że rynek wydaje im rozkazy, a nie odwrotnie.
Polska Zbrojna 2010-08-29

jQuery. Poradnik programisty

jQuery, biblioteka JavaScript, na dobre zagościła na nowoczesnych stronach i serwisach www. Upraszcza wiele czynności, które sprawiają, że nasza strona staje się interaktywna. Jest to coraz częściej stawiany wymóg nowoczesnego serwisu. Znajomość jQuery coraz powszechniej wymieniana jest wśród podstawowych wymagań w ogłoszeniach o pracę na stanowisku webdevelopera. Niestety, do niedawna w polskiej literaturze brakowało jakiejkolwiek pozycji na ten temat. Sprawy jednak zmierzają w dobrym kierunku.
„jQuery. Poradnik programisty” Włodzimierza Gajdy, to pierwsza książka opisująca jQuery polskiego autora. Mam przyjemność przedstawić recenzję i moją subiektywną ocenę tej pozycji. Należy nadmienić, że do tej pory w języku polskim dostępna była od niedawna (lipiec 2010) „jQuery 1.3. Wprowadzenie” autorów: Jonathan Chaffer, Karl Swedberg, John Resig.
Co znajdziemy w książce?
Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej przedstawione zostały absolutne podstawy dotyczące biblioteki jQuery w wersji 1.4 takie jak obsługa zdarzeń, modyfikowanie wyglądu i treści elementów strony, działania na drzewie DOM. Jest również opisana obsługa Ajaxa za pomocą jQuery, która jest dużo wygodniejsza niż tradycyjne działanie na obiekcje XMLHttpRequest. Na końcu pierwszej części autor opisuje kilka „bajerów” charakterystycznych dla jQuery. Chodzi oczywiście o różnego rodzaju animacje, które uatrakcyjnią wygląd serwisu. Po przeczytaniu tej części czytelnik powinien być w stanie samodzielnie wykonać proste elementy na swoją stronę www, tj. rozwijane menu, animowane przyciski czy asynchronicznie pobierane dane.
W drugiej części poszerzana jest wiedza dotycząca poznanych elementów. Opisane kilka dodatkowych, rzadziej używanych funkcji. W części trzeciej zapoznajemy się z procesem tworzenia wtyczek do jQuery. Poruszony jest również problem minimalizacji rozmiarów plików zawierających skrypty JavaScript za pomocą narzędzia YUI Compressor.
Do książki dołączona jest również płyta CD. Znajdują się na niej kody wykorzystywane w książce, ilustracje w pełnej rozdzielczości, linki i oczywiście sama biblioteka jQuery w wersji 1.4.
I jak to wyszło?
Poziom zaawansowania materiału nie jest zbyt wysoki. Trzeba przyznać, że są tu opisane podstawy pracy z biblioteką jQuery. Książka równie dobrze mogłaby zawierać w tytule frazę „wstęp do programowania”. Muszę jednak przyznać, że jest to wstęp bardzo dobrze napisany. Przykłady są proste i nikt nie powinien mieć najmniejszych problemów z ich zrozumieniem.
Więc dla kogo ta książka?
Książka idealnie nadaje się dla osób zupełnie nie znających biblioteki jQuery. Powiem więcej, szybko połapią się w niej osoby, które do tej pory nie miały styczności z JavaScript’em. Znający podstawy mogą co najwyżej uzupełnić (nieznacznie) lub usystematyzować swoją wiedzą. Na pewno jednak sprawi, że wszyscy, którzy do tej pory wystrzegali się JavaScript’u, popatrzą nań przychylnym okiem i szybko znajdą zastosowanie podanych przykładów na swoich stronach. A warto, bo wygląda na to, że rozwój www, coraz pewniejszym krokiem, zmierza właśnie w tym kierunku
blog.hubek.net

Myślowa rewolucja. Pozytywny podręcznik

Wykładów twórcy koncepcji myślenia lateralnego Edwarda de Bono miałem okazję wysłuchać trzykrotnie. Choć tak się złożyło, że za każdym razem wykład dotyczył tego samego tematu, każde wystąpienie było zupełnie inne, świeże i inspirujące. Podczas wystąpień de Bono korzystał z rzutnika na folie. Swoją opowieść o sprawnym i kreatywnym myśleniu ilustrował wykonywanymi odręcznie rysunkami. Sama forma wykładu i sposób w jaki go prowadził były najlepszym przykładem tego o czym mówił. Myślenie jest wg de Bono sprawnością, nad którą wciąż można pracować, kształtować i nieustannie doskonalić. Według niego warto też posiadać kilka technik myślenia. Używanie różnych narzędzi (w tym sztandarowej metody 6 kapeluszy) i ćwiczenie w biegłym posługiwaniu się nimi zwiększa skuteczność naszego działania. To właśnie skuteczne działanie jest przecież celem, a nie samo myślenie o myśleniu.
′Ago ergo erigo′ to propozycja ze strony de Bono na zastąpienie kartezjańskiego ‘cogito ergo sum’. “Działam więc buduję” bo samo myślenie niewielki ma wpływ na rzeczywistość i jej zmienianie. Jeśli zaś już wydatkuję energię na działanie, to szkoda ją marnować, powinno być to działanie konstruktywne - tworzenie czegoś, co ma jakiś sens i pozostanie jako rezultat działania. Najlepiej zaś jeśli będzie to, coś pożytecznego, przynoszącego w dodatku pożytek nie tylko mnie samemu...
To co proponuje de Bono w wydanej właśnie po polsku książce jest w istocie rewolucyjną agitacją. No bo jak inaczej traktować zachętę do wyzbycia się egoizmu, lenistwa, nietolerancji dla tego, co obce, negatywnego myślenia czy tendencji do marnowania dostępnych zasobów? To prawdziwa rewolucja!
W “Myślowej rewolucji...” de Bono wychodzi poza warsztat sprawnego myślenia i próbuje je wpisać w życiowe cele, nadać tej sprawności głębszy wymiar społeczny oraz etyczny. Książka przypomina pod tym względem poradnik “life-coaching’owy”. Można tu odnaleźć kilka analogii z proponowaną przez Stephen’a Covey’a filozofią samorozwoju.
Niektóre fragmenty książki wydawać się mogą na pozór naiwne. Zakładanie S-Klubów czy podobne pomysły na tworzenie instytucji wcielających w życie “pozytywną rewolucję” mogą sprawiać wrażenie, że ktoś nas usiłuje namówić na realizację kolejnej utopii. Jest to jednak sprawnie przeprowadzona prowokacja intelektualna. Cytujący czasem W. James’a Edward de Bono jest pragmatykiem. Puszcza do czytelnika oko sugerując by sama i użyteczność i praktyczność była ostatecznym testem prawdziwości jego porad.
“Pierwszy krok skuteczności to rozpoczęcie działania. Zrób pierwszy krok w stronę skuteczności”- zachęca autor swoich czytelników. A pierwszym krokiem może być przeczytanie tej książeczki.
Tak na marginesie: licząca 185 stron książeczka swobodnie zmieści się w każdej większej kieszeni po uprzednim wyjęciu z niej 27 zł. Miękkie okładki pozwalają zwinąć ją w rulon jeśli zajdzie taka potrzeba. Tłumaczenia z oryginału (‘Handbook for the Positive Revolution’) dokonała Marta Czub. Rzecz wydana przez Charyzma/Sensus. Dla wszystkich fanów, sympatyków i miłośników twórczości de Bono pozycja obowiązkowa. Dlatego o niej piszę.
staniszewskimarek.blogspot.com Marek Staniszewski, 2010-08-25

Harvard Business Review. Zarządzanie marką

Standardowe elementy strategii budowania marki - badania marketingowe, kampanie reklamowe, obniżenie cen i podnoszenie jakości - nie zawsze okazują się skuteczne. "Harvard Business Review. Zarządzanie marką" to zbiór artykułów poświęconych kreowaniu marki, które ukazały się w Harvard Business Review - cenionym przez menedżerów, naukowców i przedsiębiorców czasopiśmie, wydawanym przez jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie. Ich autorzy są uznanymi autorytetami w dziedzinie zarządzania marką. Czytając książkę dowiesz się, jak stworzyć markę i umieścić ją w odpowiednim segmencie rynku, jak przenieść produkt do tańszego segmentu rynku bez utraty jego wizerunku i jak zaplanować skuteczną strategię rozwoju marki.
portfel.pl 2010-08-25