ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

CSS. Kaskadowe arkusze stylów. Przewodnik encyklopedyczny. Wydanie III

Osobom interesującym się tworzeniem stron www osoba Erica Meyera jest dobrze znana. Jest to autor - moim zdaniem najlepszych dostępnych na polskim rynku wydawniczym - książek poświęconych CSS. Muszę przyznać, że sięgając po tą pozycję trochę się bałem, że książka ta nie dorówna wcześniej przeze mnie czytanym "Eric Meyer o CSS" oraz jej kontynuacji.
Bez wątpienia jednak książka "CSS. Kaskadowe arkusze stylów. Przewodnik encyklopedyczny. Wydanie III" doskonale broni dobrego imienia Autora. Jest to doskonałe źródło wiedzy dla każdego, kto nie szuka już podręczników do nauki CSS, tylko szuka konkretnych i sprawdzonych informacji o tym dlaczego tak, a nie inaczej, działa pewna właściwość z taką wartością. Takie osoby, z pewnością będą zadowolone z zakupu.
Książki Erica Meyera porażają wręcz swoją przejrzystością i logicznym kontyuowaniem pewnych tematów. Niektóre rzeczy - na pozór trudne - pod piórem "invited expert" organizacji W3C stają się prostą konsekwencją kilku logicznych i łatwych do zrozumienia zasad.
Jeśli jesteś osobą, która dopiero co zaczęła się uczyć CSS i nie za bardzo jeszcze wiesz jak sprawić, aby menu było po lewej lub po prawej stronie witryny, to raczej nie jest to książka dla ciebie. Jeśli natomiast czujesz, że CSS nie ma przed Tobą tajemnic - sięgnij po tę książkę. Ja w pewnych fragmentach czułem się jak początkujący webmaster, mimo, że tematyką zajmuję się nie od dziś.
Gorąco polecam zakup tej książki.
webmade.org Patryk yarpo Jar

Pozycjonowanie i optymalizacja stron WWW. Jak się to robi. Wydanie II poprawione i uzupełnione

Współczesny internet to już nie tylko źródło informacji. To także ogromny pasaż handlowy, narzędzie marketingowe i nośnik reklamowy. Co sprawia, że wśród tak wielu stron internetowych niektóre odwiedzane są niezwykle często, a inne sporadycznie? Czynników jest wiele, ale jednym z najistotniejszych jest pozycja w wynikach wyszukiwania. Krążący po sieci żart: Jeśli czegoś nie ma w Google, to nie ma tego wcale, doskonale oddaje istotę sprawy. Co zatem zrobić, aby nasza strona WWW pojawiała się na odpowiedniej pozycji? Książka to doskonały przewodnik po technikach promocji witryny internetowej. Dowiesz się z niej, jak wyszukiwarki indeksują strony WWW, co wpływa na wysoką pozycję strony w wynikach wyszukiwania, w jaki sposób reklamować stronę w sieci czy jak sprawdzać skuteczność pozycjonowania.
Gazeta MSP

Polska według Internautów. Wydanie 1

Przewodników dotyczących Polski - zarówno po kraju, jak i po poszczególnych jego częściach-jest na rynku bez liku. Niektóre są lepsze, inne gorsze. Jest jednak przewodnik inny niż cała reszta. Mowa o "Polsce według internautów" wydanym przez krakowskie Wydawnictwo Bezdroża.
Jest to Polska w pigułce przygotowana nie przez konkretnego autora, ale przez kilkudziesięciu. Jak pisze w przedmowie zespół przygotowujący książkę, "stanowi ona owoc rocznej współpracy Wydawnictwa Bezdroża i internautów na portalu e-przewodniki". Największym plusem "Polski według internautów" jest to, że autorami książki są ludzie, którzy do wszystkich tych miejsc dotarli bezpośrednio i opisywane sytuacje naprawdę przeżyli. Teksty poszczególnych rozdziałów zostały wzbogacone o zdjęcia i opinie osób korzystających z portalu. Zamieszczono praktyczne rady korzystania z infrastruktury turystycznej. Ponadto w przewodniku znalazło się miejsce na fragmenty relacji z podróży po wielu zakątkach naszego kraju nadesłane przez internautów.
Ciekawostką jest ankieta - zestawienie najpiękniejszych miejsc w Polsce. Wybrali je właśnie internauci. Lista "7 cudów Polski" została stworzona w kilku kategoriach: najpiękniejsze parki i ogrody, najpiękniejsze pałace, najciekawsze wydarzenia, najpiękniejsze zabytki sakralne, najpiękniejsze dzieła sztuki, najciekawsze obiekty przemysłowe i zabytki techniki oraz najpiękniejsze zamki. Jest to zestawienie z pewnością subiektywne, jednak daje wiele możliwości przy planowaniu własnych podróży. Kolejnym plusem przewodnika jest jego wykonanie. Omówienia poszczególnych miejsc są napisane przystępnym i nienudnym językiem. Układ stron i map jest czytelny, a umieszczone w dymkach komentarze internautów, ich opinie i sugestie oraz ciekawostki, niesamowite historie i warte przypomnienia legendy dodają lekturze jeszcze większej frajdy.
Dziennik Gazeta Prawna Dominik Kaźmierski, 05/09/2009

Ciąża. Lekarz rodzinny

Jest w tej książce poezja, jest bezpośredniość, są konkrety - choć to tylko poradnik Wydawnictwa Septem, zatytułowany po prostu "Ciąża". Honorata Kuplowska w kumpelski sposób traktuje czytelniczki, które doświadczyły owego "daru życia". Z uroczo zilustrowanej książki kobiety dowiedzą się, jak świadomie przeżywać ów niecodzienny stan - tydzień po tygodniu. Autorka doradza, jak przygotować się do porodu, kiedy zgłosić się do szpitala i co zabrać. Paniom, które są dopiero na progu decyzji o zajściu w ciążę, podpowiada, kiedy najszybciej może do tego dojść i jak dostrzec symptomy świadczące, że to właśnie to.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI N, 05/09/2009

Twarzą w twarz z obiektywem. Sztuka fotografowania ludzi

Fotografowanie ludzi napotkanych w podróży nastręcza te same problemy, co wszystkie inne portrety, a dodatkowo jeszcze trochę. Z takimi sytuacjami obiecuje nas oswoić Rick Sammon, autor książki „Twarzą w twarz z obiektywem”. Sprawdźmy, jak wywiązuje się z tej obietnicy.
O portretach i portretowaniu ukazało się już na naszym rynku kilka książek, co nie znaczy, że któryś autor wyczerpał temat i nie ma już o czym pisać. Pozycja Ricka Sammona jest tutaj o tyle specyficzna, że jest ona adresowana do początkującego, ale nie powiela wałkowanych po wielokroć kwestii co to jest przysłona i jaki ma wpływ na głębię ostrości. Autor przyjmuje, że czytelnik przeczytał instrukcję i umie posługiwać się aparatem, natomiast nie potrafi robić zdjęć ludziom. W książce wszystko kręci się wokół robienia zdjęcia, a nie studiowania budowy aparatu.
Bardzo miłym zwyczajem autora jest pokazywanie alternatywnych wersji i wskazywanie różnic, jakie powoduje pozornie nieznaczna zmiana, np. obniżenie lub podniesienie pozycji aparatu. Cenne są także przykłady na następnych stronach, pokazujące, jak autor osiągnął lepszy efekt działając wbrew głoszonym wcześniej radom. Tłumaczenie, wyjaśnianie i promowanie myślenia zasługuje na pochwałę.
Kamera patrzy w dwie strony
„Dla mnie podstawowym celem jako fotografa podróżnika jest to, by ludzie polubili, a przynajmniej zaakceptowali mnie w ciągu kilku sekund. Po osiągnięciu tego celu wykonanie zdjęć staje się stosunkowo proste.” - pisze autor książki (s. 16) i wyjaśnieniom jak to zrobić, a także jak prowadzić sesję portretową, by uzyskać najlepsze kadry, poświęcona jest pierwsza, ciekawsza połowa książki. Znalazło się tu miejsce na omówienia kwestii, na które mało kto z amatorów zwraca uwagę, a często nawet nie zauważa ich istnienia, jak np. wpływ postawy, nastawienia i emocji fotografa na efekt finalny - kwestia szczególnie istotna przy pracy z modelami „złapanymi” na ulicy. Jak autor sam pisze - kamera patrzy w obie strony i na zdjęciu widać nastawienie i emocje nie tylko modela, ale i twórcy.
O fotografii ulicznej i improwizowanych sesjach, które są tak ważne i specyficzne dla fotografii podróżniczej, jest całkiem sporo. Niektóre triki, jak ten z okularami przeciwsłonecznymi czy magią, są inspirujące - nie dlatego, żeby je wiernie naśladować, ale raczej poszukać własnych pomysłów na przełamanie lodów. Autor każe nam zwracać uwagę na drobiazgi, które w finale stanowiły różnicę znacznie większą niż model użytego aparatu - dobór tła, kolor ubrania, drobne akcesoria, zbliżenie na detal itp.
Narracja jest sympatyczna, anegdotyczna, lekka i bogata w historie z życia. Pojawia się tylko cień wątpliwości co do autentyczności niektórych z nich, gdy na s. 74 Sammon opowiada, jak to u fotografowanej dziewczyny musiał rozmową o jej chłopaku wywoływać reakcje nadające się do sfotografowania, a na s.94 pokazuje zawodową modelkę, która nauczyła go czym się różni męski uchwyt od kobiecego. Problem w tym, że na wszystkich tych zdjęciach jest ta sama osoba... Pozostaje więc przypomnieć motto Marka Hłaski, że nie liczy się prawda, tylko prawdziwe zmyślenie i przyjąć te skądinąd użyteczne rady, całkiem niezależnie od prawdziwości towarzyszących im anegdot.
Robimy sobie światło
Postawę autora wobec czytelnika dobrze oddają rozdziały poświęcone oświetleniu - żadnych zbędnych teorii, ale też nic wyrafinowanego. Jak stosować blendę, podstawy skutecznego korzystania z lampy błyskowej, co nieco o korzystaniu z oświetlenia studyjnego. Najważniejsze są tutaj przykłady - jak kadr wygląda bez zastosowania doświetlenia oraz jak wygląda z nim. Nie zabrakło też omówienia kierunków, z jakich pada główne światło na modela oraz pokazania, jak każdą z tych sytuacji efektywnie wykorzystać. Co istotne i charakterystyczne, autor omawia tu środki i techniki dostępne dla amatora. Nawet gdy rzecz dotyczy studia, to najpierw mamy zaprezentowane kwestie związane z glamour garażowym, czyli wykorzystaniem światła zastanego, a później przykłady korzystania z dwóch prostych lamp błyskowych uzbrojonych w softboks i parasolkę - zestaw kosztujący mniej więcej tyle, co tania lustrzanka.
Klęska obfitości
Trzeci składnik książki jest mniej odkrywczy, aczkolwiek przydatny, zwłaszcza dla początkujących: trochę Photoshopa, trochę podstaw kompozycji, słowo o technikaliach. Nie jest to jakaś systematyczna prezentacja metody, ale zbiór drobnych trików. Zastosowanie Photoshopa to szybki sposób na ujęcie czarno-białe oraz z selektywnym kolorem, dodanie efektu malarskiego, miękkiej poświaty, wygładzanie skóry czy kadrowanie. Nie wszystkie procedury sprawdzają się równie dobrze i przepis na symulację panoramowania (s. 256) dał efekt co najmniej dyskusyjny.
Oprócz omówień kwestii technicznych bez wątpienia związanych z fotografowaniem ludzi (użycie blendy, dyfuzora, doświetlanie lampą) pojawiają się tematy dość luźno związane z portretowaniem, jak zagadnienie umieszczania postaci w roli sztafażu w ujęciach krajobrazowych czy kwestie zamrażania ruchu oraz jego dynamizowania. Przy jednym z takich zagadnień - panoramowaniu jeźdźca pędzącego na koniu - autor się trochę zaplątał, najpierw pisząc, że ustawił priorytet czasu, żeby aparat zmianą otworu przysłony mógł reagować na ewentualne pojawienie się chmury (s.132), a zaraz potem (s.133) wyjaśnia, że zmierzył ekspozycję na sierści konia i zablokował ją (w domyśle - trybem manualnym), aby światłomierz nie dał się oszukać zmieniającą się jasnością i barwą tła. Obie te strategie są słuszne, ale nie da się jednocześnie zastosować trybu manualnego ekspozycji i priorytetu czasu. Akurat cały ten fragment nie był niezbędny w takiej książce i gdyby autor zrezygnował z zagadnień luźno związanych z portretowaniem, to wyszedłby na tym lepiej.
Zdjęcia bardzo egzotyczne
Ozdobą, ale i pułapką są egzotyczne zdjęcia: Masajki, kowboje, mongolscy wojownicy, weneccy przebierańcy. Bardzo efektowne, ale pewnie niejeden amator pomyśli: „jakbym ja był w takim miejscu, to też zrobiłbym fajne zdjęcia.” Oczywiście taki wniosek byłby mylny, bo niezależnie od atrakcyjności motywu proste błędy, przed którymi przestrzega Sammon, zepsują najbardziej obiecujące ujęcie. Jednak wielu początkujących może wpaść w tę pułapkę, koncentrując się nadmiernie na temacie fotografii, a ignorując stronę realizacyjną.
Druga ćwiartka alfabetu
„Twarzą w twarz” to książka dla rozpoczynających przygodę z fotografią - to wcale nie zarzut, takie pozycje są bardzo potrzebne. Ten podręcznik nie wyczerpuje żadnego z tematów, które porusza, ale na każdej stronie zawiera przydatne i praktyczne informacje. Coś ciekawego mogą znaleźć dla siebie nawet zaawansowani amatorzy, ale oczywiście najbardziej skorzystają początkujący. Lekki, anegdotyczny styl narracji przypadnie do gustu szczególnie osobom, które mają alergie na tradycyjne podręczniki, prezentujące wiedzę w sposób suchy i nudny. Tu będzie lekko, przyjemnie i kolorowo. Książkę polecam początkującym, którzy w fotograficznym abecadle przeszli już C (jak czas naświetlania) i E (jak ekspozycja), ale następne literki są jeszcze przed nimi. Skorzystają też osoby bardziej zaawansowane w fotografii, ale zaczynające dopiero próby z portretami.
Digital Foto Video Piotr Dębek