Recenzje
Sztuka rozpoczynania
O "Sztuce rozpoczynania" Guya Kawasakiego pisałem już wcześniej. Parafrazując żart o tym, że od skrzynki piwa "lepsze" są dwie skrzynki! Pragnę napisać, że od jednej rekomendacji książki "lepsze - skuteczniejsze - produktywniejsze" są dwie lub trzy rekomendacje! "Sztuka rozpoczynania" jest tego warta by pisać o niej wielokrotnie.
Kawasaki - informuje czytelnika, że kieruje publikację:
[...] do wszystkich ludzi, którzy chcą rozpocząć nową działalność. Zdaniem autora bycie "biznesmenem" - "przedsiębiorcą" to sztuka:
- rozpoczynania,
- pozycjonowania,
- przeprowadzania prezentacji,
- pisania biznesplanu,
- wewnętrznego finansowania,
- rekrutacji pracowników,
- zdobywania kapitału,
- zawierania partnerskich układów,
- brandingu,
- pozyskiwania klientów.
Powyższy dekalog Kawasaki zaleca uzupełnić sztuką bycia dobrym człowiekiem! Autor zachęca do pomagania innym - robienia tego co należy - spłacania "długu za sukces" społeczności!
Książka jest "po amerykańsku" pozytywna "do obrzydzenia". Tym jednak różni się od kiepskich przewodników dla przedsiębiorczych, że skutecznie zaraża optymizmem. Jest dobra i ma charakter zrozumiałej dla czytelnika instrukcji.
"Sztukę rozpoczynania" napisaną prawie współcześnie (2004.) warto uzupełnić innym poradnikiem starszym o dziewięć lat (1995.) "Marketingiem partyzanckim". Tę publikację napisali Jay Conrad Levinson i Seth Godin konsultanci równie dobrzy jak Guy Kawasaki. Tak skomponowany zestaw pozwala patrzeć "dwuocznie" czyli pełniej - "paronamicznie". Polecam!
Rewolucyjne pomysły. Zasady marketingu nowych produktów i usług
Sam zabrałem się do niej stosując formułę "odwróconego dekalogu":
Zakończenie - pokazuje jak mało warte bywają różne "uczone" prognozy.
Rozdział 9 - jest uwspółcześnionym zapisem nakazu: "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe".
... 8 - przypomina, że technologia jest dla CZŁOWIEKA, a nie człowiek dla TECHNOLOGII. Zdaniem autora uczciwość i przyjaźń są filarami sukcesu.
... 7 - rozwija tezę: "Jedz jak koliber - SRAJ jak słoń!" (bez komentarza/Andrzej Budzyk).
... 6 - ilustruje powiedzenie: "łatwa droga jest zaminowana".
... 5 - ma wydźwięk HISTORYCZNY: ilustruje przekonanie Kawasakiego, że warto być "apostołem marketingu".
... 4 - dowodzi, że nie można robić NOWYCH RZECZY w stary sposób.
... 3 - przypomina, że nie warto "spocząć na laurach" lub "zamknąć oczy i siedzieć na skrzyżowaniu dróg".
... 2 - opisuje GZPEE (Głębokie, Zachwycające, Pełne, Eleganckie i Emocjonalne PRODUKTY!).
... 1 - jest zaleceniem MYŚL INACZEJ (Cogita differemter).
Książka jest zdecydowanie lepsza od powyższej MAPY DROGOWEJ! Są w niej zabawne ćwiczenia, które radzę wykonywać w chwilach napadów "edukacyjnej gorączki". Można je również zalecić dzieciom. Staję się wtedy idealnym testem poziomu asertywności naszych latorośli.
Fioletowa Krowa. Zmień się i bądź rozpoznawalny
Seth Godin piętnuje i obśmiewa "marketingową nowomowę - slang marketingowy". Do formuły P - mix marketing dodaje Purple Cow (Purpurowa Krowa) bo słowo NIEZWYKłY lub NADZWYCZAJNY w wersji anglojęzycznej nie rozpoczyna się od "P"! Zdaniem autora kupujemy lub chcemy mieć to o czym się mówi. Pozornie myśl nie jest nowa i przypomina między innymi bestseller Jacka Trouta i Steve Rivkina: "Wyróżniaj się lub zgiń". Ta książka (2000.) jest o pięć lat młodsza od "Fioletowej Krowy", ale dobrze czyta się je razem.
Dla wnikliwego czytelnika ciekawa jest informacja, że Godin odwołuje się do publikacji: Toma Petersa, Dona Pepersa i Marthy Rogers, Geoffa Morego, Malcollma Gladwella, a Jacka Trouta nie dostrzega.
W książce podobają mi się "prowokacje Godina". Autor pisze OSZUŚCI?:
[...] JetBlue Airwaus oszukuje, Starbucks oszukuje, Vanguard oszukuje, Amazon.com oszukuje, Google oszukuje, Wendys oszukuje, Ducati oszukuje, HBO oszukuje... Może warto pójść w ich ślady?
Seth Godzin i "Fioletowa Krowa" OSZUKUJĄ - warto o tym czytać, uczyć się i naśladować!
Sukces mimo wszystko. Śladami Donalda Trumpa
Czytelnika może dziwić, że zachęcam do czytania poradnika, który Święty Mikołaj powinien przynosić w worku z biznesowymi publikacjami dla każdego. Uważam, że czytanie "Biznesowych Harlekinów" nie jest ogłupiające. Gdy czytamy je świadomie jest nawet "lekkostrawne" i interesujące.
Oczywiście można się "zżymać", że książkę promuje się z przesadą znaną z telewizyjnych reklam proszków do prania:
[...] My, pracownicy Uniwersytetu Trumpa, jesteśmy dumni, że możemy zaprezentować tę cudowną książkę. Jesteśmy także wyjątkowo wdzięczni panu Trumpowi za podzielenie się jego przemyśleniami. Życzymy mu długiej, radosnej i obfitującej w sukcesy kariery zawodowej!
Obok "płytkiej indoktrynacji" znajdujemy na szczęście szereg interesujących treści-przekazów i zaleceń:
[...] Każdy, kto dla mnie pracuje, musi działać szybko. Jest to sposób, w jaki sam pracuję, a moi pracownicy muszą iść za moim przykładem.
Wiceprezes zarządzający oraz główny prawnik, Jason Grenblatt, najbardziej skomplikowane zagadnienia potrafi wyjaśnić w dziesięciu lub mniej słowach:
[...] Każdy, kto wyraża opinię, że pieniądze są kluczem do wszystkiego, może równie dobrze być podejrzewany o to, iż uczyni wszystko dla pieniędzy.
[...] Gdy ludzie nie myślą o sobie, pojawiają się problemy. Tak naprawdę najmniej chlubne momenty w historii ludzkości przestawali myśleć o sobie i oddali się pod przywództwo złej osoby.
Z książki możemy wybierać "sentencje" całymi garściami.
Teraz małe jest wielkie. Anegdoty i niezwykłe pomysły biznesowe
- że napisanie "Teraz małe jest piękne" zajęło mu osiem lat,
- że nie należy czytać całości od razu,
- że jego celem nie było napisanie książki, ale stworzenie "intelektualnego katalizatora" inicjującego działanie.
Dobrym mottem (mantrą) dla całego zbioru tekstów jest reakcja autora na odmowę - na słowo NIE!:
[...] Słowo NIE słyszałem od członków rodziny, agentów, redaktorów, wspólników w interesach, investorów venture capital, potężnych reklamodawców, pracowników, wydawców, właścicieli nieruchomości, recepcjonistów, przedstawicieli agencji pośredniczących w organizowaniu wykładów oraz ochroniarza na lotnisku LaGuardia. Zanim zaczniesz pomstować na ludzi, którzy nie akceptują Twojego następnego świetnego pomysłu, wpierw im podziękuj. Bez nich byłbyś przeciętniakiem.
Seth Godin przeciętniakiem na pewno nie jest, a jego felietony są OK! - czytajcie...