ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Flash 8. Techniki zaawansowane. Klatka po klatce

Wraz z Flashem, będącym potężnym narzędziem wspomagającym tworzenie animacji wektorowych, na przestrzeni ostatnich lat rozwinął się ActionScript, dzięki któremu animacje tworzone w technologii Fllash mogą, być jeszcze bardziej ciekawe i dynamiczne.

"Flash 8. Techniki Zaawansowane. Klatka po Klatce" traktuje przede wszystkim właśnie o języku ActionScript. Jest ona bez wątpienia przeznaczona dla osób, które zapoznały się już z podstawami Flasha (nie mamy tutaj bowiem opisu interfejsu itp.). Zaczynamy od stworzenia kilku złożonych (chociaż obiektywnie rzecz biorąc, nie s.) one aż tak złożone) animacji, po czym od razu przystępujemy do nauki ActionScript.

Autorzy na szczęście nie założyli, że czytelnik miał już wcześniej styczność z tym językiem, więc najpierw wprowadzają nas w je go podstawy, poznajemy składnię, uczymy się czym są obiekty. Następnie, gdy wiemy już o co chodzi, zaczynamy pracę z listwami czasowymi, manipulujemy grafiką, klipami filmowymi, dźwiękiem. Nie brakuje także informacji o zarządzaniu dynamicznym, informacjami, ich przechowywaniem, wczytywaniem z zewnątrz, o sterowaniu tekstem. W ostatnim rozdziale przeczytamy m.in. o usuwaniu błędów.

Książka zawiera dwa dodatki, na które składają się dane o przyrostkach określających typy obiektów oraz kody klawiszy. Dodatki te są dosyć krótkie, bo stanowią zaledwie kilka spośród blisko siedmiuset stron. Wraz z książką otrzymujemy płytę CD z przykładami.

Słowa "klatka po klatce" zawarte w tytule, wskazują na to, iż autorzy opisują wszystkie zagadnienia krok po kroku, w sposób przystępny czytelnikowi. I faktycznie tak jest. Czytając i zarazem poruszając się we Flashu, czujemy się tak, jakby ktoś prowadził nas /.i rękę, en/ pewnością jest dużą zaletą książki, jeżeli czytelnik zna jedynie podstawy. Właśnie tym osobom polecam ją - osobom, które znają już podstawy i chcą tworzyć bardziej zaawansowane animacje.

Software Developers Journal Roger Zacharczyk 11/2007

Inny punkt widzenia. Tom II

Drugi tom wywiadów Grzegorza Miecugowa przeprowadzonych w TVN24. Taka informacja właściwie by wystarczyła, wiadomo, czego się spodziewać. Rozmówcami zawsze są ludzie, z którymi każdy z nas chciałby porozmawiać, ich dobór wykracza daleko poza potrzeby doraźności (stąd i tematy są ponadczasowe), a pytania doskonale wyważone między pochlebstwem a prowokacją. Czyli goście muszą mówić, nawet jeśli programowo milczą. Rozmowy zawsze ciekawe, ale wśród nich także zdarzają się prawdziwe hity: Jerzy Stuhr, Piotr Adamczyk, Andrzej Grabowski. Przyjemnie poczytać, kiedy trudny wywiad, właśnie dlatego że jest trudny, przeradza się w dyskusję.
Twój Styl 11/2007

Ukryta perswazja. Psychologiczne taktyki wywierania wpływu

"Chcemy, żebyś został ekspertem od perswazji i dostawał to, co chcesz, i to wtedy, kiedy chcesz", zgoła bezczelnie mamią twórcy "Sztuki perswazji", podręcznika, który ukazał się nakładem wydawnictwa OnePress, a który ustami swoich autorów przybliża "psychologiczne taktyki wywierania wpływu" na bliźnich. Żeby nie być posądzonym o nakłanianie do czynów powszechnie uznawanych za niegodne, panowie James Speakman i Kevin Hogan lojalnie informują, że proponowane techniki należy wykorzystywać wyłącznie do celów społecznie pożądanych (porównując je do młotka, którym można zarówno wbijać gwoździe, jak i…). I tak opisywane w książce taktyki wywierania wpływu to "ekskluzywna kolekcja najpilniej strzeżonych i mało znanych subtelnych taktyk". W sumie jest ich aż… 55! Niektóre faktycznie jawią się niczym prawdy objawione ("zsynchronizuj oddech", "umysł skrycie empatyczny", "mętna mowa"), inne to starzy znajomi ("akcentowanie głosem", "okaż szacunek", "wspólny wróg"). O wszystkich jednak czyta się z wypiekami na twarzy, zwłaszcza że po taktykach następuje rozdział, w którym Speakman i Hogan wymieniają 12 słów o największej sile perswazji. Chcą państwo wiedzieć, jakie to słowa? To przeczytajcie.
Magazyn Literacki Książki kf; 10/2007

TyMyśl. Inaczej zrobią to za Ciebie...

Prosty poradnik dla ludzi, którzy szukają sposobów poprawienia własnego samopoczucia. Grzesiak zaleca zapomnieć o przeszłości i tak "przeramować" swój sposób myślenia, by koncentrować się na sukcesach i pozytywnym postrzeganiu rzeczywistości. Odrzucić "kotwice", które nas hamują i żyć "pełną gębą". Czy proponowane przez autora metody są skuteczne?

Na pewno lektura tej cienkiej książeczki nie wystarczy by się o tym przekonać. Autor proponuje serię ćwiczeń, aby je jednak skutecznie stosować potrzeba samozaparcia i niemałej wyobraźni. A i tak konfrontacja z rzeczywistością może okazać się bolesna, gdyż nikt nie pozbywa się zahamowań na pstryknięcie palcem. Oczywiście, dawka optymistycznego spojrzenia na świat nikomu nie zaszkodzi, choć bardzo kolokwialny język autora (jednego z najbardziej znanych trenerów komunikacji na świecie -- jak reklamuje, na wyrost, wydawca) niejednego zniechęci do "wymyślenia".

Magazyn Literacki Książki ł; 10/2007

Sztuka skutecznej prezentacji

Ta książka wpadła mi kiedyś w ręce w wersji oryginalnej. Przewertowałem ją szybko i zaintrygowało mnie w niej kilka rzeczy. Rzadko który autor tak otwarcie odcina się od sztuczek prezentacyjnych typu właściwa postawa, ton i reszta mowy ciała. Rzadko który autor mówi cokolwiek na temat fabularnej struktury prezentacji -- prezentacja musi mieć swoją historię. Tak jak powieść szpiegowska lub film przygodowy. Rzadko który autor pokazuje jak komponować graficznie slajdy -- jak korzystać z wykresów, tabelek i obrazków. Stwierdziłem, że gość jest całkiem konkretny, nawet nie przynudza, więc warto poświęcić mu dwie godzinki na lekturę.

Po dwóch godzinach i przeczytanej całej książce byłem, i do tej pory jestem fanem Jerry′ego Weissmana. Każdemu znajomemu wspominałem o tym tytule. Zacząłem wykorzystywać porady Jerry′ego we własnych prezentacjach. I faktycznie, slajdy stały się interesujące, przestały męczyć słuchaczy, a przygotowanie ich stało się ciekawym kreatywnym wyzwaniem (a nie tylko przeklejaniem kolejnych stron tekstu z Worda). Zacząłem nawet tłumaczyć książkę na polski, ale po kilkunastu stronach stwierdziłem, że lepiej zapłacić zawodowemu tłumaczowi.

Dlatego ucieszyłem się, gdy zobaczyłem w katalogu Onepressu ten tytuł. Teraz każdy będzie mógł doświadczyć tej samej zmiany co ja, a nie tylko ten, kto zna angielski i jakimś cudem trafi na tę książkę w oryginale.

Weissman w polskim wydaniu wciąż zaciekawia i wciąż pokazuje jak bardzo różni się "dobra prezentacja" od "dobrej prezentacji w polskim wydaniu".

W końcu poznasz wszystkie 16 struktur prezentacji. W dotychczas wydanych w Polsce książkach autorzy wysilali się na cztery, może pięć najprostszych. To zrozumiałe, bo gdyby wymienili wszystkie 16, musieliby podzielić się chwałą z Jerry′m. Poznasz też 7 zagrywek otwierających (ang. opening gambits) czyli sposobów na otwarcie prezentacji i momentalne zdobycie uwagi słuchaczy. I znów, do tej pory obiły ci się o uszy może trzy, może cztery z nich. Dowiesz się też czym są łączniki wewnętrzne i zewnętrzne i dlaczego ich stosowanie pozwala utrzymać płynność prezentacji.

I najważniejsza rzecz -- poznasz zasady graficznego komponowania slajdów. Nie potrzeba do tego umiejętności plastycznych, czego jestem żywym przykładem (ludzie w moim wykonaniu od zawsze wyglądają jak roboty -- z kanciastymi ramionami). Potrzeba tylko nieco wyobraźni, a nudne slajdy nagle okażą się przydatne słuchaczom oraz pomocne tobie. Odkryjesz, że umiesz i lubisz czarować słuchaczy swoimi historiami. Że nawet najnudniejszy raport może stać się wciągający i interesujący.

Jerry używa w książce wielu przykładów, dzięki którym czytanie jej nie przypomina nudnego wykładu. Uczysz się w miłej atmosferze i wcale nie masz świadomości, że czytasz o swoich odwiecznych błędach. W polskim przekładzie zostało to utrzymane, ale niestety nie do końca. Tytuł (co za nic-nie-mówiąca sztampa) i trzy kluczowe pojęcia związane z prezentacjami zostały źle przetłumaczone, dlatego spieszę ci z pomocą.

Otóż przetrudne do zapamiętania i powtórzenia komuś CTTBM ("co ty z tego będziesz miał") to tak naprawdę znane powszechnie "What′s In It For You" w skrócie WIIFY (wymawiaj "wifi" lub "łyfi"). "Efekt nieprzytomnego wzroku" to tak naprawdę łatwy do zapamiętania syndrom MEGO (Mine Eyes Glaze Over) czyli przewracania oczami gdy autor zaczyna odpływać, przynudzać lub pakować się z buciorami w niepotrzebne szczegóły. A dziwaczne zarzucanie danymi (nie ma nic wspólnego z zarzucaniem wędką) to tak naprawdę Data Dump czyli zrzut danych bez wcześniejszego uporządkowania (jak zrzut ekranu do edytora grafiki lub zrzut piosenki z audio do ogromnego pliku WAV, a nie na elegancką mp3-jkę), zasypywanie słuchaczy informacjami.

Ale te wpadki translatorskie nie umniejszają ogólnej wartości książki Weissmana. Na potrzeby megarecenzji o prezentacjach przeczytałem kilkanaście tytułów z tej dziedziny. Prowadziłem wiele prezentacji, wystąpień i zajęć edukacyjnych. I z czystym sumieniem mówię ci: nie ma lepszej książki o prezentacjach. To absolutny numer jeden. Zainwestuj Kazimierza Wielkiego. Zacznij stosować wskazówki Jerry′ego. A przekonasz się, że nie tylko słuchacze zaczną cię doceniać, ale osobiście rozwiniesz się jako prelegent. Prezentacje zaczną wchodzić ci do głowy bez wysiłku, nabierzesz pewności i raz na zawsze pozbędziesz się tremy. Nawet jeśli będziesz występował przed publicznością czyhającą na twoją wpadkę złożoną z ultrakonserwatywnych dyrektorów, to będziesz mieć czyste sumienie i spokojne nerwy. W końcu to ty będziesz korzystać z wiedzy Mistrza Prezentacji. To ty będziesz Mistrzem Prezentacji. Już na zawsze.

e-biznes.pl Mariusz Ludwiński; 10/2007