Recenzje
Długa droga w dół
W świadomości Willa wyryte są trzy najważniejsze zasady: Nie płacz Nie donoś Zemścij się Przekazywane w linii męskiej z ojca na syna i z brata na brata. Chłopcy i mężczyźni przestrzegali ich. Nie płakali, nie donosili, tylko się mścili. Kolejni chłopcy i mężczyźni umierali... Tak samo zmarł starszy brat Will'a, Shawn. Był dla niego niczym ojciec, którego Will już nawet nie pamięta. Shawn zmarł na ulicy, dwie kule i plama krwi, a w ręku torba z mydłem leczniczym dla mamy, po które poszedł do innej dzielnicy. Will postanawia, że pomści brata, znajduje broń w szufladzie i jedzie windą 7 pięter w dół. Podczas tytułowej "długiej drogi w dół" trwającej około minuty co piętro wsiadają kolejne osoby z jego przeszłości, które już nie żyją. Opowiadają mu o tym jak zginęły. Książka jest poruszająca. Pokazuje codzienny lęk o życie i jak niewiele trzeba, by umrzeć. Dzieci, które od małego uczone są co mają robić, gdy usłyszą odgłos wystrzałów. Zasady, które powodują kolejne śmierci. Błędne koło, z którego trudno się wyrwać. Rozumiem, czemu ta książka w Ameryce jest tak doceniana. Pokazuje codzienność osób mieszkających w dzielnicach, gdzie dzieci z bronią nikogo nie dziwią, gdzie każdy zna zasady, gdzie wszyscy udają, że nic nie słyszeli i nie widzieli. Książka pisana jest wierszem, przez co czyta się ją bardzo szybko. Myśli są urwane, niedopowiedziane. Brak tu zbędnych opisów. Mamy tylko chłopca, który właśnie stracił brata, który pierwszy raz trzyma w ręku broń, który jedzie windą w dół by się zemścić. Mamy dziecko, które straciło zdecydowanie zbyt dużo bliskich osób. Mamy matkę, która opłakuje kolejnego członka rodziny. Jest to historia, do której będę wracać myślami. Książka ta skłania do refleksji i warto ją przybliżyć nastolatkom. Ale uwaga, jest 16+.
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością
💛 Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością - książka, która otwiera oczy i serce. Monika Kotlarek pisze o ADHD w dorosłości z ogromną empatią, pokazując, że za chaosem często kryje się... niesamowita kreatywność. To nie sucha teoria, ale zrozumiała, wspierająca rozmowa o codzienności pełnej emocji, rozproszeń i pomysłów, które trudno zatrzymać. 📚 Jeśli pracujesz z ludźmi, wspierasz innych albo po prostu chcesz lepiej zrozumieć siebie - to książka, ktorą naprawdę warto mieć na półce.
Haunted Hearts
Wiecie, zawsze gdy sięgam po książkę o wampirach, mam wobec niej wyjątkowo wysokie wymagania. Może to przez to, że od lat jestem ogromną fanką wszystkiego, co związane z tym mrocznym, nieśmiertelnym światem? A może to przez moją miłość do klasyki - do Draculi, który wciąż stanowi dla mnie wzór tego, jak pisać o wampirach z odpowiednim klimatem, tajemnicą i nutą grozy. Niezależnie od przyczyny, zawsze liczę, że każda nowa książka z tego gatunku mnie oczaruje, że odbierze mi mowę, wciągnie bez reszty i pozostawi po sobie ten specyficzny dreszcz na plecach. „Haunted Hearts” Nany Bekher to historia, która z pewnością ma w sobie potencjał, by tego dokonać. Sam pomysł i kreacja świata przedstawionego są naprawdę ciekawe - autorka potrafi stworzyć atmosferę pełną napięcia, a jednocześnie nie brakuje w niej emocji i romantycznych uniesień. Historia Nathaniela i Hazel jest wciągająca i ma w sobie coś niezwykle magnetycznego. Ich relacja - z jednej strony delikatna, z drugiej podszyta tajemnicą i niebezpieczeństwem - naprawdę potrafi przyciągnąć czytelnika. Jednak mimo całego mojego uznania, mam wrażenie, że tempo akcji jest zbyt szybkie. Wydarzenia toczą się jedno po drugim w takim tempie, że momentami trudno się w nie w pełni wczuć. Oczywiście, lubię, gdy książka nie dłuży się bez potrzeby, ale tutaj zabrakło mi chwil oddechu - takich momentów, które pozwoliłyby lepiej poznać bohaterów, ich motywacje i emocje. Niektóre wątki aż prosiły się o rozwinięcie, o głębsze tło. Czasem dialogi wydawały się zbyt „codzienne”, przez co traciły trochę z tej magicznej aury, jakiej oczekiwałabym po powieści o wampirach. Z drugiej jednak strony, prostota tych rozmów sprawia, że bohaterowie wydają się bardziej ludzcy i autentyczni, co dla wielu czytelników może być plusem. Podsumowując - „Haunted Hearts” to naprawdę ciekawa historia, pełna pasji, tajemnicy i romantycznego napięcia. Choć momentami zabrakło mi większego rozwinięcia fabuły i nieco spokojniejszego tempa, to nadal jest to książka, która potrafi wciągnąć i dostarczyć przyjemnych emocji. Jeśli lubicie połączenie romansu, mroku i wampirzej estetyki, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Puck Off
Ludka Skrzydlewska po raz kolejny udowadnia, że jej książki potrafią otulić emocjami i wciągnąć bez reszty. Nie muszę przypominać, że to autorka, po której książki sięgam w ciemno. Sięgając po tę część serii, nie czułam się zagubiona, mimo że zaczęłam ją od końca. Rosie i Matt poznają się w zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach. Wystarczy jedno spotkanie, jeden lot, jedna noc, by coś między nimi zaiskrzyło. Nie spodziewają się jednak, że los tak szybko zwiąże ich ponownie. On zostaje nowym zawodnikiem drużyny hokejowej, a ona pracuje przy tym samym zespole, zajmując się ich mediami społecznościowymi. Sytuacja staje się delikatna, bo Rosie dobrze wie, że romans z zawodnikiem może przynieść więcej problemów niż przyjemności. Rosie to kobieta ambitna, silna i bardzo świadoma siebie. Córka znanego hokeisty, która całe życie stara się udowodnić, że jej sukcesy nie są wynikiem nazwiska, lecz ciężkiej pracy. Matt z kolei to ktoś, kto zaskakuje dojrzałością i szczerością. Choć początkowo proponuje relację bez zobowiązań, szybko zaczyna rozumieć, że Rosie nie jest tylko przygodą. Widać, jak bardzo mu na niej zależy i jak stara się zdobyć jej zaufanie, nawet jeśli wymaga to cierpliwości i determinacji. Bardzo lubię jak autorka pokazuje rozwój uczuć w sposób naturalny, bez przesady, ale z ogromną czułością. Matt momentami naprawdę rozczula, to dojrzały, szczery, potrafiący stanąć na wysokości zadania, kiedy sytuacja tego wymaga. To jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem, a chwilami z delikatnym ukłuciem w sercu. Płynie się przez nią jak przez rozmowę z przyjaciółką, ciepłą, pełną emocji i odrobinę niegrzeczną. Nie mogę nie wspomnieć o Frodzie, który skradł moje serce swoją obecnością i charakterem. To mały, ale wyjątkowo uroczy dodatek do historii, który wnosi lekkość i humor. To opowieść o miłości, która przychodzi niespodziewanie, o walce z przeszłością i o odwadze, by zaufać komuś mimo strachu. O tym, że czasem warto zaryzykować, nawet jeśli serce bije zbyt szybko.
Puck Off
"Serce to naprawdę głupi narząd, który nie chce słuchać głosu rozumu." Dwudziestotrzyletnia Rosie Gallagher od zawsze miała styczność z hokeistami. Nie jest żadnym zdziwieniem fakt, obecna jej praca również się z nimi wiąże. Natomiast dziewczyna obiecała sobie, iż nigdy nie zwiąże się z żadnym sportowcem, mając ku temu swoje powody. Pewnego dnia podczas lotu do Calgary, poznaje Matta. Chłopaka, który jednym spojrzeniem sprawił, iż wszystkie postanowienia Rosie zeszły na dalszy plan. Oboje spędzają ze sobą niezapomniane chwile, pewni tego, że już nigdy nie się spotkają. Los jednakże lubi płatać figle. Okazuję się bowiem, iż Matthias Carlsson jest nowym nabytkiem drużyny hokejowej NAFCIARZY, a Rosie pracuje jako specjalistka w PR tego zespołu. Jak się później okaże dziewczyna ma zadbać o dobry wizerunek Matta w social mediach. Stawia tylko jeden warunek: ich relacje mają pozostać czysto profesjonalne. Czy takie będą? Uwielbiam tę serię i drużynę NAFCIARZY. Ci co czytali poprzednie części zapewne wiedzą dlaczego reputacja Matta już na wstępie wymagała wsparcia działu PR. Ja również byłam za tym by wyrzucić z drużyny Linusa, należało mu się za to co zrobił. Przed Mattem wiele wyzwań, tych drużynowych, gdyż będzie musiał przekonać do siebie zawodników ale i Rosie. Jedna wspólnie spędzona noc sprawiła, iż oboje poczuli coś co ich do siebie przyciągało. Autorka jak zwykle poruszyła bardzo ważny choć bolesny i trudny temat dla wielu kobiet. Matt zaimponował mi wówczas wsparciem jakie okazał Rosie. To mnie totalnie wzruszyło. "Puck off" to historia przede wszystkim o miłości, wzajemnym wsparciu, a także pasji do hokeja. Zapewniam was, że nie będziecie w stanie oderwać się od książki. Bardzo lubię styl pisania autorki i jej książki i was również zachęcam do przeczytania, szczególnie serii o drużynie hokejowej NAFCIARZY 💙.