Recenzje
Gdańsk. Nieprzewodnik dla turystów i mieszkańców
Ocena: 10/10 ⭐ Autor: Szymon Kranz Wydawnictwo: @wydawnictwo_bezdroza 🌊„Gdańsk. Nieprzewodnik” to książka dla tych, którzy nie lubią zwiedzać na sztywno. Zamiast listy zabytków - historie. Zamiast suchych dat - opowieści, które ożywiają miasto. Autor zabiera nas w podróż po Gdańsku widzianym z innej perspektywy: nie tylko reprezentacyjne fasady, ale też zaułki, mury, kamienice i miejsca, których nie znajdziesz w typowych przewodnikach. Spacerujesz własnym tempem, chłoniesz klimat, a przy okazji dowiadujesz się rzeczy, których nigdy byś się nie spodziewał. 🚢Ta książka to naprawdę perełka! To jedna z tych lektur, które nie tylko czyta się z przyjemnością, ale które zostają z człowiekiem na dłużej - otwierają oczy i zmieniają sposób patrzenia na znane miejsca. Choć Gdańsk to miasto o bogatej i powszechnie znanej historii, autorowi udało się odkryć zupełnie nowe warstwy - nieoczywiste, często pomijane, a jednocześnie fascynujące. ⛲Najbardziej urzekło mnie to, że książka pokazuje Gdańsk nie tylko jako zbiór zabytków i pocztówkowych widoków, ale jako żywy organizm - z jego tajemnicami, legendami, zapomnianymi zaułkami i historiami, które czasem wydają się bardziej fantastyczne niż fikcja. To trochę jak spacer z kimś, kto zna każdą cegłę w tym mieście, ale opowiada o niej z taką pasją, że po prostu chce się iść dalej, odkrywać kolejny rozdział. Doceniam też to, jak autor łączy historię z teraźniejszością. Pokazuje, jak przeszłość wciąż kształtuje to, co widzimy dziś - nie w sposób nachalny czy akademicki, ale lekki, przystępny i pełen szacunku dla detalu. To idealna pozycja zarówno dla turysty, który chce zobaczyć „coś więcej”, jak i dla mieszkańca, który myśli, że zna już swoje miasto. Po tej książce patrzy się inaczej - nie tylko na Gdańsk, ale na całe miejskie otoczenie. Zaczyna się dostrzegać to, co wcześniej umykało w codziennym pośpiechu. Dla mnie to prawdziwe cudo - mądre, pięknie napisane, pełne pasji i wiedzy. Gorąco polecam każdemu, kto kocha miasta, historię i dobre opowieści. PS. Brakuje tylko jednego: zdjęć! Dużo, kolorowych, dużych. Bo Gdańsk zasługuje na pełną fotorelację. Które miasto według Was zasługuje na podobny „nieprzewodnik”? Może macie jakieś typy?
Venus
"Ta chwila miała kosztować ją wiele. Tyle samo jednak mogła na tym zyskać . Wszystko zależało od tego, które z nich jako pierwsze odkryje swoje karty." Kendall Holland jest nieprzewidywalną mistrzynią gry w pokera. Pewnego dnia wpada na pomysł aby ograć najbogatszego mężczyznę w Las Vegas. Wpada na ten szatański plan z jednego powodu. Chcę ratować swojego bratanka przed śmiercią. Kendall stawia życie Alexa ponad swoje i udaje się do kasyna samego Nathaniel'a Harvers'a. To tam poznaje samego diabła o czym jeszcze nie wie. Zastawia na niego sidła i czeka aż w nie wpadnie. Jednak jak wiadomo w życiu im bardziej się staramy, tym większe góno z tego wychodzi. A nasza kochana Kendall będzie idealnym przykładem, o którym można mówić dzieciom w szkole : "uczcie się, żeby nie skończyć tak jak ona". Cóż to była za przygoda! Kilka zawałów serca, kila uronionych łez, kilka wytrzeszczy oczu i kilka razy rzucone w myślach "co do kur...". Tak można opisać tą książkę jednym zdaniem, a teraz czas to rozwinąć. Historia teoretycznie jak każda inna jednak w pewnym momencie byłam zaskoczona naszą główną bohaterką. Oziębłość biła od niej nawet przez kartki papieru. Kendall jest przykładem osoby, która pokazuje nam że nie ważne w jakim bagnie się znajdziemy, to musimy kombinować i a nóż nam się uda! Sądząc po tym jak szybko i przyjemnie czytało mi się tą książkę jestem pewna, że spodoba się ona każdej osobie, która lubi motyw : kart he fell first (chyba, bo ciężko chłopa rozszyfrować) ratowania rodziny urazów psychicznych lubiących moment zaskoczenia w książce Ja osobiście jestem pod wrażeniem, bo naprawdę momentami byłam w ciężkim szoku i nie wiedziałam co się dzieje. Mądra główna bohaterka to coś co lubię, bo za dużo się już naczytałam bohaterek w stylu "pick me girl" albo tak głupich, że głowa bolała mnie od samego myślenia jak ta sierotka miałaby sobie poradzić w prawdziwym życiu. W tym wypadku wiem, że Kendall dałaby sobie radę bez zawahania. Co do naszego Pana ciemności, chroń mnie Bożu przed takimi ludźmi, bo gdybym ja spotkała takiego ja drodze to bym uciekała w drugą stronę. Psychopata-zbawiciel tak bym go określiła. Jeśli więc macie wolny wieczór i chcecie poznać naszą pokiereszowaną przez życie bohaterkę, to koniecznie sięgnijcie po tą książkę!
Wszystkie barwy mroku
FABUŁA: W 1975 roku jednooki Patch staje się bohaterem, ratując Misty Meyer przed atakiem nieznajomego, ale równocześnie gubi samego siebie, będąc przetrzymywanym w ciemnej piwnicy z dziewczyną o imieniu Grace. BOHATEROWIE: Historia opowiada przede wszystkim o Josephie „Patchu” Macauley, chłopaku, który przez całe życie szuka swojej Grace (która być może jest tylko jego wymysłem), chociaż jest przede wszystkim o chłopcu, a później mężczyźnie, starającym się odnaleźć samego siebie po straszliwych wydarzeniach, które go spotkały. Bywały momenty, kiedy „Pirat” bardzo mnie irytował, powtarzając ciągle Misty Meyer, że nie jest mu nic dłużna za jej uratowanie. Sam zachowywał się, jakby nie był wdzięczny za to wszystko, co zrobiła dla niego Saint. Moim zdaniem bohaterem, który zasługuje na największy szacunek jest jednak właśnie przyjaciółka Patcha - Saint. Jest to postać, którą cechuje niesamowite, wręcz bolesne oddanie Josephowi. Chociaż muszę przyznać, że sama nie wiem, czy jestem bardziej pod wrażeniem jej zaangażowania (mimo że została wrzucona do friendzone), czy też może bardziej mi jej żal, bo jest idealnym przykładem syndromu sztokholmskiego związanego właśnie z jednookim Patchem. Trzeba jednak przyznać, że postacie w tej historii są wykreowane bardzo wyraziście i przeżywa się z nimi wszystko - każdą ich radość, każde potknięcie. Nawet na pozór postacie drugoplanowe zapadają w pamięć bardzo wyraźnie. OPINIA: Jakkolwiek źle to zabrzmi, to niesamowicie piękna opowieść o traumie (o ile na miejscu jest takie wypowiadanie się właśnie o traumie). Mamy tu wszystko - wątek kryminalny (ucieczkę porywacza), tajemnicę (sekrety doktora Toomsa), niepewność (czy Grace nie jest wymysłem straumatyzowanego umysłu Josepha), historię miłosną (bez spoilerów), niebanalnego humoru (zwłaszcza związanego z postacią Sammy'ego). To wszystko sprawia, że powieść czyta się (bądź słucha) z ciekawością i momentami duszą na ramieniu, próbując odgadnąć dalsze losy. Na pochwałę na pewno zasługują cudowne opisy, które urzekają swoją oryginalnością i wdziękiem. Książka zaskakiwała mnie tak wiele razy. Co kilkadziesiąt stron, kiedy myślałam już, że temat został wyczerpany zdarzało się coś, co sprawiało, że chciało czytać się więcej i więcej. Mimo, że książka ma ponad sześćset stron zdecydowanie warto się jej oddać. Absolutnie i bez reszty polecam.
Żyj bez maski! Nowe spojrzenie na ADHD, autyzm i neuroodmienność
Dzień dobry, moje kochane Moliki! 💚 Mamy już wrzesień 🍂🍄 Od pewnego czasu coraz bardziej zagłębiam się w tematykę neuroróżnorodności - sięgam po książki, publikacje naukowe, artykuły, przeglądam fora oraz rozmawiam z ludźmi. To zagadnienie staje się coraz powszechniejsze, choć wciąż krążą wokół niego szkodliwe stereotypy dotyczące osób neuroodmiennych. Jako osoba neurotypowa chciałabym po prostu lepiej zrozumieć tych, którzy funkcjonują inaczej. Coraz częściej spotykam się z narracją w stylu: „teraz wszystkim diagnozuje się ADHD” czy „za moich czasów nie było tego całego autyzmu”. Według mnie tego rodzaju komentarze są wyjątkowo szkodliwe i spłycają poważny temat. Natomiast neuroróżnorodność to obszar szeroki i głęboki jak rzeka, w tej recenzji skupię się wyłącznie na omawianej publikacji. „Osoba neuroodmienna to każdy, kto funkcjonuje w sposób odbiegający od dominujących norm, standardów i oczekiwań społecznych (…)”. Tytuł: „Żyj bez maski" Autorka: @elliemidds Wydawnictwo: @wydawnictwo_sensus Moja ocena: 8/10 Autorka, Elli Middleton, od dziecka czuła, że jest „inna” i różni się od rówieśników. Dopiero w wieku 24 lat otrzymała diagnozę autyzmu i ADHD. W swojej książce dzieli się zarówno doświadczeniami, jak i refleksjami. Jak sama pisze, zrozumienie, jak działa jej mózg, było najlepszym, co mogło ją spotkać. Chciałam poznać jej spojrzenie i perspektywę. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, z wieloma się zgadzam, z niektórymi mniej. Szczególnie zainteresowały mnie wątki dotyczące ableizmu oraz autodiagnozy. Autorka porusza też wiele innych ważnych tematów: wyjaśnia cechy autyzmu i ADHD, opisuje zjawisko maskowania, mówi o doświadczeniach osób neuroodmiennych w miejscu pracy czy o wpływie późnej diagnozy na zdrowie psychiczne. Bardzo ciekawe były również informacje o diagnozowaniu kobiet. Mam jednak wrażenie, że książka opiera się w dużej mierze na osobistych doświadczeniach Autorki, a brakuje w niej bardziej praktycznej, merytorycznej wiedzy. Minusem jest też dla mnie forma przypisów - zamiast na dole strony zostały zebrane na końcu książki, co utrudnia szybkie sięganie po źródła. Mimo tych uwag uważam, że to wartościowa lektura. Elli Middleton umiejętnie łączy osobistą perspektywę z wiedzą medyczną, a przy tym normalizuje neuroróżnorodność - pokazując, że jest to naturalna część ludzkiego życia, a nie „koniec świata”. Ważnym wątkiem jest też rozróżnienie określeń: „osoba z autyzmem” i „osoba autystyczna” - Autorka podkreśla, że to drugie jest bardziej adekwatne. Jej styl jest przystępny, zrozumiały i angażujący. Podsumowując - polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą lepiej zrozumieć neuroróżnorodność.
Żyj bez maski! Nowe spojrzenie na ADHD, autyzm i neuroodmienność
Ellie Middleton - „Żyj bez maski! Nowe spojrzenie na ADHD, autyzm i neuroodmienność” Ellie Middleton - „Pozostań sobą. Zostaw za sobą oczekiwania innych i żyj według własnych zasad” Książki Ellie Middleton były dla mnie ciekawym doświadczeniem, i trochę innym niż to, do czego przywykłam przy literaturze psychologicznej. Nie ukrywam, czytało się je ciężej. Jest w nich sporo treści, dużo tekstu, momentami mózg wręcz podpowiadał: „ej, to jest wymagające, weź się skup”, i faktycznie wymagały ode mnie więcej uwagi niż inne książki o podobnej tematyce. Ale to wcale nie znaczy, że było źle, wręcz przeciwnie. „Żyj bez maski!” to książka, która daje coś więcej niż tylko teorię o ADHD i autyzmie. Dla mnie, jako osoby lubiącej czytać o takich tematach, była naprawdę wartościowa. Middleton pisze szczerze, jasno, z własnego doświadczenia. Z kolei „Pozostań sobą” miała dla mnie bardziej motywacyjny charakter. To książka, która podpowiada, jak nie ulegać presji innych, jak zostawić za sobą oczekiwania i żyć naprawdę po swojemu. Brzmi banalnie, a jednak w wykonaniu Ellie nabiera sensu. To taka pozycja, po której człowiek łapie długi oddech. Obie książki razem tworzą naprawdę spójną całość, nawet okładki świetnie ze sobą współgrają, co daje satysfakcję samą w sobie. A sama Ellie ze zdjęć i wywiadów wydaje się osobą niesamowicie charyzmatyczną i pełną empatii (a jaka jest śliczna😭💕) Co ważne, to nie są książki wyłącznie dla osób z ADHD czy autyzmem. To pozycje dla wszystkich. Dla każdego, kto chce lepiej rozumieć innych ludzi, ale też siebie samego. Bo prawda jest taka, że każdy z nas zakłada jakieś „maski” i każdy mierzy się z oczekiwaniami, które czasem go przytłaczają. Podsumowując: obie książki oceniam na 7/10. Może nie były superlekkie w odbiorze, ale zdecydowanie wartościowe. To nie jest lektura na raz - to coś, do czego można wracać, odkrywając za każdym razem nowe rzeczy.