Recenzje
Korea Południowa. Travelbook. Wydanie 1
"Jako, że Korea jest krajem homogenicznym, a przez turystów zwiedzanym wciąż niezbyt masowo i raczej punktowo, wielu Koreańczyków, zwłaszcza z mniejszych miejscowości, nie jest przyzwyczajonych do widoku obcokrajowców. Dlatego też, podróżując po Korei, często można się spotkać z ciekawskimi spojrzeniami, a czasem nawet z pytaniem o możliwość zrobienia zdjęcia. " Korea Południowa to fascynujący kraj z ciekawą kulturą i pięknymi wiekowymi zabytkami, który szczyci się rozwiniętą gospodarką wysokich technologii. Korea Południowa zaskoczy podróżujących, także swoją wyrafinowaną kuchnią i przyrodą. Lasy zajmują 66% powierzchni kraju, posiada on około 20 parków narodowych, najwięcej w Górach Wschodniokoreańskich, m.in. znany Park Narodowy Sorak-san. "Korea Południowa. Travelbook." pomoże Wam zaplanować wyjazd od lotu w obie strony i co trzeba zabrać ze sobą po noclegi i atrakcje a także znajdziecie w nim przydatne informacje, które są niezbędne podczas zwiedzenia tego egzotycznego kraju. Podsumowując, bardzo przydatny travelbook, który zaskoczy pięknymi ilustracjami i ważnymi informacjami. Gorąco polecam.
Forget me not
Ludka Skrzydlewska po raz kolejny skradła moje serce i po raz kolejny kupiła mnie swoją historią. Cieszę się, że w każdej kolejnej swojej powieści jest coś nowego, świeżego i nie jest powtarzalny schemat. Sięgając po książki autorki wiem, że znajdę nową i niepowtarzalną przygodę i z każdą kolejną powieścią utwierdza mnie, że jest moją ulubioną polską autorką. "Forget me not" to historia pełna tajemnic, napięć, niedomówień, frustracji i narastających emocji. Romans, który świetnie łączy ze sobą intrygi, dramaty oraz jest pełna elektryzującej chemii między bohaterami. Romans z popularnym i spłyconym motywem "jednej nocy z nieznajomym" w tej powieści jest odświeżony dzięki emocjom, które zawarła autorka oraz bardzo ludzkimi i wielowymiarowymi bohaterami. "Forget me not" to idealna lektura dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko klasycznego romansu. Z końcem ostatnich stron wyczekuję już następnej książki i zastanawiam się co nowego wymyśli tym razem. Ludka Skrzydlewska to jest autorka którą polecam absolutnie każdemu.
Forget me not
„Może nigdy nie zapamiętam twarzy moich bliskich, ale to nieważne. Bo moje serce zawsze ich rozpozna.” Moja sympatia do książek pani Ludki Skrzydlewskiej narodziła się w chwili, gdy przeczytałam jej książkę „Niepokorne serca”, którą przeczytałam kilka lat temu. Od tamtej pory z każdą kolejną książką utwierdzam się w przekonaniu, że autorka doskonale wie, jak poruszyć czytelnika, wciągnąć go w emocjonalny wir i zostawić z refleksją - czasem gorzką, czasem słodką, ale zawsze autentyczną. Gdy więc w moje ręce trafił e-book „Forget Me Not”, nie miałam wątpliwości, że czeka mnie kolejna literacka przygoda, której nie będę chciała szybko zakończyć. I nie pomyliłam się. Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w sam środek dramatycznych wydarzeń. Astra Flanagan przyłapuje swojego narzeczonego Patricka na zdradzie, co okazuje się zaledwie początkiem jej osobistego koszmaru. Patrick nie tylko łamie jej serce, ale też skutecznie niszczy jej zawodowe i prywatne życie - pozbawia ją mieszkania, pracy i wsparcia zespołu. Astra, zmuszona do reorganizacji całego swojego świata, trafia do baru w centrum San Francisco, gdzie próbuje utopić smutki w alkoholu. Tam poznaje tajemniczego nieznajomego - przystojnego, wycofanego, ale wyraźnie zainteresowanego rozmową. Między nimi szybko rodzi się chemia, a wieczór kończy się w hotelowym pokoju. Astra ucieka z samego rana, nie podając nawet swojego imienia. Wkrótce okazuje się, że ta noc miała konsekwencje - klasyczny motyw niespodziewanej ciąży powraca, ale Skrzydlewska potrafi nadać mu świeżości i emocjonalnej głębi. My, jako czytelnicy szybciej niż Astra poznajemy tożsamość tajemniczego mężczyzny. To Thane Lennox, nowy team leader w jej pracy. Spotkanie na zebraniu jest pełne napięcia, zwłaszcza, że Thane zdaje się jej nie pamiętać. Astra, która liczyła na choćby cień emocjonalnego śladu po wspólnej nocy - musi zmierzyć się z rozczarowaniem i nową zawodową dynamiką. Nie wie, że to nie jest związane z lekceważeniem przez Thane wspólnej nocy, lecz przyczyna leży w zupełnie innym fakcie, ale tego nie zdradzę, by nie popsuć niespodzianki. Tłem dla wydarzeń jest środowisko firmy zajmującej się projektowaniem i tworzenie gier komputerowych, a więc mamy do czynienia z pracą biurową w korporacyjnym zespole ludzi. Z tego względu powieść można zaliczyć do romansu biurowego. Przez całą fabułę prowadzi nas Astra i nie raz brakowało mi spojrzenia Thane’a na niektóre epizody. Wprawdzie jako bonus, na końcu książki poznajemy jego perspektywę, ale tylko w kilku sytuacjach, a to dla mnie za mało. Naprzemienna relacja byłaby bardziej pełna i ciekawa. Perspektywa Thane’a pokazuje, jak bardzo Astra myli się w swoich osądach i wnioskach, które powstają w jej umyśle. To utwierdza w przekonaniu, że błędem jest wyciągać pochopne wnioski nie znając prawdziwych motywów i zdania drugiej osoby. Pani Skrzydlewska pisze lekko, ale nie banalnie. Jej dialogi są żywe, postacie mają wyraziste charaktery, a tempo narracji nie pozwala się nudzić. Co ważne - autorka nie boi się trudnych tematów, takich jak manipulacja, samotność czy potrzeba akceptacji. Wszystko to podane jest w przystępnej, emocjonalnej formie, która trafia do czytelnika. Świetnie buduje napięcie między bohaterami, balansując między romantyzmem a dramatem, między nadzieją a rozczarowaniem. Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy tytułu w języku angielskim. To niestety częsty zwyczaj u pisarek, zwłaszcza młodego pokolenia. Nie wiadomo dlaczego taki trend zapanował, ale z pewnością byłoby lepiej, gdyby tytuł brzmiał po polsku, czyli w tym przypadku „Nie zapomnij o mnie”. „ Forget Me Not” brzmi ładnie, ale w kontekście polskiej powieści, bardziej naturalne byłoby użycie rodzimego języka. W tym przypadku polska wersja byłaby równie chwytliwa, a może nawet bardziej emocjonalna. Fabuła „Forget Me Not” oparta jest na dobrze znanych motywach, które wielokrotnie przewijały się w literaturze obyczajowej i romansowej. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to zlepek schematów, ale nic bardziej mylnego. Pani Ludka Skrzydlewska udowadnia, że nawet najbardziej klasyczne rozwiązania fabularne mogą zyskać nową jakość, jeśli zostaną odpowiednio opowiedziane. Miałam wrażenie, że autorka postanowiła umieścić w jednej powieści wiele schematycznych, typowych i często spotykanych rozwiązań, takich jak jednorazowa przygoda, konsekwencje w postaci ciąży, ukrywanie jej, nieporozumienia, problemy z byłym narzeczonym i wiele innych. Autorka zgrabnie splata te wątki w spójną, romantyczną i angażującą historię, która nie nuży, lecz wciąga z każdą kolejną stroną. Bohaterowie są pełnokrwiści, ich emocje autentyczne, a relacje, mimo że oparte na znanych schematach, mają w sobie coś świeżego i nieprzewidywalnego. To trochę tak, jakbyśmy weszli do dobrze znanego pomieszczenia, które nagle zyskało nową barwę i wystrój. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale odbieramy je zupełnie inaczej — z zaciekawieniem, z przyjemnością, z nową perspektywą. Pani Skrzydlewska nie próbuje na siłę zaskakiwać, ale z wdziękiem i lekkością pokazuje, że w literaturze nie chodzi tylko o oryginalność, lecz o sposób opowiedzenia historii. A ten sposób — w jej wykonaniu — zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Kim jesteś?
Amelia próbuje być tą odpowiedzialną z rodzeństwa więc zarówno uczy się jak i pracuje by wspomóc babcię w domowym budżecie. Niestety jej młodszy brat ciągle pakuje siebie, a co za tym idzie pociąga ją za sobą w kłopoty. Teraz zadarł z naprawdę złymi ludźmi, którzy nie pozwalają sobie na zbytnie człowieczeństwo. Gdy wychodzi, że dziewczyna jest jego siostrą od razu pojawia się inna forma spłaty zadłużenia przez brata. Zabierają dziewczynę do szefa. Dziewczyna zaczyna sobie zdawać sprawę gdzie trafi i na początku się buntuje, jednak w końcu pogodziła się z losem i chce to jak najszybciej zakończyć. Mimo tego w co ją wpakował brat w dalszym ciągu się o niego martwi oraz o babcię. Szef do którego trafiła bardzo się temu dziwi. Dziewczyna wzbudza w nim uczucia, przez które jest traktowana inaczej niż inne dziewczyny z burdelu. Powoduje to wrogość w pewnej dziewczynie, która zazwyczaj bywała u boku szefa pana Lee. Sprawy z dnia na dzień stają się coraz bardziej zagmatwane jak i niebezpieczne. W Amelii pojawiają się uczucia, których nie powinno być. Próbuje nie przyjmować ich do wiadomości jak i serca. Nie chce się im poddać bo wie jaka jest tylko umowa. Nigdy nie lubiła jak ktoś jej coś kazał. Uwielbiała wolność. Z czasem na jaw wychodzą sprawy, których się nie spodziewała i dowiaduje się ile żyła w kłamstwie. Nie sądziłam, że ta książka mnie tak zaskoczy. Myślałam, że to będzie standardowa książka mroczna z mnóstwem seksu i jakieś mroczno- mafijne sprawy. Jednak tutaj zagadka goniła zagadkę i do samego końca zastanawiałam się jak to się skończy. Mimo iż domyślałam się paru rzeczy to jednak nie spodziewałam się takiego zakończenia. Bohaterka z jednej strony była głupia bo próbowała uciekać co tylko pogarszało jej sytuacje, z drugiej strony w końcu pogodziła się z losem i była wręcz spokojna. Szczerze to sama nie wiem, jak można się zachowywać w takiej sytuacji. Przecież sama z własnej woli tam nie trafiła. Była tam trzymana siłą i pod przymusem. Ogromnie dziwiła się tym dziewczynom, które były tam z własnej woli, a nawet dawały się nieraz brutalnie pobić podczas "pracy". Większość rozdziałów jest ze strony Amelii ale pojawia się kilka ze strony innych bohaterów. Są również wzmianki z przeszłości Amelii czy Oliviera. Książka jest lekko gruba ale czyta się ją naprawdę szybko. Ja zdecydowanie nie mogłam się oderwać. Pojawia się trochę scen 18+ dlatego taki jej minimalny wiek czytelnika. Podsumowując zdecydowanie polecam tą pozycję dla osób lubiących dużą dawkę zagadek oraz klimaty mafijne.
The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
Udawany związek, lektorka hot książek i przystojny trener personalny do tego jesienny vibe oraz szczypta niebezpieczeństwa i kilka wizyt w szpitalu - właśnie tego możecie się spodziewać w najnowszej książce Ludki Skrzydlewskiej i Magdalena Szponar. Kolejny raz Ludka posłużyła się motywem miłość od pierwszego wstrząsu anafilaktycznego. Nie miałam pojęcia, że można mieć uczulenie na kiwi także była to dla mnie zaskakująca informacja. W książce po tych wydarzeniach zaczyna robić się ciekawie za sprawą Camerona. Parker Coldman - jesieniara kochająca obraz później jesieni ze zgniłymi liśćmi i pochmurną pogodą oraz fanka spacerów po cmentarzach. Dziewczyna właśnie wprowadza się do swojego nowego lokum, które ma wynajmować z przyjaciółką. Parker nie może się doczekać, kiedy razem zamieszkają, bo Jordie to jedyna osoba, z którą ma tak dobre relacje. Niestety jej radość nie trwa długo, bo zamiast współlokatorki będzie miała współlokatora, który na dzień dobry ją wkurzy. Parker jest bałaganiarą i tylko ona wie, co znajduje się w jej chaosie, nawet pranie robi dopiero wtedy, gdy nie ma co na siebie włożyć. Cameron Payne - irytująco słodki przystojniak, trenuje kalistenikę i przyjaźni się z Jordie. Nowy współlokator Parker, z którą na początku nie nawiązuje nici porozumienia. Jednak z czasem ich relacja całkowicie się zmienia. Jak dla mnie ten mężczyzna był trochę dziwny, bo miał fioła na punkcie sprzątania i robił to nawet wtedy, gdy nikt go o to nie prosił. Jeśli chodzi o sprzątanie i gotowanie Cam to perfekcjonista, a Parker to całkowite jego przeciwieństwo.