ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Furia psychopaty

𝑭𝑼𝑹𝑰𝑨 𝑷𝑺𝒀𝑪𝑯𝑶𝑷𝑨𝑻𝒀 ||𝑫𝑰𝑨𝑵𝑨 𝑱𝑬𝑴𝑰𝑬𝑳𝑰𝑻𝑨 𝑾𝒀𝑫𝑨𝑾𝑵𝑰𝑪𝑻𝑾𝑶: Recenzja: „Furia psychopaty” to kontynuacja, która wciąga od pierwszych stron akcja pędzi i trudno się oderwać od lektury. Fabuła jest dynamiczna, pełna zwrotów i ciekawych pomysłów, które autorka umiejętnie wplata w historię. Pod względem samego tempa i intensywności wydarzeń ta część potrafi naprawdę porwać. Jednak w moim odczuciu to właśnie w tej gonitwie za akcją ucierpieli bohaterowie. W pierwszym tomie postacie były bardziej rozbudowane, ich charaktery wyraźniejsze i głębiej przedstawione. Tam czułam większą więź z nimi, a ich motywacje i emocje były silniej zaakcentowane. W tej części główną rolę przejęła akcja, a bohaterowie stali się raczej uczestnikami wydarzeń niż ich pełnoprawnymi filarami. . Styl pisania autorki wciąż zasługuje na pochwałę jest lekki, wciągający i potrafi utrzymać napięcie. Mam jednak wrażenie, że tym razem tempo zostało przyspieszone kosztem pogłębienia psychologii postaci. Pierwszy tom pod tym względem wypadał, moim zdaniem, lepiej. . Jest to książka, która zachwyci miłośników dynamicznej akcji i niespodziewanych wydarzeń, ale jeśli ktoś liczy przede wszystkim na rozbudowane portrety bohaterów, może poczuć lekki niedosyt. Ja jednak dobrze bawiłam się czytając i zachęcam do sięgnięcia po ten jak i poprzedni tom.

brokatowe.strony Tomiak Karolina

Awangarda

Dawniej czytałam sporo książek tej autorki, ale bez bicia przyznaję, że dużo czasu minęło od momentu, kiedy ostatni raz trzymałam w ręku jej książkę. Z odbiorem bywało różnie, ale raczej na plus, a znalazłam i perełki pośród książek autorki. Umie zaskoczyć to na pewno i ciężko przewidzieć w jakim kierunku potoczy się fabuła... Ava przyzwyczajona jest do życia w luksusie. Matka jej wpajała zawsze, że kobieta musi zadbać o siebie, ale w konkretny sposób, czyli zdobyć mężczyznę, który zapewni jej życie na określonym poziomie. Ava jest przed trzydziestką i od lat jest związana z Rogerem, którego poznała dzięki matce. Kobieta jest zakochana w mężczyźnie, który nie da się ukryć zapewnia jej życie jak w bajce. Ava nie wnika skąd jej narzeczony ma tyle pieniędzy, cieszy się, że tworzą szczęśliwą parę, że kocha go szczerze i odważnie patrzy na wspólną przyszłość. Pewnego dnia jednak ta bańka pryska. Roger zostaje postrzelony i pozostaje w stanie śpiączki. Do Avy odzywa się jego wspólnik informując, że została wskazana przez Rogera do zastąpienia go w biznesie. Życie Avy wywraca się do góry nogami,a wkrótce pojawia się kolejny mężczyzna, który chce, żeby odpracowała dług narzeczonego, a to dopiero początek problemów kobiety. Jak Ava odnajdzie się w osobliwym klimacie klubu, w którym ma pracować? Czy w ogóle się odważy? Komu może ufać? Czy na pewno tak dobrze swojego narzeczonego? Dobrze czyta się tą książkę i przypomina dobrze znany styl autorki. Tu nie ma czasu na nudę, a kolejne wydarzenia szokują czytelnika. Zakończenia nie będę komentowała, bo nastawiałam się na jednotomówkę, nie miałam pojęcia, że to tak może się nagle skończyć. Z drugiej strony, to nie jest pierwszy raz w przypadku tej autorki, kiedy na koniec mam ochotę krzyknąć, ale jak tak można?! Podobał mi się pomysł na fabułę, chociaż co ciekawe, aż szukałam na lubimy czytać informacji, czy to nie jest wznowienie, bo cały czas miałam wrażenie, że z jakąś książką bardzo mi się kojarzy. Czy jestem zadowolona z lektury? Tak, chociaż przecież to dopiero początek losów Avy, myślę, że to co najlepsze dopiero przed nami.

ank_1985_czyta Kopczyk Anna

Psychologia relacji, czyli jak budować świadome związki z partnerem, dziećmi i rodzicami

Jest to poradnik psychologiczny o budowaniu zdrowych więzi w rodzinie i z bliskimi. Świadome relacje tworzymy każdego dnia — poprzez komunikację, zrozumienie i pielęgnowanie granic. Autor przedstawia różne rodzaje relacji. Pozwolę przytoczyć sobie kilka. Do każdego przypadku są ćwiczenia w których podkreślę co jest ważne i jakich efektów można oczekiwać. Związek partnerski: Jak mówić o potrzebach i słuchać bez oceniania. Dlaczego ważne: Uczy otwartości i codziennego zauważania drugiej osoby. Co daje: Zbliża i wzmacnia poczucie bycia ważnym w oczach partnera. Relacje z dziećmi: Jak budować zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego ważne: Daje dziecku pewność, że jest słyszane i akceptowane. Co daje: Spokojniejsze rozmowy, mniej konfliktów, więcej bliskości. Relacje z rodzicami: Jak rozmawiać z pozycji dorosłego, a nie dziecka. Dlaczego ważne: Pomaga uświadomić sobie niewypowiedziane emocje. Co daje: Uwalnia od starych schematów i pozwala budować zdrowsze relacje rodzinne. Ta książka to dla mnie połączenie psychologicznej wiedzy i życiowej mądrości w praktycznym wydaniu. Lubię poradniki, które nie zatrzymują się na teorii, a tutaj każde zagadnienie kończy się ćwiczeniem, które można od razu zastosować w życiu. W trakcie lektury czułam, że autor mówi wprost, ale jednocześnie z szacunkiem dla czytelnika - jak ktoś, kto sam przepracował wiele tematów i wie, co działa, a co jest pustym sloganem. Najbardziej ujęło mnie to, że książka obejmuje trzy różne obszary relacji - partnerstwo, rodzicielstwo i więź z rodzicami - bo rzadko kiedy poradnik patrzy na człowieka tak holistycznie. Zauważyłam, że już podczas czytania zaczęłam patrzeć na pewne zachowania bliskich z większą łagodnością. Ćwiczenia z tej książki są proste, ale mają w sobie coś z „małych rewolucji” - jeśli wykonuje się je regularnie, mogą zmienić dynamikę relacji. Czuję, że to publikacja, do której można wracać co jakiś czas, żeby sprawdzić, na jakim etapie rozwoju są nasze więzi i co jeszcze możemy w nich ulepszyć To książka, która nie tylko uczy, ale zmusza do praktyki. Ćwiczenia są proste, a efekty mogą być głębokie i trwałe. Dla osób gotowych zrobić krok w stronę lepszych, spokojniejszych i bardziej autentycznych relacji — z partnerem, dzieckiem, rodzicami. Szczerze polecam.

Tik tok Kędra Danuta

Venus

Drogi Czytelniku, pewnie zastanawiasz się, jak to jest podpisać pakt z samym diabłem. Do tej pory też się nad tym zastanawiałam, aż w końcu sama tego doświadczyłam — wpadłam w jego sidła i nie mogłam się uwolnić, choć tego pragnęłam. Pragnęłam uciec i zapomnieć, że cokolwiek miało miejsce. Wiedziałam, że nie mogę tego zrobić — mój los leżał w jego rękach, lecz nie na długo. Miałam plan, jednak potrzebowałam czasu — on nie dotrzymał swojej części umowy. Przez niego straciłam wszystko, co miałam. Mój skarb, dla którego walczyłam — musiałam zrobić wszystko, żeby poczuł to, co ja. Żeby cierpiał i nigdy nie zaznał spokoju. Nie byłam pewna, czy mi się uda, ale nie miałam nic do stracenia. Poker — gra, w której byłam mistrzynią. Postanowiłam rzucić wyzwanie samemu Diabłu — pokonać go w jego własnej grze. To właśnie wtedy rozpoczęło się piekło. Piekło, które miało nas zniszczyć, chociaż myśleliśmy, że to MY je zniszczymy. Przeliczyliśmy swoje możliwości. Nazywam się Kendall Holland i dziś, Drogi Czytelniku, opowiem Ci, jak podpisałam pakt z samym diabłem… Drogi Czytelniku, rzadko zdarza się, że książka trafia w moje ręce dwa razy — tym razem tak się stało, ponieważ Venus znam z wattpada. Pamiętam, jak wieczorami zakopywałam się pod kołdrą i czytałam rozdziały, które Kornelia publikowała. Na wieść, że książka, która skradła mi serce, uśmiech mimowolnie wkradł się na moje usta — cieszyłam się, że więcej osób przeczyta historię, która nie jest łatwa, ale zdecydowanie daje do myślenia. Potwierdza to fakt, że recenzji nie pisze od razu po skończeniu, a parę dni po, bo musiałam przemyśleć to, co się stało i ogarnąć myśli, które krążą mi po głowie — wiem, że to jeszcze nie ten czas, aczkolwiek nie chcę czekać w nieskończoność, bo w końcu emocje, które odczuwam, wyparują, a to one są najważniejsze. Dlatego próbuje coś skleić, abyś Ty, Drogi Czytelniku, mógł stwierdzić, że ten tytuł jest dla Ciebie. Jeśli myślisz, że przy tej książce Twój umysł odpocznie, a urocze słówka będą wylewać się stronami, to muszę wyprowadzić Cię z błędu — Venus to mrok, ale nie można powiedzieć, że nie znajdziemy w nim momentów, które chwytają za serce. Jak wiesz, raczej unikam książek, w której mrok jest planem główny, lecz tutaj musiałam zrobić wyjątek — na początku miałam trudność z przestawieniem, jednak gdy to zrobiłam, przepadłam i nie mogłam się oderwać. „Venus” to lektura, która wymaga skupienia — każdy szczegół ma znaczenie, nic nie może nam umknąć, dlatego oczy trzeba mieć dookoła głowy. Razem z bohaterką odkrywamy tajemnice Nathaniela, co sprawia, że oderwanie się jest wręcz niemożliwe — kolejne tajemnice dostarczają większego mętliku w głowie. Nie wiemy, co o tym sądzić i boimy się, czego się jeszcze dowiemy. Boimy się, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć ruchu autorki. Sama bohaterka również bywa nieprzewidywalna — może zaatakować w każdej chwili, choć nie spodziewa się, że jej plan niedługo legnie w gruzach. Targaj nią różne emocje, które przechodzą na czytelnika — najwięcej jest strachu. To on towarzyszy nam przez całą podróż. Nie znamy dnia ani godziny. Nie wiemy, do czego zdolny jest mężczyzna. W książce nie znajdziemy słodkich charakterów — tu mrok kryje się za każdym słowem. Jeśli boisz się, że został on źle wykreowany, to muszę wyprowadzić Cię z błędu. Dawno nie czułam tak silnych emocji, które nie odpuszczały do końca — już po tym zdaniu powinieneś, Drogi Czytelniku, wywnioskować, że czasu na odpoczynek nie znajdziesz. Venus Cię wciągnie, a Ty nie będziesz chciał, żeby puścił. Nie mogę powiedzieć, że znajdziemy tu wątek romantyczny — miłość, która się pojawiła, to tak naprawdę nie miłość. To przekleństwo, z którego pragną się uwolnić. Jasne, miłość się pojawia, ale rodzinna. To właśnie miłość do bratanka dała Kendall siłę. Siłę, której jej brakowało, a nagle ją zyskała i nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Ta miłość również tę siłę jej zabrała — doprowadziła do jej zagłady. Właściwie doprowadziła też do naszej zgłady — to wtedy mosty runęły, a łzy pojawiły się i nie chciały zniknąć. Serce płonęło, ból był coraz mocniejszy, bo musiałaś przeżyć to drugi raz — nie tylko w rzeczywistości, na papierze również. Kornelia potwierdza tym, że thriller można napisać z emocjami, tymi negatywnymi i pozytywnymi. W jednej chwili możesz się bać, w drugiej zalewać łzami. To wszystko powoduje, że nie myślimy, żeby odłożyć egzemplarz na bok, nie tylko dlatego, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej, ale też dlatego, żeby odkryć, jakie emocje będą następne. Plusem są krótkie rozdziały, które nie ciągnął się w nieskończoność — odpowiedzi na pytania, które krążą nam po głowie, uzyskujemy szybko. Nie tak szybko, żeby nie było nudno, lecz czekać długo też nie musimy. Czego bałam się najbardziej? Zakończenia — tak, tego bałam się najbardziej. Nie wiedziałam, do czego zdolna jest Kornelia, ani jaki ma pomysł na finał, tym bardziej że zaczęło robić się ciężko — o innych uczuciach mogliśmy zapomnieć, pozostało tylko napięcie. Napięcie, które sprawiło, że siedziałam z otwartą buzią, bo musiałam przeanalizować to, co się stało. Warto wspomnieć, że książka pisana jest w narracji trzecioosobowej — jak mnie znasz, to wiesz, że mam z nią problem, ale tutaj wyparował. Ta narracja pasowała do klimatu — mogliśmy dokładnie obserwować to, co się wydarzyło. Drogi Czytelniku, takich debiutów to ze świecą szukać! Ostatnio mam problem z książkami, bo ciężko o coś, co spełni moje wszystkie wymagania, ale Venus wbił mnie w fotel. Zazwyczaj moja recenzja jest dłuższa, jednak nie wystarczy mi słów, aby opisać, jak ta historia mi się podobała. Jeśli szukasz powieści przepełnionej mrokiem, to ta jest dla Ciebie!

booktok_zaczytana Gleba Julka

Remind Me of Our Memories. Ślady utraconych dni

Recenzja książki „Remind Me of Our Memories. Ślad utraconych dni” - Julia Mroczek 💙”Remind Me of Our Memories. Ślad utraconych dni” autorstwa Julii Mroczek to poruszająca opowieść o dorastaniu, stracie i miłości, która - choć młodzieńcza - nosi w sobie emocjonalną głębię i dojrzałość. 💙Głównymi bohaterami są Brittan - piętnastoletnia dziewczyna - oraz jej najlepszy przyjaciel, szesnastoletni Nathaniel. Na pierwszy rzut oka ich historia może wydawać się typową opowieścią o nastoletnim zauroczeniu, przetykaną drobnymi wzlotami i upadkami. Jednak im dalej zagłębiamy się w tę historię, tym bardziej przekonujemy się, że nie wszystko, co piękne, trwa wiecznie. Los niespodziewanie rozdziela ich drogi - Brittan wyprowadza się wraz z matką do innego miasta, pozostawiając Nate’a samego w Portland. Czy ich ścieżki jeszcze kiedyś się przetną? 💙To, co wyróżnia tę książkę, to jej nieoczywista struktura. Narracja prowadzona jest dwutorowo - poznajemy wydarzenia z przeszłości poprzez zapiski z pamiętnika Brittan, a równolegle śledzimy bieg zdarzeń sześć lat później. To zabieg, który pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć przemiany bohaterów oraz to, jak przeszłość kształtuje ich teraźniejszość. 💙Choć początkowo można odnieść wrażenie, że to kolejna opowieść o młodzieńczej miłości, historia szybko nabiera głębi. Autorka potrafi uchwycić emocje z dużą wrażliwością i delikatnością - zwłaszcza w momentach trudnych, związanych z przemocą czy traumą. Julia nie epatuje dramatyzmem, lecz subtelnie prowadzi czytelnika przez uczucia bohaterów, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić. 💙Styl autorki jest lekki, ale pełen emocji - książkę pochłania się niemal jednym tchem. To idealna lektura na jeden spokojny, ciepły wieczór. Nie ma tu zbędnego patosu, jest za to szczerość, melancholia i odrobina nadziei. 💙Jeśli miałabym wskazać jakiekolwiek słabości, to… właściwie ich nie znajduję. To dopracowana, emocjonalna opowieść, która zostawia ślad - dokładnie tak, jak jej tytuł sugeruje. 💙,,Remind Me of Our Memories” to historia, która przypomina nam, jak kruche i jednocześnie silne potrafią być młodzieńcze uczucia. Losy Britt i Nate’a poruszają, a zakończenie pozostawia z niecierpliwym oczekiwaniem na ciąg dalszy. Ocena 4/5

hushedbooks Widełka Wiktoria