ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Wszystkie barwy mroku

Czasami nie ma miejsc ciemniejszych niż ludzkie serca i dusze. Czasami skala szaleństwa jest nie do pojęcia. Czasami jedna decyzja przesądza o wszystkim. Poznajcie historię miłości, historię obsesji i historię szaleństwa, a wszystko w wielu odcieniach, barwach, lecz prawie zawsze w cieniu czającego się wokół mroku. Wszystkie barwy mroku – fabuła thrillera Patch to czternastolatek trzymający się na uboczu. Za sprawą uzależnionej matki i swojej odmienności nigdy nie miał w życiu łatwo. Brak jednego oka jego mama próbowała obrócić w zaletę, pokazując mu jak jest wyjątkowy i karmiąc go mnóstwem opowieści o piratach, którzy często tak jak on oglądali świat tylko jednym okiem. Pewnego dnia Patch jest świadkiem napaści zamaskowanego mężczyzny na dziewczynę z jego szkoły, Misty. Działa instynktownie, może zbyt odważnie. Rzuca się w kierunku rosłego mężczyzny. Dzięki temu dziewczyna ucieka, wraca do rodziców, a on i napastnik znikają bez śladu. Poszukiwania nie przynoszą efektów, śledztwo nie posuwa się do przodu, jedynie przyjaciółka Patcha, Saint nie ustaje w poszukiwaniach. Uparcie i z determinacją szuka chłopaka, który niepostrzeżenie skradł jej serce, co uświadamia sobie dopiero teraz. W okolicy i pobliskich stanach już wcześniej znikały dziewczyny w podobnym do Misty wieku. Czy ten trop jest słuszny? Czy szukając chłopaka należy najpierw szukać seryjnego mordercy? To początek długiej historii rozpisanej na kilka dekad. Epicka historia z pogranicza gatunków W jednej książce znalazłam dobry thriller, epicką historię miłosną i dobrą literaturę uwodzącą słowem w warstwach opisowych. Napisana z epickim rozmachem historia burzy krew w żyłach i rezonuje w głowie jeszcze długo po przewróceniu ostatniej kartki. Za sprawą ciekawych bohaterów i krótkich rozdziałów, które można czytać z doskoku i znów szybko odnaleźć się w fabule, książkę czytało mi się bardzo dobrze. Mimo że ma ponad 600 stron, dałam radę z półrocznym dzieckiem na pokładzie. Dzięki Bogu i maluchowi za dłuższe drzemki!
Portal Immersja

Wszystkie barwy mroku

Moje pierwsze spotkanie z autorem, którego stylu wcześniej nie znałam, ale którego teraz długo nie zapomnę. Zawsze powtarzam, że sięgam po książki intuicyjnie, często kierując się przeczuciem, emocjami i często opiniami innych czytających. Tak właśnie było z „Wszystkimi barwami mroku”. To moja pierwsza książka Chrisa Whitakera, autora, którego do tej pory nie znałam. Przyznam szczerze, ta cegiełka na półce trochę mnie przerażała. Gruba, rozbudowana, wymagająca. Ale coś mnie do niej ciągnęło. I cieszę się, że dałam jej szansę. To książka, która zabiera nas do lat 70. XX wieku, do miasteczka Monta Clare w stanie Missouri. Niby świat się zmienia, kończy się wojna w Wietnamie, wielcy sportowcy walczą o tytuły, ale w Monta Clare czas jakby się zatrzymał. I właśnie tam dzieją się rzeczy, o których nie mówi się głośno, znikają dziewczyny. Nikt nie zna sprawcy. Nikt nie zadaje pytań. Wszystko milknie… aż do dnia, w którym chłopiec o imieniu Patch postanawia nie stać z boku. Patch to postać, którą pokochacie, mimo jego fizycznych ograniczeń, jest niesamowicie wrażliwy, odważny, prawdziwy. Nie potrafi przejść obojętnie obok przemocy i krzywdy. Kiedy ratuje Misty, dziewczynę, w której się podkochuje, sam nie wie jeszcze, że ten jeden moment zmieni jego życie na zawsze. To nie jest książka, którą się czyta jednym tchem. To książka, przez którą się płynie. Która zmusza do refleksji, która rozdziera serce, ale też koi. Whitaker stworzył historię, która nie jest jedynie thrillerem, choć napięcia tu nie brakuje. To raczej wielowymiarowa opowieść o dorastaniu, przyjaźni, traumie, miłości i granicach poświęcenia. Zastanawiałam się wiele razy podczas lektury: ile jesteśmy w stanie znieść, zanim przestaniemy wierzyć w dobro? Czy jedno wydarzenie może zdefiniować całe nasze życie? Jak rozróżnić, kto jest prawdziwym bohaterem, a kto tylko tak wygląda? Ta książka wywołała we mnie mnóstwo emocji, był ból, był smutek, była nadzieja. Był też lęk. Ale na końcu, było też światło. Bo w tych wszystkich barwach mroku autor zostawia nam maleńki promyk, pokazuje, że nawet w najciemniejszych zakamarkach życia może tlić się dobro. Nie ukrywam, to jedna z tych książek, które zostają z człowiekiem na długo. Które nie kończą się wtedy, gdy przewracasz ostatnią stronę. Zostają w sercu i umyśle. Skłaniają do zadania sobie ważnych pytań o to, co w życiu naprawdę się liczy. Jeśli jeszcze się wahasz, nie wahaj się dłużej. Daj się porwać tej historii. Daj sobie czas na jej przeżycie. Może i dla Ciebie będzie to początek pięknej, literackiej znajomości z autorem, który nie boi się pisać o tym, co trudne i prawdziwe.
Poczytaj ze mną

Wszystkie barwy mroku

Są takie książki, które zostawiają w człowieku coś trwałego. Kiedy zaczynałam czytać Wszystkie barwy mroku, nie spodziewałam się, że ta historia tak mocno mnie poruszy. Myślałam, że dostanę dobry thriller z ciekawą fabułą i owszem, to też dostałam ale to, co znalazłam pomiędzy wierszami, przerosło moje oczekiwania. Ta książka to prawdziwa emocjonalna podróż, która wywróciła mnie na drugą stronę. Już od pierwszych stron wiedziałam, że nie będzie to łatwa lektura. Nie dlatego, że trudno się ją czyta wręcz przeciwnie, styl Whitakera jest piękny i płynny, momentami wręcz poetycki. Trudność polegała na tym, jak głęboko ta historia wchodzi pod skórę. Autor stworzył świat pełen bólu, tęsknoty, ale też czułości i nadziei. Wydarzenia i relacje między bohaterami są tak prawdziwe, tak ludzkie, że chwilami musiałam przerywać czytanie, żeby sobie wszystko poukładać. Bohaterowie... długo nie potrafiłam o nich przestać myśleć. Każdy z nich jest inny, każdy zbudowany z drobnych rys i pęknięć. Nikt nie jest do końca zły, nikt nie jest całkowicie dobry. I to właśnie mnie najbardziej poruszyło – ta szara strefa między tym, co „słuszne”, a tym, co „konieczne”. Autor pokazuje, że życie nie zawsze daje nam wybór między czernią a bielą. Czasem jesteśmy zmuszeni działać w odcieniach szarości, i to wcale nie czyni nas gorszymi ludźmi. Wręcz przeciwnie to właśnie te decyzje często świadczą o naszej sile i człowieczeństwie. Nie chcę zdradzać szczegółów fabularnych, bo ta historia zasługuje na to, by odkrywać ją powoli, samemu, z pełnym wachlarzem emocji. Powiem tylko tyle: ta książka opowiada o stracie i miłości, o przywiązaniu, winie i odkupieniu. O dzieciństwie, które nie zawsze jest bezpieczne. O dojrzewaniu w cieniu tajemnic i błędów, które często nie są nasze, ale i tak musimy za nie płacić. Po przeczytaniu długo nie mogłam dojść do siebie. Przewracałam ostatnią stronę z sercem w gardle, a potem przez długi czas po prostu siedziałam w ciszy. Wszystkie barwy mroku to książka, która nie tylko opowiada historię ona zostawia ślad. Zmienia sposób, w jaki patrzymy na innych ludzi. Uczy empatii, uczy nie oceniać pochopnie. Pokazuje, że każdy z nas niesie swój ciężar czasem ukryty głęboko, za uśmiechem albo ciszą. To jedna z tych książek, które czyta się sercem. I która zostaje w nim na długo. W moim została.
Notatnik Recenzentki

Wszystkie barwy mroku

Są takie książki, które zostawiają w człowieku coś trwałego. Kiedy zaczynałam czytać Wszystkie barwy mroku, nie spodziewałam się, że ta historia tak mocno mnie poruszy. Myślałam, że dostanę dobry thriller z ciekawą fabułą i owszem, to też dostałam ale to, co znalazłam pomiędzy wierszami, przerosło moje oczekiwania. Ta książka to prawdziwa emocjonalna podróż, która wywróciła mnie na drugą stronę. Już od pierwszych stron wiedziałam, że nie będzie to łatwa lektura. Nie dlatego, że trudno się ją czyta wręcz przeciwnie, styl Whitakera jest piękny i płynny, momentami wręcz poetycki. Trudność polegała na tym, jak głęboko ta historia wchodzi pod skórę. Autor stworzył świat pełen bólu, tęsknoty, ale też czułości i nadziei. Wydarzenia i relacje między bohaterami są tak prawdziwe, tak ludzkie, że chwilami musiałam przerywać czytanie, żeby sobie wszystko poukładać. Bohaterowie... długo nie potrafiłam o nich przestać myśleć. Każdy z nich jest inny, każdy zbudowany z drobnych rys i pęknięć. Nikt nie jest do końca zły, nikt nie jest całkowicie dobry. I to właśnie mnie najbardziej poruszyło – ta szara strefa między tym, co „słuszne”, a tym, co „konieczne”. Autor pokazuje, że życie nie zawsze daje nam wybór między czernią a bielą. Czasem jesteśmy zmuszeni działać w odcieniach szarości, i to wcale nie czyni nas gorszymi ludźmi. Wręcz przeciwnie to właśnie te decyzje często świadczą o naszej sile i człowieczeństwie. Nie chcę zdradzać szczegółów fabularnych, bo ta historia zasługuje na to, by odkrywać ją powoli, samemu, z pełnym wachlarzem emocji. Powiem tylko tyle: ta książka opowiada o stracie i miłości, o przywiązaniu, winie i odkupieniu. O dzieciństwie, które nie zawsze jest bezpieczne. O dojrzewaniu w cieniu tajemnic i błędów, które często nie są nasze, ale i tak musimy za nie płacić. Po przeczytaniu długo nie mogłam dojść do siebie. Przewracałam ostatnią stronę z sercem w gardle, a potem przez długi czas po prostu siedziałam w ciszy. Wszystkie barwy mroku to książka, która nie tylko opowiada historię ona zostawia ślad. Zmienia sposób, w jaki patrzymy na innych ludzi. Uczy empatii, uczy nie oceniać pochopnie. Pokazuje, że każdy z nas niesie swój ciężar czasem ukryty głęboko, za uśmiechem albo ciszą. To jedna z tych książek, które czyta się sercem. I która zostaje w nim na długo. W moim została. Moja ocena: 8/10
nakanapie.pl

Wszystkie barwy mroku

Macie swój ulubiony gatunek literacki? Pytam o gatunek nie bez powodu, bo dziś opowiem Wam o książce, która jest niesamowitym miksem gatunkowym. Wszystkie barwy mroku spodoba się tym, którzy kochają kryminały i thrillery, powieści obyczajowe, romanse a nawet literaturę piękną. Tu wydarzyło się tak dużo, że ciężko zamknąć to w jakiekolwiek ramy! I jest to ogromnym plusem tej powieści. Wszystkie barwy mroku Chris Whitaker zabiera nas w literacką podróż, która dotyka takich tematów jak przyjaźń, miłość, dojrzewanie, poszukiwanie i obsesja, która zmienia wszystko… Ta niesamowita historia, która ciągnie się przez ponad 600 stron rozpoczyna się w miasteczku Monta Clare. Głównym bohaterem jest Patch. Młody, spokojny i bardzo wrażliwy chłopak, którego cechą charakterystyczną jest opaska na oko. Mieszkańcy miasteczka mówią na niego Pirat. Ta książka porusza tak wiele tematów, że nie sposób o nich wszystkich tu opowiedzieć. Tę książkę trzeba po prostu przeczytać, poczuć, zagłębić się w akcję, zrozumieć, albo chociaż spróbować zrozumieć bohaterów. Wejść w ich głowy, serca, dusze. I iść krok w krok z nimi tam gdzie rzuca ich życie. Omijać wszystkie kłody rzucane im pod nogi, przyjmować porażki, potykać się razem z nimi i chłonąć to dobro, które będzie im dane. W tej rozciągniętej w latach opowieści autor opowiada o prawdziwej przyjaźni, o różnych odcieniach miłości i przede wszystkim o poszukiwaniu: sensu, sprawiedliwości, prawdy i samego siebie. Ta książka to podróż, w którą naprawdę warto się wybrać. Pełna mroku, niepewności i strachu, podsycana tajemnicami książka, która pochłonie Was bez reszty.
coprzeczytac Paulina Adamska