Recenzje
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Kto przeczytał w życiu chociaż jedną książkę o kowbojach.. wkleja kowboja! Polubiliście się z tym trendem, czy to raczej nie Wasze klimaty? Dajcie koniecznie znać! Bo wiecie.. ja takie historie uwielbiam i z niecierpliwością wypatruję kolejnych nowości! Jeżeli chodzi o serię #chestnutsprings to mam wrażenie, że jest ona z tomu na tom coraz lepsza! ,„Bez rozwagi" to zdecydowanie póki co moja ulubiona część. I chociaż Silver poruszyła tutaj kilka trudniejszych tematów, to czyta się ją niezwykle lekko. Muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam Theo, naszego głównego bohatera! Ten z pozoru beztroski ujeżdżacz byków to mężczyzna niezwykle empatyczny, wrażliwy, wyrozumiały, lojalny oraz dojrzały emocjonalnie, który nie boi się własnych uczuć. Nie ucieka od bliskości, a wręcz przeciwnie.. pragnie jej! Winter miała naprawdę ogromne szczęście, że to jego los postawił na jej drodze! Musicie przeczytać tę historię chociażby tylko po to, aby go poznać! Nalegam! A tak na koniec.. jeśli lubicie małomiasteczkowe romanse i bohaterów z trudną przeszłością, to zdecydowanie powinniście skusić się na tę historię. Mi się ona ogromnie podoba
Biurowy tyran. Wredni szefowie z Chicago #1
"To coś z Briną nie jest przelotnym romansem. Chcę to rozwijać. Pragnę jej tak bardzo, że mógłbym rozerwać swoją zbroję i pokazać jej swoje prawdziwe wnętrze, a nie tego warczącego szefa-dzikusa, którego zna. Intryguje mnie w sposób, w jaki żadna kobieta mnie nie intrygowała. Wiedziałem od chwili, gdy ochrzciła moje buty cynamonową latte". Romans to gatunek, gdzie właściwie wszystko już było. A kiedy zawęża się go do tego biurowego, jeszcze ciężej utrzymać uwagę czytelnika. Jednak tu między mną, a tą książką kliknęło. W końcu! Piątek trzynastego to dla Sabriny Bristol wyjątkowo pechowy dzień. Nie dość, że złamała obcas, wylali ją z pracy, to jeszcze jakiś wymuskany koleś prosi, aby przesiała się w parku, bo to uwaga „jego ławka”. Dla Briny to dosłownie kres cierpliwości, więc mówi parę słów mężczyźnie, po czym opluwa jego błyszczące buty kawą. Dziecinne? Zapewne. Ale jakże satysfakcjonujące. Magnus Heron nie spodziewał się takiego zachowania. Nieznajoma z parku nie dość, że nie wiedziała kim jest, to nie próbowała z nim flirtować. Dlatego postanawia ją odszukać i zaproponować pracę osobistej asystentki. No i się zaczyna. Sabrina przyjmuje pracę, bo tak naprawdę nie ma innego wyjścia. Ma zaledwie dwadzieścia trzy lata i brakuje jej doświadczenia. Wiadomo, pieniądze są jej potrzebne, a fakt, że jej rodzice nie radzą sobie zbyt dobrze, sprawia, że właściwie ma nóż na gardle. Postanawia więc zagryźć zęby i być najlepszą asystentką, jaką tylko może być. Mag jest zaintrygowany nową pracownicą. Kobieta nie boi się powiedzieć mu co myśli i to pewna świeżość. Przyzwyczajony był do tego, że albo się go bali, albo wchodzili w tyłek bądź próbowali usidlić. Heron jednak ma bardzo rygorystyczne zasady jeśli chodzi o umawianie się w miejscu pracy. Po skandalu, który wywołał jego ojciec, mężczyzna bacznie się pilnuje. "Przegrałem. Mam wrażenie, jakbym na minutę wróst w ziemię. Stoje jak przygłup, który zapomniał, jak się chodzi. Wszystko przez to, że arizońskie stońce zmieniło Sabrinę Bristol w dzieło sztuki". Podobała mi się ich dynamika. Nie było tutaj nic nachalnego. Czuć było między nimi chemię, ale wszystko toczyło się raczej powoli. Moje ukochane acts of service! Mag wcale nie musiał załatwić jej kierowcy, nosić jej walizki czy zabierać z nudnej konferencji. Te drobne elementy zdecydowanie mnie kupiły. A także to, że z czasem mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, że to on jej potrzebuje bardziej niż ona jego. Ach, man in love! Nie znaczy to, że Magnus to typ faceta, który zawsze podejmuje dobre decyzje, bo tak nie jest. Ma swoje potknięcia. Bywa niesamowicie uparty, robiąc coś dla czyjegoś dobra, a koniec końców jedynie cierpiał. Rozumiałam czemu miał sekrety i nie chciał ich wyjawiać, ale tak naprawdę nie do końca był osobą, która powinna je ujawniać. Bardzo mi się podobało jak zajął się swoim bratem. Samo to, że porzucił pracę i oddał ją w czyjeś ręce w jego wykonaniu niemal zakrawało o cud. To mężczyzna naprawdę zdolny do poświęceń. Ale i potrafiący przeprosić, jeśli naprawdę nawywija. "Nie sposób zaprzeczyć, że jest coś uroczego i niewinnego w tym, jak wtula się w moje ramię, a ja bezwiednie przykładam wargi do je głowy". Jednak to Brina skradła moje serce najbardziej. To mieszanka sarkazmu, humoru i niewinności. Pokochałam ją od samego początku. Jej zabobony, nieco chaotyczną naturę, a także to jak potrafiła się przemienić w kogoś niezwykle zdyscyplinowanego i kogoś na kim można polegać. Miała naprawdę serce jak na dłoni. Widać było, że troszczy się o swoich bliskich i ta część charakteru sprawiła, że nie sposób się w niej nie zakochać. A Paige? Ha! Dziesięć punktów w kategorii rzut ciastem! 😁Świetna dynamika przyjaciółek. O takiej babskiej solidarności chce się czytać! No i nie sposób nie wspomnieć Ruby 💙 Autorka oprócz wątku romantycznego wplotła również takie tematy jak choroba bliskiej osoby, zdrada, czy zwyczajne życie zwyczajnych ludzi - tak, oprócz tych obrzydliwie bogatych istnieją i tacy. Całość mi się naprawdę podobała! Jest zabawna, w sobie coś lekkiego, jak i są w niej ważne tematy dotyczące bliskich, przyjaźni czy po prostu dorosłości. Choć ma niemal 500 stron, naprawdę szybko się ją czyta. W połowie zaczęłam się obawiać, że coś pójdzie nie tak, ale doszedł jeden wątek i akcja na nowo się rozkręciła. Lubię takie nieoczywistości. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana. Dawno nie czytałam dobrego romansu biurowego, a tym razem naprawdę miło spędziłam czas, śmiejąc się w głos na niektórych scenach 😁.
My baby shot me down
not TRUE LOVE
Recenzja: „Not True Love” - Julia Cyran Kiedy sięgałam po Not True Love Julii Cyran, nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mnie poruszy. To historia, która od pierwszych stron wciąga i trzyma w napięciu aż do samego końca. Przeprowadzka Elizabeth do Miami miała być nowym początkiem, ale zamiast spokoju dostała coś zupełnie innego - tajemnice, niebezpieczeństwo i relacje, które od razu przyprawiają o szybsze bicie serca. Bardzo podobało mi się to, jak realistycznie zostały przedstawione emocje bohaterów. Z każdą stroną czułam coraz większe napięcie - zwłaszcza gdy pojawiały się wątki szantażu, trudnych wyborów i rodzących się uczuć. Były momenty, w których dosłownie wstrzymywałam oddech, nie wiedząc, co zaraz się wydarzy. Relacja Elizabeth i Oscara to jeden z najmocniejszych punktów książki - nie jest oczywista, nie jest idealna, ale przez to tak bardzo prawdziwa. Ich rozmowy, napięcia między nimi, a później zbliżenie… wszystko to sprawiało, że bardzo im kibicowałam, nawet jeśli oboje mieli swoje sekrety. Zakończenie? Totalne „wow”! Z jednej strony satysfakcjonujące, a z drugiej zostawiające ogromny niedosyt. Kiedy przeczytałam ostatnie strony, miałam tylko jedną myśl: Potrzebuję drugiego tomu. Już teraz. Not True Love to książka, którą zdecydowanie polecam każdemu, kto lubi historie z napięciem, uczuciami i tajemnicami. Julia Cyran świetnie łączy wątki romantyczne z dramatycznymi, tworząc powieść, która naprawdę zostaje w głowie (i w sercu) na długo.
Remind Me of Our Memories. Fale naszych wspomnień
Pamiętaj, Brittan, że jutro jest zupełnie czystą kartką i tylko od Ciebie zależy jak ją pomalujesz " Szesnastoletni Nathaniel był najważniejszą osobą w życiu o rok młodszej Brittan. Był bezpieczną przystanią, gdy wokół niej szalał huragan. A teraz miała go opuścić. Wyjechać z Portland. Obiecali sobie, że będą do siebie pisać listy przynajmniej raz w miesiącu. Mija sześć lat. Britt wraca do Portland i do wspomnień z dzieciństwa. Czyta swój pamiętnik, wspomina Nathaniela. Wkrótce spotyka swojego dawnego przyjaciela. Jednak okazuje się, że to już nie ten sam Nathaniel jaki był w wspomnieniach Britt. Co takiego się wydarzyło? Jak bolesna i okrutna okaże się prawda? Po gorących romansach potrzebowałam coś przy czym poczuję melancholię i uronie trochę łez. I tym strzałem okazała się właśnie TA książka. Czytałam już książki autorki, jej styl jak i język pisarski bardzo przypadł mi do gustu. Z niezwykłą lekkością czytało się tą historię, pomimo trudnych i bolących tematów. Cała ta powieść była nadwyraz autentyczna. Motyw przyjaciół z dzieciństwa, odnajdywania się ponownie bardzo mi się spodobał. Motyw pamiętnika wplątany w teraźniejszą fabułę również mi się spodobał. Dodało nam to głebi i pozwala jeszcze bardziej wciągnąć się w tą opowieść. A emocji tu nie brakuje. Jak dobrze, że kolejna część będzie miała zaraz premierę bo z takim zakończeniem było by trudno trwać. Polecam 5