Recenzje
Akademia piłkarska #3. Turniej Mistrzów
Jeśli w domu macie małego fana piłki nożnej, to ta seria naprawdę potrafi wciągnąć! Akademia piłkarska. Turniej mistrzów autorstwa T. Z. Layton - trzeci tom serii o młodych piłkarzach z drużyny Lewisham Knights😁 Tym razem stawka jest naprawdę wysoka. Drużyna staje przed ogromnym wyzwaniem - jeśli nie wygra Turnieju Mistrzów, ich przyszłość w lidze może być zagrożona. To oznacza nie tylko walkę o zwycięstwo, ale też o marzenia, przyjaźń i miejsce w drużynie👌 Książka jest bardzo dynamiczna - sporo tu meczowych emocji, zwrotów akcji i sportowej rywalizacji. Ale oprócz samej piłki nożnej pokazuje też coś ważnego: jak duże znaczenie mają współpraca w zespole, determinacja i wiara w siebie💛 To jedna z tych historii, które czyta się szybko, bo naprawdę chce się dowiedzieć, czy bohaterom uda się wygrać turniej i uratować drużynę👌 Dla młodych fanów sportu to świetna przygoda z książką - szczególnie jeśli piłka nożna jest u nich na pierwszym miejscu⚽ Wasze dzieci lubią książki o sporcie? Macie w domu małych piłkarzy albo piłkarki, a może polecicie inne książki, które wciągnęły Wasze dzieci?
Aberracja mroku
Moja ocena: ★★★★★ Aberracja mroku to historia, której byłam niezwykle ciekawa. Każdy fragment udostępniany przez patronki sprawiał, że moje oczekiwania wobec niej rosły i stawały się coraz większe. Wyczekiwałam swojego egzemplarza, a gdy do mnie dotarł, od razu zabrałam się za czytanie. O mój Boże, totalnie przepadłam. Ta książka przerosła moje wszelkie oczekiwania i stała się moją ulubioną tej autorki. Niezaprzeczalnie przepadłam nie tylko dla bohaterów, ale także dla klimatu, który całkowicie mnie zauroczył. Nie było to moje pierwsze spotkanie z piórem Moniki, ale właśnie ta stała się moją ulubioną oraz przypomniała mi, dlaczego pokochałam czytanie. Od samego początku zostałam wciągnięta w wykreowany przez autorkę świat, dzięki czemu zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości. Nie umiałam się oderwać. Zostałam całkowicie pochłonięta, a każdy rozdział sprawiał, że moja miłość do tej historii tylko rosła. Nie potrafię wyrzucić jej z głowy. Ciągle, w najmniej oczekiwanych momentach, o niej myślę lub wracam do moich ulubionych fragmentów. Klimat tej historii jest nie do podrobienia. Jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Skradł on moje serce, a motyw sztuki całkowicie mnie w sobie rozkochał. Nie był jedynie nic nieznaczącym tłem, lecz odgrywał ogromną rolę. Widać, że Monika wiedziała, o czym pisze, co było cudowne. Wpływa on na całą fabułę, przez co jeszcze bardziej zachwyca i intryguje. Fakt, że pojawia się tutaj również wątek tajemniczego artysty, sprawiał, że całość była jeszcze ciekawsza. Renese to bohaterka, którą polubiłam od samego początku. Miała w sobie coś niezwykłego, co sprawiało, że nie dało się przejść obok niej obojętnie. Jej myśli, uczucia i to, co ją spotykało, powodowały, że stawała się jeszcze bliższa, a zżycie się z nią przychodziło bardzo szybko. Nie ma tutaj mowy o tym, że jest postacią schematyczną lub podobną do większości bohaterek spotykanych w książkach. Jej uroda i wygląd stały się dla niej przekleństwem. Nienawidziła tego, że mężczyźni w pierwszej kolejności dostrzegali jej wygląd, a nie to, co ma do zaoferowania poza nim. A uwierzcie mi, miała naprawdę wiele do pokazania. Można by pomyśleć, że mając pieniądze, ma wszystko, jednak prawda jest taka, że jest niezwykle samotna i oddałaby wszystko za dobrą relację ze swoim ojcem, który po zdradzie jej matki traktował ją bardzo źle. To bolało, ponieważ nieważne, jak bardzo się starała, i tak było dla niego za mało. Jej największą pasją jest sztuka. Posiada własną galerię i widać, że kocha to całym sercem. Jasver to bohater, dla którego całkowicie przepadłam. Stał się moim nowym książkowym ulubieńcem. Najbardziej podobało mi się w jego kreacji to, że towarzyszy mu nutka tajemniczości. Poznajemy go tylko na tyle, na ile sam nam pozwala. Fakt, że nie mamy jego perspektywy, sprawiał, że odkrywałam go razem z główną bohaterką, co było naprawdę genialne. Nie sądziłam, że brak męskiej perspektywy w ogóle nie będzie mi przeszkadzał. Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że dodawał tej historii jeszcze więcej wyjątkowości. Jest niezwykle uzdolnionym artystą. To typ dżentelmena, który pozostaje opanowany, ale jednocześnie staje się obsesyjny. W żadnym stopniu nie jest to jednak przesadzone ani niesmaczne. Relacja tej dwójki to ogromny atut tej historii. Została przedstawiona w przepiękny sposób. Wszystko działo się naturalnie, we własnym tempie, bez sztuczności i robienia czegokolwiek na siłę. Najbardziej urzekło mnie to, że główny bohater nie tłamsił Renese. Szanował jej granice, robił wszystko, aby czuła się komfortowo w jego towarzystwie. Rownież liczył się z jej zdaniem. Sprawiał, że czuła się zauważana i doceniana. Chciał poznać ją jako osobę. Na każdym kroku pokazywał jej, jak bardzo jest z niej dumny i jak wielkie znaczenie ma to, co robi. To, jak powoli zbliżali się do siebie, było piękne i naturalne. Między nimi wyraźnie czuć było napięcie oraz pożądanie, które wręcz przebijało ze stron. Oczywiście zdarzały się trudniejsze momenty i chwile, ale tak też wygląda również prawdziwe życie. Oprócz tego jestem całkowicie zauroczona relacją głównego bohatera z jego rodziną. To, jak otwarcie przyjęli Renese, niejednokrotnie wywoływało u mnie ogromne wzruszenie i szczęście. Ta historia całkowicie skradła moje serce. Jestem w niej po prostu zauroczona. Mogłabym jeszcze długo pisać na jej temat, ale nie chcę niczego zaspoilerować. Uważam, że naprawdę warto ją poznać, ponieważ jest tego warta. Monika wykonała kawał dobrej roboty i z niecierpliwością czekam na więcej.
Aberracja mroku
Znacie to uczucie, kiedy książka jest tak dobra, że specjalnie odwlekacie jej zakończenie jak najdłużej? Albo kiedy staje się waszą nową obsesją i nie potraficie przestać o niej myśleć? Właśnie tak było w moim przypadku. Renese wraz ze swoją przyjaciółką oszukuje mężczyzn dla pieniędzy. Jej zadaniem jest ich uwodzenie i zapraszanie do pokoju, za co pobiera opłatę, natomiast przyjaciółka zajmuje się resztą. Właśnie podczas jednego z takich wieczorów poznaje Jasvera. Główna bohaterka przez całe życie unikała mężczyzn. Wszystko przez relację z ojcem i sposób, w jaki ją traktował. Patrzyła na nich z niechęcią i dystansem, jednak wszystko zaczyna się zmieniać, gdy na jej drodze staje odpowiednia osoba. Jasver początkowo jest bardzo tajemniczy i małomówny, ale kiedy zaczyna się otwierać... Oboje fascynują się sztuką. Renese prowadzi galerię i od dawna jest zafascynowana twórczością jednego z najbardziej znanych artystów - Sable'a. Podziwia każde jego dzieło i marzy o poznaniu jego prawdziwej tożsamości. Niesamowicie podobało mi się to, jak rozwijała się relacja bohaterów. Jasver od samego początku owiany był tajemnicą, a później... cóż, był po prostu idealnym książkowym mężem.
Aiden. #3. Bracia Torrino
"Zostałem zniszczony od środka, a moja dusza wisiała nad czeluścią piekieł. Miałem tego świadomość, a jednak nie potrafiłem zostawić Kiry. Była jak słońce, które utrzymywało mnie na powierzchni." Czekałam na kolejnego z braci Torrino. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię. Pierwsze co przyciągnęło mój wzrok, to była szata graficzna i te króliczki. Zastanawiałam się co te zwierzątko ma wspólnego z książką mafijną, czy to jakaś pomyłka. Jakie było moje zdziwienie gdy poznałam o co w tym wszystkim chodzi. Ha, ha to było ciekawe doświadczenie nie tylko dla mnie, ale również dla Aidena. Jesteście ciekawi? Jak myślicie przeciwieństwa się przyciągają? Ona jest chodzącym chaosem, a on jest panem nocy. Kiry nie da się nie lubić. Ciągle uśmiechnięta z głową pełną marzeń. Studiuje architekturę, którą uwielbia. Kiedy na jej drodze staje Aiden, dziewczyna traktuje tę relację z początku jako niezobowiązującą. W końcu co mogłoby ją łączyć z mrocznym, groźnym, starszym o dekadę mężczyzną? Za to Aiden, kapitan mafijnej rodziny widzi ten związek inaczej, dla niego ta relacja znaczy coś więcej. Kira wnosi do jego życia pełną paletę barw, która wywołuje uśmiech na jego twarzy. Czy ta relacja jest możliwa, czy ma prawo się rozwijać? Ich sielanka nie trwa długo gdyż nad rodziną zbierają się czarne chmury. Ktoś morduje młode dziewczyny, córki żołnierzy. Strach narasta i narasta troska o bezpieczeństwo Kiry. Aiden musi zdecydować, jak daleko się posunie, chcąc ochronić kobietę, która wywróciła jego świat do góry nogami. #aiden to bardzo udana historia, którą połyka się w całości. Uwielbiam różnicę wieku w książkach. Tu jest różnica dziesięciu lat oraz starcie osobowości, czyli mroczny mafiozo i radosna studentka. Ta dwójka tworzy niesamowite napięcie. Chemia między bohaterami wręcz wypływa z kartek na wierzch. Aiden dla jednych jest tyranem, przy Kirze zmienia się w potulnego misa. W tej historii nie ma czasu na nudę. Wątek zagrożenia i mafijnych porachunków, bardzo mocno podkręca tempo tej historii, czyta się z zapartym tchem. Gorąco polecam. To niezwykły romans mafijny, to zderzenie dwóch osobowości, to walka o miłość i niezależność w świecie pełnym przemocy i niebezpieczeństwa.
Muza rockmana
🖤Recenzja❤️ Emily trafia przypadkiem do świata jednej z największych rockowych kapel Ameryki i zostaje na trasie koncertowej, która zmienia wszystko. Poznaje tam Tristana i nie spodziewa się, że to właśnie ona wywróci jego życie do góry nogami. Między nimi rodzi się uczucie, któremu trudno zaprzeczyć. Ale Emily skrywa sekret, który sprawi, że zniknie... Co tak naprawdę ukrywała? „Muza rockmana” to historia, która pokaże wam, że nawet najbardziej nieoczekiwane spotkania mogą zmienić całe życie. A tajemnice nigdy nie idą w parze bez konsekwencji. Emily i Tristan to bohaterowie, którzy zyskają waszą sympatię. Ona to młoda dziewczyna, która wykorzystuje szansę rzuconą przez los. Jest też niezwykle delikatna i autentyczna, mimo że wkracza do świata, który cieszy się sławą. Oprócz tego niestety los mocno ją doświadczył, a przeszłość nie jest zbyt piękna. Tristan z kolei to facet, który jest rockmanem, ale nie takim, jakiego się spodziewałam. On ma w sobie jednak też trochę wrażliwości i tej delikatności, mimo że jego wygląd wskazuje na coś zupełnie innego. Ich relacja będzie od samego początku tym, co sprawia, że serce wybija podekscytowany rytm, bo pasują do siebie, potrafią ze sobą rozmawiać, a to zbliża ich do siebie bardziej niż cokolwiek innego. Ale dzielą ich skrywane tajemnice, które wszystko skomplikują... Powtarzam to za każdym razem i tym razem też to zrobię! Uwielbiam pióro Penelope Ward, w którym zakochałam się już kilka lat temu, i autorka nieprzerwanie sprawia, że moja miłość stale rośnie. Tym razem w moje ręce trafiła historia, która od samego początku dawała mi znaki, że to nie będzie zwykła opowieść. Bo za niepozorną okładką kryje się coś więcej - tajemnice, zwroty akcji i ta nieprzewidywalność, która sprawiała, że moje spojrzenie wyrażało czyste niedowierzanie. Bo uwierzcie mi, autorka zaserwowała takie plot twisty, że zastanawiałam się, czy ja dobrze czytam. A przy tym nie oszczędziła nam wielu innych emocji, które sprawiały, że czułam jednocześnie potrzebę, aby czytać dalej, aby zagłębić się jeszcze bardziej w tę historię i odkryć to, czego jeszcze nie wiem. Niesamowicie spędzony czas, z historią, która od samego początku mnie wciągnęła. Która fascynowała i jednocześnie była jak nieodkryte karty. Autorka nie podaje wszystkiego na tacy, ona strona po stronie pokazuje czytelnikowi to, co skrzętnie ukrywała. Za to właśnie lubię książki autorki - że nie sposób przewidzieć tego, co będzie dalej. Zachęcam was do sięgnięcia po tę historię!Gwarantuję, że przepadniecie na jej punkcie.