Recenzje
Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?
„Historyczne bzdury o średniowieczu” okazały się dla mnie bardzo przyjemnym i przede wszystkim ciekawym spotkaniem z epoką, o której wydawałoby się, że wiemy już całkiem sporo. Tymczasem Anna Zielińska pokazuje, jak wiele przekonań dotyczących średniowiecza funkcjonuje w naszej świadomości niemal automatycznie, mimo że nie zawsze ma pokrycie w źródłach historycznych. To właśnie ta konfrontacja znanych wyobrażeń z tym, co rzeczywiście wiadomo o dawnych czasach, jest największą siłą tej książki.
Najbardziej doceniam fakt, że autorka nie próbuje przedstawiać średniowiecza ani jako epoki całkowicie zacofanej, ani jako idealnego świata, który niesłusznie został przedstawiony w złym świetle. Zamiast tego stara się zachować rozsądny dystans i pokazać rzeczywistość taką, jaka mogła wyglądać naprawdę. Dzięki temu lektura nie sprowadza się wyłącznie do kolejnego zestawu ciekawostek. Dostajemy próbę uporządkowania wiedzy i zastanowienia się nad tym, dlaczego pewne historyczne przekonania tak mocno zakorzeniły się w kulturze.
Sporo miejsca poświęcono codziennemu życiu, higienie, chorobom i medycynie. To właśnie te fragmenty szczególnie dobrze pokazują, jak łatwo współczesny człowiek patrzy na przeszłość przez własne doświadczenia. Średniowiecze często przedstawia się jako czas brudu, wszechobecnych chorób, braku podstawowej wiedzy i życia w niemal permanentnym chaosie. Tymczasem rzeczywistość była znacznie bardziej skomplikowana. Ludzie korzystali z rozwiązań, które dziś mogą wydawać się zaskakujące, posiadali własne sposoby dbania o higienę, radzenia sobie z chorobami i organizowania życia społecznego. Oczywiście nie oznacza to, że żyło im się łatwo, ale zdecydowanie nie byli tak bezradni i pozbawieni wiedzy, jak często przedstawia ich popkultura.
Bardzo interesująca jest również część dotycząca wydarzeń i postaci, które przez lata zostały obudowane legendami. W tym miejscu książka pokazuje, że historia nie zawsze jest prostym zapisem wydarzeń. Na jej późniejszy obraz wpływają kroniki, interpretacje, potrzeby polityczne, tradycja, literatura, a współcześnie także filmy, seriale i internet. Niektóre opowieści zaczynają żyć własnym życiem i po pewnym czasie trudno już oddzielić fakty od późniejszych dopowiedzeń.
Dobrze wypadają również fragmenty dotyczące polskiego średniowiecza. Autorka nie ogranicza się do najbardziej oczywistych tematów, ale przygląda się także temu, jak przez kolejne pokolenia zmieniało się postrzeganie konkretnych wydarzeń. Szczególnie ciekawie wypadają rozważania związane z Grunwaldem oraz innymi wydarzeniami, które w zbiorowej świadomości funkcjonują często bardziej jako symbole niż rzeczywiste wydarzenia historyczne. Pokazuje to, że historia, której uczymy się w szkole, jest często bardzo dużym uproszczeniem.
Na plus zaliczam również podejście do popularnych teorii i historycznych sensacji. Książka nie próbuje budować napięcia poprzez sensacyjne odkrycia, tylko raczej sprawdza, co rzeczywiście można uznać za wiarygodne. Dzięki temu czytelnik dostaje sporą dawkę informacji, ale jednocześnie zaczyna bardziej krytycznie patrzeć na różnego rodzaju rewelacje dotyczące przeszłości.
Język książki jest przystępny i swobodny. Nie jest to ciężki wykład akademicki, przez który trzeba przedzierać się z ołówkiem w ręku. Autorka potrafi wytłumaczyć bardziej skomplikowane zagadnienia w sposób zrozumiały, a humor sprawia, że całość czyta się szybko. To zdecydowanie książka dla osób, które chciałyby dowiedzieć się czegoś więcej o historii, ale niekoniecznie mają ochotę sięgać po bardzo obszerne opracowania naukowe.
Mam jednak poczucie, że przy tak szerokim temacie książka mogłaby być znacznie obszerniejsza. Niektóre zagadnienia zostają jedynie zasygnalizowane, a właśnie one mogłyby spokojnie doczekać się dalszego rozwinięcia. Po zakończeniu lektury zostało mi trochę niedosytu, ponieważ wiele poruszonych kwestii było na tyle interesujących, że chciałoby się przeczytać o nich znacznie więcej. Momentami miałam również wrażenie, że anegdoty i dygresje odciągają uwagę od głównego zagadnienia. Nie psuje to jednak znacząco odbioru książki, ponieważ całość nadal pozostaje spójna i przede wszystkim bardzo przystępna.
Dużym atutem jest natomiast to, że książka skłania do samodzielnego myślenia. Po lekturze zaczęłam zwracać większą uwagę na to, skąd właściwie pochodzą pewne informacje i czy coś, co przez lata uważałam za oczywisty fakt historyczny, rzeczywiście nim jest. I właśnie taką funkcję dobrej książki popularnonaukowej cenię najbardziej. Nie chodzi wyłącznie o przekazanie gotowych odpowiedzi, ale o nauczenie czytelnika zadawania właściwych pytań.
„Historyczne bzdury o średniowieczu” nie są kompletnym kompendium wiedzy o tej epoce i zdecydowanie nie mają nim być. To raczej interesujący przewodnik po mitach, uproszczeniach i wyobrażeniach, które przez lata narosły wokół średniowiecza. Dla mnie była to przede wszystkim lekka, pouczająca i momentami naprawdę zaskakująca lektura. Szczególnie doceniam dużą ilość historycznych informacji, analizę popularnych przekonań oraz pokazanie tematów, które w szkolnej edukacji często zostają potraktowane bardzo powierzchownie.
To książka, która nie wywraca całej wiedzy o średniowieczu do góry nogami, ale skutecznie pokazuje, że warto przyjrzeć się jej jeszcze raz i oddzielić fakty od późniejszych wyobrażeń. Czytało mi się ją bardzo dobrze, a po zakończeniu miałam przede wszystkim poczucie, że dowiedziałam się wielu rzeczy, których wcześniej po prostu nie znałam.
Andrzejewskafantasy
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Wakacje pełnych bliskości i czułości. 💜
Niech ten czas przyniesie odpoczynek, prawdziwe spotkania i to, co najważniejsze – obecność drugiego człowieka.
A jeśli między chwilami relaksu znajdziesz przestrzeń na refleksję, sięgnij po książkę „Uwięzieni w grach relacyjnych Agnieszka Kozak @Zbigniew Rećko.
To nie jest książka, którą koniecznie zabiera się na przybasenowy leżak. To lektura o poszerzaniu perspektywy, budowaniu świadomości i odwadze, by przyjrzeć się własnym schematom oraz relacjom.
To jedna z tych książek, które nie głaszczą po głowie. Odsłaniają miejsca, które wciąż wymagają naszej uwagi. Czasem zapieką jak środek do dezynfekcji rany, ale właśnie dzięki temu mogą stać się początkiem gojenia.
Jeśli czujesz, że to dobry moment na taki wgląd – serdecznie zachęcam do lektury.
Sylwia Kluska
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Przez ostatnie dni towarzyszyła mi książka Agnieszki Kozak i Zbigniewa Rećko “Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość”. Książka nie o dzieciach, a o nas dorosłych. O tym jak w codziennych rozmowach gramy w różne gry, chcąc “ugrać” bliskość. Analiza transakcyjna (na której opiera się książka), pokazuje nam jak w zawoalowany sposób każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, zamiast wyrażać jasno swoje potrzeby, wybiera drogę dookoła.
Dlaczego?
Bo nikt nas nie nauczył jak potrzeby wyrażać, bo ważne dla nas osoby tych potrzeb nie widziały, bo wyrażanie potrzeby wiązało się z zagrożeniem. Kiedy to było? Kiedy byliśmy małymi dziećmi, zależnymi od dorosłych.
Dlaczego o tym tutaj piszę?
Bo nic straconego. Zachęcam do przeczytania książki i zobaczenia siebie w tych grach. Siebie, bo pokusa zobaczenia, męża, żony, koleżanki, szefa… jest ogromna. Ale, aby przestać grać, a zacząć szczerze rozmawiać, trzeba zacząć od siebie.
Agnieszka Kozak i Zbigniewa Rećko piszą bardzo przystępnie, podając przykłady z życia, w których odnajdzie się chyba każdy z nas.
Wyjdźmy z gier dla siebie, ale także po to, by nasze dzieci nie musiały w nie grać w dorosłości.❤️
Ewelina Stala - psycholog
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Pary to obecnie mój zawodowy konik. Do mojego gabinetu zgłaszają się różne. Niektórzy przyjście do terapeuty traktują jak ostatnią deskę ratunku ale są też tacy, którzy zauważając, że się oddalają przychodzą po pomoc. Albo gdy mają problem, który powoduje eskalację emocji i niemożliwość porozumienia.
Co ciekawe przychodzą głównie młodzi, do mniej więcej 35 roku życia. Starsi może się wstydzą albo po prostu urządzili się w dyskomforcie 🤔
Powszechnie funkcjonuje opinia, że młodzi ludzie nie chcą pracować nad relacjami tylko się rozstają i szukają nowej osoby do relacji. Uważam, że nie jest to prawdą a wręcz przeciwnie. Zauważam dużą świadomość wśród młodych osób i otwartość na skorzystanie ze wsparcia.
To co łączy tych, którzy przychodzą to GRA. U wszystkich par, z którymi pracowałam dotychczas toczy się jakaś gra. Lub kilka.
Po książce Erica Berne „W co grają ludzie” natrafiłam na świetną książkę Agnieszki Kozak i Zbigniewa Rećko „Uwięzieni w grach relacyjnych”. W książce pokazano przebieg każdej z gry, opisano mechanizm, przedstawiono źródło mechanizmu oraz pokazano jak z gry można wyjść.
To niesłychanie wartościowa pozycja dla specjalistów i par, które czytając będą mogły rozpoznać co w nich gra i w co grają.
Polecam na wiosenny czas
Iwona Chrzanowska
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Lubię czytać książki pani Agnieszki Kozak, choć nie da się ich tak po prostu złapać w rękę, przeczytać i odstawić na półkę.
One nie są trudne, ale autorka pisze w taki sposób, że nie można przez te lektury biec. Wymagają zatrzymania. Stanięcia z otwartością na przeczytane słowa. Wtedy ta lektora ma sens...
Zapytałam wczoraj Męża czy ma ochotę razem ze mną przeczytać "Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość", którą Agnieszka Kozak napisała ze Zbigniewem Rećko. Gdy tylko przyjdzie do nas drugi egzemplarz, zaczynamy lekturę (Mąż czyta w pociągu, jadąc do pracy. Ja mam na to czas rano, przed pracą, gdy dzieci jeszcze śpią...).
Planujemy czytać ją po kawałku, dzieląc się myślami i tym jak nas ta lektura dotyka i gdzie nas prowadzi. Lubię takie wspólne czytanie i późniejsze dzielenie się poruszeniami...
Czy masz kogoś z kim możesz dzielić się wrażeniami po przeczytaniu jakiejś książki? Jakie publikacje najbardziej lubisz czytać? Czy znasz serię "Uwięzieni..." Agnieszki Kozak? Daj znać, jestem bardzo ciekawa!
Magdalena Urbańska Blog