Recenzje
Lizbona. Sardynki i słonie
Fabuła w tej książce bardzo mnie zaskoczyła. Fajnie było poczytać o historii dawnej Lizbony i o czasach też przed naszą erą. Z każdą stroną płynęłam coraz dalej w tą zanurzającą powieść. Została opowiedziana historia jak Arabowie przejęli Lizbonę i zostały wytłumaczone niektóre słowa na język arabski. To mnie zaskoczyło i zaciekawiło. Zdecydowanie to była najlepsza część tej książki. Informacja o tym jak powstał język portugalski była bardzo zaskakująca . Bardzoo zaintrygowała mnie treść tej książki i to że mogłam poznać historię Lizbony, ponieważ mam zamiar się tam wybrać kiedyś w przyszłości ✨ Podsumowując, ta książka bardzo mi się spodobała i zachęciła jescze bardziej do odwiedzenia Lizbony i zobaczenia tych wszystkich zabytków na zywo! Przez całą książkę super się bawiłam i była świetnie opisana 🤍🤍 Zdecydowanie polecam <3 — dziękuję za przeczytanie! Adiós
Echo zapomnienia
Już sam opis wzbudził we mnie ogromną ciekawość. To drugi tom trylogii „Drzewo Życia”, który zapowiada jeszcze więcej mroku, tajemnic, emocji i trudnych wyborów. „Echo zapomnienia” to książka, która zabiera nas w mroczny, pełen tajemnic świat aniołów, konfliktów i niebezpiecznych wyborów. Historia Emily od początku przyciąga uwagę, ponieważ jej życie zmienia się w momencie, gdy odkrywa tajemnicze znamię i zostaje wciągnięta w sam środek niebiańskiego rozłamu. Najbardziej podobało mi się połączenie fantasy, mroku i emocjonalnych relacji między bohaterami. Szczególnie ciekawy okazał się dla mnie wątek Emily i Samaela. Ich relacja nie jest oczywista, a decyzje, które podejmują, pokazują, że czasami uczucia mogą zmusić człowieka do przekroczenia granic, których wcześniej nie chciał przekraczać. W książce nie brakuje napięcia, tajemnic i poczucia zagrożenia. Podoba mi się również motyw walki pomiędzy tymi, którzy powinni być sojusznikami, a tymi, których od zawsze uznawano za wrogów. Dzięki temu historia nabiera dodatkowej głębi i sprawia, że cały czas zastanawiamy się, komu właściwie można zaufać. „Echo zapomnienia” odebrałam jako historię pełną emocji, mroku i nieprzewidywalnych wydarzeń. To książka dla osób, które lubią anielskie klimaty, tajemnice, skomplikowane relacje oraz bohaterów postawionych przed trudnymi wyborami.
Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?
Bardzo lubię oglądać stroje średniowieczne , czytać o tamtych czasach 📖 czy też przeglądać relacje z inscenizacji średniowiecznych, w tym bitew ⚔️. Dlatego postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Liczyłam, że dowiem się wielu ciekawych rzeczy. 🤔 Sam styl pisarski jest dość lekki i przyjemny. 😊 Sporo anegdot i przywołań do czasów obecnych. Ale nie na to liczyłam. Chciałam poznać bliżej życie w średniowieczu, zarówno dam, jak i chłopek. 👸👩🌾 Autorka skupiła się na terenach Słowian. OK, bo w sumie tego można się było spodziewać. Dostaliśmy oczywiście Grunwald ⚔️, ale nie tylko, bo tu sporo historii. Wielka Lechia i obalenie mitu. 🏰📜 Jak średniowiecze, to i choroby, bo brak higieny robił swoje. 🤒 Nie zabrakło też lubianych przez wszystkich pasów cnoty 🔒, autorka ładnie wyjaśniła, że tak naprawdę nie wiadomo, czy istniały. (Kto o tym wiedział, no kto? 😅) Powiem szczerze, że nie wiem do końca, co o tej pozycji myśleć. 🤔 Z jednej strony mamy rzetelne informacje, autorka wie, o czym pisze, ale z drugiej liczyłam na coś innego, więcej ciekawostek ze zwykłego życia, zwykłych ludzi. 👩🌾👨🌾 Dostaliśmy trochę rycin 🖼️, ale mogło ich być więcej. Mi tu nie do końca pasował plakat propagandowy o Grunwaldzie z 1945 roku. 🤷♀️ Pozycja jak najbardziej do przeczytania 📖, zwłaszcza dla osób, które do tej pory miały małą styczność z historią i czasami średniowiecznymi. 🏰⚔️ A Wy lubicie czytać o średniowieczu? 📚 Czy bardziej interesują Was wielkie bitwy i wydarzenia historyczne, czy życie zwykłych ludzi? 👀
Krwawe igrzyska. Krwawe dziedzictwo #2
🌙 „Krwawe Igrzyska” to drugi tom serii Jasmine Mas i kontynuacja „Psychozmiennych”, która zdecydowanie nie próbuje być mniej pokręcona od swojej poprzedniczki. Wręcz przeciwnie. Tutaj chaos, brutalność, magia, absurd i bardzo specyficzne poczucie humoru dostajemy w jeszcze większej dawce. 🩸 Zacznę od tego, że jest to naprawdę pokręcona lektura i mam pełną świadomość, że zdecydowanie nie przypadnie do gustu większości czytelników. To jedna z tych historii, przy których albo całkowicie kupujesz konwencję, albo masz ochotę odłożyć książkę i zastanawiać się, co właściwie właśnie przeczytałaś. Jeśli znacie twórczość Jasmine Mas, doskonale wiecie, że jej historie potrafią być naprawdę odjechane. Tutaj również nie zabrakło pomysłów, które momentami wywoływały u mnie reakcję w stylu: „co ja właśnie czytam?”. I wiecie co? O dziwo bardzo mi się to podobało. 🔥 Sadie ponownie znalazła się w centrum wydarzeń, a tym razem czeka ją udział w brutalnych Igrzyskach Fae. Arena, walka o przetrwanie, przeciwnicy gotowi na wszystko, mroczne sekrety i coraz więcej pytań dotyczących jej własnego pochodzenia sprawiają, że akcja naprawdę nie pozwala się nudzić. Jest krwawo, intensywnie i momentami absurdalnie, ale właśnie ten miks sprawił, że książkę czytało mi się z ogromną przyjemnością. 🐍 Ogromnym plusem byli dla mnie bohaterowie i ich wzajemne relacje. Jax, Cobra i Ascher stają u boku Sadie, a ich współpraca zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych. Mamy sporo spięć, uszczypliwości, specyficznego humoru i dialogów, które potrafią być bardzo współczesne. I właśnie ten element, który dla części czytelników może być irytujący, mnie naprawdę bawił. Szczególnie uwielbiałam momenty, w których Sadie, Cobra i reszta ekipy zaczynali ze sobą przekomarzać. 💀 Nie sięgałabym po tę książkę z oczekiwaniem na perfekcyjnie skonstruowane fantasy z niezwykle rozbudowanym lore, misterną polityką świata i historią dopracowaną w każdym szczególe. To zdecydowanie nie ten rodzaj fantastyki. „Krwawe Igrzyska” traktuję przede wszystkim jako szaloną, brutalną i momentami kompletnie absurdalną rozrywkę. 🖤 Jednocześnie pod tą całą warstwą chaosu pojawiają się intrygi, tajemnice i pytania dotyczące prawdziwej natury Sadie. Odkrywanie tego, co naprawdę płynie w jej żyłach, było jednym z ciekawszych elementów historii. Pojawia się również wątek zakazanej namiętności, niebezpiecznych sojuszy i relacji, które zdecydowanie nie są tak proste, jak mogłoby się wydawać. ⚔️ Szczerze? Bawiłam się przy tym tomie jeszcze lepiej, niż się spodziewałam. To książka, którą momentami czytałam z szeroko otwartymi oczami, ale jednocześnie nie mogłam się od niej oderwać. Nie wszystko kupiłam, nie każdy element przypadł mi do gustu, ale całościowo ten kompletnie szalony klimat zadziałał na mnie zaskakująco dobrze.
Połączeni miłością. #1. Związani umową
„Połączeni miłością” Moniki Kondas to pierwszy tom serii „Związani umową”, w której poznajemy historię trzech sióstr La Rosa. Po śmierci ukochanego ojca ich życie całkowicie się zmienia. W testamencie mężczyzna pozostawił bowiem dość nietypowy warunek - każda z córek musi poślubić wybranego przez niego mężczyznę i pozostać w małżeństwie przez rok. Dopiero wtedy będą mogły przejąć rodzinną firmę. Brzmi jak przepis na katastrofę, prawda? W tym tomie poznajemy Sarę i Tobiasa. Ona prowadzi fundację pomagającą chorym dzieciom i całym sercem angażuje się w swoją działalność. On pracuje w rodzinnej firmie La Rosa i jest ambitnym, zdystansowanym mężczyzną, który początkowo postrzega Sarę jako rozpieszczoną córkę bogatego ojca. Sara z kolei uważa go za pozbawionego uczuć karierowicza, który zrobi wszystko, by utrzymać swoje stanowisko. Oboje szybko przekonują się jednak, jak bardzo się mylili. Sara szczególnie zyskała w moich oczach dzięki swojej działalności w fundacji. Jej empatia, troska o dzieci i ogromne zaangażowanie pokazały, że za początkowym obrazem rozpieszczonej dziedziczki kryje się kobieta z wielkim sercem. Tobias również okazał się znacznie bardziej złożoną postacią, niż można przypuszczać na początku. Oboje popełniają błędy, mają swoje tajemnice i emocjonalny bagaż, ale właśnie dzięki temu ich historia wydaje się bardziej ludzka. Ich małżeństwo zaczyna się od obowiązku i wzajemnej nieufności, ale wspólne życie pod jednym dachem sprawia, że powoli zaczynają się poznawać. Z czasem pojawia się sympatia, zaufanie, troska, a w końcu uczucia, których żadne z nich się nie spodziewało. Bardzo podobało mi się to, że ich relacja nie opiera się wyłącznie na wielkich deklaracjach. Tobias przede wszystkim pokazuje swoje uczucia czynami, a jego troska o Sarę nieraz wywoływała u mnie uśmiech. Szczególnie skradł moje serce moment, w którym kupił jej pierścionek. Nie zabrakło również czworonożnego bohatera, który szybko zdobywa sympatię Sary i dostarcza tej dwójce niemało atrakcji. Autorka wplotła też tajemnicę związaną z przeszłością Tobiasa oraz wątek tajemniczego mężczyzny obserwującego nowożeńców. Ten drugi element był dla mnie ciekawym urozmaiceniem, szczególnie dzięki dodatkowej perspektywie, która pozwala spojrzeć na wydarzenia z zupełnie innej strony. Co prawda dość szybko domyśliłam się jego tożsamości, ale mimo wszystko z zainteresowaniem śledziłam jego historię. Dużym plusem jest również wątek żałoby. Siostry La Rosa muszą odnaleźć się w rzeczywistości bez ukochanego ojca, a jego decyzje sprawiają, że oprócz bólu po stracie muszą zmierzyć się z ogromną presją i trudnymi wyborami. Podobało mi się także pokazanie relacji między siostrami, które pomimo różnic w charakterach potrafią stanąć za sobą murem. Monika Kondas pisze lekko i przystępnie, dlatego przez książkę naprawdę łatwo się płynie. Są tutaj momenty wzruszenia, humoru, romantycznych scen, rodzinnych tajemnic i odrobiny napięcia. Podobało mi się również to, że autorka potrafiła przeplatać cięższe fragmenty lżejszymi, dzięki czemu historia nie staje się przytłaczająca. Mam jednak kilka drobnych zastrzeżeń. Momentami miałam wrażenie, że autorka zbyt szczegółowo opisuje codzienne czynności, które niewiele wnosiły do fabuły, przez co tempo historii miejscami zwalniało. Niektóre problemy i nieporozumienia również rozwiązywały się zdecydowanie zbyt szybko. Chętnie zobaczyłabym więcej napięcia między bohaterami oraz mocniej rozwinięte niektóre emocjonalne momenty. Liczyłam również na odrobinę więcej konfliktu i trudniejszą drogę od nieufności do miłości. Mimo tych niedociągnięć „Połączeni miłością” okazało się dla mnie bardzo przyjemną lekturą. To ciepły romans z motywem aranżowanego małżeństwa, rodziną w centrum wydarzeń, tajemnicami i uczuciem, które rodzi się tam, gdzie początkowo miało go w ogóle nie być. To moje kolejne spotkanie z twórczością Moniki Kondas i po raz kolejny autorka sprawiła, że dobrze bawiłam się podczas lektury. A zakończenie skutecznie rozbudziło moją ciekawość i już teraz jestem bardzo ciekawa historii kolejnej z sióstr La Rosa i napewno sięgnę po kolejny tom. Jeśli lubicie aranżowane małżeństwa, relacje rozwijające się krok po kroku, troskliwych bohaterów, rodzinne tajemnice i lekkie romanse, zdecydowanie warto dać tej historii szansę.