ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Akademia mroku

„𝐀𝐤𝐚𝐝𝐞𝐦𝐢𝐚 𝐌𝐫𝐨𝐤𝐮”-𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 Hej! Dziś przychodzę do was z recenzją drugiego tomu dylogii ✨ 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: 4/5⭐️  Akademia Mroku to kontynuacja „Akademi Magii”,która zdobyła moje serce już ponad rok temu. Od momentu skończenia pierwszego temu przez jakiś czas ciągle myślałam o tej książce i nie mogłam doczekać się powrotu do tego świata i bohaterów. Najlepsze było i jest to,że nie jestem raczej wielką fanką fantasy i żeby książka z tego gatunku mnie wciągnęła musi być naprawdę dobra i mieć w sobie coś wyjątkowego. Dlatego tym bardziej podziwiam Marysię za to,jak niesamowitą historię stworzyła bo naprawdę przepadłam dla tego świata.Ten tom był nawet jeszcze lepszy niż poprzedni i wzbudził we mnie ogrom emocji. Bohaterowie ponownie muszą zmierzyć się w kolejnymi niebezpieczeństwami i problemami. Cały świat jest zdecydowanie mroczniejszy niż w poprzedniej części. Noemi kolejny raz trafia do Akademii i odzyskuje utracone wspomnienia. Jednak to nie koniec walki. Zarówno na nią jak i innych bohaterów czekają wyzwania,trudne decyzje i sytuacje ,które wystawią ich na próbę.Christian za wszelką cenę chce uratować dziewczynę jednak żeby to zrobić musi zmierzyć się z własnym ojcem. Przez to relacja tej dwójki staje się niesamowicie interesującym elementem. Styl pisania Marysi jest naprawdę przyjemny. Przez książkę się wręcz płynie. Autorka potrafi budować napięcie i tworzyć tajemniczy klimat. Akcja nie jest nudna,zamiast tego wciąga i sprawia,że chce się wiedzieć co stało się dalej.Polecam tą książkę osobom,które uwielbiają fantastykę i tajemnice. Marysia stworzyła niesamowity świat,który uważam,że warto poznać!

magiczne_czytanie Czaplejewicz Oliwia

Krwawe igrzyska. Krwawe dziedzictwo #2

Dumne romantasy, mocno dla dorosłych! Nie kupujcie tego swoim dzieciom.🔥 Moje ulubione cytaty.⬇️ Och, na słonecznego boga, czy on jest ociężały? Nigdy nie sądziłam, że nasz brat okaże się matołkiem. /Strona 19 Nie tylko nie poradziłam sobie z zadaniem, ale też przy okazji straciłam resztki godności. /Strona 90 Równie dobrze mogłam kupić szpadel i już teraz zacząć kopać sobie grób, bo nie było szans, żebym przetrwała tak długo. /Strona 130 Mam cytatów sporo, ale specjalnie wybrałam te trzy. Uwielbiam tę serię ze względu na mocno sarkastyczne wypowiedzi bohaterów i cięte riposty, choć zdaję sobie sprawę, że specyficzne poczucie humoru autorki, nie będzie dla każdego.🤭 Bawiłam się świetnie, w tej części zdecydowanie mamy mniej stron 18+, a więcej scen walki i ogólnie pędzącej do przodu fabuły. Wyszło sporo smaczków o głównych bohaterach. Autorka trzyma poziom, dostałam dokładnie to czego się spodziewałam i pochłonęłam w jeden wieczór. Wciąż mamy ogromny potencjał co do trzeciego tomu i naprawdę czekam z niecierpliwością, żeby poznać zakończenie tej historii. Na pewno będę chciała mieć kolejny tom na półce. ❤️

z.a.r.a.d.n.a Gołąb Kasia

Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3

Samotny ojciec, szeryf, brat przyjaciółki, ślub w Vegas… To zapowiadało się bardzo dobrze. Finalnie było okej, choć mogło być lepiej. W tym tomie serii wychodzimy z rancza, bo Cole nie trzyma się siodła zbyt kurczowo. Samo ranczo Ashbych pojawia się tu co jakiś czas, ale stanowi tylko tło, głównie dla spotkań z rodziną Cole'a, którą zdążyłam już polubić. Za to wątek związany z rodziną Ginger stanowił ciekawe uzupełnienie całości, frustrujące w ten dobry sposób, który sprawia, że kibicujesz bohaterce w walce o swoje. Początek tej historii był dla mnie dosyć trudny. Miscommunication trope zawsze mnie do pewnego stopnia denerwuje - szczególnie, kiedy bohaterowie nie chcą przyznać, że między nimi jest coś więcej i tylko krążą wokół siebie. Cole i Ginger opanowali to do perfekcji. Przez lata trzymali się przyjaźni i byli na każde swoje zawołanie, równocześnie nie szczędząc sobie spotykania się z innymi. Spontaniczny ślub to zatrzymał i choć na porozumienie w tej kwestii trzeba było trochę poczekać, to jednak z czasem naprawdę robiło się coraz lepiej. Im bliżej końca, tym bardziej wciągałam się w wydarzenia i relację bohaterów. Cole zaczął wtedy rosnąć w moich oczach, mimo tego, że nadal zdarzało mu się myśleć głównie o jednym. Pozytywnie zaskoczyło mnie właśnie jego podejście i to, że był pierwszą osobą w tej parze, która jako tako ogarnęła swoje uczucia. Praca głównego bohatera sprowadziła się głównie do papierologii, nad czym nieco ubolewam. Spodziewałam się też więcej dram związanych z byłą żoną Cole'a. Z jednej strony to plus, bo ucieszyłam się, że nie jest tak „kapryśna i upierdliwa”, jak według ostrzeżenia miała być. Jednak z drugiej strony zabrakło mi tych dram ze względu na myślowe zmagania Cole'a. Chciałabym zobaczyć więcej tych problemów, których nastręczała Gemma, zamiast stwierdzenia, że tyle ich jest. Jedyne, co rzeczywiście widziałam, to nieobecność tej kobiety w życiu Cole'a i Mabel, co byłe przykre i smutne, ale w moich oczach nie wydawało się tak problematyczne, bo Cole i jego córka stanowili zgraną ekipę. Wkradło się też trochę nieścisłości, przez które zaczynałam kwestionować logikę wydarzeń i zachowań bohaterów. Najtrudniejsze były jednak pewne specyficzne słowa, które na moment wprawiały mnie w osłupienie. Może nie było ich wiele, zdarzało mi się znajdować ich w książkach dużo więcej, ale… one i tak zostają w pamięci. W gruncie rzeczy, pomimo tych kilku problematycznych kwestii, bawiłam się z tą książką całkiem dobrze. Może nie była najlepszą, jaką przeczytałam w ostatnim czasie, i nie będzie moją ulubionym tomem „Rancza Srebrzyste Sosny”, ale na pewno nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Z całą pewnością przeczytam też kolejne tomy z serii. Ocena: 3,5/5

Klub Literatek Popęda Magdalena

Myśl mniej, rób więcej. Jak nastawić się na działanie, przestać nadmiernie analizować i zmienić swoje życie

Myśl mniej rób więcej. Jak nastawić się na działanie, przestać nadmiernie analizować i zmienić swoje życie. - Peter Hollins Książka podzielona jest na 5 części i zawiera podsumowanie całości. Uczymy się z niej, aby w swoich postanowieniach, planach nie być perfekcjonalistą, lecz być elastycznym na drobne zmiany, znajdować (jeśli trzeba) zamienniki. Co było pierwsze motywacja czy działanie? Tak więc... najlepiej zacząć działać zamiast szukać inspiracji. Warto też podejmować ryzyko - przemyślane, świadome i strategiczne, dzięki temu większe szanse na sukces. A co zrobić wtedy, gdy stawiamy opór procesowi? Tutaj autor dokładnie wyjaśnia sam opór, na czym polega oraz jak działa i jak go przezwyciężyć. Plany sprzyjają naszemu działaniu i nawykom, więc czy warto stosować checklisty? Jak je odpowiednio tworzyć, by działały? Jak pokonać prokrastynację? Jak się okazuje warto także podejmować działania zgodnie z naszym rytmem dobowym. Osobiście książka mi się podobała i mogę ją polecić, ze względu na prosty i przystępny język autora. Konkretne informacje na temat (nie zawiera długich wstępów czy wyjaśnień). Zawarte są w niej także przydatne rady dotyczące samego działania, a nie tylko samo planowanie czy analizowanie. Książkę szybko się czyta.

mrok_literacki Sroczyk Kinga

Titek poznaje przedszkole

Macie za sobą pierwszy dzień przedszkola? Jak go wspominacie? Jeśli macie w domu przyszłego przedszkolaka to mam dla was kolejną propozycję książki oswajającej przedszkole. Jeśli nie znacie tytułowego bohatera Titka, już wam go przedstawiam. To stworek, który poza wyglądem przypomina każde dziecko. Ma ulubione zabawki, czasami kłóci się z siostrą, a także boi się różnych rzeczy. W tej historii Titek mierzył się z pierwszym dniem przedszkola, to sporo emocji, prawda? Książka przeprowadzi dziecko przez dzień w przedszkolu, od rozstania do powrotu do domu. Dzięki temu będzie wiedziało co go czeka i być może lepiej zniesie swój pierwszy dzień w placówce. Jeśli chodzi o ilustracje, zależy od gustu. Mojemu synkowi nie przeszkadzają, a moje zdanie nie jest w tej kwestii tak istotne. A Wam jak się podobają? Dodatkowo, w książce są pytania lub zadania dla dziecka, takie urozmaicenia bardziej angażują dziecko, szczególnie wtedy kiedy rodzicowi brak pomysłów (np po ciężkim dniu w pracy). Znacie już Titka?

zaczytana_po_kolana Misiak Dorota