Recenzje
ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu
Poleciłam „ADHD jest super” już tylu osobom w prawdziwym życiu, że nie jestem w stanie tego zliczyć i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym i tutaj o niej nie wspomniała. 💅🏼 „ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu” od @wydawnictwo_sensus jest niezwykle dobrą książką przez to, że realnie została napisana dla dosłownie każdego: osoby, która ma ADHD (zawiera przerywniki, rysunki, zabawne wstawki, dobry papier i jest bodźcująca), rodziny osoby neuroróżnorodnej czy dla dosłownie kogokolwiek, kto chciałby wreszcie zrozumieć, o co biega (haha) w zespole nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. 🕺 Właśnie ta przystępność jest dla mnie jej największą zaletą. Nie jest to kolejna książka, która zasypuje nas trudnymi definicjami i sprawia, że po kilku stronach człowiek zastanawia się, po co w ogóle zaczął ją czytać (jestem pedagogiem specjalnym, znam takich tytułów mnóstwo) Tutaj wszystko jest lekkie, zrozumiałe i często z humorem, ale jednocześnie nie brakuje w niej konkretów. ☀ Bardzo podoba mi się w niej to, że wreszcie ktoś spojrzał na ADHD nie wyłącznie jako problem, a także jakie możliwości można uzyskać, gdy choć trochę zaczniemy ze sobą pracować. Autor, który również jest osobą neuroróżnorodną pokazuje trudności, z którymi osoby z ADHD mierzą się na co dzień, ale jak sam pisze: mówienie, że ma się ADHD nigdy nie powinno być traktowane jako „karta wyjścia z więzienia”. 🪩 Jest dużo o tym, dlaczego osoby z ADHD robią pewne rzeczy, dlaczego czasem kompletnie nie mogą się za coś zabrać, mimo że bardzo chcą i skąd biorą się te wszystkie „dziwne” zachowania, które dla osoby z zewnątrz mogą być kompletnie niezrozumiałe typu zostawianie mleka w skrzynce na listy, czy kluczy w lodówce. Penn opowiada o swoim życiu, jak on radził sobie z trudnościami i wraz z żoną Kim podpowiadają lifehacki, które my jako osoby z zewnątrz możemy wykorzystać, żeby pomóc naszym ulubionym ludziom z ADHD. ✨ Moim zdaniem to tu jest jej urok: po prostu pomaga zrozumieć, czy to siebie, dzieci, przyjaciół lub współpracowników… (Martyna mrugam do ciebie okiem) 😉 I tak, nadal będę ją polecać każdemu, kto tylko da mi dojść do słowa. <3
Bill Gates. Wizja. Władza. Pieniądze. O wpływach, biznesie i tym, co niejawne
To bardzo szczegółowy reportaż, który splata historię Microsoftu z osobistą drogą Gatesa. Autor pokazuje jego relacje ze współpracownikami, konkurencją, regulatorami i mediami, często napięte, pełne starć i nieoczywistych motywów. Dużo tu też o tym, jak wygląda życie prywatne, gdy jednocześnie jest się twarzą globalnej firmy, oraz o tym, jak myślą i działają miliarderzy funkcjonujący na takim poziomie wpływu. Mnie ta książka zaskoczyła na plus. Chciałam po prostu dowiedzieć się czegoś nowego, a dostałam też coś więcej. Nie tylko kulisy Microsoftu i samego Gatesa, ale też szeroki obraz branży, innych znanych postaci i wydarzeń, które w mediach wyglądały zupełnie inaczej. Bardzo doceniam psychologiczne portrety ludzi z najwyższych stanowisk, zwłaszcza w świecie technologii. Mimo objętości czyta się to angażująco, choć wymaga skupienia. Należy jednak wspomnieć, że nie jest obiektywna. Gates i inni miliarderzy są tu pokazani w krzywym zwierciadle, ale jeśli lubicie technologię, biznes i drobiazgową literaturę faktu, to naprawdę trafny wybór.
Fever Dream (Emerald Lake #1)
Od bardzo dawna książka nie pochłonęła mnie tak, bym nie mogła się od niej oderwać. A jednak "Fever dream" oczarowała mnie od pierwszego rozdziału! Emmett Bush jest profesjonalnym jeźdźcem rodeo i łamaczem kobiecych serc. Gdy ranczo jego rodziny mierzy się z problemami finansowymi, mężczyzna przyjmuje ofertę udziału w randkowym reality show, gdzie zgodnie z założeniem - ma odnaleźć miłość życia. Julia Silva to młoda i piekielnie inteligentna konsultantka do spraw lokalizacji i... młodsza siostra największego rywala Emmetta. Łączy ich również wspólna przeszłość - czy mimo trudności uda im się dogadać? Bawiłam się doskonale! Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Elsie Silver i zgadzam się z każdą pozytywną opinią, dotyczącą stylu autorki. Przez powieść po prostu się płynie i jednocześnie pochłania emocje, które wzbudza. Co do samych postaci, uważam, że są bardzo dobrze wykreowane i mówię tutaj zarówno o bohaterach pierwszo, jak i drugoplanowych. Akcja jest dynamiczna, więc trudno się nudzić, obserwując kolejne wydarzenia, ale uważam, że nie brakuje czasu na ich przeżywanie. A sama fabuła była dla mnie interesująca i oryginalna, choć uczciwie przyznaję, że wiele kowbojskich romansów wciąż przede mną. Moim zdaniem "Fever dream" to idealna pozycja na wakacje i wspaniały początek kolejnej, wciągającej serii. Polecam Wam ją z całego serca!
Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?
Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3
To trzeci tom serii „Ranczo Srebrzyste Sosny”, historia ciepła, momentami zabawna, ale jednocześnie pełna emocji i niepokoju. Motyw przypadkowego ślubu w Las Vegas brzmi lekko i przewidywalnie, ale szybko widać, że to nie jest tylko zabawna wpadka. Ta decyzja ma swoje konsekwencje i od początku czuć, że nad bohaterami wisi coś poważniejszego. Dużym plusem jest też tło. Małe, konserwatywne miasteczko, gdzie wszyscy wszystko widzą i oceniają. Presja z dwóch stron dodaje napięcia i sprawia, że cały czas czuć ryzyko. Sekret może wyjść na jaw w każdej chwili. Cole wyróżnia się na tle typowych męskich bohaterów. To ojciec, dla którego córka jest najważniejsza, a jego spokój, odpowiedzialność i potrzeba stabilizacji pięknie kontrastują z chaosem sytuacji, w której się znalazł. Każdy jego wybór ma znaczenie, bo stawką jest wszystko, co budował, czyli praca, reputacja i bezpieczeństwo dziecka. Ginger wnosi do tej historii zupełnie inną energię. Wychowana pod kontrolą i presją wpływowego ojca w końcu chce żyć po swojemu. Z jednej strony kieruje nią bunt i potrzeba wolności, z drugiej zagubienie i niepewność. To właśnie sprawia, że jest wielowymiarowa. Jej decyzje nie zawsze są idealne, ale są ludzkie i łatwe do zrozumienia. Ich relacja rozwija się powoli, w rytmie slow burn, opartym na napięciu, niedopowiedzeniach i ukrywaniu prawdy. Udawanie, że nic się nie dzieje, choć między nimi zaczyna się coś rodzić, wypada bardzo naturalnie. To nie tylko chemia, ale też stopniowe budowanie zaufania, które naprawdę ma znaczenie i wciąga w ich historię, a choć wszystko miało być tymczasowe, pojawia się coś prawdziwego. Książka pokazuje, jak trudno żyć według cudzych oczekiwań i ile odwagi wymaga bycie sobą. Czasem to właśnie najbardziej nieplanowane decyzje prowadzą nas tam, gdzie naprawdę powinniśmy być. Polecam tę książkę wszystkim, którzy szukają emocji, wyrazistych bohaterów i historii, która świetnie balansuje między lekkością a czymś głębszym.