Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
„Dług Josephine. W kajdanach lojalności” to historia o poświęceniu, lojalności i emocjach, które potrafią złamać człowieka od środka. Monika Rutka po raz kolejny pokazuje, że ludzie bardzo łatwo wydają wyroki, nie znając całej prawdy. Fabuła skupia się na Josephine Byers - dziewczynie, która po skazaniu brata zostaje sama z długami, opieką nad młodszymi braćmi i próbą utrzymania wszystkiego w całości. Kiedy pojawia się szansa na oczyszczenie brata z zarzutów, Josie zgadza się na układ z Jamesem Vanderbiltem, synem człowieka odpowiedzialnego za tragedię jej rodziny. Jednak jest pewien haczyk - ma udawać jego dziewczynę w zamian za pomoc. Motyw fake datingu był tutaj naprawdę świetnie poprowadzony i totalnie kupił mnie od początku. Josephine to postać, której po prostu nie da się nie współczuć. Cały czas stawia innych ponad sobą, robi wszystko dla rodziny i mimo tego, ile przeszła, dalej walczy. Jest silna, ale jednocześnie bardzo zagubiona i zmęczona życiem. Autorka pokazuje ją niezwykle realistycznie - nie jako idealną bohaterkę, ale kobietę, która każdego dnia próbuje utrzymać swój świat w całości, mimo że sama powoli się rozpada. Naprawdę miałam ochotę ją przytulić ❤🩹 A James… no ja przepadłam dla niego całkowicie. Nie jest arogancki i ani toksyczny, tylko spokojny, troskliwy i po prostu dobry. Relacja jego i Josie rozwija się powoli, naturalnie i właśnie to było najlepsze. Ich rozmowy, drobne gesty i napięcie między nimi czytało się świetnie. Czuć było emocje praktycznie w każdej scenie. Uwielbiam takie relacje, które nie są wymuszone i opierają się na stopniowym budowaniu zaufania. Ogromnie podobało mi się też to, jak autorka prowadzi wątki pobocznych bohaterów. Damien i June wciąż noszą w sobie pustkę po Grace, a ich ból jest wręcz namacalny. Monika Rutka świetnie pokazuje, jak różni ludzie radzą sobie ze stratą i jak łatwo można zagubić się w bólu oraz samotności.. W serii „Pozorów” bohaterowie nie kończą swojej historii wraz z poprzednim tomem, tylko nadal żyją i walczą z konsekwencjami swoich decyzji. Styl pisania Moniki Rutki jest czymś absolutnie wyjątkowym. Pisze delikatnie, subtelnie i bardzo emocjonalnie, przez co każda scena trafia jeszcze mocniej. Czytając, miałam wrażenie, jakbym była obok bohaterów i przeżywała wszystko razem z nimi. Autorka porusza trudne tematy z ogromnym wyczuciem i realizmem, nie spłyca problemów, tylko pokazuje ich ciężar i wpływ na człowieka. Ta historia momentami wzrusza, momentami łamie serce (nie tylko momentami, jeśli mam być szczera.), ale jednocześnie nie pozwala się od siebie oderwać. To opowieści o ludziach poranionych przez życie, o samotności, tęsknocie, poświęceniu i potrzebie bycia kochanym. „Dług Josephine” zostawia po sobie ogrom emocji i sprawia, że bohaterowie zostają w głowie jeszcze długo po skończeniu książki. To zdecydowanie jedna z tych historii, które czuje się całym sobą. Uwielbiam tę serię z całego serca.
Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi? Inteligencja emocjonalna. Harvard Business Review
„Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi?” to książka, która pokazuje, że nawet najbardziej wymagające relacje nie muszą oznaczać ciągłego stresu, frustracji i bezsilności. Autorzy w bardzo konkretny i przystępny sposób poruszają temat trudnych rozmów, konfliktów, pasywno-agresywnych zachowań czy sytuacji, w których emocje zaczynają przejmować kontrolę. Książka pomaga lepiej zrozumieć nie tylko innych ludzi, ale również własne reakcje i schematy zachowań. Bardzo podoba mi się to, że nie znajdziemy tutaj pustych porad ani oceniania. Zamiast tego otrzymujemy praktyczne wskazówki, które można wykorzystać zarówno w pracy, jak i w codziennych relacjach. Autorzy pokazują, jak zachować spokój, stawiać granice, rozwijać empatię i skuteczniej komunikować się nawet z osobami, które wydają się wyjątkowo trudne we współpracy. To wartościowa lektura dla każdego, kto chce budować zdrowsze relacje, lepiej radzić sobie z napięciem i nauczyć się reagować z większą świadomością zamiast pod wpływem emocji. Książka przypomina, że nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, ale mamy wpływ na to, jak odpowiadamy na ich działania — a to często zmienia więcej, niż nam się wydaje. 💛✨📚
Włoskie komplikacje
Włoskie Komplikacje to historia rodem z komedii romantycznych, od której nie da się oderwać! Mamy tutaj zabawną cukierniczkę, uroczego gbura, wspomnienia o moim ukochanym Londynie i mnóstwo dramatów w upalnej Toskanii! I jeszcze główny pod podróży - ślub najlepszej przyjaciółki Zoe, Lisy i… jednocześnie siostry Adama! Nie mogło być lepiej, zwłaszcza, że bohaterowie od początku za sobą nie przepadają… a są zmuszeni dzielić razem pokój. Gdy myślą, że już trudniej być nie może, Lisa udowadnia im, że ma sporo pomysłów, jak jeszcze bardziej utrudnić im te chwile. Zuzanna Kulik w idealny sposób połączyła trzy motywy „enemies to lovers”, „fake dating’ z delikatnym nawiązaniem do „grumpy and sunshine”, które tutaj jest po prostu genialne! Od samego początku jest zabawnie, ale z każdym kolejnym rozdziałem robi się coraz lepiej i śmielej! Zarówno głównych bohaterów, jak i czytelników czeka spory szok, gdy razem z nimi odkryją, jakie przygody i dramaty czekają, zanim ten ślub się odbędzie. Tego akurat zapewniono im sporo! I uwielbiam dosłownie wszystkie z nich! Każda kłótnia i zmiana zdań jest w mojej książce zaznaczona, bo nie zliczę ile razy po prostu uśmiechałam się do książki. Takich komedii brakuje w przestrzeni literackiej - lekkich, zabawnych, po prostu uroczych z odpowiednią dawką dramatu. Bardzo szybko czytało mi się tę powieść! Jest perfekcyjnym wyborem na lato! Dodam jeszcze, że najlepiej zaopatrzyć się w fizyczny egzemplarz, bo to wydanie jest prześliczne - prawdziwe, małe dzieło sztuki!
Zaborczy tatuażysta
Miłość potrafi być zawodna. I niebezpieczna. Czasami ulokowane uczucia niosą ze sobą więcej szkody niż pożytku. A jednak ryzykujemy, w nadziej, że pojawi się moment przełomowy. Na początku muszę zaznaczyć, że to romans, który należy potraktować z przymrużeniem oka. Pisany w stylu telenowel prezentuje mnóstwo przeróżnych wątków i tragedii, które raz za razem uderzają w bohaterów. W ten sposób rozmywa się wiarygodność zdarzeń, ponieważ trudno będzie przełożyć to wszystko na prawdziwe życie, ale jeśli będziecie przygotowani na podobny scenariusz - nic Was nie zaskoczy. Autorka stawiając na szybkie tempo oraz silne emocje stworzyła przyjemną dla wyobraźni mieszankę wybuchową w sam raz na jedno wolne popołudnie. Cassandra doświadczyła w życiu wiele złego. I chociaż od tych zdarzeń minęło wiele lat, wciąż ciężko jej żyć bez strachu. Przeprowadzka do Denver okazała się punktem przełomowym. Na drodze dziewczyny stanął bowiem ktoś kto miał okazać się lekiem na niezabliźnione rany. Miał tylko przykryć tatuażami to co wywoływało bolesne wspomnienia. A jednak dokonał czegoś znacznie lepszego... Niewielka ilość stron w kontraście z dużą dawką informacji buduje napięcie oraz prowadzi nas dynamicznie od jednego do drugiego wydarzenia. Z jednej strony nie ma przez to przestojów czy przegadanych scen, z drugiej natomiast czułam, że nie wszystko zostało przedstawione w szczegółach jakich oczekiwałam. Tutaj odrobinę się zawiodłam, nie zdążyłam bowiem odpowiednio poznać bohaterów a przez to postawić się na ich miejscu, ale ten niedosyt zrekompensowała mi fabuła stawiająca na liczne komplikacje. Pojawiło się wiele trudnych treści, smutnych momentów oraz drastycznych opisów przeszłości, pojawiła się również nadzieja na lepsze jutro. Główna bohaterka robiła wszystko, by przepracować bolesne doświadczenia i ta jej niełatwa droga została naprawdę intrygująco przedstawiona, towarzyszące jej emocje były skrajne a podejmowane decyzja, nawet te błędne, poparte konkretnymi przeżyciami. Wszystkie wątki spajała miłość, niełatwa, wymagająca poświęceń a jednak kojąca i niosąca nadzieję, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce. Chociaż kilka kwestii mogło zostać bardziej dopracowanych to w ogólnym rozrachunku uważam lekturę "Zaborczego tatuażysty" za wartą uwagi. Umiliła mi czas w jedno spokojne popołudnie, pozwalając w pełni popuścić wodze fantazji. Delikatnych czytelników przestrzegam - opisy z przeszłości są bardzo drastyczne. Romantyków natomiast zachęcam do zaangażowania w opowieść pełną uniesień, gdzie rozum i serce konkurują o uwagę. To książka o przełomowym punkcie, w którym zmiany przestają być dla nas zagrożeniem a są realną wizją lepszego jutra. Wydaje się, że autorka ma w planach kontynuację serii losów braci, więc mam nadzieję, że niedługo przeczytamy o przygodach kolejnego z nich.
Bunt komórek. O faktach, mitach i zagadkach raka
Bunt komórek. Fakty i mity o raku to bardzo ciekawa i potrzebna książka, która w prosty sposób tłumaczy skomplikowany temat nowotworów. Autorzy świetnie oddzielają fakty od internetowych mitów i straszenia. Książkę czyta się lekko, mimo że porusza trudne zagadnienia medyczne. Duży plus za przystępny język i konkretne przykłady z życia. Można z niej wynieść sporo wiedzy bez poczucia, że czyta się podręcznik akademicki. Daje też trochę spokoju i pomaga lepiej zrozumieć, jak naprawdę działa choroba nowotworowa. To wartościowa lektura dla każdego, kto chce świadomie podchodzić do zdrowia.