Recenzje
Akademia piłkarska #4. Walka o mistrzostwo
Za chwilę świat oszaleje. Ze stadionów poniosą się echa euforycznych okrzyków zwycięstwa i jęków rozczarowania. Jedni będą święcić triumfy, inni znosić gorycz porażki. Na szczęście spragnieni silnych piłkarskich przeżyć nie muszą czekać, aż zabrzmi pierwszy mundialowy gwizdek, wystarczy, że sięgną po Akademię piłkarską T.Z. Laytona. Ukrył on w tych tomach całą paletę emocji, całą kwintesencję piłki nożnej i niekoloryzowaną prawdę o tym, ile trudu i poświęceń kosztuje bycie piłkarzem. Tytuł „#4 Walka o mistrzostwo” mówi w zasadzie wszystko o głównym wątku fabuły. Leo wraca po przerwie wakacyjnej do akademii piłkarskiej Rycerzy i wraz z kolegami i koleżanką z drużyny podejmują rękawicę - chcą odebrać tytuł mistrza Premier League U-14 Smokom. Walka będzie zacięta. Lecz nie będzie to jedyna walka jaką przyjdzie stoczyć Leo, bo w czwartym tomie będzie walczył nie tylko o tytuł, ale również o swoją pozycję na boisku, o swoje zdrowie i marzenia, o odzyskanie ducha drużyny. Autor poprzez historię Lea po raz kolejny pokazuje czytelnikowi, jak ważna jest współpraca i granie do jednej bramki. Podkreśla znaczenie ciężkiej pracy i ciągłego stawiania sobie coraz wyższych poprzeczek, bo sam talent w świecie sportu (ale nie tylko w nim) to za mało. Jeśli uwielbiacie tę serię za lekkość pióra autora, za znakomite oddawanie ducha boiska, a jednocześnie wyraziste rysowanie emocji, za nieoszczędzanie głównych bohaterów i konfrontowanie ich z mnożącymi się trudnościami, za pasję, którą czuć w każdym słowie - to nie będziecie zawiedzeni, bo wszystko to odnajdziecie również w „Walce o mistrzostwo”. Ale… (tak, ulubione serie też mogą zasłużyć na „ale” 😉) najbardziej w pierwszym tomie zachwyciło mnie to, że główny bohater mimo ogromnych wysiłków poniósł porażkę. I trochę liczyłam na to, że autor znów pokusi się o to, aby zdjąć go nieco z piedestału piłkarskiego bóstwa, że zaskoczy finałem. Tak jak jest, jest świetnie. Ale liczyłam na ciekawy twist…
Ariana Grande. Głos, który podbił świat. Supergwiazdy
Ariana Grande. Głos, który podbił świat to książka, która zadowoli każdego Arianatorsa. Choć jest to utwór dla dzieci, ma w sobie tyle pozytywnych emocji, że zachwyci nawet dorosłych. Książka emanuje optymizmem i niesamowitą atmosferą. Spełnione marzenia W książce Liz Gogerly widzimy dziewczynę pełną marzeń, niezwykle uzdolnioną, żyjącą głównie muzyką. Ariana jest oczkiem w głowie rodziny - każdy w nią wierzy, może liczyć na wsparcie najbliższych. Autorka przybliża odbiorcy życie Ari od czasu narodzin aż do obecnych lat. Czytelnik czyta m.in. o jej upodobaniu do strasznych rzeczy oraz aspiracjach aktorskich - fascynacji Czarnoksiężnikiem z krainy Oz. Obserwuje jej drogę artystyczną - pierwsze role w teatrze (np. Dorotki) oraz filmowe (Cat Valentine - Victoria znaczy zwycięstwo, Glinda w filmie Wicked). Nie brakuje także tras koncertowych czy pierwszych wydawanych singli i płyt. Ariana jest zwykłą dziewczyną, która spełnia marzenia, docenia to, co ma, cieszy się ze swoich osiągnięć. Każde dziecko może się z nią utożsamiać. Ari nie widzi świata poza muzyką. Ma szczególną relację ze swoimi fanami. Utwór Gogerly jest tak uniwersalny, że opisaną historię można odnieść do każdej sławnej osoby. Pokazuje kulisy, początki sławy - np. podpisywanie kontraktów, pierwsze kroki w branży. Książka, która wywołuje nostalgię Przyznam, że dawno nie czytałam książki odwołującej się do czasów, z którymi mogę się utożsamić. Gdy pochłaniałam Arianę Grandę, czułam nostalgię. Książka zdecydowanie wpływa na uczucia czytelnika - sięga do czasów, o których na co dzień nie pamięta. Co prawda nie wszystko to, co zostało tam opisane, było dla mnie bardzo bliskie, gdyż nie przeżyłam niektórych sytuacji w czasie rzeczywistym. O pewnych faktach dowiadywałam się po jakimś czasie z telewizji, internetu, ze szkoły. Gdy bohaterka książki Gogerly z ekscytacją opowiadała o swojej ulubionej piosence Katy Perry, to przypomniała mi czasy, kiedy muzyki słuchało się głównie na YouTubie. Odczucia po przeczytaniu Mimo że styl jest dostosowany do dzieci, moim zdaniem nie nadaje się do czytania dla młodszego grona odbiorców, gdyż czasami zawiera zbyt wyszukane słownictwo. Podoba mi się skupienie na emocjach - ekspresja w dialogach, opisach. Dzięki temu czytelnik czuje radość, stres czy smutek razem z bohaterką. Podejmowane tematy są wyważone. Życie prywatne, koncerty, gra aktorska zdecydowanie przeważają, ale autorka nie unika tematu śmierci, hejtu, zamachu bombowego w Manchesterze i zdrowia psychicznego. Są to trudne wątki, ale stanowią zdecydowaną mniejszość, dlatego książka nie przytłacza. Czytelnik ciągle czuje bezpieczną przestrzeń, gdyż w tekście przeważają pozytywne emocje. Autorka niezwykle autentycznie oddała losy Ariany. Wydobyła szczegóły, które charakteryzują piosenkarkę. Ari jest np. znana z potykania się na scenie, gubienia butów, chichotania. To wszystko jest w tym utworze i nie ma wątpliwości, kto jest głównym bohaterem powieści. Na pewno znajdą się fragmenty, które nie odpowiadają rzeczywistości. Trzeba mieć jednak na uwadze, że czyta się fikcyjny utwór specjalnie dostosowany do młodych odbiorców, a nie typową biografię. Ariana Grande. Głos, który podbił świat jest po prostu książką wypełnioną muzyką, którą się słyszy.
Hokej, duma i uprzedzenie
Wyobraź sobie gorącego hokeistę z XXI wieku, który nagle trafia do Anglii epoki regencji. Bez telefonu. Bez internetu. Bez burgerów. Za to wśród gorsetów, konwenansów i kobiet, które jednym spojrzeniem potrafią zranić bardziej niż krążek lecący prosto w twarz. Brzmi absurdalnie? A jednak Lia Riley stworzyła historię, która jest jednocześnie lekka, zabawna, romantyczna i zaskakująco urocza. Hokej, duma i uprzedzenie to romans, który przypomina połączenie komedii romantycznej, podróży w czasie i klimatu Jane Austen — ale podanego z nowoczesnym humorem i dużą dawką chemii między bohaterami. Tucker Taylor to typ faceta, który lepiej radzi sobie na lodowisku niż w świecie pełnym etykiety i herbacianych przyjęć. Kiedy więc budzi się w 1812 roku i spotyka Lizzy Wooddash — inteligentną, upartą i piekielnie niezależną kobietę — iskry są nieuniknione. I właśnie relacja tej dwójki jest największą siłą książki. Ich dialogi są pełne droczenia się, ironii i napięcia, które z każdą stroną rośnie coraz bardziej. Lizzy nie jest typową bohaterką romansową — nie marzy o wielkiej miłości ani księciu z bajki. Chce wolności. Chce decydować o sobie w świecie, który kobietom praktycznie tej możliwości nie daje. A Tucker? Początkowo wydaje się kompletnie zagubiony w tej rzeczywistości, ale szybko okazuje się, że pod sportową pewnością siebie kryje się ktoś naprawdę ciepły i lojalny. To książka, która daje ogrom frajdy podczas czytania. Jest lekka, ale nie głupiutka. Romantyczna, ale nie przesłodzona. Zabawna, ale potrafi też wzruszyć. I ma dokładnie ten rodzaj klimatu, przy którym człowiek czyta „jeszcze jeden rozdział”… a potem orientuje się, że jest druga w nocy. Jeśli lubisz: - motyw enemies to lovers, - podróże w czasie, - błyskotliwe dialogi, - bohaterki z charakterem, - i romanse, które wywołują uśmiech przez pół książki… to „Hokej, duma i uprzedzenie” będzie absolutnie idealnym wyborem. Bo czasami największy chaos w życiu zaczyna się od jednego przypadkowego skoku do lodowatej wody.
Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy
„Marek Aureliusz. Stoicka mądrość władcy” to wartościowa i skłaniająca do refleksji książka, która przybliża filozofię stoicyzmu poprzez myśli jednego z najsłynniejszych cesarzy starożytnego Rzymu. Autor pokazuje, jak nauki Marka Aureliusza dotyczące spokoju, samodyscypliny i panowania nad emocjami mogą być aktualne również we współczesnym życiu. Książka wyróżnia się spokojnym, mądrym przekazem i wieloma uniwersalnymi refleksjami na temat relacji z ludźmi, radzenia sobie z trudnościami oraz zachowania wewnętrznej równowagi. To lektura, która nie tylko inspiruje, ale również zachęca do zatrzymania się i spojrzenia na codzienne problemy z większym dystansem. Idealna dla osób zainteresowanych rozwojem osobistym, filozofią i świadomym podejściem do życia.
Zaborczy tatuażysta
Miłość potrafi być zawodna. I niebezpieczna. Czasami ulokowane uczucia niosą ze sobą więcej szkody niż pożytku. A jednak ryzykujemy, w nadziej, że pojawi się moment przełomowy. Na początku muszę zaznaczyć, że to romans, który należy potraktować z przymrużeniem oka. Pisany w stylu telenowel prezentuje mnóstwo przeróżnych wątków i tragedii, które raz za razem uderzają w bohaterów. W ten sposób rozmywa się wiarygodność zdarzeń, ponieważ trudno będzie przełożyć to wszystko na prawdziwe życie, ale jeśli będziecie przygotowani na podobny scenariusz - nic Was nie zaskoczy. Autorka stawiając na szybkie tempo oraz silne emocje stworzyła przyjemną dla wyobraźni mieszankę wybuchową w sam raz na jedno wolne popołudnie. Cassandra doświadczyła w życiu wiele złego. I chociaż od tych zdarzeń minęło wiele lat, wciąż ciężko jej żyć bez strachu. Przeprowadzka do Denver okazała się punktem przełomowym. Na drodze dziewczyny stanął bowiem ktoś kto miał okazać się lekiem na niezabliźnione rany. Miał tylko przykryć tatuażami to co wywoływało bolesne wspomnienia. A jednak dokonał czegoś znacznie lepszego... Niewielka ilość stron w kontraście z dużą dawką informacji buduje napięcie oraz prowadzi nas dynamicznie od jednego do drugiego wydarzenia. Z jednej strony nie ma przez to przestojów czy przegadanych scen, z drugiej natomiast czułam, że nie wszystko zostało przedstawione w szczegółach jakich oczekiwałam. Tutaj odrobinę się zawiodłam, nie zdążyłam bowiem odpowiednio poznać bohaterów a przez to postawić się na ich miejscu, ale ten niedosyt zrekompensowała mi fabuła stawiająca na liczne komplikacje. Pojawiło się wiele trudnych treści, smutnych momentów oraz drastycznych opisów przeszłości, pojawiła się również nadzieja na lepsze jutro. Główna bohaterka robiła wszystko, by przepracować bolesne doświadczenia i ta jej niełatwa droga została naprawdę intrygująco przedstawiona, towarzyszące jej emocje były skrajne a podejmowane decyzja, nawet te błędne, poparte konkretnymi przeżyciami. Wszystkie wątki spajała miłość, niełatwa, wymagająca poświęceń a jednak kojąca i niosąca nadzieję, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce. Chociaż kilka kwestii mogło zostać bardziej dopracowanych to w ogólnym rozrachunku uważam lekturę "Zaborczego tatuażysty" za wartą uwagi. Umiliła mi czas w jedno spokojne popołudnie, pozwalając w pełni popuścić wodze fantazji. Delikatnych czytelników przestrzegam - opisy z przeszłości są bardzo drastyczne. Romantyków natomiast zachęcam do zaangażowania w opowieść pełną uniesień, gdzie rozum i serce konkurują o uwagę. To książka o przełomowym punkcie, w którym zmiany przestają być dla nas zagrożeniem a są realną wizją lepszego jutra. Wydaje się, że autorka ma w planach kontynuację serii losów braci, więc mam nadzieję, że niedługo przeczytamy o przygodach kolejnego z nich.