Recenzje
Aberracja mroku
Moja ocena 4/5 ⭐ Liczba stron 455 Sugerowany wiek 18+ To moje kolejne spotkanie z twórczością Moniki i jestem zaskoczona, pierwsza książka jaką jej czytałam to skończyłam z Dnf. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale już po kilku rozdziałach przekonałam się, że tym razem będzie zupełnie inaczej. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w historię i ostatecznie bawiłam się przy niej naprawdę świetnie. Renese Astor to kobieta silna, niezależna i świadoma tego, czego chce. Walczy o swoją wolność i próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem, nawet jeśli droga do tego nie jest łatwa. Jednocześnie autorka pokazała jej delikatniejszą stronę zagubienie, strach i emocje, które skrywa przed światem. Jasver Langford natomiast od początku wzbudzał moją ciekawość. Jest tajemniczy, trudny do rozszyfrowania i zdecydowanie nie można przejść obok niego obojętnie. Jego propozycja udawanego związku wydaje się dla Renese idealnym rozwiązaniem, jednak z czasem okazuje się, że nie wszystko można kontrolować. Relacja między Renese i Jasverem była jednym z ciekawszych elementów tej historii. Pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocji sprawiała, że chciałam poznawać ich dalsze losy. Podobało mi się obserwowanie, jak stopniowo zaczynają się przed sobą otwierać i jak zmienia się ich podejście do siebie nawzajem. Aberracja mroku to książka pełna emocji, sztuki, tajemnic i skomplikowanych relacji. Cieszę się, że dałam tej historii szansę, ponieważ okazała się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Mimo że nie wszystko było idealne, a niektóre momenty mogły zostać bardziej rozwinięte, książka miała swój wyjątkowy klimat i potrafiła przyciągnąć moją uwagę. Zdecydowanie było to dużo lepsze spotkanie z twórczością Moniki niż poprzednim razem.
Krwawe igrzyska. Krwawe dziedzictwo #2
Sandie to dwudziestoletnia dziewczyna, która w życiu ma dwa problemy, albo 6 :) Po prierwsze- musi walczyć o życie, bo pewna królowa postanowiła urządzic #krawaweigrzyska między innymi z jej udziałem. Jej życiem rządzą przystojne alfy oraz omega, a dodatkowo sen z powiek spędza jej fakt, że w dalszym ciągu jest dzi(ew)icą. Niestety, jest większe prawdopodobieństwo, że (um)rze niż pozbędzie się ostatniego problemu. Ratuje ją tylko fakt, że mimo wątłego ciała, potrafi pokazać pazur i przeobrazić się w walecznego tygrysa. Tylko, czy to wystarczy, gdy serce rwie się do alf, zdrajcy i omegi? #jasminemas zaprasza do świata #fantasy, który zapiera dech. I mimo iż główną narratorką jest Sadie, to często głos mają inni bohaterowie. Dzięki temu zabiegowi książka nabiera głębi, a czytelnik ma pogłębioną perspektywę. To było moje pierwsze spotkanie z autorką, ale już ją polubiłam. Łączenie sarkazmu, ironii, trafnego spojrzenia na świat damsko-męski, a wszystko zamknięte w świecie walki dobra ze złem, pełnego magii i tajemniczości to dla mnie idealne połączenie na te upalne dni.
Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu
„Las na receptę” @wydawnictwo_sensus to książki, która działa jak powolny, głęboki oddech w świecie ekranów, przebodźcowania, codziennego pośpiechu i chaosu. Jej autor w wyjątkowy sposób łączy reportaż, własne doświadczenia oraz wyniki badań naukowych, pokazując, jak ogromny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne ma regularny kontakt z lasem. Przypomina, że las nie jest modnym trendem, ale przestrzenią, która od wieków łagodzi i wspiera dobrostan człowieka. Bowiem przebywanie w lesie nie tylko cieszy oczy, ale także fizycznie obniża poziom kortyzolu i normalizuje ciśnienie krwi, a fitoncydy oraz inne związki, które w lesie tworzą tzw. bioareozol zwiększają aktywność komórek antynowotworowych, wzmacniają odporność i poprawiają jakość snu. Las może stać się prawdziwym terapeutą, pomagając wyciszyć emocje, ukoić nerwy i poukładać myśli. Książka pełna jest konkretnych ćwiczeń uważnościowych, które można wdrożyć podczas każdego spaceru - dzięki temu staje się nie tylko poradnikiem, ale też przewodnikiem po świecie leśnych kąpieli i lasoterapii.
Malbat znaczy grzech
Trochę minęło, odkąd przeczytałem drugi tom Malbatu i zabierając się za kontynuację, początkowo nie wiedziałem, co się dzieje, ale czytając kolejne strony wszystko sobie już przypomniałem. Także znajomość poprzednich części jest obowiązkowa. Nasza szalona rodzinka zamyka się w czterech ścianach, jak i we własnych głowach. Szukają pomocy u starego znajomego, Alberto. To właśnie on przejął dowodzenie nad Malbatem. Wtedy jeszcze nie wiedział, w jakie bagno się wpakował. Nie chodzi mi tutaj o same problemy mafijne, tylko o jego podopiecznych. Nie chcę poruszać szczegółów ich zachowań, ale jedno jest pewne, z nimi nie zazna nudy. Choć książka jest mafijnym dark romansem, nie znajdziemy w niej samych mrocznych itp. scen. Zuzia idealnie dopasowała te wątki z ironią, absurdem i poczuciem humoru, po którym wiele razy miałem uśmiech, czytając dane dialogi, pomysły bohaterów oraz wymiany słowne. Nie zabrakło również warstwy emocjonalnej i rozwoju relacji romantycznej, Alice z Christianem. Swoje przeszli, a problemów jest coraz więcej. Jak sobie poradzili? Tego nie mogę zdradzić, ponieważ nie chcę spoilerować. Jedynie napomknę, że w ich więzi znajdziemy głębsze uczucia, ale przede wszystkim przyjaźń. Są kochankami, lecz też przyjaciółmi. W tego typu powieściach najczęściej lubię wątek romantyczny, ale w Malbacie, motyw found family zdecydowanie wszystko bije na głowę. Nie mówię, że pozostałe są złe, czy coś podobnego, broń boże... Jednak nasi szaloni przestępcy są genialni. Mogą się kłócić, w jednej chwili się nienawidzić, a zaraz za sobą skoczą w ogień. Z nimi nigdy nic nie wiadomo, lecz, gdy ktoś nieproszony położy na kimś rękę, to w ułamku sekundy może ją stracić. Książka ma lekko ponad 500 stron i jest małą cegiełką, ale kompletnie tego nie poczułem, głównie za sprawą dużej liczby dialogów oraz stylu pisania Zuzi, za którym trochę się stęskniłem. Po zakończeniu, tylko jedna myśl przychodzi mi do głowy, chcę kontynuację. @zuzagromadzinska powodzenia w dalszym pisaniu, oby dalsze tomy pojawiły się na papierze.
Znikająca kraina. Wędrówka przez góry Śląska
Cudowny reportaż dla każdego miłośnika wędrówek i gór lub po prostu człowieka ciekawego świata! Styl autora jest niezwykle przyjemny do czytania; zapomina się, że jest to reportaż. Lekka ton narracji powoduje, że czytelnik wędruje razem z autorem, tym wymagającym szlakiem, odczuwa emocje i zmęczonie narratora. Do tega wszystkiego olbrzymia dawka bardzo ciekawych faktów na temat mijanych miejsc sprawia, że od razu ma się chęć na wlasne oczy ujrzeć np. zarośnięty i zapomniany dworzec. Mqdre anegdoty i wtrqcenia pozostawia miejsce na chwilę zadumy nad niektórymi tematami Oczywiście, przez całą książkę ma się nieodpartą potrzebę kibicowania autorowi w przemierzaniu GSS, który to testuje granice wytrzymatości zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Góry sląska i tereny w pobliżu widze teraz 2 catkiem nowej perspektywy. Mam teraz ogromną potrzebę, by odwiedzić wszystkie opisywane w ksiqżce miejsca i doświadczyć ich samemu!