Recenzje
Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju
Jest to poradnik psychologiczny opowiadający o podejściu psychosomatycznym. Autorka pokazuje, jak wiele zależności występuje między psyche a soma. W książce znajdziemy dużo wiedzy teoretycznej, jak i praktycznej! Szczególnie spodobała mi się metoda journalingu, o której już wcześniej dużo słyszałam. Polega ona na tym, że pisze się szczerze, bez oceniania przelewając myśli na papier, co skutkuje wyrzuceniem z siebie emocji i daje poczucie ulgi. “Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju” to książka idealna dla osób chcących lepiej poznać siebie, a przede wszystkim dla tych, którzy mają poczucie, że pogubili się w tych wszystkich "sygnałach z ciała".
Hokej, duma i uprzedzenie
Czy można połączyć hokej, epokę regencji i podróż w czasie? Okazuje się, że jak najbardziej — i jeszcze stworzyć z tego historię lekką, romantyczną i naprawdę przyjemną w odbiorze. „Hokej, duma i uprzedzenie” to romans pełen pasji, namiętności i emocji, który czyta się szybko i z uśmiechem na twarzy. Tucker Taylor, przystojny hokeista dochodzący do siebie po chorobie, niespodziewanie trafia do 1812 roku. Tam poznaje Lizzy , inteligentną kobietę, którą otaczający świat próbuje wtłoczyć w sztywne ramy epoki. Ona marzy o wolności i niezależności, on chce wrócić do swoich czasów. Plan wydaje się prosty: małżeństwo z rozsądku, wzajemna pomoc i każde z nich osiągnie swój cel. Problem w tym, że uczucia bardzo szybko zaczynają komplikować wszystko, co miało być tylko układem. To historia prosta, ale właśnie w tym tkwi jej urok, niczego jej nie brakuje. Jest chemia między bohaterami, humor, trochę wzruszeń i ten przyjemny klimat romansów, przy których po prostu dobrze się odpoczywa. Bardzo podobało mi się połączenie współczesności z klimatem epoki regencji, etykietą i obyczajami tamtych czasów. Do tego motyw miłości do książek i pisania oraz pojawiająca się Jane Austen sprawiły, że czytałam tę historię z jeszcze większą przyjemnością. Ciepła, klimatyczna, lekka i zabawna opowieść o miłości, która pojawia się wtedy, kiedy najmniej się jej spodziewamy. Jest namiętność, tęsknota, rozłąka i oczywiście happy end, czyli wszystko to, co w romansach lubię najbardziej. 📚💜
Redemption of Sins
Najnowsza powieść autorstwa Lori Rave, „Redemption of Sins”, to naprawdę miłe oderwanie od przepełnionego hokeistami rynku czytelniczego. Czy wy też zaczynacie odczuwać lekki przesyt tym motywem? Nie zrozumcie mnie źle - sama uwielbiam historie o hokeistach, zwłaszcza te spod pióra Lori. Mam jednak wrażenie, że w ostatnim czasie pojawiło się zbyt wiele bardzo podobnych książek. Ale do brzegu, bo odbiegam od głównego wątku… Powieść opowiada historię Kiary i Killiana - ona jest pracownicą socjalną, on zawodowym żołnierzem. To dość nietypowe połączenie, które wypadło naprawdę ciekawie. Zabrakło mi jednak jednej rzeczy charakterystycznej dla autorki… gdzie podział się krótki opis na początku książki? Taki wprowadzający fragment dotyczący chociażby pracy żołnierza zawodowego bardzo dobrze budował klimat w poprzednich historiach i tutaj również świetnie by się sprawdził. W kontynuacji serii „Cup of Coffee” ponownie spotykamy znane postacie z poprzednich części. Tylko czy faktycznie było to potrzebne w zupełnie w takiej intensywności? Moim zdaniem wystarczyłaby obecność samego kuzyna głównego bohatera zamiast całej brygady RR. Na szczęście reszta w żaden sposób nie przeszkadza w odbiorze książki. Bohaterowie, jak zawsze są świetnie wykreowani i bardzo charakterystyczni, nie da się ich nie lubić - z jednym wyjątkiem, ale o nim za chwilę. Kiara to sympatyczna kobieta, która przeżyła w życiu dwa niezwykle bolesne momenty - rozstanie z miłością swojego życia oraz coś znacznie gorszego, o czym musicie przeczytać już sami. Takie doświadczenia potrafią diametralnie zmienić człowieka, dlatego mocno zdziwiło mnie, jak szybko otworzyła się przed dawnym ukochanym i zaczęła mówić o bardzo intymnych sprawach. Po tylu latach wydało mi się to po prostu trochę nienaturalne. Killian natomiast to jeden z tych bohaterów, którzy traktują lojalność śmiertelnie poważnie. Jeśli coś obieca, zrobi wszystko, by dotrzymać słowa. Miał swoje powody, by odejść od Kiary, a po traumatycznych doświadczeniach z misji w Iraku postanawia naprawić błędy przeszłości. Tylko czy da się posklejać serce, które kiedyś samemu się złamało? Jest jeszcze Darren… człowiek, którego z czystym sumieniem można nazwać zakałą ludzkości. To właśnie on nieustannie uprzykrza życie głównej bohaterce i wzbudza podczas lektury największe negatywne emocje. Całość czyta się lekko i przyjemnie, choć momentami ogrom bohaterów potrafił mnie odrobinę zmęczyć. Mimo wszystko bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury tej historii i szczerze liczę na to, że autorka jeszcze kiedyś odejdzie od hokejowego klimatu, bo jak widać - świetnie odnajduje się również w innych motywach. Fabuła jest spójna, angażująca emocjonalnie i skutecznie wciąga czytelnika, a właśnie tego najbardziej oczekuję od książek. Jeśli chodzi o wątki poboczne, to mimo mojej ogromnej sympatii do Avery i Masona, tym razem zdecydowanie lepiej bawiłam się przy Cassie i Waynie. Ten duet wniósł do historii sporo humoru i świeżości, a najwyraźniej właśnie tego było mi ostatnio potrzeba. „Redemption of Sins” to udana, emocjonalna historia o drugich szansach, trudnej przeszłości i próbie odbudowania utraconego zaufania. Nie jest to książka idealna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że chce się przewracać kolejne strony. Lori Rave po raz kolejny udowodniła, że potrafi tworzyć bohaterów, których losy naprawdę obchodzą czytelnika. I choć nadal kocham jej hokejowe historie, to po tej książce z ogromną chęcią sięgnę po kolejne powieści autorki utrzymane w zupełnie innym klimacie.
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
„Uwięzieni w grach relacyjnych” to książka, która potrafi trochę zaboleć… ale bardzo otwiera oczy. To jedna z tych lektur, przy których co chwilę myślisz: „to o mnie”. Autorzy pokazują, jak często w relacjach… gramy. Ukrywamy emocje, potrzeby, udajemy i to tylko po to, żeby zostać zaakceptowanymi. I nagle okazuje się, że przez te „gry” tracimy coś najważniejszego : prawdziwą bliskość. Bardzo podobało mi się to, że książka jest oparta na przykładach, momentami aż za bardzo trafnych 😅 Czyta się ją szybko, ale przemyślenia zostają na długo. To nie jest lekka lektura. Raczej taka, która zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na swoje relacje z innej perspektywy.