Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Pierwszą część serii pokochałam, druga nie przypadła mi do gustu ale to co czułam czytając trzeci tom jest niemożliwe w opisaniu. Myślałam, że to pierwsza część będzie moją ulubioną ale to miano dostaje jednak „Dług Josephine”. Jestem w szoku, że autorka wpadła na taki super pomysł na fabułę, nie wspominając już o tych cudownych zwrotach akcji. Nie brakowało mi niczego, bohaterowie z unikatowymi charakterami, wspaniałe opisy akcji… i to wszystko w jednej książce!
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To książka, która miło mnie zaskoczyła. Nie ukrywam, że na początku było mi trudno, ale z każdą kolejną stroną historia Eriki i Chase'a wciągała mnie coraz bardziej. Bardzo spodobał mi się wątek relacji tej dwójki. Ciągłe docinki, żarty i stopniowe odkrywanie siebie nawzajem sprawiło, że czytało się to bardzo przyjemnie. A sam Chase? Matko jest on przesłodki. Spodziewałam się szkolnego bad boya, a zastałam Chase'a który pracuje w sklepie z zabawkami i ma duże problemy z zaufaniem. Chłopak okazał się bohaterem o wiele bardziej złożonym, niż mogło, by się wydawać na początku. Pod maską buntownika i łamacza szkolnych serc kryła się samotność i wrażliwość co dodawało mu uroku. Dużym plusem książki jest to, że nie skupia się ona wyłącznie na romansie. Wątki związane ze szkołą, tajemnicami i trudnymi wyborami bohaterów były równie interesujące i dobrze rozwinięte. Każda postać wnosiła coś do historii, dzięki czemu moim zdaniem fabuła nie była nudna. Nie wszystko jednak było idealnie. Niestety na początku irytowało mnie lekko zachowanie głównej bohaterki co na szczęście nie trwało długo. Mogłabym się również przyczepić do troszkę moim zdaniem przeciąganej końcówki książki. Mimo wszystko uważam, że „Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To lekka, przyjemna oraz momentami śmieszna książka idealna dla fanów romansów i młodzieżówek. Myślę, że zdecydowanie warto dać jej szansę.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która totalnie mnie kupiła swoim klimatem. Dawno nie czytałam historii, przy której śmiałam się tak często, a jednocześnie byłam naprawdę ciekawa, co wydarzy się dalej. To połączenie komedii, kryminału i romansu wyszło autorce rewelacyjnie, wszystko idealnie się tutaj uzupełnia. Riley jest bohaterką, której nie da się nie lubić. Jest trochę chaotyczna, ma ogromnego pecha i ciągle wpada w absurdalne sytuacje, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Nie jest idealna, nie próbuje być bohaterką na siłę, a mimo to bardzo szybko zaczęłam jej kibicować. Jej humor, sarkazm i sposób myślenia sprawiły, że kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem. Ogromnym plusem tej książki są dialogi. Są lekkie, naturalne i pełne świetnych docinek. Relacja Riley i Nicka ma dokładnie taki rodzaj chemii, który uwielbiam w książkach, trochę droczenia, trochę napięcia i mnóstwo momentów, przy których człowiek ma głupi uśmiech na twarzy. Nick z jednej strony wydaje się pewny siebie i opanowany, ale przy Riley szybko okazuje się, że wcale nie ma nad wszystkim kontroli. Bardzo podobało mi się też to, że mimo lekkiego stylu książka cały czas trzyma zainteresowanie. Wątek kryminalny naprawdę wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej „jeszcze tylko jeden rozdział”. A później nagle okazuje się, że jest środek nocy. To historia idealna na poprawę humoru. Ciepła, zabawna, momentami urocza, ale jednocześnie pełna tajemnic i zwrotów akcji. Taka książka, przy której można się po prostu świetnie bawić i całkowicie oderwać od rzeczywistości. Dla mnie była dokładnie tym typem historii, po którego zakończeniu od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. 💛
Titek i kłótnia z Tosią
Uwielbiamy książki, które przestawiają życie takie jakim jest. Bez słodzenia i cukierkowych sytuacji. Takie, które pokażą, że dzieciom zdarza się odczuwać złość, rozczarowanie. Takie, które pokażą, że rodzeństwo czasem się pokłóci. Że trzeba stosować się do wcześniej ustalonych zasad, ale różnie z tym bywa. Takie właśnie są książki o Titku i jego rodzinie. Duet dwóch Pań - Ula Młodnicka (tekst) oraz Aga Waligóra (ilustracje) stworzyły naprawdę wyjątkową serię książek dla przedszkolaków! „Titek i kłótnia z Tosią” - kto ma dwoje dzieci ten wie, że kłótnie między rodzeństwem się zdarzają! Tak naprawdę punktem zapalnym może być wszystko… nawet kredka! Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Rodzicu! Zachowaj spokój, policz do 10. A jak nie pomaga to i do 20 😅 Dzięki tej historii dostaniecie cenne rady jak opanować taki istny chaos! Tak, wiem. Może nie być łatwo, ale dasz radę! ❤ Takie gotowce, które wskażą nam konkretne działania jak radzić sobie podczas kłótni, jak wspierać dzieci, jak je nauczyć wzajemnego słuchania są na wagę złota! Żywioły bardzo polubiły Titka i jego przygody! ❤❤❤ A Wy znacie tę serię książek?
Titek i kłótnia z Tosią
Hejka, Dzisiejsza propozycja to nasz absolutny hit tego tygodnia. Nie żartuję, tę książkę przeczytałam już chyba z 15 razy i tekst znam niemal na pamięć! "Titek i kłótnia z Tosią" to już kolejne „dziecko” serii, które zagościło na naszej półce. Tym razem autorki wzięły na warsztat coś, co doskonale zna każdy rodzic, opiekun i wychowawca.Temat stary jak świat: kłótnia w rodzeństwie (i oczywiście analogicznie między przyjaciółmi czy dzieciakami w przedszkolu). Cała akcja rozpoczyna się od rysowania laurki.Titek chce namalować banany żółtą kredką. Ale, ale... co to? Właśnie używa jej Tosia. Titek na początku grzecznie prosi, ona odmawia, on denerwuje się... aż w końcu miarka się przebiera i przez dom niesie się głośne „daaaaawaaaajjjj” i "mmmaaammmaaaaa!". Brzmi znajomo? Przyznać się, kto z Was ma w domu takie sceny na co dzień? Czy i tym razem mama Titka będzie jak ta oaza spokoju i uda jej się okiełznać sytuację? A może sama zagotuje się i straci cierpliwość? Jak się domyślacie, mama staje na wysokości zadania. W niesamowicie dojrzały, bliskościowy sposób pomaga dzieciom rozładować napięcie. Na początku sama robi trzy głębokie oddechy (złota zasada, o której dorośli, tak często zapominają). Dopiero potem przechodzi do działania: zadaje pytania o to, co się wydarzyło, wyraża akceptację dla emocji obu stron i upewnia się czy dobrze wszystko zrozumiała. Dzięki temu, rodzeństwo czuje się zrozumiane. Mama daje też Titkowi i Tosi świetne pole do popisu, proponując, aby sami znaleźli rozwiązanie dla konfliktu. W końcu nie pierwszy raz się o coś kłócili. Szalenie spodobał mi się też moment, kiedy dziecko pyta mamę o swój rysunek, a ona nie odpowiada automatycznym, rzuconym w biegu "ale pięknie”. Zamiast tego pyta malucha czy on sam czuje się dumny ze swojego dzieła. To genialny krok w stronę budowania wewnętrznej motywacji, poczucia własnej wartości. Tata też pięknie dokłada swoją cegiełkę, mówiąc jak bardzo jest dumny z tego, że dzieciaki same rozwiązały problem. Na koniec pokazany zostaje moment, w którym rodzina wspólnie ustala zasady, które będą obowiązywać w domu. Taki kontrakt rodzinny, który ułatwia funkcjonowanie oraz odwoływanie się do zasad. Oprócz samej historii, w środku czekają aktywizujące zadania dla najmłodszych dziecj (typu „znajdź, powiedz”), a na samym końcu, jak zawsze w tej serii, znajdziecie mądre wskazówki dla rodziców. Tym razem dotyczace tego jak pomóc naszym dzieciom kiedy znajdą się w sytuacji konfliktu. Zresztą, jak zawsze u tych autorek, wszystko jest na najwyższym poziomie merytorycznym. Całość dopełniają żywiołowe, dynamiczne ilustracje, z którymi maluchom niesamowicie łatwo się utożsamić. PS. Muszę o tym wspomnieć, bo to dla mnie absolutne mistrzostwo świata i detal, który zrobił mi dzień: ilustracja taty, który przemyka ukradkiem bokiem, żeby tylko nie przeszkadzać w epicentrum tej kłótni... No uśmiałam się do łez, genialne i takie życiowe! Moi Drodzy, jeśli szukacie czegoś, co realnie pomoże Wam i dzieciom przejść przez domowe burze z szacunkiem i spokojem, ogromnie polecam tę nowość!