ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Sycylia. Smak południa

Jedna z lepszych książek podróżniczo-kulinarnych, jakie przeczytałam w ostatnich miesiącach. A mówię to jako osoba, która naprawdę ma już przesyt książek o Włoszech pisanych według dokładnie tego samego schematu. Myślałam, że „Sycylia. Smak południa” będzie bardziej przewodnikiem. Wiadomo trochę historii, kilka ciekawostek, lista miejsc i obowiązkowe zachwyty nad makaronem. Tymczasem bardzo szybko okazało się, że ta książka działa zupełnie inaczej. Najbardziej wciągnęło mnie to, że wszystko tutaj opiera się na konkretnych scenach i detalach. Nie na wielkich opisach „magicznej Sycylii”, tylko na rzeczach, które naprawdę zostają w głowie. Nagle dostajesz historię o barze w Savoce, gdzie ktoś wpada tylko na wodę gazowaną, a kończy z gorącym arancino, bo właśnie wyszło z kuchni. I dokładnie takie momenty budują klimat tej książki. Bardzo podobał mi się też fragment o paście alla Norma w wersji z Savoki. Niby klasyczne sycylijskie danie, ale lokalnie dodają kilka kropel miodu cytrynowego, żeby przełamać kwas pomidorów. Drobnostka, a od razu czujesz, że za tym stoi prawdziwe miejsce i konkretni ludzie, a nie kolejny przepis skopiowany z internetu. W ogóle jedzenie jest tutaj opisane świetnie. Nie w taki przesadnie „instagramowy” sposób, tylko bardzo naturalnie. Czytając o granicie, ricotcie fresca czy pane cunzatu miałam dokładnie ten rodzaj frustracji, kiedy człowiek kończy rozdział i nagle okazuje się, że najbliższa piekarnia niestety nie znajduje się na Sycylii. Poza jedzeniem bardzo dobrze wypadają też fragmenty o miastach. Szczególnie Noto i Mesyna. Autorka potrafi wrzucić mały detal historyczny albo legendę dokładnie w odpowiednim momencie. Dzięki temu nie czyta się tego jak encyklopedii, tylko bardziej jak opowieść osoby, która naprawdę chodziła tymi ulicami i coś z nich zapamiętała poza ładnym widokiem. Po przeczytaniu nie miałam ochoty oglądać kolejnych zdjęć Sycylii (piękne w wydaniu). Miałam ochotę tam wrócić.

Przypadkowe Rzeczy Kusnietsova Julia

Dług Josephine. W kajdanach lojalności

[ recenzja zawiera spojlery ] Dług Josephine to trzecia część serii Pozorów autorstwa Moniki Rutki, opowiadająca o dwójce bohaterów, którzy pojawili się przelotnie w poprzednich częściach: Josephine Bayers oraz James Vanderbilt. Pochodzą oni z dwóch różnych światów, mimo to wchodzą w pewien tajemniczy układ. James proponuje Josephine pomoc w wydostaniu jej brata z więzienia, choć sam również ma w tym własny interes. Układ, można by rzec, nie jest trudny - muszą udawać zakochanych. Udawać przed elitą, przed wpływowymi osobami, przed ojcem Jamesa, a najbardziej, co jest dla nich najtrudniejsze, przed SAMYMI SOBĄ. Motywem książki jest slow burn, choć wciąga od samego początku. Idealnie został opisany ich wzajemny brak zaufania na początku znajomości. W książce pojawia się ironiczny humor, które idealnie odwzorowuje postacie i ich charaktery. Każda ich rozmowa wywoływała we mnie dreszcz emocji, ponieważ osobiście uwielbiam takie ironiczne poczucie humoru. Dla Josephine udawanie związku jest bardzo trudne. W swoim życiu trzyma się zasady, że nie sprzeda samej siebie za pieniądze, jednakże w tym momencie stawia rodzinę ponad siebie. Ta bohaterka przeżyła wiele w swoim życiu. Jest to dobra dziewczyna ze złego domu. Z rodziny, w której musiała walczyć o siebie, swoich braci i nie wiedziała, jak będzie wyglądać jej kolejny dzień. Czy będzie musiała zakrywać podkładem kolejny siniak, czy obejdzie się bez przemocy. Nie zasypiała z uśmiechem na twarzy. Zasypiała z przerażeniem i z bólem. W każdym rozdziale poznajemy ją bardziej, odkrywamy jej ból, strach, przeszłość i jak na nią wpłynęła. To kobieta, która poświęciła całą siebie i swoją przyszłość dla dobra swoich braci. Żeby oni osiągnęli coś, czego ona nie mogła. A przecież ona też zasługiwała na szczęście... Zaś James Vanderbilt urodził się w zupełnie innej rzeczywistości. Dobry dom, wpływowa rodzina, pieniądze, wiele możliwości i wykształcenie. Ale to nie jest takie idealne, jak wygląda. Bo nawet za najpiękniejszą sceną kryje się kurtyna odsłaniająca prawdziwe oblicza... Bohater ten zachwycił mnie swoją dżentelmeńską klasą i myśleniem strategicznym. Od początku relacji bohaterowie mieli ustalone warunki jak ma wyglądać ich układ. Pomimo to James, posiadając duży majątek, złamał zasady umowy (dla dobra Josephine). Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, a te dwie postacie swoimi charakterami i emocjami przez całą powieść stworzyły coś pięknego. Cała seria Pozorów jest opowiadaniem o bólu i ciężkim losie kobiet w otaczającym nas świecie. Na co dzień słyszymy o przerażających historiach, których doświadcza wiele kobiet. Usłyszeć to jedno, przeczytać to drugie, a przeżyć to trzecie. James w swoim życiu kieruje się zasadami, które od początku do końca kontroluje. Ale Josephine go złamała. Złamała jego zasady i jego samego. Pytanie, które zadaje sobie po przeczytaniu tej książki... czy to złamanie jest tylko rysą, czy został złamany cały mur- czyli serce Jamesa Vanderbilta? Czy relacja, która miała być tylko układem, nie zmieniła się w coś więcej? PS. Fani Chasa Shawa również znajdą tutaj coś dla siebie.

tiktok - klarrita1.books Grobelska Klara

Muza rockmana

Lubicie wątek muzyczny? Bo ta historia jest wręcz wciągająca.🤭 🎸Recenzja 12/2026 Emily Applewood wybiera się na kalifornijską pustynię i tak przypadkiem zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Wtedy jeszcze nie widziała że zostanie osobistą asystentką podczas trasy koncertowej najsłynniejszej kapeli rockowej w całej Ameryce. Przypadkowe spotkanie z nieznajomym sprawia, że jednak dostaje tą pracę. Wyruszając w czteromiesięczna podróż poznaje wszystkich członków ekipy, lecz tylko jeden mężczyzna wzbudził jej zainteresowanie to Tristan Daltrey trzydziesto ośmioletni surowy i zdystansowany wokalista zespołu okrążony wiernymi fankami, ale jego uwaga skierowana jest tylko na pewną siebie i śliczną Emily. Dziewczyna ukrywa pewien sekret a Tristan uparcie stara się dowiedzieć czegoś o niej i tak pewnego razu mówi mu ona za dużo i to sprawiło, że wszystko między nimi staje się inne. Czytałam już książki autorki, lecz ta zdecydowanie najmocniej chwyciła mnie za serce. Relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo od niechęci, przez ciekawość po uczucie przed którym się bronią. Lecz to nie jest kolejny prosty romans, tutaj dostajemy emocjonalną historię dwójki ludzi na życiowym zakręcie. Ich relacja była pełna namiętności, lecz już na starcie skazana na niepowodzenie. Dziewczyna skrywa pewien sekret, który poniekąd rzutuje na to co czuli. I tak w pewnym momencie postanawia się ona usunąć z życia muzyka. Tym sposobem Emily próbuje zapomnieć o mężczyźnie, który z każdym kolejnym kilometrem trasy stał się jej kimś bliskim, lecz nie mogła cofnąć tego kim była nie tylko dla niego. Sekrety, tajemnice im dalej, tym fabuła robiła się coraz bardziej wciągająca i na sam koniec autorka budowała napięcie tylko po to, by w odpowiednim momencie zrzucić na czytelnika prawdziwą bombę. Styl Penelope jest lekki i przyjemny, tak kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia, które oczywiście było dla mnie szokujące. Ta książka poprostu jest genialna, pokazuje że nic nie dzieje się przypadkiem i jest w jakiś sposób pokręcone, tak szczerze mogę wam ją polecić. 5/5⭐📚

1991gosiaczyta Chabowska Małgorzata

Muza rockmana

Twórczość autorki jest mi już dobrze znana i wiem, że sięgając po jej książki, mogę liczyć na lekki, angażujący romans. Dlatego miałam wobec tej historii naprawdę wysokie oczekiwania. Emily ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą. Tylko ona wie, dlaczego pewnego dnia przemierza kalifornijską pustynię i staje przed budynkiem studia nagrań. Kiedy przez pomyłkę zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, postanawia wykorzystać tę okazję. Tristan ma trzydzieści osiem lat i jest prawdziwą legendą rocka. Surowy wygląd, tatuaże i zachrypnięty głos sprawiają, że kobiety dosłownie za nim szaleją. Jednak spośród wszystkich kobiet to właśnie Emily wydaje mu się wyjątkowa. Podczas czteromiesięcznej trasy koncertowej uczucie między nimi zaczyna się zacieśniać, choć oboje próbują temu zaprzeczyć. Wszystko zmienia się w chwili, gdy Emily zdradza o sobie zbyt wiele. Ta książka tylko z pozoru wydawała się standardowym romansem z różnicą wieku. Im dalej w fabułę, tym bardziej autorka zaczyna zaskakiwać czytelnika. Emily jest młodą kobietą zmagającą się z własnymi demonami. Nie ma konkretnego celu ani pomysłu na siebie, dlatego bez wahania przyjmuje posadę asystentki zespołu. Początkowo wykonuje zwyczajne polecenia, jednak z czasem coraz częściej pomaga Tristanowi, który ewidentnie szuka pretekstów do spędzania z nią czasu. Ich relacja rozwija się bardzo powoli i naturalnie, ale Tristan nie jest przygotowany na prawdę, którą skrywa Emily. Właśnie ten zwrot akcji kompletnie mnie zszokował. Absolutnie się go nie spodziewałam. Autorka świetnie zaplanowała fabułę i umiejętnie budowała napięcie, by uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Ten plot twist dosłownie rozwalił mi głowę i przez chwilę nie wiedziałam, co myśleć. Ogromnym atutem tej książki jest również kreacja bohaterów. Są bardzo realistyczni, dalecy od ideału i obciążeni własnymi problemami oraz ranami, które wciąż się nie zagoiły. Dzięki temu łatwo było mi uwierzyć w ich historię i emocje. Styl autorki jest lekki, ale jednocześnie niezwykle angażujący. Śledziłam tę historię z ogromnym zainteresowaniem i kompletnie nie mogłam się od niej oderwać. Zakończenie było genialne i szczerze mówiąc, nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego finału. To była naprawdę świetna książka, która pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a przeznaczenie czasem potrafi mocno namieszać w życiu. Bawiłam się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki. Gorąco polecam!

Lasbookowy Buchwald Aleksandra

Regret Me Not

Wyobraźcie sobie że budzicie się pewnego ranka w Vegas i okazuje się że jesteście mężatką. Z kimś kogo praktycznie nie znacie. Dokładnie tak zaczyna się ta historia. Cove i Calloway zawierają znajomość na imprezie, coś między nimi iskrzy i w przypływie szaleństwa lądują przed ołtarzem. Następnego dnia Cove znika i tak mijają dwa lata bez słowa kontaktu z żadnej strony. Kiedy Calloway w końcu ją odnajduje ma dla niej propozycję nie do odrzucenia, towarzysz mi na weselu brata na Alasce w zamian za podpisanie papierów rozwodowych. Uwielbiam takie motywy! 🫠 Cove jest jak eksplozja kolorów, energiczna, ciepła i pełna życia, z taką uroczą wiarą że jakoś to będzie. Chaotyczna tęcza w uporządkowanym czarno-białym świecie Cala. Calloway natomiast to człowiek garniturów i harmonogramów, stonowany i przewidywalny w każdym calu. Obserwowanie jak te dwa światy zaczynają na siebie wpływać było dla mnie świetną częścią tej historii. Bardzo podobało mi się jak Cal dbał o to żeby Cove czuła się dobrze w każdej sytuacji. Jego rodzina też ją przyjęła z otwartymi ramionami i widziałam jak bardzo Cove tego potrzebowała bo w głębi duszy była bardzo samotna. Tym bardziej serce się ściskało wiedząc że ta sielanka ma datę ważności. No i Furdynand. Ten pies to osobna recenzja. Jego relacja z Calem to chyba najlepsza część tej historii 🥹 Mam jednak swoje zastrzeżenia. Wewnętrzny monolog Cove na temat tego jak bardzo nie pasuje do świata Cala zaczął mnie w pewnym momencie nużyć. Trochę za dużo tego było jak na moją cierpliwość i jedna szczera rozmowa załatwiłaby sprawę znacznie szybciej. Cal z kolei momentami wysyłał tak sprzeczne sygnały że miałam ochotę go potrząsnąć. Uwielbiam pióro Ludki i tutaj również pochłonęłam książkę praktycznie na raz. Co prawda Forget Me Not nadal zostaje moim numerem jeden z tej serii, ale przy historii Cove i Cala też bawiłam się świetnie. Serdecznie polecam, najlepiej po kolei! 💜 8/10 ⭐️

Świat Między Stronami Kubiak Sandra