ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Riley Thorn i trup w ogrodzie

"Riley Thorn i trup w ogrodzie" to już czwarta część przygód jasnowidzki, Riley, i prywatnego detektywa, Nicka Santiago, autorstwa Lucy Score. To podchodzi bardziej pod komedie kryminalną niż rom-com. Tym razem nasi bohaterowie nie mają za łatwo. Dostają zlecenie od byłego męża Riley, Griffina. Mają odkryć, kto chce jego śmierci. Łatwiej byłoby odkryć, kto tego nie pragnie😅🤣. Żeby nie było za nudno mają również najazd geriatrycznych byłych współlokatorów, którym zawalił się dach domu. Teraz to dopiero będzie jazda🤣🤣🤣. Spokój nie jest im pisany🤭. Aż mi żal ich było, że musieli znosić Griffina. Omg, co to za człowiek. Narcyz, egoista oraz... celebryta🤣🤣🤣. Każdego umie wkurzyć na maxa, każdy kto go spotka ma krwiożercze zapędy🤣🤣🤣. Świętego doprowadził by do obłędu 🤣🤣🤣. A oni muszą go bronić i znosić jego humory, nieraz sami mają go ochotę ubić. Griffin to karykatura człowieka. Biedny Nick, musi użerać się z byłym mężem Riley i przy okazji nie zwariować, albo nie popełnić morderstwa. Czasami było już blisko i doszło by do rękoczynów. Oj Nicky, masz cierpliwość 🤭. Riley, co z tego że jest jasnowidzką, jeżeli i tak nie może szybko odkryć kto za tym stoi i musi użerać się z byłym. Oj te duchy opiekuńcze, czasami są mało pomocne. Riley jest jak taki rozjemca, głos rozsądku przy całym tym szaleństwie. Temperuje wybuchowy charakter Nicka. Nasze geriatryczne kółko pomocy z panną Penny na czele. Tych seniorów nic nie powstrzyma, mają zero oporów i brak im instynktu samozachowawczego, ale z nimi nigdy nie jest nudno🤭. Panna Penny to cwana babka, zwracam jej honory, pokazała co potrafi. Brawo, podziwiam😊. Uwielbiam przygody tej dwójki, Riley i Nicka, z nimi nigdy nie jest nudno. Ta historia jest przezabawna. Jak ja się na tym uśmiałam. Takie komedie to ja mogę czytać. Jeżeli jeszcze nie znacie przygód Riley Thorn, a lubicie historie pełne humoru to koniecznie musicie to poznać. Zabawa gwarantowana, polecam😁

agnban Banasiak Agnieszka

Korona Polskich Gór. Dziennik młodego zdobywcy

Lato to idealny czas na górskie wędrówki. 🏔 A zdobywanie kolejnych szczytów z dziećmi? To jedna z tych przygód, które zostają w pamięci na całe życie. No i umówmy się - widok małego zdobywcy na szczycie jest bezcenny! W Polsce mamy Koronę Gór Polski, czyli 28 najwyższych szczytów poszczególnych pasm górskich. Jeśli marzy Wam się zdobycie ich wszystkich, „Dziennik Młodego Zdobywcy” będzie idealnym towarzyszem każdej wyprawy. Każdemu szczytowi poświęcono osobną stronę - znajdziecie tu krótkie informacje o miejscu, przestrzeń na pieczątkę oraz specjalne zadanie do wykonania na górze. A pomiędzy nimi czekają krzyżówki, dodatkowe wyzwania i mnóstwo ciekawostek, które umilą czas zarówno na szlaku, jak i po powrocie do domu. To nie tylko dziennik, ale też świetna motywacja do rodzinnych wycieczek i wspólnego odkrywania gór. Każda zdobyta góra daje ogrom satysfakcji, a możliwość odznaczania kolejnych szczytów sprawia, że dzieci z jeszcze większym zapałem ruszają na następne wyprawy. A po latach? Taki dziennik stanie się wyjątkową pamiątką i pięknym dowodem na to, że razem udało się zdobyć Koronę Gór Polski. 🥾⛰

Decystyle Senkara Zuzanna

Kopenhaga. Stolica dobrego życia. Oblicza świata

Są książki, które nie tylko opowiadają o miejscu, ale sprawiają, że ma się ochotę od razu spakować walizkę. „Kopenhaga. Stolica dobrego życia” autorstwa Kingi Eysturland to właśnie jedna z nich. To nie jest klasyczny przewodnik pełen adresów i atrakcji. Autorka pokazuje Kopenhagę jako miasto, które od lat wyznacza kierunek w myśleniu o jakości życia, ekologii i przestrzeni przyjaznej mieszkańcom. Czytając, można lepiej zrozumieć, skąd bierze się fenomen duńskiego stylu życia, dlaczego rower jest tu czymś więcej niż środkiem transportu i jak nowoczesność może iść w parze z tradycją. Ogromnym atutem książki jest wiedza i doświadczenie autorki, która od wielu lat zgłębia kulturę Danii i potrafi opowiadać o niej z pasją oraz autentycznością. Dzięki temu publikacja jest pełna ciekawostek, inspirujących historii i spojrzenia wykraczającego poza turystyczne schematy. Jeśli interesują Was kraje skandynawskie, miejska architektura, zrównoważony rozwój albo po prostu lubicie poznawać świat z perspektywy ludzi, którzy naprawdę go znają – tę książkę zdecydowanie warto mieć na swojej półce.
@karolka_ees Szala Karolina

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy? W dzień taki jak ten, równo 616 lat temu, Jagiełło otrzymał dwa nagie miecze pod Grunwaldem. I niewykluczone, że – wbrew temu, co powszechnie sądzimy – nie był to gest krzyżackiej pychy, a dobrze przemyślany komunikat polityczno-propagandowy. Nie możemy też wykluczyć, że niektórzy rycerze przed bitwą nitkowali zęby, a część walczących była... wydepilowana. Średniowiecze jest epoką, która jak żadna inna obrosła negatywnymi mitami. Gdy więc Anna Zielińska, autorka jednego z moich ulubionych facebookowych profili „Historyczne bzdury” zapowiedziała książkę „Historyczne bzdury o średniowieczu” – mojej ulubionej epoce – po prostu musiałem ją mieć. I dzięki Wydawnictwu Sploty ją mam i mogę zrecenzować. Nie jest to podręcznik akademicki, ani książka historyczna. To książka o naszym wypaczonym obrazie historii. I o tym, jak naprawdę wyglądało średniowiecze, epoka niezwykle zróżnicowana, trwająca około 1000 lat, którą w całości lubimy umieszczać w worku z napisem „zacofanie”. Książka jest dokładnie o tym, co zapowiada jej tytuł. Autorka rozprawia się z kilkoma mitami dotyczącymi średniowiecza. Jest więc i o higienie, i o chorobach, o długości życia, o Wielkiej Lechii, o zachowaniu przy stole, rozrywkach, modzie, bitwie pod Grunwaldem, prawie pierwszej nocy i wielu wielu innych rzeczach. Napisana lekkim stylem, znanym mi z profilu autorki na Facebooku. Te raptem 200 stron to naprawdę przyjemna lektura, którą pochłonąłem w dwa popołudnia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak szybko przeczytałem książkę. Część rzeczy wiedziałem, część autorka mi przypomniała, inne były dla mnie nowe. Mimo lekkości opowiadania autorka nie jest gołosłowna. Powołuje się na na teksty źródłowe, badania naukowe, poważną literaturę. Jedyne, czego mi w książce zabrakło to kolejnych 200 albo i 400 stron z kolejnymi mitami, z którymi Anna Zielińska rozprawia się z właściwym sobie wdziękiem.
http://kopalniawiedzy.pl/

Hokej, duma i uprzedzenie

Lia Riley w „Hokej, duma i uprzedzenie” połączyła rzeczy, które teoretycznie w ogóle nie powinny do siebie pasować. Hokeista, podróż w czasie, Anglia z 1812 roku i klimat Jane Austen. Brzmi jak niezły miszmasz, a jednak to działa. Tucker po wypadku budzi się w epoce regencji, gdzie poznaje Lizzy, dziewczynę marzącą nie o wielkiej miłości, a o zwykłej wolności. Ich plan wydaje się prosty, ale wiadomo, że uczucia lubią wszystko skomplikować. Zderzenie dwóch światów wypada naprawdę świetnie. Tucker co chwilę zalicza gafy przez różnice między epokami, a Lizzy kompletnie nie rozumie wielu rzeczy, które dla niego są codziennością. Dzięki temu nie brakuje zabawnych sytuacji, a książkę czyta się bardzo lekko. Styl Lia Riley jest prosty i swobodny, więc kolejne rozdziały znikają błyskawicznie. A Lizzy od razu zdobyła moją sympatię. Jest inteligentna, uparta i zdecydowanie urodziła się w niewłaściwych czasach. Tucker z kolei to bohater, któremu po prostu się kibicuje. Dobrze się uzupełniają, chociaż momentami brakowało mi między nimi trochę większej chemii. Bardzo spodobały mi się też nawiązania do Jane Austen i sam pomysł, żeby uczynić ją bohaterką tej historii. To świetny smaczek, zwłaszcza jeśli lubicie klimat Dumy i uprzedzenia albo Bridgertonów. Mam jednak jedno małe „ale”. Motyw podróży w czasie miał ogromny potencjał i liczyłam, że autorka rozwinie go trochę bardziej. Zakończenie przyszło dość szybko i zostawiło u mnie lekki niedosyt. Zaznaczam to nie jest typowy romans hokejowy, bo hokeju jest tutaj naprawdę niewiele, rzekłabym, że jest po prostu z nazwy. To przede wszystkim lekki romans z podróżą w czasie i klimatem regencji. Nie ma fajerwerków ale jest naprawdę przyjemnie. Tak więc jeśli szukacie czegoś uroczego, zabawnego i trochę innego niż klasyczne romanse, myślę, że możecie się przy tej historii całkiem dobrze bawić.

NieSprzatamCzytam Kubacka Magdalena