ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

W tamtym roku miałam okazję czytać „The ASMR” i książka była fajna, lecz nie została jedną z moich ulubionych, dlatego bardzo ucieszyłam się na kolejny tom, bo byłam ciekawa co teraz zaserwowały nam autorki. I ta część spodobała mi się o wiele bardziej, świetny jesieniarski klimat, samotny tata i małe miasteczko! Podczas czytania pierwszej części trochę się męczyłam, mimo, że uwielbiam i książki Ludki, i Magdy. Tutaj od samego początku byłam na maxa wkręcona, pochłaniałam dosłownie rozdział za rozdziałem i nie chciałam tej książki odkładać, bo byłam ciekawa co jeszcze się wydarzy, jakie przeciwności czekają na naszych bohaterów. Świetnie poprowadzona została cała fabuła, podczas czytania po prostu nie przestawałam się uśmiechać, a to przez małą Zarę, a to przez Jordie czy jej mamę. Na plus też dwie perspektywy, które w książkach uwielbiam! Cassidiego i małą Zarę mieliśmy okazję poznać już w pierwszym tomie i to już tam ta mała i jej tata mnie urzekli i czekałam, czy pojawi się historia też o nich i powiem wam, że się doczekałam i to naprawdę była jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Kreacja bohaterów przypadła mi do gustu, Cassidy, strażak, samotny ojciec oraz Jordie, naukowczyni, roztrzepana, podkochująca się w swoim o kilka lat starszym sąsiedzie. Wyszło z tego autorkom naprawdę świetne duo o którym mogłabym czytać bez końca!

studyjulkaaa Szatkowska Julia

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość

Książki Agnieszki Kozak - znanej psycholog i psychoterapeutki mogę polecać w ciemno. Pięknie tłumaczą dlaczego tak trudno budować relacje oparte na AUTENTYCZNOŚCI. I dlaczego pragniemy tego samego, tylko nie nauczono nas właściwej komunikacji.... 🔴 To fragment o jej najnowszej książce pt. "Uwięzieni w grach relacyjnych": „W grze psychologicznej wszystkie strony będą przegrane, a w opartej na niej relacji wszyscy kończą z poczuciem porażki..... A przecież pragniemy bliskości. Tęsknimy za bezpieczeństwem. Chcielibyśmy się otulić czułością. Dlaczego gramy? Z czego to wynika? Co zyskujemy? Co tracimy? Jak z tego wyjść, by żyć lepiej?" A.K. 🔴 Przy okazji wstawiłam inne pozycje Agnieszki Kozak, uwalniające nas z niewłaściwych wzorców i schematów, które czas przerwać, by uzdrowić najważniejsze relacje w naszym życiu, a przede wszystkim relację z samym sobą❗ 🔴 Skoro jestem przy tym temacie, nie mogę pominąć innej niezwykle ważnej publikacji Joanny Flis - także psycholog i psychoterapeutki, która rozkłada na czynniki pierwsze - gierki rodzinne❗
Notatki dla K.

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość

Wieczór. Kuchnia. Spojrzenia. Ona mówi: „Nic się nie stało”. On słyszy: „Stało się wszystko”. I zamiast rozmowy zaczyna się gra. Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko piszą w „Uwięzieni w grach relacyjnych”, że gramy nie ze złej woli, ale z lęku. Nikt z nas tych gier nie wybrał. One wybrały nas dawno temu, kiedy byliśmy mali i trzeba było jakoś zasłużyć na miłość. „Gdyby nie ty”. Gdyby nie ty, byłbym kimś. A pod spodem żal za życiem, na które nie starczyło nam odwagi. „Tak, ale”. Proszę o radę i każdą po kolei odrzucam. A pod spodem samotność człowieka, który dawno przestał wierzyć, że ktoś naprawdę przyjdzie. Znasz to. Ja też. Bo za każdą grą stoi ta sama tęsknota. Żeby ktoś na mnie spojrzał i niczego nie chciał poprawiać. Żeby można było po prostu być. Bez zdawania egzaminu z bycia wystarczającym. Tylko że gra jest bezpieczna, a bliskość nie. W grze mam rolę i zbroję. W bliskości muszę stanąć bez jednego i drugiego. I powiedzieć: Boję się. Tęsknię. Potrzebuję cię. Trzy zdania. Prostsze niż cała rozgrywka. I trudniejsze niż wszystko. Ponad dwadzieścia lat małżeństwa nauczyło mnie jednego. Najtrudniej kochać tych którzy są najbliżej. Najpiękniejszy i najważniejszy bliźni śpi po drugiej stronie łóżka. I nosi w sobie tę samą tęsknotę co ja. Podtytuł książki brzmi: „Jak wygrać bliskość”. Przewrotnie, bo w tych grach nie wygrywa nikt. Bliskość wygrywa ten, kto przestaje grać. Dziś wieczorem znów usiądziemy w kuchni. Możemy rozdać karty. Możemy powiedzieć. Zapewnić. Możemy położyć dłoń na stole. Możemy spróbować kolejny raz wygrać bliskość. A możemy też kolejny raz zacząć grać.
Karol Gałkowski

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość

Lubię czytać książki pani Agnieszki Kozak, choć nie da się ich tak po prostu złapać w rękę, przeczytać i odstawić na półkę. One nie są trudne, ale autorka pisze w taki sposób, że nie można przez te lektury biec. Wymagają zatrzymania. Stanięcia z otwartością na przeczytane słowa. Wtedy ta lektora ma sens... Zapytałam wczoraj Męża czy ma ochotę razem ze mną przeczytać "Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość", którą Agnieszka Kozak napisała ze Zbigniewem Rećko. Gdy tylko przyjdzie do nas drugi egzemplarz, zaczynamy lekturę (Mąż czyta w pociągu, jadąc do pracy. Ja mam na to czas rano, przed pracą, gdy dzieci jeszcze śpią...). Planujemy czytać ją po kawałku, dzieląc się myślami i tym jak nas ta lektura dotyka i gdzie nas prowadzi. Lubię takie wspólne czytanie i późniejsze dzielenie się poruszeniami... Czy masz kogoś z kim możesz dzielić się wrażeniami po przeczytaniu jakiejś książki? Jakie publikacje najbardziej lubisz czytać? Czy znasz serię "Uwięzieni..." Agnieszki Kozak? Daj znać, jestem bardzo ciekawa!
Magdalena Urbańska Blog

Nie daj się, Pinku! Książka o hejcie i o tym, jak dbać o siebie, gdy ktoś nas rani, dla dzieci i dla rodziców trochę też

Ta książka, która wcale nie mówi dzieciom, że świat zawsze jest miły i bezpieczny. Wręcz przeciwnie, pokazuje sytuacje, w których ktoś dokucza, przekracza granice, wyśmiewa albo sprawia, że trudno znaleźć właściwe słowa. „Nie daj się, Pinku!” Urszuli Młodnickiej z ilustracjami Agnieszki Waligóry to kolejna część historii znanego już Pinka, tym razem skupiona przede wszystkim na relacjach z innymi. Już na początku trafiamy w sytuacje, które dzieci mogą znać z własnego podwórka, szkoły czy grupy rówieśniczej. Pink nie zawsze wie, jak się zachować. Czasem ktoś go zaczepia, pojawiają się plotki, innym razem trzeba zmierzyć się ze strachem, hejtem czy konfliktem. I właśnie ta zwyczajność tych historii jest chyba ich największą siłą. Są to sytuacje, które naprawdę mogą się wydarzyć. To też książka o granicach. O tym, że można powiedzieć „nie”, nie trzeba godzić się na złe traktowanie i można poprosić dorosłego o pomoc. Szczególnie ważne jest pokazanie dzieciom, że nie ze wszystkim muszą radzić sobie same. Podoba mi się również to, że Pink nie zawsze wie, co zrobić. Zastanawia się, popełnia błędy i czasem się boi. Dzięki temu łatwiej go polubić, a poruszane problemy nie brzmią jak gotowa instrukcja, tylko jak spokojne podpowiedzi, gdzie szukać wsparcia i jak zadbać o siebie. Pomiędzy historiami pojawiają się pytania i ćwiczenia, które aż proszą się o wspólną rozmowę. To dobry sposób, żeby od historii Pinka przejść do własnych doświadczeń i emocji dziecka. Całość uzupełniają ilustracje Agnieszki Waligóry, które dodają książce lekkości, nawet kiedy tematy robią się poważniejsze. „Nie daj się, Pinku!” to książka o odwadze, ale nie tej rozumianej jako brak strachu. Raczej o odwadze, żeby postawić granicę, powiedzieć o problemie i poprosić o pomoc. Warto po nią sięgnąć nie tylko wtedy, gdy pojawia się konkretny problem, ale również wcześniej, żeby ważne rozmowy mogły rozpocząć się przy okazji wspólnej lektury.

zaczytane.gzuby Radna Katarzyna