Recenzje
Fake Closeness
Sophie polubiłam od samego początku. Osiągająca cele, uparta i zawzięta. Dziewczyna z problemami z samoakceptacją i jedzeniem, ale mająca piękne wnętrze. Wielkie serce i obrona każdego, kto jest tego warty, są silniejsze od konsekwencji, jakie może ponosić. Jeszcze przed połową książki pokochałam ją jako bohaterkę. Dawno nie czytałam tak przyjemnie wykreowanej, naturalnej i prawdziwej nastolatki. . Asher natomiast przedstawiony nam został jako czarna owca rodziny. Osoba, która ma miano popychadła. Przykro czytało mi się o jego doświadczeniach z bratem i ojcem. Bolała mnie jego relacja z rodziną. Niejednokrotnie doprowadziło mnie to do łez. . Ich relacja natomiast rozwijała się powoli, patrząc na zdarzenia z przeszłości. Ogromnie podobało mi się to tempo. Slow burn to zdecydowanie jeden z moich ulubionych motywów. Wykreowanie pobocznych bohaterów również bardzo mi się spodobało. Odmienność charakterów i różnorodność dodają tej książce kolejnych plusów. Ponadto akcja, która nie była tylko nawiązaniem do głównych bohaterów, bardzo mi się spodobała. Ciekawe pomysły i zaskakujące zwroty akcji. . Styl pisania autorki ogromnie przypadł mi do gustu. Jestem pewna, że sięgnę po inne książki autorki, bo wszystko, co zawarła w tej historii, wzbudziło we mnie ogromne emocje od płaczu aż po uśmiech i chichotanie. Niesamowicie się bawiłam, czytając tę pozycję. Polecam całkowicie!
Muza rockmana
☆ Co robi nie wie nawet ona sama, 22-letnia Emily stając na progu studia nagrań słynnej kapeli rockowej, której nawet nie zna. Jednak płynie z prądem, odbywa rozmowę kwalifikacyjną i dostaje pracę pomagierki na trasie koncertowej. Legendą zespołu i jej frontmanem jest Tristan, dla którego jej osoba szybko staje się wyjątkowa. Ona jedna dostrzega go naprawdę. Jednak skrywa też pewien sekret, który ich relację nie tyle przekreśla, ile konfrontuje z przeszłością, a to uderza dotkliwie. ☆ Muzyczne historie ubóstwiam od czasów serii "Sinners on Tour" Olivii Cunning. I takich perełek z wątkiem trasy koncertowej, rockowego zespołu, silnych emocji i gorących scen łaknę! I... tu dostałam tego naprawdę świetną dawkę. Pióro zagranicznej autorki jeszcze nigdy mnie nie rozczarowało, co więcej zawsze moje czytelnicze serce wnosi. ☆ Tu akcją zaczyna się dość nietypowo i poziom ten trzyma do pewnego przełomu, a jest to takie bum, które system rozwala, burzy zamiast budować i serce które podjęło walkę z rozumem odpycha. Poruszony zostaje tu temat straty, ale w taki sposób, z jakim jeszcze nigdy się nie spotkałam. Dzieją się rzeczy, na które bohaterowie nie mają wpływu, jednak te wzbudzają silną psychiczną niemoc, która wyzwala potrzebę przewartościowania dotychczasowego życia. Są to chwile, które przejmują smutkiem i niesprawiedliwością losu, jednak są pokorną lekcją. ☆ Tych dwoje połączyło coś wyjątkowego. Jakby wskoczyło w koncu na swoje miejsce, to co tylko stało, wegetowało, nazywane życiem. Choć Tristana jest od lat bardzo intensywne, to czegoś w nim brakowało. Jej zaś to wielki znak zapytania. Ona dopiero swej drogi szuka. Dzieli ich aż 16 lat wieku, co szczególnie ciekawie splata się w okolicznościach wielkiego przełomu. Przed nim ich chemia, mimo wszystko spycha ich do coraz śmiejszych kroków, później tylko przeszkadza i wyzwala wyrzuty sumienia. Ich relacja choć czysta i piękna, rani. Są sobie tak bliscy i zarazem tak dalecy. Czas, powrót do przeszłości, rozmowy - tego potrzebują. Później jest serce. ☆ Historia ta pokazuje okrutną przewrotność losu. Ulotność, która pozwala w tym pędzie zatrzymać się i dostrzec to, co jest naprawdę ważne. Zdrowie, kariera, rodzina są wyznacznikami wartości ważnych, jednak aby zaspokoić głód serca potrzebują rozmów, zrozumienia i swojej drugiej połówki obok. ☆ Tristan czaruje wrażliwością, kryjącą się za szorstką i wydziaraną aparycja, wraz ze swoim wiernym kompanem pluszakiem Duffym oraz kompanami muzycznymi, którzy brawurowo go wspierają. Emily traumą z jaką się mierzy niezwykle dzielnie. ☆ Emocji jest tu masa, zaskoczenie, mogą pojawić sie też łzy. Wszystko jednak w muzycznym porywa, a dialogi wymiatają. I uwaga, zaskoczy was nawet ostatnie zdanie! ☆ Coś świetnego. Złapcie ten rytm!
Muza rockmana
🎸Książka jest w miarę krótka i miła w czytaniu. Ślicznie malowania nad rozdziałami. Zaskoczył mnie brak skrzydełek, ale ku mojemu zdziwieniu (oczywiście zakładałam, że to katastrofa, bo takich książek prawie nie mam na półce) w ogóle nie zwracałam dalej na to uwagi. Oczywiście okładka mistrzowsko wykonana przez moją cudowną @fortunateemm 🙏🏼🙏🏼( od razu poznałam, że to jej robota🤭🙊🙈). 🎸Tekst sam w sobie nie jest jakiś bardzo wciągający, natomiast akcja zaczyna się od razu. Możemy poczuć się lekko zdezorientowani na początku, jednak spokojnie, wszystko się wyjaśnia w dalszej części książki. Sytuacje drastycznie zmienia plottwist, którego w życiu bym się nie spodziewała! Serio nigdy przez myśl mi nie przeszło, że tak może odwrócić się historia! 🎸Jest to mój pierwszy kontakt z piórem tej autorki. Napewno książka nie zniechęciła mnie do przeczytania jej innych dzieł. 🎸Jestem też niezmiernie zadowolona z zakończenia i czuje, że bohaterowie bardzo na takie zasłużyli. Ten tytuł pokazuje różne, naprawdę ciężkie przeżycia Emily i Tristana oraz to, jak oddziałują na nich w przyszłości. 🎸Uważam, że fajniej by było, gdyby może trochę bardziej rozwinąć wątek Jacoba. Myślę, że ciekawe dla czytelnika byłoby poznanie bliżej tej postaci, która jest jednak ogromnie ważnym aspektem tej pozycji. Jak dla mnie został on pokazany trochę zbyt ogólnikowo jak na to, jak istotny jest w akcji tekstu. 🎸Mimo wszystko poleciłabym wam tą książkę. Jest to naprawdę fajna historia z dobrym pomysłem na nią, jednak w całej realizacji idei możemy zauważyć kilka niedociągnięć. Myślę, że jest to typ tekstu o którym opinię musicie sami sobie wyrobić. Nie była to z pewnością zła pozycja, ale nie była też na tyle dobra, żebym nazwała ją jedną z moich ulubionych, jak to zazwyczaj robię z większością książek. 🎸Trochę ciężko jest mi wyjaśnić, dlaczego ta pozycja nie przypadła mi do gustu, ale chyba po prostu nie poczułam ✨️tego magicznego czegoś✨️, któro czuję do dużej części tytułów, które czytam. 🎸Ocena🎸 ⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Jeśli czytaliście "Herkules. Krew" Jasmine Mas, to "Psychozmienni" raczej Was niczym nie zaskoczą. Ona jedna, zagubiona, musi opiekować się siostrą i ledwo wiąże koniec z końcem. Ale ma moce, tylko nie wie, że aż takie. Testy i bum! Trafia do alf. Tam było ich 4, tu mamy 3 i - uwaga - wszyscy na nią lecą! Spokojnie, spokojnie, książka mi się podobała 😆 była zakręcona, zwariowana, hot, trochę głupiutka, ale bardzo zabawna. Owszem, była oparta na takim samym schemacie jak Herkules, tyle że ten jest trochę bardziej dopracowany. To nie jest lektura wysokich lotów, tylko dobra rozrywka na gorszy czas. Jeśli komuś nie podejdzie poczucie humoru czy układ międzyludzki (reverse harem) to nie ma co brnąć dalej, bo zapewne będzie jeszcze bardziej soczyście. Ja bawiłam się wyśmienicie i czekam na kontynuację.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Uwielbiam powroty do Harrisburga. Może upłynąć wiele miesięcy między kolejnymi tomami, ale zawsze przyciągają i bawią mnie tak samo mocno. To już czwarta część serii o Riley Thorn i czwarty miesiąc przygód bohaterki w detektywistycznym świecie. Prawdę mówiąc, zdziwiłam się, że akcja toczyła się do tej pory tak krótko, ale to chyba przez przerwy między premierami poszczególnych tomów. W końcu na ten czekaliśmy niemal dwa lata. Historia w nich wszystkich jest dość spójna; końcówki każdej z części z jednej strony zamykają jeden wątek, a z drugiej wskazują na to, co może się dziać “po przerwie”. Lubię, że nie są to takie typowe cliffhangery - że adrenalina skacze podczas nerwowego wyczekiwania na kontynuację - a jednak z radością wracam po więcej. W tym tomie było dokładnie tak samo i choć po lekturze czuję się usatysfakcjonowana, to też z chęcią dowiedziałabym się, co dalej. Lucy Score potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść i stworzyć klimat, którego nie chce się odkładać na później. Gdyby ktoś zapytał mnie, co cenię w tej serii najbardziej, powiedziałabym, że ludzi 😎 Szalona grupa seniorska z panną Penny na czele jest niepodrabialna. Do tego jeszcze Gabe, rodzinka Riley, no i Burt… Każdy ma w sobie coś trochę od czapy, ale tak pozytywnie wyjątkowego. Niby są na drugim planie, a jednak dają spory wkład w wydarzenia. Uwielbiam to, że niezmiennie dostarczają chaosu i uśmiechu na twarzy. Chcę nimi być, jak dorosnę. Kij z tym, że na liczniku zaraz wybije mi 27 wiosen. Pamiętacie “HP i komnatę tajemnic”? Griffin Gentry, ex mąż Riley i główna, dość problematyczna postać tego tomu, to taki Gilderoy Lockhart w dziennikarskim wydaniu. Nie zliczę, ile razy miałam ochotę wejść do książki i go trzepnąć. I weź tu pracuj dla niego, kiedy sam masz ochotę dołączyć do kogoś, kto chce go dopaść i prawdopodobnie unieżywić… Nick Santiago ma twardy orzech do zgryzienia 😆 Relacja Riley i Nicka posuwa się w tym tomie o kolejny krok naprzód. Uwielbiam ich jako parę. Cudownie się obserwuje, jak gdzieś pomiędzy kryminalnymi zagadkami, żartami i sprośnościami, przeplata się niemijający zachwyt, niezachwiane wsparcie i czuła bliskość. Ich wątek jest istotnym elementem fabuły - w końcu ta seria to romans - ale też jej nie przytłacza, a dodaje jej charakteru. Historia Riley Thorn jest jak wakacje. Drink, palemka, morderstwo w ogródku i dobra zabawa. Czego chcieć więcej? 😎 To taka seria, która z każdym kolejnym tomem wywołuje we mnie poczucie, że mogłaby się nie kończyć. Wesoła, dynamiczna, z kryminalnym twistem i szczyptą paranormalności. Kocham to zestawienie. Jeśli w dzieciństwie lubiliście oglądać Scooby Doo, to teraz z Riley Thorn i jej ekipą będziecie się bawić wyśmienicie. Ocena: 4,5/5