Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Erica to ambitna dziewczyna, która ma jasno określone plany na przyszłość i marzy o studiach na Stanfordzie. Niestety wysokie czesne sprawia, że jedyną realną szansą na spełnienie tego marzenia jest zdobycie stypendium. Kiedy dostaje propozycję jednego z nich, dlugo nie mysli nad zdobyciem czego pragnie. Na początku Erica czuje ogromną niechęć do chłopaka, którego musi wyrzucić ze szkoły, jednak z czasem ta relacja zaczyna przeradzać się w coś znacznie głębszego. Ich historia rozwija się w naprawdę przyjemnym tempie, spokojnie i naturalnie, bez przesadnego pośpiechu. Czytało mi się o tym bardzo lekko, często z uśmiechem na twarzy, bo całość miała w sobie dużo uroku. . Chase Thatcher początkowo jest przedstawiany jako typowy chuligan i wandal, zarówno w oczach dyrekcji, jak i samej Ericki. Z czasem jednak poznajemy go bliżej i okazuje się, że za jego zachowaniem stoi trudny charakter, który później mozemy pokochać. To bohater, którego naprawdę da się pokochać, a jego przemiana w trakcie książki była dla mnie jednym z największych plusów. Szczególnie urocza była jego potrzeba chronienia Ericki i to, jak powoli zaczynał się otwierać. . Ich relacja nie była planowana i właśnie to było w niej najpiękniejsze. Dwie osoby z zupełnie różnych światów, o całkowicie innych charakterach, zaczynają się do siebie zbliżać w sposób, który wypada bardzo naturalnie i wiarygodnie. Styl pisania Lauren Prince jest lekki i przyjemny. Akcja prowadzona jest spokojnie, bez nagłych skoków czasowych, ale jednocześnie nie brakuje w niej delikatnego napięcia, które sprawia, że chce się czytać dalej. Zdecydowanie spodobał mi się sposób, w jaki autorka buduje emocje i rozwija relację bohaterów. Na pewno sięgnę po inne książki autorki, bo ta historia ogromnie mi się spodobała.
Hokej, duma i uprzedzenie
Kompulsywne objadanie się. Jak zrozumieć problem i skutecznie sobie pomóc
Regret Me Not
Ona nie pamięta ich wspólnej nocy, on zaś nie potrafi zapomnieć o ich ślubie. Jak to możliwe, że po dwóch latach pojawia się na ślubie jej przyjaciółki i prosi ją o przysługę? Przecież przez ten czas nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Spontaniczny ślub w Las Vegas i poranna ucieczka były świadkiem ich szalonego wybryku. Zderzenie dwóch odmiennych światów, i to dosłownie. Ona to prawdziwy promyk słońca, pomimo, że życie nie oszczędzało jej od najmłodszych lat. On, choć ma kochającą rodzinę, jest wycofanym biznesmenem, który rzadko się uśmiecha- ale wszystko do czasu. Tydzień, wspólna sypialnia i najważniejsze - muszą tak zagrać, aby wszyscy uwierzyli, że są szczęśliwym małżeństwem od dwóch lat. Gra rozpocznie się wraz z przekroczeniem progu domu rodziców. Ale czy wszystko opierało się jedynie na grze czy może od samego początku chodziło o coś więcej? Ustalone zasady, brak publicznego okazywania uczuć, ale to on łamał wszelkie reguły. Zorganizował lot jej pupila samolotem aby przystała na jego plan- ale nie obeszło się bez wpadki. Cóż, ucierpiał Caloway i jego markowa koszula. Relacja rozwijała się swoim tempem, zaczęli grać do jednej bramki, a wtedy wszystko układało się idealnie. Uczucia były wyczuwalne, a ich pragnienia stawały się walką z rozumem. Przyciągnie było , ukradkowe spojrzenia, czułe gesty ale zabrakło szczerości w pewnej chwili. Cove to bohaterka, która zbytnio nie wierzy w siebie. Uważa, że trudno ją pokochać, choć jest w błędzie - to wartościowa kobieta, którą wszyscy darzą sympatią. Jej pasja do szycia to coś więcej niż praca. Swoimi ubiorami wyraża swój oryginalny styl bycia i to jest cudowne. Historia o drugiej szansie, która pojawia się niespodziewanie. Myślała, że już nigdy nie spotka swojego fikcyjnego męża, jednak los postanowił inaczej. Momentami można się wzruszyć, zwłaszcza gdy dochodzi do szczerej rozmowy.Okazuje się, że pasują do siebie idealnie, bardziej niż zakładali na początku. Podobno przeciwieństwa się przyciągają,faktycznie coś w tym jest. Historia w której to On zakochuje się pierwszy🔥❤💍
Śmiertelna królowa
Ta książka dostała ode mnie ogromny plus za oryginalność i odmienność od historii, które ostatnio czytałam. Owszem, wampiry, dworskie intrygi, silne główne bohaterki, motyw od nienawiści do miłości - tego ostatnio było u mnie sporo. Jednak nie spotkałam się z tym, by to kobiety były postawione wyżej politycznie niż mężczyźni. Było to bardzo ciekawe rozwiązanie, odmienne od znanej mi fantastyki, gdzie co prawda była masa silnych głównych bohaterek, które ratowały całe królestwa, ale mimo to wyżej nad nimi stali królowie, mężowie czy po prostu mężczyźni. Nie wszystko mi się spodobało w tym wątku, szczególnie umniejszanie krzywdy, która spotykała chłopców, ale mimo to sam zabieg uważam za fajną odskocznię. Co do stylu pisania - płynęłam przez książkę, słowa same się czytały, a kartki przewracały. Sposób opisywania postaci, otoczenia i dialogów również był bardzo przyjemny. Główną bohaterkę bardzo polubiłam. Popełnia ona błędy, uczy się na nich, jest silna, odważna i mimo trudności dookoła idzie po swoje, nawet jeśli nie jest pewna czy da sobie radę. Nie zazdroszczę jej sytuacji, z którymi musiała się mierzyć, ale zdecydowanie ją podziwiam. Natan bardzo mnie intrygował przez całą książkę. Miałam nadzieję na jakiś moment ,,WOW" z jego strony, co nie do końca miało miejsce. Mimo to wydał mi się naprawdę fajną postacią. Mam nadzieję, że w kolejnej części będzie jeszcze więcej tego bohatera. Zdecydowanie za to jestem fanką Dymitra, Melisy i Uważnego! Bardzo fajne postacie, które wzbogacały historię. Pojawiła się również postać, która ogromnie działała mi na nerwy - jestem za pomysłem, by wrzucić Imdis do studni. Kolejnym plusem jest klimat książki - królestwo, wampiry, emocjonalne decyzje, lekki stresik i ciągłe pytania. Zakończenie jest bardzo fajne, ale nie mogę teraz przestać o nim myśleć. Potrzebuję kolejnego tomu, bo jestem ciekawa, co wydarzy się dalej oraz jakie decyzje podejmie Calvia. Wydanie jest piękne i oddaje vibe książki. Do tego ogromnymi plusami są drzewo genealogiczne, rysunki planów pałacu oraz słowniczek pojęć. Jak już pewnie wiecie jestem fanką takich dodatków. Co do minusów - nie do końca rozumiem relację między głównymi bohaterami i mam nadzieję, że w kontynuacji będzie ona bardziej rozwinięta. Z samej lektury jestem bardzo zadowolona, ale właśnie brakowało mi tu troszkę więcej emocji. Historia była przyjemna, ale nie dała mi aż takiego ,,wow" jakiego oczekiwałam od romantasy z relacją hate to love i wampirami. Owszem były momenty zaskoczenia, irytacji, a także rozczulenia, ale nie do końca spełniło to moje oczekiwania. Jednak mimo to jestem ogromnie ciekawa kolejnego tomu, który zapowiada się naprawdę interesująco. Samo czytanie tej powieści było przyjemnym przeżyciem i odskocznią od rzeczywistości - uważam to za naprawdę bardzo dobry debiut. Jeśli szukacie książki o wampirach, którą pochłoniecie w jeden wieczór - koniecznie przeczytajcie 💚